Organique - dwa hity i bubel

12:31 Ania 3 Comments

Mniej więcej w połowie czerwca szukając kolczyków na wesele kuzynki dokonałam zaskakującego odkrycia. Mianowicie okazało się, że w jednym ze sklepów ze sztuczną biżuterią stoi ukryty w kącie regał z wybranymi kosmetykami Organique. Oczywiście nie mogłam przejść obok niego obojętnie i w moim koszyku wylądowały: żel pod prysznic do skóry wrażliwej Anti-Allergic, balsam do ciała z masłem shea oraz krem do rąk.



Anti-Allergic Shower Jelly (żel pod prysznic do skóry wrażliwej)




Żel ma postać galaretki, jest dosyć rzadki i słabo się pieni (przez to jest również mało wydajny niestety, używam od miesiąca i już się prawie kończy), ale faktycznie jest bardzo delikatny dla skóry, nie wysusza jej i nie podrażnia (pierwszy żel, po którym wychodząc spod prysznica nie jestem cała w czerwonych plamkach). W dodatku cudownie pachnie magnolią! Nie mogę przestać go wąchać:) Zapach nie utrzymuje się niestety na skórze, ale można temu zaradzić stosując po kąpieli balsam z tą samą nutą zapachową.
Cena: ok. 30 zł/250 ml.

Shea Butter Body Balm (balsam do ciała z masłem shea)





Balsam występuje w wielu wariantach zapachowych, ja zdecydowałam się na magnolię do kompletu z żelem:) Konsystencję ma typową dla masła shea, twardą i zbitą, wyczuwamy w nim delikatne grudki. Pod wpływem ciepła ciała szybko się topi, co ułatwia aplikację.


 Balsam pozostawia na ciele tłustą warstwę, która długo się wchłania, dlatego nadaje się do stosowania tylko na noc. Z tego samego powodu stosuję go na razie tylko na najbardziej wysuszone partie ciała (stopy, kolana, łokcie) i po depilacji, na całe ciało jest po prostu za ciężki o tej porze roku, ale myślę, że w zimie sprawdzi się idealnie. Naprawdę dobrze radzi sobie z suchą i szorstką skórą, nawilża ją, natłuszcza, sprawia, że staje się bardziej gładka i miękka w dotyku.
Cena: ok.49 zł/150 g.

Hand Cream (krem do rąk)




Początkowo używałam tego kremu zamiennie z Nuxe (jeden stał w domu, drugi nosiłam w torebce), teraz Nuxe już się skończył, więc od tygodnia używam go solo i nie jestem zadowolona:( Krem zostawia na dłoniach film, który daje złudne wrażenie natłuszczenia i gładkości, ale ja czuję, że pod spodem moja skóra dalej jest sucha i ściągnięta. Zauważyłam też pogorszenie stanu skórek wokół paznokci, które stały się suche, widoczne i w kilku miejscach się zadzierają. Muszę przyznać, że dopiero teraz zaczynam barzdeij doceniać Reve de miel, bo choć nie był idealny, to jednak okazało się, że to głownie on utrzymywał moje dłonie w dobrym stanie.
Cena: ok. 30 zł/75 ml.

O ile z dwóch pierwszych produktów jestem bardzo zadowolona i z pewnością chętnie będę do nich wracać, o tyle krem do rąk zupełnie się u mnie nie sprawdził i więcej już go nie kupię.

3 komentarze:

Drogi czytelniku! Skoro trafiłeś na mojego bloga, będzie mi bardzo miło jeśli zostawisz po sobie ślad w postaci komentarza i podzielisz się swoją opinią :) Jednocześnie informuję, że komentarze obraźliwe, świadczące o nie przeczytaniu artykułu lub służące wyłącznie autoreklamie będą usuwane.

TAG: Pielęgnacja w kolorach tęczy

11:18 Ania 2 Comments

Do zabawy wszystkich swoich czytelników zaprosiła Anwen. Pomysł na takie przedstawienie produktów do pielęgnacji bardzo mi się spodobał, jest kolorowy, wakacyjny, po prostu inny. Postanowiłam więc się przyłączyć:)

Oto moja tęcza:


Kolory:


Czerwony: Bioderma Sensibio H2O kultowy płyn micelarny (klik)

Pomarańczowy: Bioderma Photoderm Max Fluide SPF 50+ (klik)

Żółty: Inglot Cuticle Oil olejek do pielęgnacji skórek (cudownie pachnie)

Jasny zielony: Bioderma Sebium AKN (klik)


Ciemny zielony: Aurigia Flavo-C serum (nowy nabytek, ale już widzę poprawę koloru skóry, nie jest już taka szara, stała się bardziej promienna).

Turkusowy: antyperspirant przeciw nadmiernemu poceniu Vichy (używam od lat, jedyny, który sprawia, że podnosząc ręce nie muszę się stresować czy mam mokre plamy na bluzce; jedyny minus: długo schnie).

