Projekt denko listopad 2015

16:04 Ania 52 Comments


Po gigantycznym denku październikowym, zużycia listopadowe wypadają dość blado. Moja denkowa torebeczka była ledwie do połowy pełna, ale jak to mówią lepiej tyle niż nic, prawda? Zapraszam Was więc na szybciutki przegląd kosmetyków, które udało mi się wykończyć w tym miesiącu.
kosmetyki

52 komentarze:

Drogi czytelniku! Skoro trafiłeś na mojego bloga, będzie mi bardzo miło jeśli zostawisz po sobie ślad w postaci komentarza i podzielisz się swoją opinią :) Jednocześnie informuję, że komentarze obraźliwe, świadczące o nie przeczytaniu artykułu lub służące wyłącznie autoreklamie będą usuwane.

The Body Shop Frosted Plum i inne listopadowe nowości kosmetyczne

19:43 Ania 57 Comments


Listopad zbliża się ku końcowi, nadszedł więc czas by rozliczyć się z mniejszych i większych zakupowych grzeszków i pokazać Wam, co nowego pojawiło się w mojej kosmetyczce. 

Zacznijmy od The Body Shop i nowej limitowanej kolekcji świątecznej Frosted Plum. Jak wiecie, jestem ogromną fanką ich produktów do pielęgnacji ciała, więc nie mogłam przejść obojętnie obok tej nowości. Tradycyjnie zdecydowałam się na żel pod prysznic i masło do ciała, a do kompletu dobrałam jeszcze krem do rąk. Cała seria pachnie po prostu obłędnie, jeśli tylko macie dostęp do sklepów The Body Shop to zachęcam Was do wybrania się i poznania tego zapachu. Jeśli nie macie takiej możliwości, nie martwcie się, zbliżają się Mikołajki, więc coś na to zaradzimy ;)
kosmetyki the body shop

W listopadzie obchodziłam urodziny, a że zbiegły się one w czasie z oferowanym przez Sephorę rabatem -20%, postanowiłam wykorzystać okazję i sprawić sobie nowe perfumy. Po prawie dwóch godzinach łażenia, wąchania, rozmyślania i przestępowania z nogi na nogę, koniec końców zdecydowałam się na kolejną buteleczkę Chanel Chance Eau Tendre (KLIK). Jest wiele pięknych zapachów, ale to właśnie jest ten mój.
Przy okazji odebrałam swój urodzinowy upominek od Sephory w postaci trzech mini cieni do powiek w neutralnych kolorach.
chanel chance eau tendre

Od siostry na urodziny dostałam umilacze kąpielowe firmy Lush: bubble bar Big Bang i bath bomb Avobath. To będzie moje pierwsze spotkanie ze słynnym Lushem. Cieszę się, że w końcu będę miała okazję wypróbować coś z ich oferty na własnej skórze i już nie mogę się doczekać pierwszej wspólnej kąpieli :)
kosmetyki do kąpieli lush

W październiku wykończyłam glinkę ghassoul, a że moja skóra bardzo lubi glinki, więc zaraz na początku listopada udałam się do Organique po nową. Wybór padł na moją ulubioną glinkę białą (KLIK). Ci z Was, którzy śledzą mój profil na instagramie widzieli na pewno, że nasze pierwsze ponowne spotkanie nie przebiegło pomyślnie, a ja skończyłam ze strasznie zaczerwienioną i podrażnioną twarzą. Jak się okazało, najprawdopodobniej była to wina dodanego do glinki soku z aloesu. Nie wiem czemu tak się stało, wcześniej mieszałam już z nim glinki i nic takiego się nie działo, w każdym razie glinka rozrobiona ze zwykłą wodą jest całkowicie bezpieczna dla mojej skóry i z powodzeniem wróciłam do jej regularnego stosowania. Poza tym w salonie Organique skusiłam się jeszcze na regenerujące masło do ciała Anti-Age (KLIK) oraz balsam z masłem shea o moim ulubionym zapachu magnolii. W prezencie do zakupów dostałam urocze mydełko glicerynowe o bardzo apetycznym zapachu karmelu.
balsam z masłem shea organique

