Haul zakupowy - zakupy kosmetyczne sierpień 2015

15:26 Ania 48 Comments

Mimo, że większość z nas szkołę ma już dawno za sobą, ostatni dzień wakacji wciąż ma w sobie coś, co wprawia nas w swego rodzaju nostalgię. Dla mnie w tym roku jest on wyjątkowo smutny, dlatego na osłodę mam dla Was haul zakupowy i solidną dawkę sierpiowych zakupów kosmetycznych. Gotowi? To zaczynamy.

Płyn micelarny Bioderma Sensibio H2O to mój absolutny ulubieniec i schodzi u mnie jak woda, kiedy więc w lokalnej aptece dorwałam wersję 500 ml w bardzo korzystnej cenie, od razu przygarnęłam. Krem pod oczy Resibo to produkt, który już od jakiegoś czasu wisiał na mojej kosmetycznej chciejliście. Pochlebne opinie i miłe dla oka, dziewczęce opakowanie ostatecznie skusiły mnie do zakupu.

nowości kosmetyczne
W Naturze skusiłam się na jedną z moich ulubionych maseczek do włosów Biovax Naturalne Oleje. To już moje któreś opakowanie i z pewnością nie ostatnie, bo maska naprawdę robi dobrze moim suchym włosom. Serum nawilżające z zieloną herbatą i różą John Masters Organics (KLIK) to absolutny must have mojej pielęgnacji (KLIK), więc kiedy tylko jedna buteleczka dobiła dna, na jej miejsce od razu wskoczyła kolejna.

nowości kosmetyczne

Latem, kiedy sięgam po podukty brązujące, znacznie częściej wykonuję peeling całego ciała niż w innych porach roku. Zwykle też rezygnuję wtedy z domowego peelingu kawowego na rzecz nieco delikatniejszych i łatwiejszych w użyciu gotowców. Tym razem wybrałam peeling cukrowy Organique Bloom Essence o przepięknym, świeżym, kwiatowym zapachu. Zielona kulka Vichy to stały bywalec mojej kosmetyczki niezależnie od pory roku.

nowości kosmetyczne
W sierpniu poczyniłam również małe zamówienie na Biochemii Urody. Uzupełniłam zapasy ulubionego pudru bambusowego z jedwabiem (KLIK), a także kupiłam 100% sok z aloesu i hydrolat różany do rozrabiania alg i glinek.

nowości kosmetyczne

Korektor Helena Rubinstein Magic Concealer to kolejny punkt z chciejlisty, który udało mi się zrealizować. Niedawno obchodzone imieniny i zniżka -20% w Sephorze były wystarczającą motywacją do długo wyczekiwanego zakupu.

nowości kosmetyczne


Na koniec jeszcze drobny upominek od marki L'Oreal - zestaw czterech maskar Volume Million Lashes w tym najnowsza zielona Feline. Do tej pory miałam przyjemność testować tylko wersję fioletową (KLIK) i byłam z niej zadowolona, więc z przyjemnością poznam resztę złotej rodzinki.

nowości kosmetyczne
I to już wszystkie zakupy kosmetyczne sierpnia. Bardzo praktyczne, prawda?

Pozdrawiam,
Ania

48 komentarze:

Drogi czytelniku! Skoro trafiłeś na mojego bloga, będzie mi bardzo miło jeśli zostawisz po sobie ślad w postaci komentarza i podzielisz się swoją opinią :) Jednocześnie informuję, że komentarze obraźliwe, świadczące o nie przeczytaniu artykułu lub służące wyłącznie autoreklamie będą usuwane.

Jak pielęgnować cerę trądzikową? - moja aktualna pielęgnacja

12:48 Ania 47 Comments


Kilka dni temu pokazywałam Wam na Instagramie zdjęcia aktualnie stosowanych kosmetyków do pielęgnacji twarzy. Wzbudziły one spore zainteresowanie, więc dziś - w odpowiedzi na wszystkie Wasze pytania - post całkowicie poświęcony mojej aktualnej pielęgnacji.

