Golden Tobacco Country Candle - zapach z pazurem

08:00

Golden Tobacco Country Candle - zapach z pazurem


Lubicie nietypowe zapachy z pazurem? Jeśli tak, to dzisiejszy wpis jest właśnie dla Was! Golden Tobacco Country Candle to jeden z nowych zapachów na wiosnę 2018. Połączenie nut drzewnych, pieprzu, bursztynu, tytoniu, skóry i zamszu musiało dać zniewalający efekt!

COUNTRY CANDLE GOLDEN TOBACCO


country candle golden tobacco blog

Country Candle Golden Tobacco to chyba najciekawszy zapach spośród nowości, które marka zaproponowała swoim klientom tej wiosny.

OPIS PRODUCENTA


Niezwykły zapach, który zachwyci wielbicieli mocnych nut drzewnych. Połączenie pieprzu, ciepłego bursztynu i tytoniu wzmocnione nutami skóry i zamszu. Elegancki, wytworny i wyrafinowany zapach, który przywodzi na myśl perfumy z najlepszych niszowych drogerii.
golden tobacco country candle nowość 2018

WYGLĄD I ETYKIETA


Przyznam, że wygląd świecy nie do końca do mnie trafia i nie bardzo rozumiem, czemu tak ciekawy zapach otrzymał tak nieciekawą szatę graficzną. Czarny wosk jest tu jak najbardziej na miejscu, ale etykieta z pogniecionym złotym liściem to trochę pójście na łatwiznę. Całość nie wygląda źle, jest prosta, minimalistyczna, neutralna - wpasuje się też w surowe, męskie wnętrza. Nie mniej jednak uważam, że zapach daje szerokie pole do popisu i można było ograć go nieco ciekawiej.

country candle golden tobacco nowość 2018

ZAPACH I MOC


Na szczęście zapach świecy wynagradza wszystko! Ciepły, słodki, otulający z subtelną nutą tytoniu, która dodaje mu pazura. Określiłabym go jako męski, ale w taki zupełnie nie koloński sposób. To raczej zapach męskiego gabinetu - z ciężkim drewnianym biurkiem, dużym skórzanym fotelem, starymi książkami na biblioteczce i świeżo nabitą fajką.

Moc bardzo dobra, jak zawsze w przypadku Country Candle. Zapach jest wyraźnie wyczuwalny w całym pokoju, a jednocześnie nie przytłacza i nie zabija. Nie wiem jak będzie jesienią/zimą przy zamkniętych oknach, ale na chwilę obecną jest jak najbardziej okey.

świeca country candle golden tobacco recenzja

MOJA OPINIA


Golden Tobacco Country Candle to zdecydowanie jeden z najciekawszych zapachów jakie ostatnio wąchałam. Jest dość specyficzny, raczej nie spodoba się każdemu, ale z pewnością warto go przetestować. To jeden z tych zapachów, które kocha się tym mocniej, im dłużej się je wącha. Dlatego nawet jeśli pierwsze wąchanie Was nie zachwyci, dajcie sobie czas. Naprawdę warto.

golden tobacco country candle, fajka, zapalniczka, papierośnica i białe kwiaty


Mieliście już okazję poznać nowości Country Candle?

Pozdrawiam
Ania

* Wpis powstał we współpracy ze sklepem kringle.pl
Chestnut Hill Candle - nowa marka świec zapachowych w Polsce

08:00

Chestnut Hill Candle - nowa marka świec zapachowych w Polsce


Wraz z początkiem czerwca w Polsce pojawiła się nowa marka świec zapachowych - Chestnut Hill Candle. Produkty od początku budziły duże zainteresowanie swoim designem, a ja nie byłabym sobą, gdybym ich nie wypróbowała! Dziś przychodzę do Was podzielić się swoimi pierwszymi wrażeniami ze spotkania z marką. Przybliżę Wam ich produkty oraz historię, a wkrótce zaproszę Was też na pierwsze recenzje pojedynczych zapachów.

Chestnut Hill Candle Company


świece i wosk chestnut hill candle

Chestnut Hill Candle Company to kolejna amerykańska marka świec zapachowych, która narodziła się z pasji. Jej początki sięgają 2001 roku, kiedy to małżeństwo Dave i Missy, postanowili znaleźć sobie nowe wspólne hobby i zaczęli tworzyli świece zapachowe we własnej kuchni.

Początki były trudne, świece nie chciały się palić i jak sami mówią - Musiały to być najgorsze świece na świecie. Nie poddali się jednak i już rok później, udało im się stworzyć produkt, który wart był pokazania rodzinie i znajomym. Z czasem ich wyroby zaczęły cieszyć się coraz większym zainteresowaniem, pojawiły się pierwsze zamówienia, aż w końcu hobby przerodziło się w firmę.