Jeśli chodzi o zakupy kosmetyczne w kategorii różne, to zakupiłam kolejne opakowanie mojego ukochanego płynu micelarnego Bioderma Sensibio H2O, nowy zmywacz z Inglota i zapas końcówek do korektora lakieru (KLIK). Na promocji w Naturze przygarnęłam też nową paletkę do brwi Catrice. Krem pod oczy Resibo zaskoczył mnie swoim końcem i praktycznie z dnia na dzień musiałam znaleźć mu zastępstwo. Stacjonarnie wybór mam niewielki, ale ostatecznie na fali poznawania marki zdecydowałam się na łagodzący krem pod oczy Sylveco (KLIK).
krem pod oczy sylveco

Na koniec coś z urodowych akcesoriów, czyli lokówka Remington z nowej linii PROtect. Jak zapewne pamiętacie, warsztaty włosowe marki zorganizowane podczas konferencji Meet Beauty pozostawiły po sobie pewnien niedosyt i chcąc go chyba zapełnić, Remington zdecydował się zorganizować dla uczestników warsztatów konkurs, w którym do zdobycia były właśnie lokówki, prostownice i suszarki PROtect prezentowane podczas warsztatów. Muszę przyznać, że spodobało mi się to, że marka nie pozostała obojętna na napływające zewsząd opinie i chciała się zrehabilitować, dlatego bez wachania do udziału w konkursie przystąpiłam. Cieszę się, że mi się poszczęściło, bo zakup lokówki chodził za mną już od jakiegoś czasu, a ta wygląda naprawdę pięknie i mam nadzieję, że równie dobrze będzie się spisywać. W przesyłce od marki znalazłam też turban do włosów, który wkrótce zastąpi pewnie mojego wysłużonego Turbie Twista.
remington protect

I to już wszystkie listopadowe nowości kosmetyczne. Dajcie znać, co Wam najbardziej wpadło w oko i jak pod względem nowości i zakupów kosmetycznych listopad wypadł u Was.

Pozdrawiam,
Ania

57 komentarze:

Drogi czytelniku! Skoro trafiłeś na mojego bloga, będzie mi bardzo miło jeśli zostawisz po sobie ślad w postaci komentarza i podzielisz się swoją opinią :) Jednocześnie informuję, że komentarze obraźliwe, świadczące o nie przeczytaniu artykułu lub służące wyłącznie autoreklamie będą usuwane.

Ulubieńcy listopada 2015

21:01 Ania 35 Comments


Ulubieńców na blogu nie było już dawno, głównie dlatego, że jeśli już mnie coś zachwycało, to były to pojedyncze produkty, które przecież miały swoje osobne recenzje, nie było więc sensu się powtarzać (tak było np. z kremem pod oczy Resibo). W listopadzie było/jest jednak inaczej i uzbierało się kilka produktów, które chciałabym Wam pokazać.
ulubieńcy listopada

35 komentarze:

Drogi czytelniku! Skoro trafiłeś na mojego bloga, będzie mi bardzo miło jeśli zostawisz po sobie ślad w postaci komentarza i podzielisz się swoją opinią :) Jednocześnie informuję, że komentarze obraźliwe, świadczące o nie przeczytaniu artykułu lub służące wyłącznie autoreklamie będą usuwane.

Masło do ciała Organique Anti-Age

09:00 Ania 42 Comments


Masła do ciała Organique są moimi drugimi ulubionymi mazidłami do ciała, zaraz po tych z The Body Shop. Niemal równie dobrze radzą sobie z moją ekstremalnie suchą skórą i równie pięknie, a może nawet piękniej pachną. Wybróbowałam już kilka różnych wariantów, z których jak dotąd najbardziej przypadły mi do gustu dwa: Sensitive oraz Kozie mleko i liczi. Dziś zaś, chciałabym opowiedzieć Wam o trzecim, który właśnie do nich dołączył.
organique anti-age

42 komentarze:

Drogi czytelniku! Skoro trafiłeś na mojego bloga, będzie mi bardzo miło jeśli zostawisz po sobie ślad w postaci komentarza i podzielisz się swoją opinią :) Jednocześnie informuję, że komentarze obraźliwe, świadczące o nie przeczytaniu artykułu lub służące wyłącznie autoreklamie będą usuwane.