Na początek kilka słów o mojej skórze. Mam niespełna 29 lat, więc moja cera nie jest już pierwszej młodości. Jest cerą tłustą w kierunku mieszanej, trądzikową, wrażliwą i alergiczną (azs), podatną na odwodnienie. Problemy z jakimi na codzień się borykam to nadmierny łojotok, rozszerzone pory, przebarwienia pozapalne, wypryski. 

W swojej pielęgnacji preferuję kosmetyki naturalne i/lub apteczne, o prostych i przyjaznych składach. Przed zakupem skład każdego kosmetyku poddaję analizie na stronie cosdna.com pod kątem zawartości składników mogących powodować trądzik i/lub podrażnienia. Staram się wybierać tylko takie produkty, które są całkowicie bezpieczne. 

Tyle tytułem wstępu, teraz czas na kosmetyki, które aktualnie stosuję. Zaczniemy od pielęgnacji wieczornej. Podstawą mojej pielęgnacji są trzy kroki: oczyszczanie, nawilżanie, złuszczanie. Najpierw dokładnie zmywam makijaż płynem micelarnym Bioderma Sensibio H2O, potem oczyszczam twarz delikatnym żelem myjącym z użyciem wody, aktualnie jest to produkt Biolaven (KLIK). Osuszam twarz ręcznikiem papierowym, a następnie przecieram płatkiem nasączonym płynem eksfoliującym Paula's Choice Skin Perecting 2% BHA Liqiud Exfoliant (KLIK) z 2% kwasem salicylowym. W zależności od potrzeb przemywam całą twarz lub tylko strefę T (takie codzienne mikrozłuszczanie pozwala na usnunięcie martwych komórek naskórka oraz oczyszczenie i odblokowanie ujść gruczołów łojowych, a tym samym zmniejszenie ryzyka tworzenia się zaskórników i stanów zapalnych). Następnie stosuję krem pod oczy Resibo oraz serum nawilżające z zieloną herbatą i różą John Masters Organics (KLIK). Usta traktuję balsamem Nuxe (KLIK).

oczyszczanie cery trądzikowej
Rano oczyszczam twarz żelem Biolaven i przecieram tonikiem łagodzącym Pat & Rub (KLIK) lub spryskuję wodą termalną Uriage bądź mgiełką różaną Pat & Rub (sporadycznie, kiedy cera jest mocno odwodniona odstawiam produkty myjące z użyciem wody i przecieram twarz płatkiem nasączonym płynem micelarnym, wtedy nie stosuję już toniku ani mgiełek). Następnie nakładam krem pod oczy Resibo oraz krem z filtrem Bioderma Photoderm MAX Fluide SPF 50+/UVA 38. Na usta odrobina balsamu Nuxe i na tak przygotowaną skórę nakładam makijaż.

nawilżanie cery trądzikowej
Średnio raz w tygodniu stosuję peeling enzymatyczny Organique (KLIK) oraz glinkę ghassoul Organique (KLIK) rozrobioną z 100% sokiem z aloesu i 1-3 kroplami olejku tamanu (KLIK). Jeśli z jakiegoś powodu moja skóra jest mocno przesuszona/odwodniona ratuję się intensywnie nawilżającą maseczką Origins Drink Up Intensive (KLIK) stosowaną co 2-3 dni na noc zamiast serum JMO. Po każdym większym wysypie zaś sięgam po maseczkę rozświetlającą Phenome Vitality Shine (KLIK), aby wspomóc znikanie przebarwień.

maseczki do cery trądzikowej
Tak mniej więcej prezentuje się moja aktualna pielęgnacja cery. Jeśli macie jeszcze jakieś pytania piszcie, czy to w komentarzach pod postem, czy na maila, na wszystkie postaram się odpowiedzieć. Dajcie również znać, czy bylibyście zainteresowani tego typu wpisem dotyczącym pielęgnacji ciała i włosów.

