Ulubieńcy lutego - Chanel, Organique, MAC, Norel, Skin79, Sylveco

19:39 Ania 38 Comments


Witajcie Kochani w ten dodatkowy dzień w roku :) Przychodzę dziś do Was z krótką prezentacją kosmetyków, po które w lutym sięgałam najchętniej, i które tym samym zasłużyły sobie na miano ulubieńców miesiąca. Zapraszam :)

38 komentarze:

Drogi czytelniku! Skoro trafiłeś na mojego bloga, będzie mi bardzo miło jeśli zostawisz po sobie ślad w postaci komentarza i podzielisz się swoją opinią :) Jednocześnie informuję, że komentarze obraźliwe, świadczące o nie przeczytaniu artykułu lub służące wyłącznie autoreklamie będą usuwane.

Pilomax szampon i maska do włosów ciemnych

17:41 Ania 48 Comments


Produkty do pielęgnacji włosów Pilomax były swego czasu bardzo popularne wśród włosomaniaczek, gdzie zbierały mnóstwo pozytywnych opinii. Nie ukrywam, że ciekawiły i mnie, mimo to jednak jakoś nie było mi z nimi po drodze i ostatecznie zawsze sięgałam po coś innego. Aż w końcu w październiku ubiegłego roku trafiłam na konferencję Meet Beauty, gdzie firma Pilomax miała swoje stanowisko, na którym można było poddać się badaniu trychologicznemu. Taka okazja nie trafia się często, więc z przyjemnością skorzystałam z możliowści odbycia takiej konsultacji, a w jej wyniku otrzymałam od marki taki oto zestaw kosmetyków, składający się z szamponu i maski do pielęgnacji włosów ciemnych. Dziś przychodzę do Was podzielić się swoimi wrażeniami z jego stosowania.

48 komentarze:

Drogi czytelniku! Skoro trafiłeś na mojego bloga, będzie mi bardzo miło jeśli zostawisz po sobie ślad w postaci komentarza i podzielisz się swoją opinią :) Jednocześnie informuję, że komentarze obraźliwe, świadczące o nie przeczytaniu artykułu lub służące wyłącznie autoreklamie będą usuwane.

Beauty Blender vs Real Techniques Miracle Complexion Sponge - porównanie gąbeczek do makijażu

09:00 Ania 72 Comments


Dla większości z nas podkład/krem BB stanowi podstawę makijażu. To on odpowiada za nieskazitelny wygląd naszej cery, stając się również tłem dla pozostałych użytych przez nas kosmetyków kolorowych. Dlatego tak ważne jest, aby był odpowiednio dobrany do potrzeb i odcienia naszej skóry. Jednak samo dopasowanie podkładu/kremu BB to nie wszystko. Ważny jest też sposób jego aplikacji.

Podkład/krem BB możemy nałożyć za pomocą różnego rodzaju pędzli do makijażu (do wyboru mamy ścięte na płasko flat topy, pędzle języczkowe, a nawet pędzle przypominające kształtem szczotki), czy nawet własnych palców, ale chyba nic nie da nam takiego efektu jak porządna gąbeczka do makijażu. Dlatego dziś przychodzę do Was z recenzją porównawczą dwóch najpopularniejszych gąbeczek na rynku - Beauty Blendera i Real Techniques Miracle Complexion Sponge.
gąbeczki do makijażu

72 komentarze:

Drogi czytelniku! Skoro trafiłeś na mojego bloga, będzie mi bardzo miło jeśli zostawisz po sobie ślad w postaci komentarza i podzielisz się swoją opinią :) Jednocześnie informuję, że komentarze obraźliwe, świadczące o nie przeczytaniu artykułu lub służące wyłącznie autoreklamie będą usuwane.

Yankee Candle Peony

19:17 Ania 33 Comments


Nie wiem jak u Was, ale u mnie pogoda ostatnio nie dopisuje. Jest pochmurno, ciemno, zimno i wietrznie. A druga połowa lutego to już zdecydowanie ten czas, kiedy człowiek czeka na wiosnę. Nie mając jej za okem, trzeba sobie radzić inaczej - ja zapraszam ją do swojego domu stawiając świeże kwiaty w wazonie i wrzucając do kominka świeże, wiosenne zapachy z nowej kolekcji Yankee Candle. Dwa z nich pokazywałam Wam już TUTAJ i TUTAJ, a dziś zapraszam Was na prezentację trzeciego i ostatniego z tej serii.