Pat & Rub różana mgiełka do twarzy i ciała

18:56 Ania 44 Comments


Różaną mgiełkę do twarzy i ciała Pat & Rub zamówiłam jeszcze na samym początku sezonu letniego, jako alternatywę dla wody termalnej Uriage. Miałam ją nosić w torebce, by móc w każdej chwili spryskać twarz, przynosząc skórze odświeżenie i ulgę w czasie upalnego dnia. Prawda jest jednak taka, że tegoroczne lato było dla mnie nie do zniesienia i o ile tylko mogłam sobie na to pozwolić, nie wychodziłam z domu aż do wieczora. Okazji do używania mgiełki miałam więc nie wiele i kiedy nadeszła jesień, musiałam znaleźć jej inne zastosowanie.
nawilżająca mgiełka do twarzy

Mgiełka ma bardzo prosty i krótki skład, oparty przede wszystkim na  wodzie różanej i glukonolaktonie. Woda różana wykazuje właściwości tonizujące, oczyszcza i nawilża skórę, łagodzi podrażnienia i zaczerwienienia. Glukonolakton jest kwasem z grupy PHA i naturalnym antyoksydantem. Wykazuje działanie silnie nawilżające, przyspiesza regenerację komórek, odżywia i ujędrnia skórę.

Skład: Rosa Damascena Flower Water, Gluconolactone, Calcium Gluconate, Sodium Benzoate.
Kiedy więc we wrześniu skończył mi się tonik łagodzący Pat & Rub, uznałam, że dzięki swoim właściwościom różana mgiełka z powodzeniem może mi go zastąpić i codziennie rano spryskiwałam nią umytą wcześniej żelem twarz. Muszę przyznać, że zgodnie z oczekiwaniami mgiełka spisała się bardzo dobrze. Naprawdę koiła wszelkie podrażnienia, łagodziła zaczerwienienia i pomagała utrzymać odpowiedni poziom nawilżenia. Czy zatem polubiłam ją bardziej od wspomnianego toniku? Nie, ale była dla niego fajną, pięknie pachnącą i wygodną w użyciu alternatywą.

Pozdrawiam,
Ania

44 komentarze:

Drogi czytelniku! Skoro trafiłeś na mojego bloga, będzie mi bardzo miło jeśli zostawisz po sobie ślad w postaci komentarza i podzielisz się swoją opinią :) Jednocześnie informuję, że komentarze obraźliwe, świadczące o nie przeczytaniu artykułu lub służące wyłącznie autoreklamie będą usuwane.

Zapach jesieni - Bath & Body Works Pumpkin Apple

16:00 Ania 34 Comments


W sklepach i na wielu blogach pomału rusza już świąteczne szaleństwo. Pojawiają się pierwsze dekoracje, inspiracje, pomysły na prezenty i choć sama kocham ten cały bożonarodzeniowy rozgardiasz, to jednak staram się mu jeszcze nie poddawać. Do końca listopada celebruję jeszcze jesień, postanowione. I w związku z tym celebrowaniem, przychodzę dziś do Was z recenzją miniświeczki Bath & Body Works o prawdziwie jesiennym zapachu.
świece bath and body works

Pumpkin Apple urzeka od początku. Już sam jej wygląd przykuwa uwagę i cieszy oko. Maleńki szklany słoiczek z barwną etykietą i uroczą metalową przykrywką w kolorze brązu z wytłoczonym liściem już sam w sobie jest przepiękną jesienną ozdobą. Zapach świecy to idealnie wyważone połączenie dyni, jabłka i rozgrzewających przypraw. Na pierwszy plan wysuwa się zdecydowanie jabłko, nieco kwaskowate i soczyste. Dynię czuć znacznie delikatniej, jakby była ona jedynie tłem dla jabłka, dodając mu odrobiny słodyczy. Przyprawy (cynamon i goździk) wprowadzają do kompozycji subtelną korzenną nutę, rozgrzewają i dodają całości odrobiny pikanterii. 

Świeca już w słoiczku pachnie dość intensywnie, a po rozpaleniu wypełnia swoim zapachem całe pomieszczenie. Jest wyraźnie wyczuwalna, ale absolutnie nie męcząca. Nawet mój mąż, który jest dość wrażliwy na zapachy, nie ma nic przeciwko by paliła się przez dłuższy czas.

Pumpkin Apple to moja pierwsza świeczuszka od Bath & Body Works, lecz z pewnością nie ostatnia. Jej zapach to dla mnie kwintesencja jesieni. Zakochałam się w nim od pierwszego powąchania, palę praktycznie co wieczór, a w ciągu dnia wielokrotnie podchodzę, by się nim choć raz zaciągnąć ;) Jeśli tylko będę miała taką możliwość z przyjemnością zakupię ją jeszcze raz, tym razem w większym rozmiarze.