Pozdrawiam,
Ania

47 komentarze:

Drogi czytelniku! Skoro trafiłeś na mojego bloga, będzie mi bardzo miło jeśli zostawisz po sobie ślad w postaci komentarza i podzielisz się swoją opinią :) Jednocześnie informuję, że komentarze obraźliwe, świadczące o nie przeczytaniu artykułu lub służące wyłącznie autoreklamie będą usuwane.

Wzmacniajaco-wygładzający szampon do włosów Biolaven

13:48 Ania 43 Comments

Szampon do włosów Biolaven to drugi po żelu do twarzy (KLIK) produkt marki, na który się skusiłam licząc, że stanie się łatwiej dostępną alternatywą dla mojego ulubionego neutralnego szamponu Natura Siberica. Czy tak się stało? Nie do końca. Już wszystko wyjaśniam.

jak dbać o włosy
Wzmacniająco-wygładzający szampon Biolaven przeznaczony jest do codziennej pielęgnacji każdego rodzaju włosów. Producent obiecuje nam delikatne i skuteczne oczyszczenie włosów i skóry głowy, bezpieczne nawet dla największych wrażliwców i w pełni wywiązuje się z tych obietnic. Szampon Biolaven świetnie myje włosy, bez trudu usuwa oleje, a przy tym nie podrażnia skóry głowy. W dodatku pięknie pachnie słodkimi winogronami i ładnie prezentuje się na półce w łazience. W czym więc tkwi problem? A no w dwóch rzeczach. Po pierwsze, w konsystencji. Szampon jest tak niesamowicie rzadki, że przecieka przez palce, więc najlepiej jest go albo nalewać bezpośrednio na głowę, albo rozrabiać w słoiczku. Tak rzadka konsystencja przekłada się na niską wydajność szamponu, który u mnie wystarczył na niespełna dwa miesiące stosowania (dla porównania neutralny szampon Natura Sibeirica starcza mi prawie na pół roku). Po drugie, szampon Biolaven powoduje, że włosy podczas mycia wydają się być szorstkie i lepkie w dotyku (podobny efekt dawały u mnie szampony dla dzieci, zwłaszcza rossmannowy Babydream). Nie wiem, czy taki efekt utrzymywałby się również po wyschnięciu, ponieważ zawsze po myciu nakładam jakąś maskę, w każdym razie po jej spłukaniu wszystko jest ok.

Skład: Aqua, Lauryl Glucoside, Cocamidopropyl Betaine, Coco-glucoside, Vitis Vinifera Seed Oil, Panthenol, Hydrolyzed Oats, Lactic Acid, Cyamopsis Tetragonoloba Gum, Sodium Benzoate, Lavandula Angustifolia Oil, Parfum.

jak dbać o włosy
Podumowując, wzmacniająco-wygładzający szampon do włosów Biolaven szału u mnie nie zrobił i zdecydownie nie przebił swojego rosyjskiego konkurenta. Nie mniej jednak nie jest to produkt zły (miłośniczki szamponów dla dzieci z pewnością go docenią). Pomijając rzadką konsystencję, niską wydajność i charakterystyczną dla dziecięcych szamponów lepkość, Biolaven wyróżna się na tle innych produktów swoją delikatnością i naturalnym składem. I choć nie zyskał sobie miana mojego ulubieńca, to jednak te dwie cechy sprawiają, że jak na razie jest to najlepszy szampon jaki mogę kupić stacjonarnie i z tego powodu pewnie będę do niego od czasu do czasu wracać.

Pozdrawiam,
Ania

43 komentarze:

Drogi czytelniku! Skoro trafiłeś na mojego bloga, będzie mi bardzo miło jeśli zostawisz po sobie ślad w postaci komentarza i podzielisz się swoją opinią :) Jednocześnie informuję, że komentarze obraźliwe, świadczące o nie przeczytaniu artykułu lub służące wyłącznie autoreklamie będą usuwane.