33 komentarze:

Drogi czytelniku! Skoro trafiłeś na mojego bloga, będzie mi bardzo miło jeśli zostawisz po sobie ślad w postaci komentarza i podzielisz się swoją opinią :) Jednocześnie informuję, że komentarze obraźliwe, świadczące o nie przeczytaniu artykułu lub służące wyłącznie autoreklamie będą usuwane.

Yankee Candle Moonlight

17:23 Ania 19 Comments


W ubiegłym tygodniu pokazywałam Wam pierwszy z trzech posiadanych przeze mnie zapachów z nowej wiosennej kolekcji Yankee Candle na rok 2016 - cudownie kojący i radosny My Serenity, a już dziś chciałabym zaprezentować Wam kolejny zapach z tej serii, który z pewnością przypadnie do gustu panom i miłośniczkom męskich aromatów.
moonlight yankee candle

19 komentarze:

Drogi czytelniku! Skoro trafiłeś na mojego bloga, będzie mi bardzo miło jeśli zostawisz po sobie ślad w postaci komentarza i podzielisz się swoją opinią :) Jednocześnie informuję, że komentarze obraźliwe, świadczące o nie przeczytaniu artykułu lub służące wyłącznie autoreklamie będą usuwane.

Organique Sweet Moments balsam do ciała z masłem shea o zapachu mango

15:34 Ania 50 Comments


Balsam do ciała z masłem shea to jeden z najbardziej popularnych kosmetyków w ofercie Organique. W tym roku z okazji zbliżających się Walentynek, marka Organique wypuściła na rynek nową, limitowaną edycję swojego kultowego produktu - balsam do ciała z masłem shea o zapachu mango
oragnique sweet moments

50 komentarze:

Drogi czytelniku! Skoro trafiłeś na mojego bloga, będzie mi bardzo miło jeśli zostawisz po sobie ślad w postaci komentarza i podzielisz się swoją opinią :) Jednocześnie informuję, że komentarze obraźliwe, świadczące o nie przeczytaniu artykułu lub służące wyłącznie autoreklamie będą usuwane.

Yankee Candle My Serenity

20:50 Ania 32 Comments


My Serenity Collection to nowa linia zapachów Yankee Candle na wiosnę 2016. Tworzą ją cztery zapachy: My Serenity, Moonlight, Peony oraz Lemongrass & Ginger, w prawdziwie wiosennych, radosnych, pastelowych kolorach. Dziś chciałabym zaprosić Was na recenzję pierwszego z nich - Yankee Candle My Serenity.
yankee candle q1 2016

32 komentarze:

Drogi czytelniku! Skoro trafiłeś na mojego bloga, będzie mi bardzo miło jeśli zostawisz po sobie ślad w postaci komentarza i podzielisz się swoją opinią :) Jednocześnie informuję, że komentarze obraźliwe, świadczące o nie przeczytaniu artykułu lub służące wyłącznie autoreklamie będą usuwane.

Planner Paperdot 2016

18:55 Ania 38 Comments


Tego posta miało nie być. W końcu jest już luty, każdy kto miał kupić planner z pewnością dawno już to zrobił. Jednak kiedy w poprzednim wpisie z nowościami stycznia pokazałam Wam swój planner Paperdot, dostałam o niego od Was sporo pytań. Dlatego zamiast odpisywać każdemu z osobna, postanowiłam jednak przygotwać dla Was wpis, w którym pokażę Wam jak wygląda z bliska. Zapraszam :)

Planner Paperdot ma postać kołozeszytu na grubej, metalowej spirali w kolorze różowego złota. Twarda okładka z charakterystycznym dla marki logo, dostępna była w czterech wersjach kolorystycznych. Ja jak wspomniałam, dowiedziałam się o tym plannerze dość późno i udało mi się kupić ostatnią sztukę, więc możliwości wyboru okładki nie miałam.

Po wewnętrznej stronie okładki znajduje się kieszonka, do której możemy włożyć jakieś kartki ze swoimi zapiskami. Dalej mamy stronę z miejscem na dane właściela plannera.

Na kolejnej stronie możemy wpisać więcej informacji o sobie, a także zanotować ważne telefony. Następnie znajduje się miejsce na nasze cele na dany rok
Kiedy cele mamy już ustalone, możemy przejść do części kalendarzowej. Na jednej stronie mamy wypisane wszystkie najważniejsze święta, na drugiej znajduje się kalendarz na cały rok.