A jeśli Wy również macie ochotę ją wypróbować, koniecznie weźcie udział w trwającym jeszcze jesiennym rozdaniu, w którym do wygrania jest właśnie m.in. miniświeczka Pumpkin Apple Bath & Body Works.

Pozdrawiam,
Ania

34 komentarze:

Drogi czytelniku! Skoro trafiłeś na mojego bloga, będzie mi bardzo miło jeśli zostawisz po sobie ślad w postaci komentarza i podzielisz się swoją opinią :) Jednocześnie informuję, że komentarze obraźliwe, świadczące o nie przeczytaniu artykułu lub służące wyłącznie autoreklamie będą usuwane.

Sylveco rumiankowy i tymiankowy żel do twarzy - porównanie

21:59 Ania 39 Comments


Po udanej przygodzie z żelem do twarzy Biolaven, naszła mnie chęć by wypróbować żele do twarzy Sylveco. Marka Sylveco posiada w swojej ofercie dwa żele do twarzy: rumiankowy i tymiankowy. Oba o prostych, krótkich składach, hipoalergiczne, oparte na jednym łagodnym i całkowicie biodegradowalnym środku myjącym (glukozyd laurylowy). Długo zastanawiałam się, którą wersję żelu wybrać, pytałam nawet Was o radę na Facebooku, ale że zdania były podzielone, ostatecznie postanowiłam wziąć obie i sama porównać, która lepiej się u mnie sprawdzi.
żel do twarzy sylveco

39 komentarze:

Drogi czytelniku! Skoro trafiłeś na mojego bloga, będzie mi bardzo miło jeśli zostawisz po sobie ślad w postaci komentarza i podzielisz się swoją opinią :) Jednocześnie informuję, że komentarze obraźliwe, świadczące o nie przeczytaniu artykułu lub służące wyłącznie autoreklamie będą usuwane.

Projekt denko październik 2015

20:11 Ania 67 Comments


Z poniedziałku przychodzę do Was z nieco opóźnionym październikowym projektem denko. Uprzedzam, będzie długo, bo trochę tego nazbierałam, więc przygotujcie sobie ciepłą herbatkę i zapraszam :)
glinka organique

John Masters Organics różany żel do mycia twarzy (KLIK) - mój absolutny ulubieniec. Ma genialny skład, jest niezwykle delikatny dla skóry, nie wysusza. Pozostawia skórę czystą, miękką i gładką, a stosowany regularnie pomaga poprawić jej wygląd. To była moja druga buteleczka i z pewnością nie ostatnia.

Phenome oczyszczająca maska do włosów (KLIK) - może nie jest to kosmetyk typu must have, ale przyjemny gadżet na pewno. Świetnie oczyszcza włosy i skórę głowy (po użyciu dosłownie mam wrażenie, że czuję jak mój skalp oddycha), przedłuża świeżość fryzury. W cenie regularnej raczej się nie skuszę, zwłaszcza, że w moim przypadku maska starcza na dosłownie kilka użyć, ale przy okazji jakiejś większej promocji na pewno.

Organique glinka ghassoul (KLIK) - najmniej lubiana przeze mnie z organique'owych glinek, przede wszystkim dlatego, że nie zauważyłam żadnego wpływu na przyspieszenie gojenia, czy ograniczenie tworzenia się zmian trądzikowych. Nie planuję powrotu, a jej miejsce już zajęła moja ulubiona glinka biała (KLIK).

Pat & Rub kawowy peeling do ust (KLIK) - działał bez zarzutu, ale przeszkadzało mi to, że zostawiał na skórze brązową maź. Zapach też nie do końca przypadł mi do gustu. Więcej po tą wersję już nie sięgnę. Teraz na jej miejsce wskoczyła słynna pomadka peelingująca Sylveco.
the body shop

The Body Shop truskawkowy żel pod prysznic - jeśli czytacie mnie regularnie to wiecie, że od żeli TBS jestem wręcz uzależniona i wracam do nich przy każdej możliwej okazji. Aktualnie zużywam miniaturkę z serii Smoky Poppy i już myślę o kolejnym zamówieniu. Jeśli też lubicie żele TBS, albo jeszcze ich nie znacie i chcielibyście wypróbować, pamiętajcie o jesiennym rozdaniu, w którym do wygrania jest jeden z nich.