Niebieski: woda termalna Uriage (cudownie łagodzi skórę wysuszoną kuracjami antytrądzikowymi).

Fioletowy: Inglot S-Bond Treatment odżywka do paznokci z metioniną (już po dwóch tygodniach stosowania moje paznokcie były twardsze i przestały się rozdwajać).


2 komentarze:

Drogi czytelniku! Skoro trafiłeś na mojego bloga, będzie mi bardzo miło jeśli zostawisz po sobie ślad w postaci komentarza i podzielisz się swoją opinią :) Jednocześnie informuję, że komentarze obraźliwe, świadczące o nie przeczytaniu artykułu lub służące wyłącznie autoreklamie będą usuwane.

Bioderma Sebium AKN

15:24 Ania 0 Comments

Krem zmniejszający objawy trądziku to must have każdego, kogo ten problem dotyczy. Ja długo szukałam swojego ideału. Drogeryjne preparaty nie robiły nic, Normaderm Vichy mnie strasznie zapchał, wychwalany przez wszystkich Effeclar Duo, w którym pokładałam wielkie nadzieje, wypalił mi wielką dziurę w brodzie, spowodował nawrót azs (którego nie miałam na twarzy już od 10 lat i początkowo nie powiązałam jego pojawienia się z tym kremem), a pryszcze dalej miały się dobrze. Byłam już nieźle zdesperowana, kiedy jakieś dwa lata temu w Avanti pojawił się artykuł porównawczy kremów przeciwtrądzikowych. Jednym z polecanych wówczas produktów był krem Bioderma Sebium AKN. 



Przejrzałam opinie na wizażu, raczej średnie, ale pomyślałam, że skoro genialny Duo u mnie się nie sprawdził, to może moja skóra jest "inna". Zaryzykowałam i... używam do dziś:) 

Opis producenta: 

Fluid aktywnie działający na wszystkie przyczyny i objawy trądziku. Bogata formuła preparatu sprawia, że szybko usuwa zaskórniki i zmiany zapalne.
Dzięki kompleksowi Fluidactiv przywraca prawidłową jakość sebum, zapobiegając pogarszaniu się stanu skóry i skutecznie zapobiegając pojawianiu się krost i zaskórników. Glukonian cynku reguluje ilość wydzielanego łoju oraz hamuje rozwój mikroorganizmów odpowiedzialnych za stany zapalne, często opornych na działanie antybiotyków stosowanych w standardowej kuracji dermatologicznej.
Czynniki kojące łagodzą podrażnienia i zmniejszają zaczerwienienia. Ponadto preparat wygładza naskórek i poprawia wygląd skóry. Nie zatyka porów, a jego lekka, nietłusta konsystencja sprawia, że jest łatwy w użyciu i redukuje błyszczenie się skóry. Przetestowany na skórze z objawami trądziku.

Cena:
ok.47 zł/30 ml

Moja opinia:

Krem ma dość rzadką konsystencję, jest bardzo lekki, nie zapycha. Może nie nawilża, ale też nie wysusza skóry. Po aplikacji odczuwam szczypanie i mrowienie, które z czasem ustępuje. Początkowo bałam się podrażnienia, jak w przypadku LRP, ale nic takiego się nie stało. Skóra nie była nawet zaczerwieniona, nie łuszczyła się, za to im dłużej go stosowałam tym wyglądała lepiej. Zmniejszyło się przetłuszczanie, niespodzianki wyskakują rzadziej i szybciej się goją. Cera jest wygładzona, koloryt wyrównany, pory mniej widoczne. 

Testowałam również nowość Bioderma Sebium Global o bardzo podobnym działaniu i niewiele różniącym się składzie, ale Sebium AKN zdecydowanie wygrywa. Nie wyobrażam sobie, żeby mogło go zabraknąć w mojej kosmetyczce.

0 komentarze:

Drogi czytelniku! Skoro trafiłeś na mojego bloga, będzie mi bardzo miło jeśli zostawisz po sobie ślad w postaci komentarza i podzielisz się swoją opinią :) Jednocześnie informuję, że komentarze obraźliwe, świadczące o nie przeczytaniu artykułu lub służące wyłącznie autoreklamie będą usuwane.

Odżywka do włosów z aloesem

10:03 Ania 2 Comments

Dziś krótka recenzja odżywki do włosów firmy Athena's aloe bio 50, która uratowała moje włosy po tym, co z nimi zrobił Garnier AiK.



Opis producenta: Supernawilżająca odżywka do włosów zawierająca 50% czystego soku z aloesu bio. Regeneruje, przywraca witalność, miękkość i blask włosom cienkim i zniszczonym. Sok aloesowy i witamina E remineralizuje i działa ochronnie. Bez parabenów, barwników i substancji pochodzenia zwierzęcego.