Każdy miesiąc rozpoczyna się kalendarzową tabelką, rozmieszczoną na dwóch stronach. Rubryki są na tyle duże, że spokojnie możemy zapisać w nich najważniejsze informacje, na marginesie znajdziemy też wąski notes. Bardzo podoba mi się to rozwiązanie, bo pozwala jednym spojrzeniem ogarnąć, co i kiedy czeka nas w danym miesiącu, bez konieczności wertowania kilkudziesięciu stron.

Na początku każdego miesiąca mamy też dwie puste strony na notatki. Każdy dzień miesiąca rozpisany jest na osobnej stronie. Znajdziemy tu rubrykę na zapisanie urodzin, imienin i innych ważnych uroczystości, wynotowanie najważniejszych spraw do załatwienia danego dnia, harmonogram, listę zadań oraz trochę miejsca na notatki.

Na końcu miesiąca mamy tabelkę, w której możemy podliczyć swoje wydatki. Każdy kolejny miesiąc oddzielony jest przekładką.

Na końcu plannera znajduje się kilka stron z karteczkami na listę zakupów, które możemy wyrwać i zabrać ze sobą do sklepu, a także kolorowe naklejki, które pomogą nam oznaczyć ważne zadania i wydarzenia.

Na ostateczną ocenę plannera przyjdzie czas pod koniec roku, ale pierwsze wrażenie wywarł na mnie bardzo dobre. Całość prezentuje się estetycznie i przyjemnie dla oka. Jest przejrzyście, schludnie, bez zbędnych ozdobników i dupereli. Podoba mi się, że papier jest biały, a nie żółto-szary jak w większości dostępnych na rynku kalendarzy. Niby taki szczegół, a jednak robi różnicę. Przynajmniej dla mnie. 

Jedyne czego mi brakuje w planerze Paperdot to tasiemka, którą mogłabym zaznaczyć konkretną datę, ale nie jest to jakaś wielka wada i po prostu poszukam chyba jakiejś fajnej, pasującej do całości zakładki. Nie wiem też jak planner spisywałby się noszony codziennie w torbie. Pomijając fakt, że jest dość gruby i trochę waży (dla miłośników kalendarzy książkowych to nie jest raczej problem, inaczej wybraliby wersje kieszonkowe), to podejrzewam, że papierowa okładka mogłaby ulec z czasem mniejszemu lub większemu sfatygowaniu. Mi jednak planner służyć będzie głównie w domu, więc myślę, że powinno być ok.

Plannery Paperdot dostępne były w salonach Empik w cenie 69,99 zł. Jeśli jeszcze nie macie swojego kalendarza na 2016 rok, a planner Paperdot wpadł Wam w oko, możecie spróbować jeszcze się za nim rozejrzeć. Swój kupiłam dopiero pod sam koniec stycznia, więc może i Wam się jeszcze uda.

Pozdrawiam,
Ania

PS. Wszystkie zdjęcia możecie powiększyć klikając na nie.

38 komentarze:

Drogi czytelniku! Skoro trafiłeś na mojego bloga, będzie mi bardzo miło jeśli zostawisz po sobie ślad w postaci komentarza i podzielisz się swoją opinią :) Jednocześnie informuję, że komentarze obraźliwe, świadczące o nie przeczytaniu artykułu lub służące wyłącznie autoreklamie będą usuwane.

Nowości styczniowe - walentynkowe masło Organique, kosmetyki Resibo, planner Paperdot

20:24 Ania 65 Comments


Witam Was Kochani w Tłusty Czwartek :) Mam nadzieję, że pojedliście pączków, faworków, oponek i innych dobroci? A skoro o dobrociach mowa, to chciałabym pokazać Wam dziś kosmetyczne i niekosmetyczne nowości, które zawitały do mnie w styczniu. Zapraszam :)

Zacznę od zakupów kosmetycznych, wśród których oczywiscie nie mogło zabraknąć mojego ukochanego płynu micelarnego Bioderma Sensibio H2O. Tym razem skusiłam się na dwupak 2 x 500 ml. Balsam do ciała Biolaven i regenerujący krem do rąk Sylveco to produkty, z którymi w styczniu zetknęłam się po raz pierwszy, ale oba bardzo przypdły mi do gustu. Balsam Biolaven znalazł się już nawet w ulubieńcach stycznia. Balsam do ciała z masłem shea Organique to jeden z flagowych produktów marki. Pod koniec stycznia ukazała się nowa, limitowana edycja walentynkowa o zapachu mango, obok której nie mogłam przejść obojętnie. Wygląda i pachnie obłędnie!