OPI Bubble Bath

13:09 Ania 46 Comments

O tym, że delikatne, rozbielone lakiery w odcieniach nude to absolutny must have każdej kosmetyczki chyba nie muszę nikogo przekonywać. Są ponadczasowe i eleganckie, pasują do wszystkiego i na każdą okazję, w kilka chwil sprawiają, że nasze paznokcie wyglądają na zdrowe i zadbane. Moja miłość do tego typu emalii sięga czasów szkoły średniej i nie wyobrażam sobie by nie mieć choć jednej na podorędziu. Jakiś czas temu wykończyłam słynny Essie Mademoiselle (KLIK), a wkrótce potem siostra sprawiła mi drugą legendę - OPI Bubble Bath.

lakier do paznokci


46 komentarze:

Drogi czytelniku! Skoro trafiłeś na mojego bloga, będzie mi bardzo miło jeśli zostawisz po sobie ślad w postaci komentarza i podzielisz się swoją opinią :) Jednocześnie informuję, że komentarze obraźliwe, świadczące o nie przeczytaniu artykułu lub służące wyłącznie autoreklamie będą usuwane.

Zegarek CLUSE La Boheme Gold White/Pink - pierwsze wrażenia

15:13 Ania 63 Comments


Z zamiarem kupna zegarka nosiłam się już od dawna, głównie z myślą o pracy, gdzie muszę stale kontrolować upływ czasu, a ciągłe zerkanie na ekran telefonu nie jest mile widziane. Długo szukałam odpowiedniego modelu, wymagając od niego przede wszystkim prostoty i uniwersalności tak, aby nadawał się do codziennego użytku i pasował do większości rzeczy w mojej szafie. Z początku stawiałam na markę Fossil, jednak kiedy na Instagramie odkryłam CLUSE, przepadłam. 

CLUSE to stosunkowo młoda marka założona w Holandii, produkująca zegarki w stylu fashion. Ich produkty są idealnym połączeniem tradycji i nowoczesności, minimalizmu i elegancji. Prosta forma i szeroka gama kolorów sprawiają, że zegarki CLUSE są uniwersalnym i modnym dodatkiem, pasującym niemal do wszystkiego i na każdą okazję. Moją uwagę od razu przykuł model La Boheme Gold White/Pink - połączenie pudrowego różu, bieli i różowego złota to zdecydowanie coś, co księżniczki lubią najbardziej ;) 

zegarek damski


63 komentarze:

Drogi czytelniku! Skoro trafiłeś na mojego bloga, będzie mi bardzo miło jeśli zostawisz po sobie ślad w postaci komentarza i podzielisz się swoją opinią :) Jednocześnie informuję, że komentarze obraźliwe, świadczące o nie przeczytaniu artykułu lub służące wyłącznie autoreklamie będą usuwane.

Dr. G Gowoonsesang Super Light Brightening Balm - porównanie starej i nowej wersji

13:27 Ania 34 Comments

Krem BB Dr. G Gowoonsesang Super Light Brightening Balm SPF30 PA++ już od prawie 1,5 roku stanowi podstawę mojego makijażu. Uwielbiam go nie tylko za to, jak wygląda na skórze, ale też za fantastyczną trwałość, co w przypadku cery tłustej wcale nie jest takie oczywiste. Jakiś czas temu, firma postanowiła nieco odświeżyć swoje produkty, modyfikując ich opakowania i składy. Dziś przychodzę więc do Was z małym porównaniem starej i nowej wersji produktu.

Zmiany dotyczące opakowania są raczej kosmetyczne i dotyczą głównie szaty graficznej, a nie opakowania samego w sobie. Nowa wersja wygląda nieco poważniej i nowocześniej, chyba głównie za sprawą usunięcia żółtego paska. Na opakowaniu więcej się dzieje, mamy też miejsce na zapisanie daty otwarcia kremu, a sama tubka jest nieco ciemniejsza i bardziej błyszcząca. Z początku miałam mieszane uczucia co do tych zmian, ale teraz już się przyzwyczaiłam i dochodzę do wniosku, że nowy wygląd tubki podoba mi się bardziej.

Specem od składów nie jestem, ale dla dociekliwych zamieszczam również pełny skład obu wersji. Na różowo zaznaczyłam składniki, którymi różnią się one między sobą.