Skład: 


Moja opinia: Odżywka ma dosyć rzadką konsystencję, jest bardzo lekka, spokojnie można ją nakładać przy samej skórze głowy, a i tak nie obciąża. Włosy po jej użyciu są nawilżone, miękkie w dotyku, wygładzone i mniej się puszą. Zapach bardzo ładny, delikatny i świeży, długo utrzymuje się na włosach. Zawiera silikony łatwo zmywalne delikatnym szamponem (u mnie jest to Hipp): dimethicone i amodimethicone. 

 Jedyne do czego można by się przyczepić to stosunek ceny do wydajności. Buteleczka 250 ml kosztuje ok. 40 zł, używam tej odżywki ok. 1,5 miesiąca (praktycznie do każdego mycia, a myję włosy co 2 dni) i została mi jakaś 1/4 opakowania. Mimo to, jestem ogólnie bardzo zadowolona, na pewno będę do tej odżywki wracać, bo jest naprawdę godna uwagi i warta polecenia.

2 komentarze:

Drogi czytelniku! Skoro trafiłeś na mojego bloga, będzie mi bardzo miło jeśli zostawisz po sobie ślad w postaci komentarza i podzielisz się swoją opinią :) Jednocześnie informuję, że komentarze obraźliwe, świadczące o nie przeczytaniu artykułu lub służące wyłącznie autoreklamie będą usuwane.

Szczotka do włosów Tangle Teezer Compact Styler

13:00 Ania 0 Comments

Kilka dni temu odebrałam przesyłkę z moją szczotką Tangle Teezer. 

 
Naczytałam się o niej tyle dobrego, że w końcu zdecydowałam się sama ją przetestować. Zdecydowałam się na wersję kompaktową, która jest trochę mniejsza od standardowej i posiada specjalną nakładkę zabezpieczającą, dzięki czemu można ją spokojnie wrzucić do torebki, czy zabrać ze sobą na wakacje bez obaw, że w czasie transportu delikatne ząbki ulegną uszkodzeniu. Cenię sobie prostotę i klasykę, dlatego zdecydowałam się na model w kolorze ponadczasowej i zawsze eleganckiej czerni. Zapłaciłam 65 zł (przesyłka była gratis). Być może przepłaciłam i można kupić ten produkt trochę taniej, ale ponieważ chciałam mieć pewność, że szczoteczka będzie oryginalna, postanowiłam zamówić ją z oficjalnej strony producenta (http://sklep.tangle-teezer.pl/).


Na razie mogę powiedzieć o niej tyle, że naprawdę dobrze rozczesuje włosy nie wyrywając ich (na szczotce po czesaniu zostaje 1-2 włosy, a nie cały pęk jak na jej zwykłej poprzedniczce), ale źle mi się nią zbiera włosy, kiedy chcę np. zrobić kucyka. Nie wiem, czy to dlatego, że jest niewielka, czy to kwestia wprawy i przyzwyczajenia, ale co z jednej strony zbiorę włosy to z drugiej mi wypadają i tak w kółko. W każdym razie nie zrażam się tym, spróbuję popracować nad techniką, a w przyszłości chyba dokupię jeszcze dla porównania wersję standardową:) Nie ukrywam, że moje największe oczekiwania wobec tego wynalazku wiążą się z poprawą stanu włosów, ale to jest efekt, na który muszę sobie trochę poczekać...

Pozdrawiam,
Ania

Edit: Trudności z zebraniem włosów w kucyk to kwestia przyzwyczajenia, teraz po dłuższym czasie używania nie mam już z tym najmniejszego problemu.

0 komentarze:

Drogi czytelniku! Skoro trafiłeś na mojego bloga, będzie mi bardzo miło jeśli zostawisz po sobie ślad w postaci komentarza i podzielisz się swoją opinią :) Jednocześnie informuję, że komentarze obraźliwe, świadczące o nie przeczytaniu artykułu lub służące wyłącznie autoreklamie będą usuwane.

Mini haul kosmetyczny

16:00 Ania 0 Comments

... czyli kilka nowości w mojej kosmetyczce:


1. Bioderma Sensibio H2O - tym razem małe buteleczki 100 ml, wychodzą taniej niż normalne opakowanie 250 ml (100 ml/ 9,90 zł a 250 ml/ 49,90 zł).

2. Bioderma Hydrabio Mousse - pianka jest przeznaczona do skóry odwodnionej i bardzo odwodnionej.Przywraca skórze naturalną zdolność nawilżania dzięki kompleksowi Aquagenium, który usprawnia krążenie wody w naskórku i pomaga zatrzymać wodę w powierzchniowych warstwach skóry. Pianka delikatnie oczyszcza, poza tym jest gęsta i ma niezwykle aksamitną konsystencję. Bardzo wydajna.Cena: ok 30 zł.