Na wyprzedażach nie poszalałam, skusiłam się tylko na dwa żele pod prysznic The Body Shop o zapachu marakui. Miałam jeszcze ogromną ochotę na świece Bath & Body Works, ale jak moja siostra miała wreszcie dzień wolny i mogła po nie pojechać, to już nie było żadnych fajnych zapachów :(

W styczniu okazało się też, że zbieractwo jednak czasem popłaca. Odziedziczyłam po tacie skłonność do gromadzenia i przechowywania różnych fajnych opakowań, szukając im nowych zastosowań. Dzięki temu mogłam wziąć udział w konkursie organizowanym na instagramie przez firmę Resibo i drogerię ekobieca.pl i wygrać zestaw kosmetyków Resibo składający się z mojego ukochanego kremu pod oczy (to po nim zachowałam papierową tubę), kremu ultranawilżającego i płynu micelarnego. Moje zdjęcie konkursowe mogliście zobaczyć TUTAJ.

Zaraz po ogłoszeniu wyników, drogeria ekobieca.pl zaproponowała mi współpracę, w ramach której przygotuję dla Was porównanie gąbeczek do makijażu. W paczce poza wybranymi przeze mnie gąbeczkami Beauty Blender Royal i Real Techniques Miracle Complexion Sponge znalazłam też gąbeczkę na trzonku, paletkę cieni Sleek i kilka próbek.

Jeśli chodzi o nowości niekosmetyczne, to w styczniu poczyniłam małe zapasy wosków i samplerów Yankee Candle. Skusiłam się ma trzy zapachy z nowej wiosennej kolekcji: My Serenity, Moonlight i Peony oraz Champaca Blossom, który był zapachem stycznia i Lake Sunset, będący zapachem lutego. Poza tym zrobiłam coś, czego absolutnie robić nie powinnam, czyli wstąpiłam do grupy miłośników świec zapachowych na FB. Tam zobaczyłam całe mnóstwo zapachów, o których istnieniu nie miałam pojęcia i oczywiście, zapragnęłam je przetestować. W ten sposób trafiły do mnie woski Golden Sands, Jelly Beans, Jack Frost, Milk & Cookies i Napa Valley Sun oraz samplery Hazelnut Coffee, North Pole, White Chocolate Apple i Luau Party.

I na koniec planner Paperdot, który podpatrzyłam u Kaczki z piekła rodem. Dorwałam w Empiku ostatnią sztukę, więc nie miałam możliwości wyboru okładki, ale może to i dobrze, bo z tego co widziałam w necie wszystkie były fajne, więc znając mnie miałabym nie lada problem z podjęciem decyzji. Poza tym w porównaniu z innymi dostępnymi na rynku plannerami miał całkiem przyjazną cenę, więc tym bardziej cieszę się, że udało mi się załapać. Mam nadzieję, że sprawdzi się jak należy.
I to już wszystkie moje styczniowe nowości kosmetyczne i niekosmetyczne. Dajcie znać, jeśli coś Wam wpadło w oko, no i koniecznie napiszcie, co nowego styczeń przyniósł u Was :)

Pozdrawiam,
Ania

65 komentarze:

Drogi czytelniku! Skoro trafiłeś na mojego bloga, będzie mi bardzo miło jeśli zostawisz po sobie ślad w postaci komentarza i podzielisz się swoją opinią :) Jednocześnie informuję, że komentarze obraźliwe, świadczące o nie przeczytaniu artykułu lub służące wyłącznie autoreklamie będą usuwane.

Yankee Candle Lake Sunset

23:05 Ania 28 Comments


Nie należę do osób, które lubią palić wiosenne, czy letnie zapachy w środku zimy, jednak dla Yankee Candle Lake Sunset poczyniłam mały wyjątek. Zapach ten został właśnie zapachem miesiąca i do końca lutego można go kupić 20% taniej, dlatego też postanowiłam go odpalić i sprawdzić, czy przypadnie mi do gustu na tyle, by korzystając z promocji pokusić się o zakup świecy.

28 komentarze:

Drogi czytelniku! Skoro trafiłeś na mojego bloga, będzie mi bardzo miło jeśli zostawisz po sobie ślad w postaci komentarza i podzielisz się swoją opinią :) Jednocześnie informuję, że komentarze obraźliwe, świadczące o nie przeczytaniu artykułu lub służące wyłącznie autoreklamie będą usuwane.