The Body Shop kakaowe masło do ciała - gęsta konsystencja, przyjemny zapach, wygodne opakowanie i długotrwałe nawilżenie to główne cechy, za które cenię masła TBS, wszystkie po kolei. Wersja kakaowa nie była tu wyjątkiem i bardzo się polubiliśmy.

The Body Shop Smoky Poppy masło do ciała - miniaturka wygrana u Black Liner. Pojechała ze mną do Warszawy na konferencję Meet Beuty, a potem pełniła funkcję kremu do rąk domowego użytku. Nie do końca odpowiada mi mydlany zapach tej serii, ale działanie jak zawsze bez zarzutu.
wcierka jantar

Alterra szampon nawilżający z granatem i aloesem (KLIK) - bardzo przyjemny, niedrogi szampon. Do mycia głowy nie mogę stosować go zbyt czesto, bo przy dłuższym stosowaniu podrażnia mnie zawarty w nim alkohol etylowy, ale raz na jakiś czas daje radę. Świetnie sprawdza się też do mycia pędzli i to głównie w tym celu go stosuję.

Farmona Jantar wcierka do skóry głowy - kiedyś używałam jej bardzo regularnie, zużywałam opakowanie za opakowaniem i naprawdę widziałam efekty. To opakowanie zużywałam na raty przez kilka miesięcy, z czego prawie połowę zużyłam w październiku. Tyle wystarczyło, by znacznie ograniczyć wypadanie włosów, z którym borykałam się ostatnio. Zdecydowanie będę wracać.

Biovax Naturalne Oleje intensywnie regenerująca maska do włosów (KLIK) - jedna z moich ulubionych maseczek tej firmy. Dobrze nawilża włosy, sprawia, że są miękkie i lśniące. Zużyłam już kilka opakowań i z pewnością będę sięgać po kolejne.
różowa bioderma

Pat & Rub balsam wyszczuplający - w sumie nie wiem, czemu go kupiłam, bo generalnie nie używam tego typu produktów i tak wierzę w ich działanie. Chyba ogarnęła mnie jakaś chwilowa panika przed sezonem bikini ;) W każdym razie balsamu używałam jak mi się przypomni, więc nawet nie jestem w stanie Wam powiedzieć, czy cokolwiek ze skórą robi. Ale całkiem fajnie nawilżał, więc spoko.

Skinsept pur - płyn do odkażania skóry przed iniekcjami i zabiegami, ja stosowałam go do dezynfekcji pędzli, szminek i produktów w kamieniu. Zabija wszelkie możliwe paskudztwo. Jutro idę do apteki po nowe opakowanie :)

Bioderma Sensibio H2O - najlepszy micel i już. Zmywa wszystko, łącznie z wodoodpornym eyelinerem, a przy tym jest naprawdę delikatny dla skóry. Kolejne opakowanie w użyciu.

Paula's Choice Skin Perfecting 2% BHA liquid exfoliant (KLIK) - płyn z kwasem salicylowym, do codziennego mikrozłuszczania. Ładnie oczyszcza skórę, przyspiesza gojenie zmian trądzikowych i ogranicza powstawanie nowych, pomaga pozbyć się zaskórników. Zużyłam dwa opakowania i chętnie będę wracać. Aktualnie testuję tańszy odpowiednik z Mazideł, ale jak na razie szału nie ma...
tusz l'oreal feline

Bioderma Photoderm Max Fluide SPF 50+ - mój ulubiony filtr do twarzy, ktory towarzyszy mi już od lat. Nie tylko zapewnia mojej jasnej, wrażliwej na słońce skórze należytą ochronę, ale też nie zapycha, nie przyspiesza przetłuszczania i nie nasila zmian trądzikowych. 

Bioderma Cicabio Lotion (KLIK) - nie zużyłam go do końca i muszę wyrzucić, bo minął mu termin ważności. Płyn przeznaczony jest do sączących się zmian skórnych, osusza je i wspomaga gojenie. Był fajny, ale niemal identycznie działa puder w płynie do kupienia za kilka złotych w każdej aptece, więc raczej już nie wrócę.

Pat & Rub regenerujace serum do ust i okolic (KLIK) - jego też nie wymęczyłam do końca przed upływem daty ważności. Nie lubiłam stosować go na usta, bo nie odpowiadał mi jego posmak, a na okolicach ust się u mnie nie sprawdzał. Więcej nie kupię.