3. Uriage Bariederm balsam do spierzchniętych ust - unikalny balsam do suchych i spękanych ust. Chroni powierzchnię ust i regeneruje naskórek w głębszych warstwach. Ma lekką, niewidoczną formułę. Wodoodporny. Cena: ok. 20 zł.

4. Aurigia,  Flavo - C serum - preparat regenerujący o silnym działaniu przeciwzmarszczkowym
i rozświetlającym skórę. 
Wskazania:
-dla osób ok. 25-go roku życia, aby opóźnić pojawienie się pierwszych zmarszczek,
-w przypadku już istniejących zmarszczek, oraz innych oznak starzenia się skóry takich jak utrata elastyczności, plamy barwnikowe,
-dla palaczy, osób przebywających często w klimatyzowanych pomieszczeniach,
w warunkach miejskich, aby wzmocnić procesy naprawcze skóry,
-w przypadku skóry zniszczonej słońcem. 

Cena: ok. 55 zł.

Tylko pierwszy produkt znam i to bardzo dobrze, z pozostałymi będę miała styczność po raz pierwszy. Muszę przyznać, że jestem ich bardzo ciekawa :)

0 komentarze:

Drogi czytelniku! Skoro trafiłeś na mojego bloga, będzie mi bardzo miło jeśli zostawisz po sobie ślad w postaci komentarza i podzielisz się swoją opinią :) Jednocześnie informuję, że komentarze obraźliwe, świadczące o nie przeczytaniu artykułu lub służące wyłącznie autoreklamie będą usuwane.

Projekt denko #1

13:22 Ania 0 Comments

 Nie mam w zwyczaju marnować kosmetyków, zawsze staram się je zużywać do końca, a jeżeli produkt wyjątkowo mi nie służy, wtedy po prostu go komuś oddaję. Dziś pierwsze oficjalne denko.

1. Balsam nawilżający Palmer's z witaminą E.


Formuła balsamu oparta jest na maśle kakaowym, które ma za zadanie  nawilżać i natłuszczać skórę, i jest na tyle delikatna, że produkt może być stosowany przez kobiety w ciąży (podobno świetnie zapobiega rozstępom). Balsam kolorem i konsystencją przypomina gęsty budyń, jest treściwy i dosyć tłusty w trakcie aplikacji, jednak niesamowicie szybko się wchłania za co duży plus. Dobrze nawilża, jeżeli posmarujemy się wieczorem skóra jeszcze na drugi dzień jest gładka i miła w dotyku. Zapach balsamu naprawdę przypomina kakao (takie prawdziwe, gorzkie), jest dosyć intensywny i nie każdemu może odpowiadać, mi już się zdecydowanie znudził. To było moje trzecie opakowanie tego produktu, stosowałam go przez całą zimę, teraz zamierzam testować inne mazidła, ale na pewno jeszcze kiedyś do niego wrócę.

2. Płyn micelarny Bioderma Sensibio H2O.


Sztandarowy produkt Biodermy, mój ulubieniec od kilku lat. Żaden inny nie może się z nim równać. Ja stosuję go głównie do demakijażu i czasem rano przemywam nim buzię, jeżeli skóra nie jest mocno tłusta po nocy. Jest delikatny, nie podrażnia (a wręcz łagodzi), naprawdę świetnie usuwa makijaż. Nie wiem ile opakowań już zużyłam, ale już w półce czekają kolejne:)

3. Antybakteryjny żel do mycia twarzy Bioderma Sebium Gel Moussant.


Żel delikatnie oczyszcza skórę, działa antybakteryjnie, normalizuje wydzielanie sebum. Nie zawiera mydła, nie wysusza, ale czasem po użyciu skóra jest ściągnięta. Używałam go codziennie rano i wieczorem przez 1,5 roku i byłam naprawdę zadowolona. Skóra była dobrze oczyszczona, dłużej pozostawała matowa, pory były zwężone. Teraz w związku z moją teorią spiskową zamierzam przejść na coś delikatniejszego (żel zawiera SLES, który ponoć może przyczyniać się do powstawania trądziku).

0 komentarze:

Drogi czytelniku! Skoro trafiłeś na mojego bloga, będzie mi bardzo miło jeśli zostawisz po sobie ślad w postaci komentarza i podzielisz się swoją opinią :) Jednocześnie informuję, że komentarze obraźliwe, świadczące o nie przeczytaniu artykułu lub służące wyłącznie autoreklamie będą usuwane.

Trądzik - problem urojony?