Skład starej wersji: Water, Cyclopentasiloxane, Titanum Dioxide, Glycerin, Ethylhexyl Methoxycinnamate, Peg-10 Dimethicone, Talc, Niacinamide, Dipropylene Glycol, Isoeicosane, Zinc Oxide, Dimethicone, Triethylhexanoin, Disteardimonium Hectorite, Biosacharide Gum-1, Hexyl Laurate, Neofinetia Falcata Callus Culture Extract, Citrus Unshiu Peel Extract, Melissa Officinalis Extract, Borago Officinalis Extract, Salvia Officinalis (Sage) Leaf Extract, Centaurea Cyanus Flower Extract, Anthemis Nobilis Flower Extract, Aspalathus Linearis Leaf Extract, Lilium Candidum Flower Extract, Sacharum Officinarum (Sugar Cane) Extract, Houttuynia Cordata Extract, Leantopodium Alpinum Extract, Tilia Vulgaris Flower Extract, Betula Platyphylla Japonica Juice, Jasminum Officinale (Jasmine) Extract, Chamaecyparis Obtusa Leaf Extract, Usnea Barbata (Lichen) Extract, Zanthoxylum Piperitum Friut Extract, Pulsatilla Koreana Extract, Cananga Odorata Flower Oil, Magnesium Sulfate, C12-14 Pareth-3, Dimethicone Crosspolymer, Acrylates/Dimethicone Copolymer, Methicone, Palmitic Acid, Ethylhexylglycerin, Tocopheryl Acetate, Aluminium Hydroxide, Aminopropyl Dimethicone, Aluminium Stearate, Polymethylsilsesquioxane, Adenosine, Alumina, Triethoxycaprylylsilane, Silica, Butylene Glycol, Vinyl Dimethicone/Mathicone Silsesquioxane Crosspolymer, Arbutin, Mica, Lecithin, Fragrance, Phenoxyethanol, Iron Oxides (Cl 77492), Iron Oxides (Cl 77491), Iron Oxides (Cl 77499).

Skład nowej wersji: Cantella Asiatica Leaf Water, Cyclopentasiloxane, Titanum Dioxide, Glycerin, Ethylhexyl Methoxycinnamate, Peg-10 Dimethicone, Talc, Dipropylene Glycol, Niacinamide, Isoeicosane, Zinc Oxide, Dimethicone, Triethylhexanoin, Disteardimonium Hectorite, Biosacharide Gum-1, Hexyl Laurate, Tocopheryl Acetate, Saussuera Involucrata Extract, Caulerpa Lentillifera Extract, Neofinetia Falcata Callus Culture Extract, Thermus Thermophilus Ferment, Pseudoalteromonas Ferment Extract, Aspalathus Linearis Leaf Extract, Lilium Candidum Flower Extract, Borago Officinalis Extract, Salvia Officinalis (Sage) Leaf Extract, Centaurea Cyanus Flower Extract, Anthemis Nobilis Flower Extract, Nymphea Alba Flower Extract, Helianthus Annuus (Sunflower) Seed Extract, Hedera Helix (Ivy) Extract, Butyrospermum Parkii (Shea) Seedcake Extract, Mourera Fluviatilis ExtractUsnea Barbata (Lichen) Extract, Zanthoxylum Piperitum Friut Extract, Pulsatilla Koreana Extract, Magnesium Sulfate, C12-14 Pareth-3, Silica, Dimethicone Crosspolymer, Acrylates/Dimethicone Copolymer, Methicone, Palmitic Acid, Ethylhexylglycerin, Aluminium Hydroxide, Aminopropyl Dimethicone, Aluminium Stearate, Polymethylsilsesquioxane, Adenosine, Alumina, Triethoxycaprylylsilane, Poliurethane-11, Water,  Biosaccharide Gum-4, Vinyl Dimethicone/Mathicone Silsesquioxane Crosspolymer, Coral Powder, Mica, Butylene Glycol, Sucrose, Sodium Palmitoyl Proline, Serine, Arginine, PCA, PEG-8, Alanine, Carpylyl Glycol, Caprylic/Capric Triglyceride, Hydrogenated Lecithin, Threonine, PPG-1-PEG-9 Lauryl Glycol Ether, Ceramide 3, Sodium Polyacrylate, Cholesterol, Phytic AcidLecithin, Fragrance, Phenoxyethanol, Iron Oxides (Cl 77492), Iron Oxides (Cl 77491), Iron Oxides (Cl 77499). 