Resibo krem pod oczy (KLIK) - cudowny krem o lekkiej konsystencji, pięknym zapachu i świetnym działaniu. Doskonale nawilża i wygładza skórę, redukuje cienie pod oczami. Stosowany codziennie rano i wieczorem na całą okolicę oczu starczył mi na trzy miesiące. Z przyjemnością będę do niego wracać.

L'Oreal Volume Million Lashes Feline - nowa maskara, którą jakiś czas temu otrzymałam od marki w prezencie. Efekt na rzęsach dawała super: podkręcała, wydłużała, pogrubiała. Nie było mowy o sklejaniu, czy owadzich nóżkach. Trwała na swoim miejscu aż do demakijażu, bez kruszenia, rozmazywania, czy efektu pandy. Jedyne co mi w niej przeszkadzało, to na początku kruszyła się podczas zmywania, przez co drobne kawałki tuszu zawsze lądowały w moim oku powodując dyskomfort. Jednak po jakichś 2-3 tygodniach od otwarcia ten problem zniknął, więc się nie czepiam. Polecam i sama też z pewnością jeszcze po nią sięgnę.

Bath & Body Works antybakteryjny żel do rąk - małe, poręczne i estetyczne opakowania, piękne zapachy i fajne działanie to niewątpliwie atuty żeli BBW. Ja je absolutnie uwielbiam i staram się zawsze mieć pod ręką. Jeden z takich żeli możecie wygrać w trwającym rozdaniu.
róż inglot 72

Revlon masełko do ust w odcieniu Sweet Tarte - to był kompletnie nie trafiony zakup. Cały czas chodził mi po głowie zupełnie inny odcień, ale coś mnie podkusiło i w ostatniej chwili zmieniłam zdanie. Seet Tarte na zdjęciach w internecie wydawał się być całkiem przyjazny, na żywo jednak był dla mnie zbyt "agresywny". Po kilku nieudanych podejściach, spędził swój żywot w czeluściach szuflady, aż w końcu podczas ostatnich porządków odkryłam, że zaczął zmieniać zapach i czas się rozstać.

Inglot róż do policzków w odcieniu 72 (KLIK) - to było moje drugie opakowanie tego różu, jak widać z całkiem sporym zużyciem. Bardzo go lubiłam, ale że moja kolekcja róży nieco się rozrosła na przestrzeni ostatnich dwóch lat, nie zdołałam zużyć do końca. Jeśli szukacie delikatnego różu o chłodnym odcieniu, to warto mu się przyjrzeć.

EOS balsam do ust - słynnych jajeczek zużyłam już całą wytłaczankę, ale wersję miętową miałam po raz pierwszy. Wygrałam ją jakoś koło Wielkanocy na fanpage'u sklepu ezebra.pl i muszę przyznać, że wbrew moim obawom przypadła mi do gustu, zajmując drugie miejsce tuż za truskawkowym sorbetem.
krem bb

Na koniec jeszcze kilka próbek i miniaturek:

Pat & Rub szampon do włosów ciemnych - szampon, jak szampon, zły nie był, ale szału nie robił. Żadnego wpływu na kolor włosów nie zauważyłam po tych kilku użyciach. Zakupu nie planuję, jeśli już, to bardziej kusi mnie odżywka.

Pat & Rub hipoalergiczny olejek do kąpieli - ilość niestety była zbyt mała by w pełni przetestować jego właściwości. Po dodaniu do wody praktycznie zginął w wannie, tworząc niemal roztwór homeopatyczny. Ale być może kiedyś się skuszę na pełny wymiar, bo lubię zapach tej serii.

Dr G Gowoonsesang Sensitive+ krem BB - o ile wersję Super Light Brightening Balm kocham i wielbię, o tyle wersja Sensitive była wielkim rozczarowaniem. Do zakupu miniaturki skusił mnie kolor - idealnie jasny, bez charakterystycznych dla wielu kremów BB sinych tonów. Niestety, poza kolorem w kremie nie pasowało mi nic. Rzadka konsystencja i słabe krycie to coś, co jeszcze można wybaczyć. Najgorsze było to, że krem jakby w ogóle nie stapiał się z cerą i już bezpośrednio po nałożeniu (Beauty Blenderem, palcami, wszystko jedno) wyglądał jakby był zważony. Zakupu oczywiście nie będzie.

Armani Si - próbka otrzymana podczas jakichś zakupów w Sephorze. Zapach nie przypadł mi do gustu, a przynajmniej nie na tyle by wzbudzić chęć zakupu buteleczki.