15:39 Ania 0 Comments

Nie dawno na blogu Anwen trafiłam na link do strony, na której możemy dokonać analizy składu dowolnego kosmetyku (KLIK). Nie ukrywam, że nie jestem specem od analizy składów, więc taka pomoc jest w moim przypadku naprawdę nieodzowna. Spędziłam całe popołudnie analizując składy kosmetyków, zarówno tych, które posiadam, jak i tych, do których zakupu dopiero się przymierzam, i zauważyłam jedną ciekawą zależność. Mianowicie, większość substancji mających działać przeciwtrądzikowo może jednocześnie trądzik powodować. Przypomniało mi to filmik Agnieszki,, w którym opowiada, że pozbyła się problemów z trądzikiem właśnie po odstawieniu wszystkich kosmetyków przeciwtrądzikowych. Zaczęłam się zastanawiać czy przypadkiem problem trądziku faktycznie nie jest sztucznie podsycany.  Z własnego doświadczenia wiem, jak bardzo negatywnie trądzik wpływa na samopoczucie, prowadząc do takiej desperacji, że jest się gotowym wydać każde pieniądze na kolejny cudowny preparat, który niesie nadzieję na pozbycie się problemu. Biorąc pod uwagę, że jest to najpowszechniej występujący problem skórny, który stanowi znaczną część wszystkich konsultacji dermatologicznych, łatwo można sobie wyobrazić jak ogromne dochody przynosi. Liczne wizyty u dermatologów, antybiotyki, maści, płyny, zabiegi w salonach kosmetycznych, żele, kremy, toniki, maseczki, preparaty punktowe to wszystko kosztuje. Jaki więc sens miałoby dla lekarzy, koncernów farmaceutycznych czy firm kosmetycznych skuteczne leczenie trądziku? Przecież w ten sposób pozbawili by się ogromnych dochodów. Warto zauważyć też, że problem trądziku nasila się w miarę rozwoju cywilizacji i dotyczy głównie mieszkańców wysokorozwiniętych krajów Zachodu, a praktycznie nie występuje w regionach słaborozwiniętych, w których ludzie żyją w warunkach bardziej naturalnych, bez wysoko przetworzonej żywności i dostępu do szeregu cudownych kremów.  To tym bardziej nasuwa podejrzenia, że trądzik jest w jakiś sposób chorobą cywilizacyjną, którą sami sobie w jakiś sposób fundujemy. Od lat trwają domysły i spekulacje, że spożywanie niektórych produktów może nasilać objawy trądziku, ale jak do tej pory nie przeprowadzono żadnych badań, które by tą hipotezę jednoznacznie wykluczyły lub potwierdziły. Aż strach pomyśleć co by było, gdyby ludzie pozbyli się problemów z cerą eliminując z diety określone pokarmy. Wtedy oprócz wspomnianych wyżej instytucji związanych z leczeniem trądziku, straty ponieśliby również producenci żywności.
W ten oto sposób doszłam do teorii spiskowej, z której jednoznacznie wynika, że dermatolodzy, koncerny farmaceutyczne, firmy kosmetyczne i producenci żywności zmówili się i posługując się trądzikiem chcą przejąć władzę nad światem :D Mam więc ambitny zamiar zgłębić ten temat, dokonać zmian w swojej diecie i pielęgnacji, i w ten sposób przetestować tą teorię na własnej skórze.

Co Wy na to?

Pozdrawiam,
Ania

0 komentarze:

Drogi czytelniku! Skoro trafiłeś na mojego bloga, będzie mi bardzo miło jeśli zostawisz po sobie ślad w postaci komentarza i podzielisz się swoją opinią :) Jednocześnie informuję, że komentarze obraźliwe, świadczące o nie przeczytaniu artykułu lub służące wyłącznie autoreklamie będą usuwane.

Krem do rąk NUXE

12:46 Ania 0 Comments

Krem do rąk to jeden z dwóch kosmetyków (drugi to balsam do ust), bez których nie ruszam się nawet po przysłowiowe bułki do sklepu. Przy mojej suchej, atopowej skórze sięgam po niego wiele razy w ciągu dnia, dlatego ważne jest żeby szybko się wchłaniał, dobrze nawilżał, nie zostawiał tłustego filmu i uczucia lepkości oraz nie uczulał. Krem do rąk i paznokci Nuxe Reve de miel wydawał się więc być ideałem. 



Opis producenta:

Ten nietłusty regenerujący i odżywczy krem do rąk odbudowuje skórę suchych i spierzchniętych dłoni oraz przynosi im ulgę, a jednocześnie chroni skórę przed starzeniem się. Aby zachować piękne dłonie,warto mieć go zawsze przy sobie. Dzięki formule przetestowanej w ekstremalnych temperaturach kanadyjskiej zimy krem koi i odżywia skórę dłoni (91%*), przywraca jej miękkość i eliminuje uczucie napięcia (96%*).
* Test użytkowania przeprowadzony pod kontrolą dermatologiczną na 23 ochotnikach badanych podczas 28 dni stosowania w ekstremalnych warunkach w Kanadzie – odsetek badanych zgadzających się z przytoczonym twierdzeniem. 
Krem odżywia, koi i regeneruje skórę dłoni (olejki ze słonecznika, róży piżmowej i słodkich migdałów, wyciąg z owsa,olejek arganowy, masło shea, miód akacjowy). Dłonie są zabezpieczone przed działaniem czynników zewnętrznych (witamina E).