Obecnie marka Chestnut Hill Candle znana jest głównie w Stanach Zjednoczonych i właśnie wchodzi na podbój Europy, a Polska jest pierwszym krajem, w którym można zakupić ich produkty. Firma w swojej ofercie posiada świece zapachowe w dwóch rozmiarach, woski zapachowe oraz zapachy do samochodu.


Świece zapachowe Chestnut Hill


chestnut hill candle white pumpkin

Świece zapachowe Chestnut Hill zamknięte są w klasycznych szklanych słojach, niemal identycznych jak te, które znamy ze średnich świec Yankee Candle. To co je wyróżnia to metalowe wieczko z uchwytem i tłoczonym logo marki, które nadaje świecom Chestnut Hill nieco rustykalnego charakteru. Na uwagę zasługują również małe kwadratowe etykiety utrzymane w stylu retro.

wieczko od świecy chestnut hill

Dostępne rozmiary świec Chestnut Hill


Marka Chestnut Hill Candle oferuje swoim klientom dwa rozmiary świec zapachowych:
  • duże - 16 oz. / ok. 453 g/ ok. 120 h palenia
  • małe - 10 oz./ ok. 283 g/ ok. 60 h palenia

W Polsce na chwilę obecną dostępne są tylko duże świece i takie właśnie widzicie na zdjęciach. Małe świece mają pojawić się z kolejną dostawą. 

Cena dużej świecy Chestnut Hill to ok. 89 zł.

świeca chestnut hill at the mall

Wosk sojowy i bawełniane knoty


Świece zapachowe Chestnut Hill produkowane są z mieszanki naturalnego wosku sojowego, która zapewnia czyste i bezpieczne spalanie. Każda świeca posiada dwa bawełniane knoty, dzięki czemu łatwo dopala się do ścianek.   

chestnut hill candle at the mall

Pierwsze testy jednej ze świec już za mną i póki co wrażenia wyłącznie na plus. Świeca ładnie się pali, szybko dochodzi do ścianek, a zapach jest dobrze wyczuwalny (nareszcie coś dla miłośników zapachowych killerów). Jedyne do czego mogłabym się przyczepić to luźne wieczko, które nieco lata na szyjce słoika, zamiast ściśle do niej przylegać. Ale to taki drobny szczegół, który w żaden sposób nie wpływa na zapach czy użytkowanie.


Woski zapachowe Chestnut Hill


chestnut hill candle spiced tea chunk

Woski zapachowe Chestnut Hill podobnie jak świece, wykonane są z mieszanki naturalnego wosku sojowego. Pakowane są w wygodne plastikowe pudełeczka, które ułatwiają przechowywanie i zapobiegają wietrzeniu czy mieszaniu się zapachów. Każdy wosk waży ok. 85 g i podzielony jest fabrycznie na 6 kostek.

Cena wosku to ok. 22 zł.

wosk zapachowy chestnut hill

Na początek zamówiłam jeden wosk, ale wcześniej miałam już okazję testować pojedyncze kosteczki z trzech innych zapachów. Wszystkie pachniały naprawdę intensywnie - przy otwartych oknach zapach był wyczuwalny nawet na balkonie.

chestnut hill candle spiced tea wosk zapachowy

Podsumowanie i moja opinia


Świece i woski Chestnut Hill to wysokiej jakości produkty, które mają dużą szansę odnieść sukces na naszym rynku. Wyjątkowy design świec wyróżnia je na tle konkurencji i z pewnością znajdzie szerokie grono zwolenników. Szczególnie powinien przypaść do gustu miłośnikom stylu retro, rustykalnego i skandynawskiego. We wnętrzach urządzonych w tych klimatach, świece będą prezentować się wyjątkowo pięknie.

Szeroki wybór zapachów sprawia, że każdy znajdzie coś dla siebie, a bardzo dobra moc powinna zadowolić nawet najbardziej wybredne i drewniane nosy.

świece i wosk zapachowy chestnut hill candle

Moja przygoda z produktami Chestnut Hill dopiero się rozpoczyna, ale już teraz mogę powiedzieć Wam, że na tym jednym zamówieniu na pewno się nie skończy. Lista zapachów, które chciałabym wypróbować jest naprawdę spora! Póki co jestem absolutnie urzeczona zapachem At The Mall i to właśnie na jego recenzję zaproszę Was już wkrótce :)

Świece i woski Chestnut Hill znajdziecie w sklepie Markowe Świece. Naprawdę warto się nimi zainteresować!

