Grudniowy projekt denko

12:09 Ania 12 Comments

Dziś ostatni dzień grudnia, pora więc na ostatnie w tym roku denko.

Tradycyjnie już, dla ułatwienia podzieliłam zdenkowane produkty na trzy kategorie:


1. TWARZ:


Bioderma Hydrabio Mousse (KLIK) - świetna pianka do mycia twarzy. Jest bardzo delikatna, nie podrażnia, nie wysusza, dobrze oczyszcza skórę. Opakowanie o pojemności 150 ml wystarczyło mi na 4 miesiące stosowania dwa razy dziennie. Nowe opakowanie już do mnie jedzie.

Bioderma Sensibio H2O - mój ukochany micel. Po krótkiej przygodzie z L'Oreal Ideal Soft (KLIK), wróciłam do niego z prawdziwą przyjemnością. Już pierwsze użycie uświadomiło mi, jak bardzo mi tego produktu brakowało. Dwie zapasowe buteleczki już na mnie czekają.

Bioderma Sensibio Eye (KLIK) - jedyny jak dotąd krem pod oczy, który naprawdę zmniejsza moje cienie pod oczami. Może nie jest jakiś super odżywczy, ale zapewnia jak dla mnie wystarczające nawilżenie.

Maska algowa z żurawiną Organique (KLIK) - najlepsza z masek algowych Organique (KLIK), które testowałam. Nawilża, koi i rozjaśnia skórę, ma bardzo delikatny owocowy zapach.

Pomadka ochronna Oeparol owoce leśne - początkowo ładny zapach owoców leśnych z czasem zamienił się w jakiś taki dziwny chemiczny smrodek. Bardzo miękka, szybko mi się połamała, co utrudniło dalsze użytkowanie. Jakichś wybitnych właściwości nie zauważyłam, ale też nie wyrządziła żadnych szkód. Ot, takie sobie smarowidło.

Wazelina kosmetyczna do ust Floslek (KLIK) - produkt, do którego bardzo często wracam. Na moich ustach sprawdza się bardzo dobrze, są miękkie, nawilżone i wygładzone. Moja ulubiona wersja poziomkowa ma bardzo ładny owocowy zapach. Wydajna, opakowanie wystarcza mi na kilka miesięcy regularnego stosowania.

Nawilżający fluid Pharmaceris (KLIK) - ulubiony podkład w dość jasnym, pasującym do mojej karnacji kolorze. Jest lekki, nie szkodzi mojej trądzikowej cerze, przypudrowany trzyma się cały dzień. Dodatkowym atutem jest niska cena i powszechna dostępność.

Korektor Maybelline Affinitone (KLIK) - lekki, niemalże niewidoczny, świetnie maskuje cienie pod oczami, zaczerwienienia i drobne niedoskonałości.

Bibułki matujące Inglot (KLIK) - bardzo dobrze matują skórę nie niszcząc makijażu i nie zostawiając pudrowej warstwy, której szczerze nie znoszę.


2. CIAŁO:


Masło shea The Body Shop (KLIK) - genialnie nawilża skórę na wiele godzin, również na łokciach, kolanach, czy piętach. Delikatnie natłuszcza, pozostawiając na ciele przyjemną warstewkę ochronną. Skóra jest po nim miękka i gładka, aż chce się ją głaskać. Jedyne, co nie każdemu może odpowiadać, to zapach, który momentami przywodzi na myśl męskie perfumy.

Krem lifting do rąk Natura Siberica (KLIK) - w zasadzie ten produkt powinien pojawić się w denku z poprzedniego miesiąca, ale gdzieś mi się zawieruszyła tubka. Jest to jeden z najgorszych kremów do rąk jakie w życiu używałam. Nie dość, że miał nieprzyjemny ziołowy zapach (mi kojarzył się z pieprzem), to jeszcze w ogóle nie nawilżał.

Otulający balsam do rąk Pat&Rub (KLIK) - bardzo fajny, lekki krem do rąk, który zapewnia naszym dłoniom odpowiednią dawkę nawilżenia bez pozostawiana tłustej warstwy, praktycznie od razu po aplikacji możemy przystąpić do działania. Opakowanie o pojemności 100 ml zużyłam praktycznie w ciągu miesiąca, ale to dlatego, że w dość sporych ilościach podkradał mi go mąż:) Teraz zamówiłam wersję rozgrzewającą.