Skład: AQUA/WATER, COCOS NUCIFERA (COCONUT) OIL, DIMETHICONE, GLYCERIN, PENTYLENE GLYCOL, PROPYLENE GLYCOL DICAPRYLATE/DICAPRATE, BEHENYL ALCOHOL, PRUNUS AMYGDALUS DULCIS (SWEET ALMOND) OIL, ARACHIDYL ALCOHOL, CETEARYL ALCOHOL, CERA ALBA/BEESWAX, MEL/HONEY, PERSEA GRATISSIMA (AVOCADO) OIL, ROSA MOSCHATA SEED OIL, PARFUM/FRAGRANCE, TOCOPHEROL, COCO-GLUCOSIDE, CAPRYLIC/CAPRIC TRIGLYCERIDE, HELIANTHUS ANNUUS (SUNFLOWER) SEED OIL UNSAPONIFIABLES, TOCOPHERYL ACETATE, ARACHIDYL GLUCOSIDE, CARBOMER, GLYCINE SOJA (SOYBEAN) OIL, ETHYLHEXYLGLYCERIN, CAPRYLYL GLYCOL, ALLANTOIN, BUTYROSPERMUM PARKII (SHEA BUTTER) EXTRACT, TETRASODIUM GLUTAMATE DIACETATE, 1,2-HEXANEDIOL, SODIUM HYDROXIDE, ARGANIA SPINOSA KERNEL OIL, CALENDULA OFFICINALIS FLOWER EXTRACT, HORDEUM VULGARE CERA/SPENT GRAIN WAX, TROPOLONE [N2001/A].

Cena: 
ok. 30 zł/75 ml

 Moja opinia: 

 Jak widać, część składników aktywnych, którymi szczyci się producent występuje dopiero po zapachu, więc ich ilość w kremie jest prawdopodobnie niewielka lub wręcz śladowa. Być może właśnie dlatego krem nie nawilża aż tak, jak można by się tego było spodziewać. Jeśli ktoś nie ma jakoś szczególnie suchej skóry krem pewnie się sprawdzi idealnie, bo jest dosyć treściwy, a jednocześnie lekki, nawilża przyzwoicie, ładnie i długotrwale pachnie. Jednak dla osób z naprawdę suchą skórą może być za słaby. Ja, żeby osiągnąć zadowalający efekt, muszę użyć go dwukrotnie, co znacznie wpływa na wydajność.

0 komentarze:

Drogi czytelniku! Skoro trafiłeś na mojego bloga, będzie mi bardzo miło jeśli zostawisz po sobie ślad w postaci komentarza i podzielisz się swoją opinią :) Jednocześnie informuję, że komentarze obraźliwe, świadczące o nie przeczytaniu artykułu lub służące wyłącznie autoreklamie będą usuwane.

Bioderma Sensibio Eye

13:50 Ania 0 Comments

Należę do osób, które bez korektora nie są w stanie wyjść do ludzi z powodu sinych cieni pod oczami. Towarzyszą mi one niezależnie od tego o której się położę i jak długo śpię. Ot, taka moja natura. Moja skóra jest bardzo jasna, cienka i płytko unaczyniona. Na całym ciele mam widoczne wszystkie żyły, a pod oczami sine podkówki. Pomocne w walce z cieniami są kremy pod oczy zawierające kofeinę, która poprawiając krążenie zmniejsza zaleganie krwi w naczyniach krwionośnych i w ten sposób przyczynia się do redukcji cieni. Moim ulubieńcem, który faktycznie zawiera kofeinę dość wysoko w składzie i regularnie stosowany naprawdę przynosi efekty, jest żel pod oczy Bioderma Sensibio Eye.


Krem przeznaczony jest do skóry wrażliwej z tendencją do tworzenia się cieni i drobnych zmarszczek.
Skład: Water (aqua), glycerin, dimethicone, polyehtylene, tridecyl trimellitate, caprylic/capric triglyceride, isostearyl alcohol, butylene glycol cocoate, fructooligosaccharides, mannitol, xylitol, caffeine, sodium hyaluronate, glycyrrhetinic acid, rhamnose, laminaria ochroleuca extract, acrylates/c10-30 alkyl acrylate crosspolymer, pentylene glycol, caprylyl glycol, 1,2-Hexanediol, disodium edta, sodium hydroxide, ethylcellulose.