Pozdrawiam
Ania
Yankee Candle Blueberry, Berrylicious i Blueberry Scone - porównanie

17:00

Yankee Candle Blueberry, Berrylicious i Blueberry Scone - porównanie


yankee candle blueberry, berrylicious i blueberry scone

W tym roku lato przyszło wyjątkowo wcześnie, a wraz z nim sezon na letnie owoce. Nie wiem jak Wam, ale mi z latem i wakacjami najbardziej kojarzą się jagody! Może to przez piosenkę o czarnych jagódkach, śpiewaną na letnich koloniach? Dziś przygotowałam więc dla Was porównanie trzech jagodowych zapachów Yankee Candle - Bluberry, Berrylicious i Blueberry Scone. Który z nich najlepiej oddaje zapach lata?


Yankee Candle Blueberry


duża świeca yankee candle blueberry i gofry z borówkami i truskawkami

Yankee Candle Blueberry to zapach, który był już dostępny w Polsce jako edycja limitowana w 2014 roku i teraz znów do nas powrócił. Producent opisuje go jako

Soczysty aromat dojrzałej dzikiej jagody… cudownie cierpki i słodki zarazem.

Nuty zapachowe 

  • nuty głowy: cierpkie kandyzowane cytrusy
  • nuty serca: dzikie jagody, maliny, wiśnie
  • nuty bazy: piżmo, fiołek

Zapach i moc

Na sucho zapach wydawał mi się dziwny i wzbudził we mnie mieszane uczucia, ale na szczęście po odpaleniu wszystkie wątpliwości zniknęły. Blueberry Yankee Candle to doskonale odwzorowany zapach czarnych, dzikich jagód. Ale nie takich świeżych, dopiero co zerwanych z krzaczka, a bardziej zapach jagodowej konfitury lub nadzienia z gorącej jeszcze jagodzianki. Moc świecy bardzo dobra - już podczas pierwszego palenia zapach wypełnił cały pokój i sąsiadujący z nim korytarz. Czułam go wyraźnie nawet mimo alergii i przytkanego nosa.


Yankee Candle Berrylicious


wosk zapachowy yankee candle berrylicious na tle gazety obok talerza z goframi z owocami

Yankee Candle Berrylicious to zapach z kolekcji Q3 na jesień 2014, wciąż dostępny w USA. Producent opisuje go następująco:

Czysta ekstaza... dojrzałe, soczyste jagody na kołderce z kremowej wanilii - doskonałe wykończenie deseru.

Nuty zapachowe:

  • nuty głowy: jagody goji, jeżyna
  • nuty serca: jagody
  • nuty bazy: wanilia

Zapach i moc

Berrylicious Yankee Candle to bardzo apetyczny zapach ciemnych owoców. Raczej nie czuję w nim samych jagód a bardziej mieszankę owoców leśnych - słodkich i dojrzałych. Całość przełamana jest subtelną cierpką, kwaskowatą nutą, a gdzieś z drugiego planu przebija się zapach słodkiej wanilii. Moc w wosku bardzo dobra - pół tarty szybko wypełniło cały pokój bardzo intensywnym owocowym zapachem.


Yankee Candle Blueberry Scone


sampler (votive) yankee candle blueberry scoone na tle gazety obok białego talerza z goframi z jogurtem, jagodami i truskawkami

Yankee Candle Bluberry Scone to zapach wycofany już ze sprzedaży. Producent opisuje go jako

Smakowity aromat angielskiego kruchego ciastka z jagodami, śmietanką i szczyptą wanilii.

Nuty zapachowe:

  • nuty głowy: jagody, masło
  • nuty serca: ciasto, śmietanka, jeżyna
  • nuty bazy: wanilia, cynamon

Zapach i moc

Bluberry Scone Yankee Candle to zapach typowo jedzeniowy. Czuć w nim słodkie jagody, masło, wanilię i krem śmietankowy. Pachnie dokładnie tak, jakbyśmy właśnie przekroili jeszcze ciepły biszkopt, przełożyli maślanym kremem i udekorowali jagodami. Od samego wąchania ślinka cieknie 😋 Moc średnia - zapach jest wyczuwalny w pomieszczeniu, ale nie wysuwa się na pierwszy plan.


Który zapach jest najlepszy? - moja opinia


duża świeca yankee candle blueberry i sampler (votive) yankee candle blueberry scoone na stole z filiżanką kawy z mlekiem i pysznymi goframi z owocami

Trzy jagodowe zapachy, a każdy z nich zupełnie inny i piękny na swój własny, niepowtarzalny sposób! Jeśli szukacie wiernie oddanego zapachu jagód, to najlepszym wyborem będzie Blueberry. Miłośnikom słodkości i jedzeniowych zapachów, serce zabije mocniej przy Blueberry Scone. Berrylicious jest najmniej jagodowy z całej trójki. Dla mnie to taki zapach pośredni między owocami, a jedzeniówką - z jednej strony bardzo soczysty, z drugiej doprawiony sporą ilością wanilii.