Nuxe Hiule Prodigieuse - o wersji z drobinkami pisałam już Wam TUTAJ, miniaturkę bez drobinek zużyłam do olejowania i zabezpieczania końcówek włosów. W obu tych przypadkach spisała się super. Być może skuszę się kiedyś na pełne opakowanie.

Jeśli dotrwaliście do końca, to należą Wam się gratulacje :) Dajcie znać, jak tam Wasze październikowe zużycia.

Pozdrawiam,
Ania

67 komentarze:

Drogi czytelniku! Skoro trafiłeś na mojego bloga, będzie mi bardzo miło jeśli zostawisz po sobie ślad w postaci komentarza i podzielisz się swoją opinią :) Jednocześnie informuję, że komentarze obraźliwe, świadczące o nie przeczytaniu artykułu lub służące wyłącznie autoreklamie będą usuwane.

Jesienne rozdanie

15:10 Ania 55 Comments


Listopad jest chyba jednym z najmniej lubianych miesięcy w roku. Piękna, złota jesień już zwykle odchodzi, do bajkowej śnieżnej zimy jeszcze daleko, a świat ogarnia ciemność i szaruga. Dlatego, aby choć trochę umilić Wam ten depresyjny okres zgodnie z zapowiedzią, przychodzę dziś do Was z małym rozdaniem, w którym do zgarnięcia są takie oto dobroci:

- żel pod prysznic The Body Shop Virgin Mojito 250 ml,
- balsam do ciała z masłem shea Organique grecki 100 ml,
- miniświeca Bath & Body Works Pumpkin Apple 36 g,
- peeling do twarzy Clinique 7 Day Scrub Cream Rinse-off Formula miniatura 30 ml,
- antybakteryjny żel do rąk Bath & Body Works Caribbean Escape 29 ml.

Zasady jak zwykle są bardzo proste, aby wziąć udział w rozdaniu wystarczy być publicznym obserwatorem bloga i wypełnić formularz zgłoszeniowy. Tradycyjnie, obserwatorzy sprzed rozdania otrzymują 1 dodatkowy los. Jeśli chcecie zwiększyć swoje szanse na wygraną możecie też dodatkowo:
- obserwować mój profil na Facebooku (+1 los)
- obserwować mój profil na Instagramie (+1 los)
- dodać mojego blog do blogrola (+1 los)
- udostępnić informację o rozdaniu na Facebooku (+1 los)
- udostępnić informację o rozdaniu na Instagramie (+1 los)
- napisać notkę na blogu z informacją o rozdaniu (+1 los)
- zamieścić na blogu banner konkursowy (+1 los)



Rozdanie potrwa do 27 listopada 2015 r. do godz. 23:59. Wyniki ogłoszę w ciągu 7 dni od zakończenia rozdania, a zwycięzca będzie miał 3 dni na kontakt mailowy i przekazanie danych do wysyłki. Nagrodę wysyłam tylko na terenie Polski. Osoby, które cofnęły obserwacje po zakończeniu poprzedniego rozdnia, a teraz zgłoszą się ponownie, nie będą brane pod uwagę.

Życzę wszystkim powodzenia i udanej zabawy :)

Pozdrawiam,
Ania

55 komentarze:

Drogi czytelniku! Skoro trafiłeś na mojego bloga, będzie mi bardzo miło jeśli zostawisz po sobie ślad w postaci komentarza i podzielisz się swoją opinią :) Jednocześnie informuję, że komentarze obraźliwe, świadczące o nie przeczytaniu artykułu lub służące wyłącznie autoreklamie będą usuwane.

Haul zakupowy: woski Yankee Candle i inne październikowe nowości

10:39 Ania 33 Comments


W ostatnim tygodniu października, m.in. za sprawą weekendowego wyjazdu do Warszawy, przybyło mi jeszcze kilka nowości, które chciałabym Wam pokazać, dlatego dziś zapraszam na małą prezentację.

Zestaw do pielęgnacji włosów ciemnych Pilomax to prezent od marki, który otrzymałam podczas konsultacji trychologicznej na konferencji Meet Beauty, w jego skład wchodzą szampon do codziennego stosowania i maska regenerująca.

Również w czasie konferencji Meet Beauty przypadkiem wzięłam udział w konkursie organizowanym przez firmę Remington i wygrałam zestaw składający się z masażera do skóry głowy, ręczniczka z mikrofibry i zestawu do manicuire w eleganckim opakowaniu.