W moim przypadku krem sprawdza się bardzo dobrze. Nie podrażnia, dobrze nawilża, delikatnie wygładza skórę i przede wszystkim naprawdę rozjaśnia cienie. 
W dodatku jest bardzo wydajny i stosunkowo nie drogi, w zależności od apteki zapłacimy za niego od 26 do 50 zł.

0 komentarze:

Drogi czytelniku! Skoro trafiłeś na mojego bloga, będzie mi bardzo miło jeśli zostawisz po sobie ślad w postaci komentarza i podzielisz się swoją opinią :) Jednocześnie informuję, że komentarze obraźliwe, świadczące o nie przeczytaniu artykułu lub służące wyłącznie autoreklamie będą usuwane.

Biovax Naturalne Oleje maseczka intensywnie regenerująca

19:32 Ania 2 Comments

Przeszło dwa miesiące temu podczas pobytu w Warszawie trafiłam w Super-pharm na promocję maseczek Biovax. Jako że nigdy wcześniej nie miałam z nimi do czynienia, a chęć ich przetestowania chodziła za mną już od jakiegoś czasu, zdecydowałam się na najnowszą wersję z naturalnymi olejami arganowym, makadamia i kokosowym. 




Przez te dwa miesiące używałam maseczki regularnie raz w tygodniu, pod czepek i ręcznik. Trzymałam ją na włosach od 15 minut do dwóch godzin, w zależności od tego ile miałam czasu. Muszę przyznać, że początkowo byłam zawiedziona. Nie zależnie od tego jak długo maska znajdowała się na włosach, po jej zmyciu miałam na głowie niemowlęcy puch, który wręcz "przeciekał" między palcami i fruwał dookoła głowy. Winę za to przypisywałam olejowi kokosowemu przypuszczając, że widocznie nie  podpasował moim włosom. Jakieś trzy tygodnie temu zabrałam się rano do mycia włosów z zamiarem użycia w/w maseczki, kiedy okazało się, że zapomniałam dzień wcześniej kupić sobie szamponu... Jako że nie miałam już ani kropelki, korzystając z wiedzy zaczerpniętej od włosomaniaczek, ratowałam się płynem do higieny intymnej Lactacyd Femina Hydro-Balance z nawilżającymi proteinami ryżu i arniką. 


Umyłam włosy, nałożyłam maseczkę na ok. 2 godziny, spłukałam, a kiedy włosy wyschły było wielkie WOW! Efekt przeszedł moje najśmielsze oczekiwania. Zero puchu, włosy wygładzone, błyszczące, zdyscyplinowane. Nie znam się na składach, ale podejrzewam, że to te proteiny zrównoważyły zmiękczające działanie maseczki. W każdym razie teraz używam tych produktów w duecie. 

Na koniec naoczny dowód ich działania na włosy:



Już przymierzam się do wypróbowania innych maseczek Biovaxa :)

2 komentarze:

Drogi czytelniku! Skoro trafiłeś na mojego bloga, będzie mi bardzo miło jeśli zostawisz po sobie ślad w postaci komentarza i podzielisz się swoją opinią :) Jednocześnie informuję, że komentarze obraźliwe, świadczące o nie przeczytaniu artykułu lub służące wyłącznie autoreklamie będą usuwane.

Filtry UV

12:39 Ania 0 Comments

Należę do mało licznego grona osób, które nie lubią lata. Bardzo źle znoszę upały i nie cierpię kiedy jest mi gorąco, a w dodatku mam uczulenie na słońce. Moja cera jest bardzo jasna, z pojedynczymi piegami na nosie i ramionach. Wystarczy trochę więcej słonka i pojawia się na niej swędząca wysypka, która często przechodzi w atopowe zapalenie skóry, zwłaszcza na twarzy i dłoniach. Nie jest to ani przyjemne, ani tym bardziej estetyczne, dlatego już od wczesnej wiosny staram się zabezpieczać skórę wysokimi filtrami. 


Moim ulubionym kremem z filtrem do twarzy jest Bioderma Photoderm Max Fluide SPF 50+, bezbarwny fluid do cery mieszanej i tłustej.





 Lubię go za to, że:
  • dobrze zabezpiecza skórę przed promieniowaniem UV, 
  • nie bieli, 
  • nie zapycha,
  • nie zwiększa świecenia, 
  • dobrze nawilża, 
  • nadaje się pod makijaż, 
  • nie zwiera alkoholu. 
Używam go od ponad dwóch lat i naprawdę sprawdza się idealnie.  Cena: ok. 45 zł/40 ml.



UWAGA! Nie mylić z Bioderma Photoderm Max Ultra Fluide SPF 50+! Jest to nowsza wersja, ultra lekki fluid również dla skóry mieszanej i tłustej, ale jego ultra lekkość polega tylko na tym, że jest strasznie rzadki. Zostawia na skórze tłusty film, który powoduje niemiłosierne błyszczenie (skóra wygląda jak wysmarowana olejem) i daje uczucie zalepionej, niemogącej oddychać skóry. 