Gdybym jednak miała wybrać tylko jeden z nich i wskazać go jako swojego faworyta, zdecydowanie byłby to Blueberry. Po pierwszym rozczarowaniu na sucho, w paleniu zapach bardzo miło mnie zaskoczył. Paląc go przypomina mi się pewna sytuacja z dzieciństwa, gdy latem byliśmy u rodziny. Ciocia zabrała nas wieczorem na spacer do pobliskiej piekarni i kupiła nam świeżutkie, jeszcze ciepłe jagodzianki. Miałam wtedy kilka lat, a do dziś pamiętam ich smak i zapach tego słodkiego, jagodowego nadzienia... Właśnie tamtą chwilą pachnie dla mnie Yankee Candle Blueberry 💜

Lubicie zapach jagód? Macie z tymi owocami jakieś miłe wspomnienia?

Pozdrawiam
Ania


*Więcej recenzji świec i wosków zapachowych znajdziecie w zakładce Yankee Candle

The Ordinary Salicylic Acid 2% Solution For Blemish-Prone Skin

18:02

The Ordinary Salicylic Acid 2% Solution For Blemish-Prone Skin


O kosmetykach The Ordinary głośno jest na blogach kosmetycznych już od jakiegoś czasu. Miłe dla oka opakowania, proste składy, przystępne ceny i, co najważniejsze, skuteczność działania sprawiły, że marka szybko podbiła serca kobiet na całym świecie. Sama skusiłam się na początek na dwa produkty i dziś przychodzę do Was z recenzją jednego z nich - serum z kwasem salicylowym The Ordinary Salicylic Acid 2% Solution For Blemish-Prone Skin.

the ordinary kosmetyki serum z kwasem salicylowym

The Ordinary Salicylic Acid 2% Solution For Blemish-Prone Skin



The Ordinary Salicylic Acid 2% Solution For Blemish-Prone Skin to produkt przeznaczony do pielęgnacji cery tłustej i trądzikowej. Zawarte w nim składniki aktywne złuszczają martwe komórki naskórka, działają przeciwzapalnie i przeciwtrądzikowo, zwężają pory, spłycają zmarszczki i opóźniają procesy starzenia w widoczny sposób odnawiając i odmładzając skórę.


Właściwości produktu 


  • oczyszcza gruczoły łojowe z zaskórników i zapobiega tworzeniu wyprysków
  • przyspiesza proces gojenia zapalnych zmiany trądzikowych
  • reguluje odnowę komórkową skóry
  • złuszcza zgrubiałą warstwę rogową naskórka 
  • zmniejsza przebarwienia posłoneczne i pozapalne
  • zmniejsza płytkie blizny potrądzikowe

zakraplacz z opakowania serum z kwasem salicylowym 2% the ordinary

Skład


Serum The Ordinary zawiera 2% kwasu salicylowego (BHA), a jego pH waha się w granicach 3,2-3,5. Kosmetyk nie zawiera alkoholu, olejów, silikonów, glutenu, soi i orzechów. Produkt nie zawiera składników pochodzenia zwierzęcego, dzięki czemu jest odpowiedni dla wegan.

INCI: Aqua (Water), Hamamelis virginiana leaf water, Cocamidopropyl Dimethylamine, Salicylic Acid, Dimethyl Isosorbide, Trisodium Ethylenediamine Disuccinate, Citric Acid, Polysorbate 20, Hydroxyethylcellulose, Triethanolamine, Ethoxydiglycol, Potassium Sorbate, Sodium Benzoate, 1,2-Hexanediol, Caprylyl Glycol.


Sposób użycia


Serum stosujemy 1-2 razy dziennie, aplikując niewielką ilość preparatu na oczyszczoną skórę. Produkt możemy stosować na całą twarz/plecy/dekolt lub punktowo, nanosząc go bezpośrednio na pojedyncze zmiany trądzikowe/blizny/przebarwienia.

the ordinary salicylic acid 2% solution for blemish-prone skin

Serum The Ordinary z kwasem salicylowym - moja opinia



Opakowanie


Serum The Ordinary z kwasem salicylowym zamknięte zostało w wygodnej szklanej buteleczce z zakraplaczem, opatrzonej charakterstyczną dla marki prostą etykietą.


Konsystencja i zapach


Konsystencja produktu jest lekko żelowa, raczej rzadka i lejąca, przez co trzeba nieco uważać przy aplikacji, bo serum samo spływa z zakraplacza. Kosmetyk nie posiada żadnego zapachu.


Podrażnienia


Serum jest bardzo łagodne dla skóry, nawet stosowane dwa razy dziennie nie wywołało u mnie żadnych podrażnień (dla porównania płyn eksfoliujący 2% BHA Paula's Choice mogłam stosować tylko raz na 2-3 dni). W czasie stosowania preparatu nie miałam żadnych problemów z zaczerwienieniem skóry.