Różnica w odcieniu między starą, a nową wersją jest naprawdę minimalna (nowa wersja jest mniej lawendowa) i na dobrą sprawę niezauważalna na skórze twarzy. Zmiany w składzie, nie pociągnęły za sobą również znaczących różnic w działaniu. Krem nadal ładnie kryje i stapia się ze skórą, dając bardzo naturalny efekt. Nie podkreśla suchych skórek, nie wchodzi w pory, ani załamania. Nie warzy się i nie spływa z twarzy nawet przy obecnych temperaturach. 

Podsumowując, jeśli miałyście ochotę wypróbować Super Light Brightening Balm, a nie zdążyłyście załapać się na stara wersję i byłyście pełne obaw co do nowej, to mam nadzieję, że udało mi się rozwiać je choć trochę. Pomimo zmian krem nie stacił na swoich właściwościach i nadal jest moim absolutnym ulubieńcem. Gorąco polecam!

Pozdrawiam,
Ania 

34 komentarze:

Drogi czytelniku! Skoro trafiłeś na mojego bloga, będzie mi bardzo miło jeśli zostawisz po sobie ślad w postaci komentarza i podzielisz się swoją opinią :) Jednocześnie informuję, że komentarze obraźliwe, świadczące o nie przeczytaniu artykułu lub służące wyłącznie autoreklamie będą usuwane.

Balsam samoopalający Pat & Rub

13:10 Ania 41 Comments

Jako osoba o bardzo jasnej karnacji, skłonnej do alergii słonecznych, co roku wraz z nadejściem lata, szukam ratunku w produktach brązujących. W tym roku towarzyszy mi samoopalający balsam do ciała Pat & Rub.

Balsam zamknięty jest w wygodnym plastikowym opakowaniu z pompką, która ułatwia precyzyjną i higieniczną aplikację. Oparty jest w 100% na składnikach pochodzenia roślinnego, które mają za zadanie nie tylko brązowić skórę (roślinny DHA, olej marchwiowy, ekstrakt z łupin orzecha włoskiego), ale również ją pielęgnować. 

Skład: Aqua, Glycerin, Decyl Cocoate, Caprylic/Capric Triglyceride, Hamamelis Virginiana Flower Water, Helianthus Annuus (Sunflower) Seed Oil, Dihydroxyacetone, Betaine, Cetearyl Alcohol, Macadamia Ternifolia Seed Oil, Glyceryl Stearate SE, Ricinus Communis Seed Oil, Erythrulose, Cetearyl Glucoside, Parfum, Daucus Carota Sative (Carrot) Oil, Juglans Regia (Walnut) Shell Extract, Helichrysum Stoechas Extract, Squalene, Chamomilla Recutita (Matricaria) Flower Extract, Hydrogenated Castor Oil, Dehydroacetic Acid, Beta-Sitosterol, Copernica Cerifera (Carnauba) Wax, Benzyl Alcohol, Stearic Acid, Allantoin, Xanthan Gum, Sodium Phytate, Tocopherol (mixed), Beta Carotene.

Balsam ma dość gęstą konsystencję i intensywnie żółty kolor. Pachnie bardzo delikatnie, ja w ogóle nie wyczuwam w nim smrodku samoopalacza. Łatwo się rozprowadza i dość szybko wchłania. W przeciwieństwie do innych produktów tego typu, naprawdę pielęgnuje skórę, zapewniając jej odpowiedni poziom nawilżenia. Kolor opalenizny wygląda naturalnie i pojawia się po ok. 2-3 aplikacjach, potem producent zaleca stosowanie co drugi dzień dla podtrzymania efektu, ale nawet codzienne stosowanie nie przyniesie nam szkody.