Usta zabezpieczam bezbarwną pomadką z filtrem UV. Teraz akurat jest to Dermedic Sunbrela Sensitive SPF 20.


Pomadka zawiera filtry mineralne, odpowiednie dla wrażliwej skóry ust, oraz substancje nawilżające: masło Shea, olej ze słodkich migdałów, glicerynę.

Dobrze nawilża usta, natłuszcza pozostawiając tłusty film ochronny, który dosyć długo się utrzymuje. Delikatnie bieli, co jest typowe dla filtrów mineralnych, nie jest to jednak biały nalot. Usta po prostu stają się po jej użyciu jasno różowe (efekt trochę podobny do Nivea Pearly Shine, tylko bez perłowego połysku), co mi osobiście nie przeszkadza. Nie wiem, jak sprawdziłaby się na mocno spierzchniętych ustach, ale myślę, że na bardzo wysuszonym naskórku efekt bielenia mógłby być bardziej widoczny i mało estetyczny.
Cena: ok. 10 zł.

Nie mam ulubionego preparatu z filtrem do ciała, zwykle kupuję takie przeznaczone dla dzieci. Aktualnie używam balsamu Soraya. 


Dobrze chroni, całkiem dobrze nawilża skórę, ale dla mnie okropnie śmierdzi, więc na pewno do niego nie wrócę.
Cena: ok. 25 zł.

0 komentarze:

Drogi czytelniku! Skoro trafiłeś na mojego bloga, będzie mi bardzo miło jeśli zostawisz po sobie ślad w postaci komentarza i podzielisz się swoją opinią :) Jednocześnie informuję, że komentarze obraźliwe, świadczące o nie przeczytaniu artykułu lub służące wyłącznie autoreklamie będą usuwane.

Odżywka Jantar - jak stosować?

15:54 Ania 0 Comments

Zawsze lubiłam nosić długie włosy i starałam się dbać o ich kondycję, ale dopiero od jakiegoś czasu zaczęłam się interesować świadomą pielęgnacją włosów. Przeglądając fora i blogi włosomaniaczek uświadomiłam sobie, jak ważną rolę w procesie pielęgnacji odgrywają różnego rodzaju wcierki. Chcąc więc wzmocnić włosy od cebulki i powalczyć o przyrost zakupiłam osławioną odżywkę Jantar. Niestety już po pierwszym użyciu mocno się zniechęciłam, ponieważ proces aplikacji był bardzo czasochłonny. Wcierka wylądowała w szafce, a ja obiecywałam sobie, że wrócę do niej w bliżej nieokreślonej przyszłości kiedy będę miała więcej czasu. Traf chciał, że kilka dni temu będąc w aptece dostrzegłam coś, co wywołało nagłe olśnienie - zakraplacz do oczu.

jantar wcierka

Dzięki niemu aplikacja odżywki Jantar stała się wygodniejsza, bardziej precyzyjna i, co najważniejsze, trwa dosłownie kilka minut. Polecam :)

Pozdrawiam,
Ania

0 komentarze:

Drogi czytelniku! Skoro trafiłeś na mojego bloga, będzie mi bardzo miło jeśli zostawisz po sobie ślad w postaci komentarza i podzielisz się swoją opinią :) Jednocześnie informuję, że komentarze obraźliwe, świadczące o nie przeczytaniu artykułu lub służące wyłącznie autoreklamie będą usuwane.

O mnie

08:52 Ania 0 Comments

Cześć, mam na imię Ania i jestem zakupoholiczką. Kocham wszystko co piękne, począwszy od miejsc, wnętrz, przez ubrania i dodatki, aż po opakowania kosmetyków. Te ostatnie są moją prawdziwą pasją i o nich będzie tu najwięcej. W pielęgnacji stawiam głównie na kosmetyki naturalne i ekologiczne, bo chcę mieć świadomość, że dostarczam swojemu ciału tego, co najlepsze. Lubię rzeczy drogie, wysokiej jakości, zwracam uwagę na marki. Cenię sobie klasykę i elegancję, preferuję ponadczasowe kroje i kolory. Nie szaleję z makijażem, nie dla mnie pawie oczy i neonowe kolory. Wybieram raczej delikatne odcienie nude, a moją największą miłością są róże do policzków.
 
 
Mam nadzieję, że znajdziesz na moim blogu coś dla siebie i zostaniesz ze mną na dłużej :)

Pozdrawiam,
Ania


0 komentarze:

Drogi czytelniku! Skoro trafiłeś na mojego bloga, będzie mi bardzo miło jeśli zostawisz po sobie ślad w postaci komentarza i podzielisz się swoją opinią :) Jednocześnie informuję, że komentarze obraźliwe, świadczące o nie przeczytaniu artykułu lub służące wyłącznie autoreklamie będą usuwane.