Chestnut Hill Bloom - kwiatowa eksplozja!

09:00

Chestnut Hill Bloom - kwiatowa eksplozja!


Czerwiec doprowadza mnie do szału upałami, ale jednocześnie jest to też sezon na jedne z moich ulubionych kwiatów - jaśmin i piwonie. Parne wieczorne powietrze przesycone ich zapachem ma swój urok nawet dla mnie, totalnej antyfanki lata.

Zawsze żałowałam, że nie można połączyć tego zapachu ciepłych, czerwcowych wieczorów z chłodniejszą temperaturą za oknem, która nie doprowadzałaby mnie do białej gorączki i pozwalała na normalne funkcjonowanie. Cóż. Kilka tygodni temu świeca Chestnut Hill Bloom udowodniła mi, że jednak jest to wykonalne 😉

Chestnut Hill Bloom


chestnut hill bloom recenzja blog

Chestnut Hill Bloom to jeden z nowych zapachów w ofercie marki na sezon wiosna-lato 2019. Wosk w intensywnym kolorze fuksji i etykieta z ogromnym kwiatem nie pozostawiają złudzeń, że mamy do czynienia z prawdziwie radosnym, wiosennym i kwiatowym zapachem.

Opis producenta


Świeży, zielony, kwiatowy zapach z nutami plumerii, jaśminu i róży, podbity kokosem i bursztynem.

świeca zapachowa chestnut hill bloom

Jak pachnie Chestnut Hill Bloom?


Jak sama nazwa i etykieta wskazuje, Bloom to zapach typowo kwiatowy, dość naturalny, z lekko perfumeryjnym, bursztynowym podbiciem. Wyraźnie czuć w nim jaśmin i plumerię - bo choć uczciwie muszę przyznać, że nie mam pojęcia jak pachnie ta druga, to jednak czuć w Bloom wyraźnie podobieństwo do Plumerii Yankee Candle. Obstawiam więc, że to właśnie jej (plumerii) zasługa.

Całość jest bardzo radosna, wiosenna i przywodzi na myśl intensywny zapach kwitnących kwiatów i krzewów, jaki często unosi się w powietrzu podczas parnych czerwcowych wieczorów. Mimo tej lekko perfumeryjnej, bursztynowej bazy, która nadaje kompozycji ciepła i słodyczy, zapach w ostatecznym rozrachunku nie jest kosmetyczny i myślę, że przypadnie do gustu również miłośnikom bardziej naturalnych, kwiatowych kompozycji.

Moc zapachu w świecy


Moc świecy określiłabym jako dobrą. Zapach jest wyraźnie wyczuwalny w całym pomieszczeniu, nie trzeba się go doszukiwać, a jednocześnie nie narzuca się, nie męczy, nie przytłacza.

duża świeca chestnut hill bloom

O samej marce Chestnut Hill pisałam Wam na blogu już rok temu. Jeśli nie mieliście jeszcze z nią do czynienia, to odsyłam Was do tego wpisu (link poniżej). Znajdziecie w nim przybliżoną historię marki i wszystkie niezbędne informacje o ich produktach.


Z kolei same świece i woski Chestnut Hill znajdziecie m.in. w moim ulubionym sklepie Markowe Świece, gdzie właśnie trwają jeszcze urodzinowe promocje. Warto się rozejrzeć, bo można upolować różne perełki w fajnych cenach 😉

Pozdrawiam
Ania
Majowe zakupy cz. II - kosmetyki

07:00

Majowe zakupy cz. II - kosmetyki


W poprzednim wpisie pokazywałam co nowego pojawiło się w maju w mojej świecowej kolekcji, a dziś przychodzę do Was z szybkim przeglądem nowości kosmetycznych. Tych nie było dużo, ale za to wróciłam do kilku ulubieńców, których dawno już u mnie nie było, tak więc tych z Was, którzy zaglądają tu do mnie od niedawna może coś zainteresuje. Zapraszam 😊

maski na puszenie się włosów

Organique Anti-Age maska do włosów


Jak już wiecie w maju podjęłam się pierwszego farbowania włosów henną. Efekt wyszedł bardzo fajny, ale niestety moje z natury porowate i lubiące puszyć się włosy, zareagowały na zioła dodatkowym zwiększeniem puszenia. W celu ich ujarzmienia sięgnęłam po dwa sprawdzone produkty do pielęgnacji włosów. Jednym z nich jest maska Organique Anti-Age, do której wracam regularnie już od 6 lat.