Złuszczanie


Przez kilka pierwszych tygodni skóra się delikatnie łuszczyła, widać było na niej drobne suche skórki (szczególnie pod podkładem mineralnym). Podczas aplikacji serum martwy naskórek wręcz rolował się pod palcami, przez co początkowo miałam wrażenie, że może nie domyłam dokładnie skóry 🙈 Po kilku tygodniach efekt ten samoczynnie ustąpił.


Efekty


Serum wygładza strukturę skóry i rozprawia się z zaskórnikami zamkniętymi. Ropne zmiany trądzikowe pojawiają się rzadziej, są mniejsze i szybciej się goją. Po 3 miesiącach regularnego stosowania widzę też różnicę w kolorycie skóry - stał się bardziej jednolity, a przebarwienia pozapalne są jaśniejsze i mniej widoczne. Serum naprawdę działa też odmładzająco i wygładza drobne zmarszczki. U mnie bez problemu zlikwidowało małą zmarszczkę mimiczną w jednym z kącików ust, w której w ciągu dnia zawsze zbierał mi się podkład.

the ordinary kwas salicylowy 2% serum do skóry tłustej trądzikowej

Podsumowując, pierwsze spotkanie z kosmetykami The Ordinary uważam za bardzo udane. Serum z 2% kwasem salicylowym spełniło moje oczekiwania i wywiązało się ze wszystkich obietnic producenta. Niedawno napoczęłam drugie opakowanie, a w zapasach na jesień czeka na mnie jeszcze serum z retinolem. Wiem jednak, że na tych dwóch produktach moja przygoda z The Ordinary na pewno się nie skończy. Zdecydowanie będę chciała wypróbować więcej!

Mieliście okazję używać już kosmetyków The Ordinary? Jakie produkty marki polecacie?

Pozdrawiam
Ania
Jakie kosmetyki i świece zużyłam w maju? Projekt denko i mini recenzje

09:00

Jakie kosmetyki i świece zużyłam w maju? Projekt denko i mini recenzje


Pokazywałam Wam już majowe nowości, było już też podsumowanie miesiąca, a dziś czas na przegląd śmieci ;) Jeśli jesteście ciekawi jakie kosmetyki i świece zapachowe zdenkowałam w maju, to zapraszam Was na nowy wpis z cyklu projekt denko i garść mini recenzji 😉

Projekt denko - maj 2018


masło do ciała the body shop i woda różana make me bio

The Body Shop Japanese Cherry Blossom - masło do ciała 50 ml


Masło do ciała The Body Shop Japanese Cherry Blossom w zestawie z żelem pod prysznic, kupiłam specjalnie na wyjazd do Czech. Jeśli jesteście ze mną dłużej, to wiecie, że uwielbiam masła do ciała The Body Shop i uważam, że są najlepsze na świecie. Tą wersję miałam po raz pierwszy i była równie fenomenalna jak wszystkie inne. No i do tego miała przepiękny, truskawkowy zapach (wydaje mi się, że inny i ładniejszy niż ta tradycyjna truskawkowa wersja).


Make Me Bio woda różana


Hydrolat różany to jeden z tych kosmetyków, które bardzo służą mojej tłustej, trądzikowej skórze. Niestety mam wrażenie, że woda różana Make Me Bio totalnie poległa na tym polu. Dodatkowo miała bardzo intensywny zapach, który zwyczajnie mi przeszkadzał. Plus za wygodną buteleczkę z atomizerem.

the ordinary salicylic acid 2% solution i nawilżający krem do rąk vianek

The Ordinary Salicylic Acid 2% Solution


The Ordinary Salicylic Acid 2% Solution towarzyszył mi w codziennej pielęgnacji od lutego. Kosmetyk był bardzo łagodny dla skóry, w czasie jego stosowania nie miałam żadnych problemów z łuszczeniem czy podrażnieniem. Preparat delikatnie wygładzał skórę, przyspieszał gojenie niedoskonałości i rozjaśnił przebarwienia pozapalne. Niedługo pojawi się na jego temat osobna recenzja.