Podsumowując, jeśli szukacie produktu brązującego o naturalnym składzie i właściwościach pielęgnacyjnych, śmiało sięgajcie po balsam samoopalający Pat & Rub. Tym bardziej, że teraz w Sephorze kupicie go prawie połowę taniej (KLIK).

Pozdrawiam,
Ania

41 komentarze:

Drogi czytelniku! Skoro trafiłeś na mojego bloga, będzie mi bardzo miło jeśli zostawisz po sobie ślad w postaci komentarza i podzielisz się swoją opinią :) Jednocześnie informuję, że komentarze obraźliwe, świadczące o nie przeczytaniu artykułu lub służące wyłącznie autoreklamie będą usuwane.

Wyniki urodzinowego rozdania

15:19 Ania 39 Comments

Mamy piękny upalny weekend, więc zapewne większość z Was ucieka gdzieś za miasto, nad wodę żeby wypocząć. Dlatego dziś przychodzę do Was tylko na chwilę by opublikować wyniki urodzinowego rozdania. Nie przedłużając, zestaw kosmetyków Bath & Body Works wędruje do...

Gratuluję i czekam na wiadomość z adresem do wysyłki :) Pozostałym chciałabym serdecznie podziękować za udział, a także wszystkie życzenia i ciepłe słowa pod urodzinowym wpisem. Niezmiernie miło mi również powitać wszystkie nowe buzie, zwłaszcza te, które dołączyły z zamiarem zostania ze mną na dłużej :* Mam nadzieję, że każdy z Was znajdzie na blogu coś dla siebie, a już nie długo będę miała dla Was kolejną niespodziankę.

Pozdrawiam,
Ania 

39 komentarze:

Drogi czytelniku! Skoro trafiłeś na mojego bloga, będzie mi bardzo miło jeśli zostawisz po sobie ślad w postaci komentarza i podzielisz się swoją opinią :) Jednocześnie informuję, że komentarze obraźliwe, świadczące o nie przeczytaniu artykułu lub służące wyłącznie autoreklamie będą usuwane.

Haul zakupowy - ubrania lipiec '15

14:16 Ania 43 Comments

Jak pisałam w poprzednim poście (KLIK), lipiec to czas wyprzedaży. Nie tylko kosmetycznych, ale także (albo przede wszystkim) ubraniowych. A ponieważ lato mamy w pełni, są wspaniałą okazją by uzupełnić wakacyjną garderobę. W tym roku jednak moje zakupy podporządkowane były głównie myślom o nadchodzącej jesieni.

Najbardziej udanym zakupem jest granatowa kurteczka z Top Secret. Ma sporo kieszonek, podwijane rękawy, w tali można ją ściągnąć troczkiem. Materiał, z którego została uszyta jest lekki i odporny na gniecenie, więc spokojnie możemy ją złożyć i zabrać ze sobą na urlop, czy dłuższy spacer, kiedy pogoda jest niepewna i zmienna. Kremowa bluza Drywash urzekła mnie prostym nadrukiem w kolorze czerni i złota. Jest niezwykle wygodna, miła i przyjemna w dotyku. W zestawieniu z czarnymi leginsami będzie tworzyła elegancką stylizację do brykania po domu ;)

modna bluza
W Housie kupiłam swoje pierwsze od wieków spodnie dresowe. Jasno szare, z kieszonkami i zwężaną nogawką, w pasie wiązane na troczek. Idealne na rower, czy szybkie wyjście z psem.

spodnie dresowe house
Tenisówki z H&M pokazywałam Wam już na facebooku i instagramie, gdzie w komentarzach miło zaskoczyłyście mnie ich trwałością. Spodziwałam się, że będą to takie jednorazówki, a tym czasem okazało się, że u większości z Was spokojnie wytrzymały one kilka sezonów.

buty h&m


Tak więc pierwsze przygotowania do jesieni zostały poczynione. Nie wiem jak Wy, ale ja nie mogę się doczekać. Z przyjemnością pożegnałabym już trwające upały...
Pozdrawiam,
Ania

43 komentarze:

Drogi czytelniku! Skoro trafiłeś na mojego bloga, będzie mi bardzo miło jeśli zostawisz po sobie ślad w postaci komentarza i podzielisz się swoją opinią :) Jednocześnie informuję, że komentarze obraźliwe, świadczące o nie przeczytaniu artykułu lub służące wyłącznie autoreklamie będą usuwane.