Krem do rąk 20% masła shea The Secret Soap Store (KLIK) - kremik idealny na zimę. Jest gęstszy i zdecydowanie bardziej treściwy niż balsam P&R. Bardzo dobrze nawilża dłonie i delikatnie je natłuszcza, więc po aplikacji musimy chwilę odczekać by się wchłonął. Występuje w kilku wersjach zapachowych.

Bruno Banani Pure Woman (KLIK) - jeden z moich ulubionych zapachów. Delikatny, kwiatowo-owocowy, słodki, a jednocześnie świeży. Idealny na wiosnę i lato, ale nie tylko.


3. WŁOSY:


OMIA Laboratiores maska do włosów z olejkiem arganowym (KLIK) - bardzo fajna maseczka o bogatym składzie. Dobrze nawilża i odżywia włosy nie obciążając ich. Opakowanie wystarczyło mi na trzy miesiące regularnego stosowania (przynajmniej raz w tygodniu).

Jedwab Green Pharmacy (KLIK) - mój ulubieniec jeśli chodzi o zabezpieczanie końcówek. Oprócz silikonów zawiera w składzie również pielęgnujące olejki. Wygodna pompka ułatwia aplikację, a przeźroczyste opakowanie pozwala na kontrolę ilości zużytego produktu. Zakupiłam już kolejne opakowanie i z przykrością stwierdzam, że producent musiał już grzebać przy zapachu, który uległ zmianie. Niestety na niekorzyść.

I to na tyle, jeśli chodzi o zużycia tego miesiąca. 
Życzę Wam udanej sylwestrowej zabawy i do zobaczenia już w Nowym Roku:)


Zobacz także:

12 komentarzy:

  1. Pokaźne denko. Widzę, że jest kilka kosmetyków luksusowych :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Luksusowe to u Marti:) U mnie co najwyżej jakaś wyższa klas średnia od czasu do czasu się trafi;P

      Usuń
  2. idziesz jak burza :)
    Biodermowego micela uwielbiam i to mój numer jeden wśród miceli :) Lorealowy jest w porządku, ale Bioderma rządzi :D
    krem łapkowy z serii otulającej kocham! zamówiłam sobie masło z tej serii, by móc cieszyć się dłużej zapachem :)
    a z serii rozgrzewającej mam żel pod prysznic j balsam do ciała.. kupiłam w dużej promocji, z czystej ciekawości, bo za zapachami w tym klimacie nie przepadam.. ale jestem bardzo zadowolona! zaskakująco bardzo mi się podoba :D

    wszystkiego dobrego w Nowym Roku! :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też zamówiłam otulające masło do ciała:) Nawet miałam nadzieję, że jeszcze dziś do mnie przyjedzie, ale chyba nic z tego:/

      Dziękuję:* Tobie również wszystkiego naj:)

      Usuń
    2. to będziemy się wspólnie otulać :D
      (jakkolwiek głupio to brzmi :P)

      Usuń
  3. Otulający krem do rąk dopiero zaczynam, ale już mi się podoba :D

    OdpowiedzUsuń
  4. no spore to Twoje denko. ta pianka mnie zaciekawiła z Biodermy! Zazdroszczę również produktów Organique do których nie mam dostępu... Ah lista zakupów z PL się powiększa z każdym przeczytanym postem u koleżanek blogerek ;P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pianka jest naprawdę fajna:) No i fakt, że czytanie blogów rozbudza chciejstwa:)

      Usuń
  5. Dużo tego :) Zaciekawił mnie podkład z Pharmaceris i bibułki z Inglota ;) Na pewno je przetesuję ;)

    OdpowiedzUsuń

Drogi czytelniku! Skoro trafiłeś na mojego bloga, będzie mi bardzo miło jeśli zostawisz po sobie ślad w postaci komentarza i podzielisz się swoją opinią :) Jednocześnie informuję, że komentarze obraźliwe, świadczące o nie przeczytaniu artykułu lub służące wyłącznie autoreklamie będą usuwane.