Vianek nawilżający krem do rąk


To było już moje kolejne opakowanie nawilżającego kremu do rąk Vianek i w sumie nie wiem czemu nie doczekał się jeszcze recenzji. Krem idealnie sprawdzi się do torebki. Jest lekki, szybko się wchłania i dobrze nawilża nawet bardzo suche dłonie. Niemal od razu po aplikacji można wrócić do codziennych czynności. Dodatkowo kosmetyk ma wygodne zamknięcie, a tubka nie niszczy się od noszenia w torebce.

masło do ciała cosnature

Cosnature naturalne odżywcze masło do ciała


Naturalne odżywcze masło do ciała Cosnature gościło u mnie już po raz kolejny. Uwielbiam je za zapach, szybkie wchłanianie i doskonałe nawilżenie. Masło bez problemu radzi sobie nawet z suchą skórą na łydkach, przynosząc długotrwałą ulgę i uczucie komfortu.


peeling śliwkowy ministerstwo dobrego mydła

Ministerstwo Dobrego Mydła odżywczy peeling cukrowy śliwka


Ostatnio rzadko sięgam po gotowe peelingi, ale ten naprawdę wart jest wypróbowania. Duże drobinki cukru dokładnie złuszczają i wygładzają skórę, a bogactwo maseł i olejków roślinnych pozostawia ją nawilżoną, miękką i miłą w dotyku. Na uwagę zasługuje też przepiękny śliwkowy zapach, który rozkochał mnie w sobie od pierwszego użycia 💗

 
świeca goose creek white tea & bergamot

Goose Creek White Tea & Bergamot - duża świeca


Goose Creek White Tea & Bergamot to przepiękny zapach herbaty z cukrem i cytryną. Orzeźwiający i relaksujący, idealny do palenia o każdej porze dnia i roku. Doskonale sprawdzał się w ostatnie upalne dni, wypełniając pokój lekkim, orzeźwiającym zapachem. Jeśli jeszcze go nie próbowaliście, to serdecznie polecam!


I to już wszystkie produkty, które chciałam Wam dziś pokazać. A jak Wam poszło w maju denkowanie kosmetyków i świec zapachowych?

Pozdrawiam
Ania
Podsumowanie miesiąca - wyjazdy, zakupy, metamorfoza balkonu i trochę narzekania

10:41

Podsumowanie miesiąca - wyjazdy, zakupy, metamorfoza balkonu i trochę narzekania

filiżanka kawy, owsiane ciasteczka i bukiet białych piwonii na toaletce

Maj dobiega końca, czas więc na małe podsumowanie miesiąca. To był długi miesiąc, choć paradoksalnie zleciał mi niesamowicie szybko. Odwiedziłam fabrykę Yankee Candle w Czechach, znów przesadziłam, że świeczkowymi zakupami i w końcu zrobiliśmy z mężem metamorfozę balkonu. Jeśli macie ochotę poczytać co u mnie, to zróbcie sobie kawusię i serdecznie zapraszam :)

Wizyta w fabryce Yankee Candle w Czechach


budynek fabryki yankee candle w czechach i logo marki nad głównym wejściem

Na miano wydarzenia miesiąca (a pewnie nawet roku) zdecydowanie zasługuje wycieczka do fabryki Yankee Candle w Czechach. Udział w wyjeździe wzięłam na zaproszenie Grupy Zachodniej, dystrybutora Yankee Candle w Polsce, który w tym roku obchodził swoje 25-lecie. Możliwość zwiedzenia fabryki, zobaczenia od kuchni jak powstają moje ukochane świece to było dla mnie naprawdę niesamowite przeżycie. I nawet długa podróż nie była taka straszna, bo spędziłam ją w gronie przesympatycznych ludzi, którzy tak jak ja mają odświeczkowe zapalenie mózgu. Wiecie, że w autokarze graliśmy w grę, w której każdy musiał podać nazwę zapachu Yankee Candle na określoną literę? Kto inny by ze mną w coś takiego zagrał?! 😂


Znowu kupiłam za dużo świeczek


świeca yankee candle honeycrisp apple cider na stoliku na balkonie obok białch piwonii

Wyjazd do Czech i 48h w towarzystwie innych świecomaniaków, strasznie nakręciły mnie zakupowo. Miałam już w maju nie szaleć, tym bardziej, że mieliśmy inne wydatki, a w mojej kolekcji znów pojawiło się 8 nowych świeczek. Większość z nich zamówiłam na grupie, w ciągu pierwszych godzin od powrotu z wycieczki. I najgorsze w tym wszystkim jest to, że nawet bardzo nie czuje wyrzutów sumienia 🙊


Metamorfoza balkonu


siedzisko z palet na balkonie w bloku i stolik z drewnianej białej skrzynki

Jeśli jesteście ze mną trochę dłużej, to wiecie, że wieczory z herbatą na balkonie to jedna z niewielu rzeczy, które kocham w lecie. Mamy to szczęście, że nasz balkon jest całkiem spory. Dodatkowo mieszkamy na ostatnim piętrze w cichej, mało ruchliwej okolicy, a od kolejnych bloków oddzielają nas domki jednorodzinne. Dzięki temu balkon zapewnia nam sporo prywatności, mamy z niego całkiem fajny widok, a wieczorami można delektować się zapachem kwitnących drzew i śpiewem ptaków. W tym roku w końcu postanowiliśmy więc porządnie zainwestować w jego aranżację, tak aby w pełni wykorzystać drzemiący w nim potencjał. W tej chwili jeszcze nie wszystko jest skończone, ale została już tylko kosmetyka, największe prace mamy już za sobą. Dajcie znać, czy chcielibyście wpis z metamorfozą naszego balkonu.