Haul zakupowy - zakupy kosmetyczne lipiec '15

14:04 Ania 79 Comments

Lipiec to czas wyprzedaży, które kuszą ze wszech stron, zachęcając do zakupów. Dużych zakupów, bo przecież jest okazja zrobić zapasy produktów, które i tak zużywamy na bieżąco, a zwykle im więcej kupimy, tym większy przysługuje nam rabat. W tym roku dałam się nieco temu szaleństwu ponieść, a efekty możecie zobaczyć poniżej.

Na początek łupy ze stolicy. Dzięki pomocy sióstr udało mi się skorzystać z wyprzedaży w The Body Shop i uzupełnić zapasy ulubionych żeli pod prysznic i maseł do ciała.

W Bath & Body Works na wyprzedaż się praktycznie nie załapałam, z resztek, które zostały siostra wybrała mi tylko jedno mydełko i uzupełniła zapasy antybakteryjnych żeli do rąk.



W Pat & Rub musiałam uzupełnić zapas balsamów do rąk, a przy okazji skusiłam się jeszcze na wyszczuplający i zwalczający cellulit balsam do ciała oraz różaną mgiełkę do twarzy.

W Naturze kupiłam swój pierwszy w życiu suchy szampon Batiste, natomiast w aptece Melissa zamówiłam nową tubkę kremu Avene Cicalfate i ulubionego kremu z filtrem Bioderma Photoderm MAX Fluide SPF 50+/UVA 38. Dorzuciałam też do koszyka słynny olejek Nuxe Huile Prodigieuse OR w zestawie z miniaturkami olejku Huile Prodigieuse i kremu Creme Prodigieuse.


Na wyprzedaży u Kasi z bloga Kobiecy Zakątek upolowałam paletkę MAC na 15 cieni. Zamieszkały w niej moje okrągłe cienie z Inglota, a pozostałe puste miejca czekają na realizację chciejlisty i zakup cieni MAC, które wiszą na niej już od dawna. Podczas akcji zniżkowej w Phenome skusiłam się na słynną oczyszczającą maskę do włosów oraz cukrowy krem do rąk z formułą anti-aging (KLIK). Ostrą Szczotkę Fridge by yDe zakupiłam pod wpływem zachwytów Kasi z bloga Kolczyki Izoldy oraz Marleny z bloga Black Raspberry i pomału ulegam rozkoszy szczotkowania ciała na sucho. Lakier OPI Bubble Bath sprezentowała mi siostra na imieniny, natomiast bibułki matujące Inglot to mój absolutny must have i stały bywalec podręcznej kosmetyczki.

Muszę przyznać, że w formie listy (zapisuję wszystkie zakupione w danym miesiącu produkty żeby potem o niczym nie zapomnieć) wyglądało to nieco gorzej i kiedy zabierałam się do tego wpisu byłam przerażona ilością kupionych rzeczy. Teraz, patrząc na zdjęcia wydaje mi się, że jednak nie jest tak źle. Bywało tego znacznie więcej to po pierwsze, a po drugie - mam pewność, że każdy z zakupionych produktów zostanie zużyty i nic się nie zmarnuje.

Pozdrawiam,
Ania

79 komentarze:

Drogi czytelniku! Skoro trafiłeś na mojego bloga, będzie mi bardzo miło jeśli zostawisz po sobie ślad w postaci komentarza i podzielisz się swoją opinią :) Jednocześnie informuję, że komentarze obraźliwe, świadczące o nie przeczytaniu artykułu lub służące wyłącznie autoreklamie będą usuwane.