 
Korzystając z pobytu w Warszawie wybrałam się na małe zakupy. W salonie MAC zakupiłam swój pierwszy cień do powiek tej marki w jednym z najpopularnijeszych odcieni Naked Lunch oraz miniaturkę równie słynnego pigmentu Vanilla.

Obowiązkowo zahaczyłam też o Bath & Body Works, gdzie skusiłam się na miniświeczkę z jesiennej kolekcji o przepięknym zapachu Pumpkin Apple. W tym miejscu zdradzę Wam, że drugą taką samą wzięłam dla Was :* Wyglądajcie rozdania!

Październik był miesiącem walki z rakiem. Z tej okazji firma Estee Lauder wypuściła różową kosmetyczkę z trzema minipomadkami Pure Color Envy, ze sprzedaży której 20% ceny detalicznej przekazała na badania nad rakiem piersi prowadzone w Ośrodku Nowotworów Dziedzicznych w Szczecinie. Taką właśnie kosmetyczkę otrzymałam w prezencie od Agnieszki Ines Beauty, za włączenie się do instagramowej akcji #inesrozowawstazka, wspierającej inną kampanię firmy Estee Lauder, polegającą na tym, że za każde dodane na instagramie zdjęcie oznaczone hashtagiem #BCAstrength EL przekaże 25$ na Fundację na rzecz Badań nad Rakiem Piersi.

Sezon jesienno-zimowy to jak wiadomo czas intensywnego palenia w kominku ;) A że w sklepie goodies.pl obowiązywał akurat kupon uprawniający do 10 zł zniżki przy zakupie od 50 zł, więc korzystając z okazji uzupełniłam zapasy wosków Yankee Candle

Jesienna kolekcja Sweet Treats, w skład której wchodzą: Vanilla Burbon, Gingerbread Maple i Cranberry Twist.

Kolekcja świąteczna: Cosy By The Fire, Winter Glow, Berry Trifle.

Angel's Wings - mój ulubieniec z zeszłorocznej kolekcji świątecznej, Pain Au Raisin - ulubieniec z letniej kolekcji Cafe Culture oraz Christmas Eve.

To już ostatnia część październikowych nowości, poprzednie możecie zobaczyć TUTAJ i TUTAJ. Pomału na mojej półce gromadzą się już nowości listopadowe, na bieżąco będziecie mogli oglądać je na Facebooku oraz Instagramie, więc zachęcam Was do zaglądania tam.  Na blogu zaś jeszcze w tym tygodniu zagości październikowy projekt denko oraz małe rozdanie, do udziału w którym już teraz gorąco Was zachęcam.

Pozdrawiam,
Ania



33 komentarze:

Drogi czytelniku! Skoro trafiłeś na mojego bloga, będzie mi bardzo miło jeśli zostawisz po sobie ślad w postaci komentarza i podzielisz się swoją opinią :) Jednocześnie informuję, że komentarze obraźliwe, świadczące o nie przeczytaniu artykułu lub służące wyłącznie autoreklamie będą usuwane.

Rossmann promocje -49% - moje typy

08:00 Ania 46 Comments


Jak już zapewne wiecie (urodowa część internetu huczy o tym już od kilku dni), dziś rusza kolejna wielka akcja promocyjna organizowana przez drogerie Rossmann. Póki co, w pełni są potwierdzone dwa terminy:

2 - 6 listopada - szminki, błyszczyki, kredki do ust, lakiery i produkty do pielęgnacji paznokci
7 - 13 listopada - tusze do rzęs, cienie do powiek, kredki do oczu, eyelinery

W tym czasie wymienione produkty objęte będą rabatem -49%. Wiem, że część z Was zamierza z tej promocji skorzystać, dlatego jak wiele innych blogerek, tak i ja, przybywam przedstawić Wam swoje typy, a więc produkty, którym warto przy tej okazji przyjrzeć się bliżej.

PS. Chodzą słuchy, że od 14 listopada promocją mają być objęte także produkty do makijażu twarzy (podkłady, pudry, korektory, róże), więc je również ujęłam w zestawieniu.

46 komentarze:

Drogi czytelniku! Skoro trafiłeś na mojego bloga, będzie mi bardzo miło jeśli zostawisz po sobie ślad w postaci komentarza i podzielisz się swoją opinią :) Jednocześnie informuję, że komentarze obraźliwe, świadczące o nie przeczytaniu artykułu lub służące wyłącznie autoreklamie będą usuwane.