Zmęczenie doskonałością


świeca millefiori earl grey i bukiet białych frezji na komodzie

Temat, który dręczy mnie już od dłuższego czasu i jak ostatnio miałam okazję się przekonać po wypowiedziach kilku dziewczyn na instagramie, nie tylko mnie. Kiedy zaczynałam swoją przygodę z blogosferą, blogi prowadziły dziewczyny z krwi i kości. Zwykłe, nieidealne, prawdziwe. Na tej naturalności i prawdziwości opierała się siła blogów, która tak mocno odróżniała je od kolorowej prasy dla kobiet.

Dziś wszystko na blogu musi być idealne. Blogerka musi ćwiczyć, zdrowo się odżywiać (wege, fit i bez glutenu), podróżować, ciągle się rozwijać i uczyć nowych rzeczy, mieć idealnie czysty dom (nawet przy zwierzakach czy małych dzieciach), codziennie wyglądać jak milion dolarów, pracować, pisać książki, prowadzić kursy, zakładać własną markę, a przy tym żyć w rytmie slow, wysypiać się i pić poranną kawę w białej pościeli obsypanej płatkami róż. Żeby jej blog funkcjonował musi być jednocześnie pisarzem, fotografem, grafikiem i programistą, a to wszystko koniecznie w wersji pro.

Prawdziwość blogosfery gdzieś się zatraciła, a większość popularnych blogów niczym już nie różni się od kolorowych magazynów. I wiecie, z jednej strony przyjemnie się to wszystko ogląda (w końcu my kobiety jesteśmy estetkami, lubimy wszystko co ładne), ale z drugiej strony, stało się to jakieś takie puste i jałowe. Mało tego, coraz więcej dziewczyn przyznaje, że ta powszechna presja doskonałości je frustruje, wpędza w kompleksy i poczucie winy, czyli robi nam dokładnie to, o co przez lata posądzałyśmy telewizję i prasę. A to my same to sobie robimy. I to jest w tym wszystkim najbardziej straszne.

Uff, wyrzuciłam z siebie co leżało mi na wątrobie, opowiedziałam Wam w skrócie jak u mnie wyglądał maj, a teraz Wasza kolej :) Jak Wam minął ten jeden z najpiękniejszych miesięcy roku, co z niego zapamiętacie i jak będziecie go wspominać?

Pozdrawiam
Ania


Nowości maja - świece zapachowe

17:00

Nowości maja - świece zapachowe


Kiedy w ubiegłym miesiącu pokazywałam Wam swój haul ze świecami zapachowymi, obiecywałam sobie, że w maju nie będę już tak szaleć. Cóż mogę powiedzieć - plany był dobry, ale coś poszło nie tak z realizacją ;) W związku z tym zapraszam Was dzisiaj na pachnące nowości maja i kolejną edycję Yankee Candle haul :)

YANKEE CANDLE HONEY BLOSSOM


Zacznijmy od zakupów sklepowych. Zaraz na początku maja popełniłam zamówienie u chłopaków z Markowe Świece. Do koszyka wrzuciłam m.in. świecę Yankee Candle Honey Blossom, która chodziła za mną już od jakiegoś czasu. Jestem totalnie zauroczona designem tej świecy, a do zapachu mam ogromny sentyment, ponieważ był on jednym z pierwszych jakie testowałam (wosk pokazywałam Wam na blogu w haulu zakupowym z kwietnia 2014).

yankee candle honey blossom blog

YANKEE CANDLE WILDFLOWER BLOOMS


Razem z Honey Blossom zamówiłam nowy limitowany zapach Yankee Candle Wildflower Blooms. Co do samego zapachu miałam spore wątpliwości, ale wizualnie świeca tak mi się spodobała, że w końcu poddałam się i uznałam, że muszę mieć ją w kolekcji. Jeśli jesteście ciekawi jak pachnie i czy się polubiliśmy, odsyłam Was do recenzji.


yankee candle wildflower blooms blog

YANKEE CANDLE DRIFTWOOD


Yankee Candle Driftwood to zapach z ubiegłorocznej kolekcji Coastal Living. Specyficzny, ciepły, drzewny - zdecydowanie nie dla każdego, ale ja bardzo polubiłam tego dziwoląga. W kwietniu był zapachem miesiąca i już wtedy miałam na niego chrapkę, ale jak widać co się odwlecze, to nie uciecze ;) Ostatecznie upolowałam go w bardzo dobrej cenie na Homedelight.


yankee candle driftwood blog

YANKEE CANDLE ILLUMA LID CHAMPAGNE PEARL


Ostatni sklepowy zakup to nakładka na świece Yankee Candle illuma lid Champagne Pearl z letniej kolekcji Just go... Nakładka pełni funkcję bardziej dekoracyjną niż użytkową, bo sama w sobie nie dogrzeje świecy na tyle, by przyspieszyć powstawanie basenu. Mimo to jednak ze względu na jej walory wizualne warto mieć ją w kolekcji. Na żywo prezentuje się jeszcze lepiej niż na zdjęciach, a w duecie z Driftwoodem wygląda wręcz zjawiskowo.

nakładka na świece yankee candle illuma lid champagne pearl

YANKEE CANDLE WARM LUXE CASHMERE


Kolejne świece to już zakupy poczynione na facebookowej grupie. Wśród nich znalazła się pierwsza w mojej kolekcji świeca z amerykańską etykietą - Yankee Candle Warm Luxe Cashmere. Do tych wąskich etykiet wciąż nie mogę się przekonać, wizualnie totalnie do mnie nie trafiają, ale sam zapach jest naprawdę piękny! Ciepły, otulający, lekko perfumeryjny. Jest w nim wszystko co kocham - ciepły kaszmir, jedwabny bursztyn, kremowe drzewo sandałowe, tajemnicza paczula i słodka wanilia. Cudowny, sweterkowy zapach, idealny nie tylko na jesień.

yankee candle warm luxe cashmere blog

YANKEE CANDLE GOLDEN SANDS


To nie déjà vu, nie regulujcie monitorów. W zeszłym miesiącu zamówiłam świecę Yankee Candle Golden Sands i niemal natychmiast zapragnęłam drugiej. Wiedziałam, że zapach jest tak piękny, że żal będzie mi jej palić żeby się nie skończyła, dlatego gdy tylko nadarzyła się okazja by zrobić zapas, od razu z niej skorzystałam.

yankee candle golden sands blog

YANKEE CANDLE BLACK PLUM BLOSSOM


Jakiś czas temu Ewa pokazała na blogu swój zapas śliwki Yankee Candle Black Plum Blossom i tak jej pozazdrościłam, że sama również zdecydowałam się przygarnąć drugi duży słój na zapas. Śliwka to zdecydowanie jeden z moich ukochanych zapachów i wciąż ubolewam nad tym, że został wycofany. Jeśli jakimś cudem jeszcze jej nie poznaliście, to polecam koniecznie nadrobić póki jeszcze jest taka szansa.


yankee candle black plum blossom blog

YANKEE CANDLE KIWI BERRIES


Świeca Yankee Candle Kiwi Berries to dość spontaniczny zakup, ale na grupie często inaczej się nie da ;) Kilka miesięcy temu dostałam wyskrobkę tego zapachu od Oli i od tamtej pory ciągle miałam go gdzieś z tyłu głowy. No i pewnego dnia trafiła się nówka w bardzo dobrej cenie, więc nie omieszkałam skorzystać. Zapach jest naprawdę świetny, a kolega z pracy, który jest miłośnikiem kiwi, skwitował wąchanie słowami "Ej, ta jest mega!". To o czymś świadczy ;)

yankee candle kiwi berries blog

YANKEE CANDLE HONEYCRISP APPLE CIDER


Ostatnia świeca to już nie zakup, a efekt wymianki. Zapach Yankee Candle Honeycrisp Apple Cider chodził za mną odkąd przeczytałam jego recenzję u Pawła. Uwielbiam jabłka, zarówno jako owoc, jak i zapach - dla mnie są one symbolem ukochanej jesieni. Świeca Honeycrisp Apple Cider pachnie po prostu obłędnie, takim twardym, słodkim, soczystym jabłkiem z dodatkiem miodu. Zdecydowanie potrzebuję jeszcze jednego słoja!

yankee candle honeycrisp apple cider blog

I to już wszystkie pachnące nowości maja, które chciałam Wam dziś pokazać. Jestem z Was naprawdę dumna, że dotrwaliście do końca! Na swoje usprawiedliwienie mogę powiedzieć tylko, że dla równowagi w maju nie poczyniłam praktycznie żadnych większych zakupów kosmetycznych. W końcu na czymś musiałam zaoszczędzić, żeby mieć na świeczki ;)

A jak Wy sobie radziliście w maju? Poniosło Was w jakiejś sferze zakupowej czy dzielnie trzymaliście się wyznaczonego budżetu?

Pozdrawiam
Ania

Copyright © 2017 Po tej stronie lustra