Insight Anti-Frizz maska do włosów


Drugi sprawdzony produkt, do którego zdecydowałam się wrócić w tym trudnym dla moich włosów okresie jest maska do włosów Insight Anti-Frizz. Używałam jej lata temu i bardzo lubiłam – świetnie potrafi ujarzmić moje włosy i nie zawiera protein w składzie, więc z powodzeniem mogę ją stosować nawet po każdym myciu.

haul kosmetyczny: tonik feel free, tusz l'oreal, bibułki matujące inglot

Feel Free odwieżajacy tonik do twarzy


Skusiłam się również w minionym miesiącu na nowe opakowanie toniku Feel Free. To już moja trzecia buteleczka tego produktu i z pewnością nie ostatnia. Bardzo się polubiliśmy, jestem totalnie zauroczona tą drewnianą zakrętką, a do tego w Hebe często można dorwać go na promocjach tak więc same zalety.

Inglot chusteczki matujące


Wzrost temperatur i wzmożone przetłuszczanie skóry twarzy skłoniło mnie do powrotu do bibułek matujących. Tradycyjnie wybrałam swoje ulubione chusteczki matujące Inglot. Skutecznie zbierają z twarzy sebum nie uszkadzając makijażu i nie są pokryte żadnym pudrem, dzięki czemu nie tworzą na skórze nieestetycznej pudrowej skorupy.

L'Oreal Volume Million Lashes So Couture Noir tusz do rzęs


W maju skończył mi się również tusz do rzęs i musiałam kupić nowy. Nie zdecydowałam się na żadne eksperymenty i po raz kolejny sięgnęłam po sprawdzonego ulubieńca L’Oreal Volume Million Lashes So Couture Noir. Uwielbiam ten tusz, świetnie sprawdza się na moich długich, ale cienkich rzęsach. Jeśli jakimś cudem jest wśród Was ktoś, kto jeszcze go nie próbował, to serdecznie polecam nadrobić.

kosmetyki yope kwiat lipy żel pod prysznic i balsam do ciała

Yope Kwiat Lipy żel pod prysznic i balsam do ciała


Ostatnimi czasy bardzo polubiłam się z żelami pod prysznic i balsamami do ciała Yope, a w maju wybrałam dla siebie wersję Kwiat Lipy. Oba produkty fajnie się u mnie sprawdzają, mają korzystny stosunek ceny do pojemności i mam je dostępne stacjonarnie, co ostatnio też jest dla mnie ważne. Teraz kiedy kupuję mniej kosmetyków rzadziej robię zakupy przez internet, co by nie wystawiać się na niepotrzebne pokusy 😉

I to już wszystkie nowości kosmetyczne, które pojawiły się w mojej kosmetyczce w maju. A jak tam Wasze zakupy z ubiegłego miesiąca?

Pozdrawiam
Ania
Majowe zakupy cz. I - świece i akcesoria

07:00

Majowe zakupy cz. I - świece i akcesoria

Z małym poślizgiem, ale w końcu udało mi się przygotować dla Was przegląd moich świecowych nowości z ubiegłego miesiąca. Myślałam, że nie było tego dużo, ale jak tak teraz zebrałam wszystko w jednym miejscu, okazało się, że trochę się jednak tego nazbierało, dlatego lepiej weźcie ze sobą może coś do picia. To co, gotowi? Jeśli tak, to zapraszam na majowy, świecowy haul zakupowy ;)

Yankee Candle Cozy Sweater


Yankee Candle Cozy Sweater

Chłodny, deszczowy maj kierował myśli bardziej ku jesieni niż w stronę lata. I tak zaraz na początku miesiąca pojawił się u mnie przepiękny, sweterkowy zapach – Yankee Candle Cozy Sweater. Duży, palony słój upolowałam na grupie świecowej na FB w całkiem korzystnej jak na taki rarytas cenie. Cieszę się bardzo z tego zakupu, bo choć mam już średni słoik z tego zapachu to jednak mocno go oszczędzałam i żal mi było palić. Teraz będę mogła sobie pozwolić na tą przyjemność częściej.

Yankee Candle Plumeria


Yankee Candle Plumeria

Na świecę Yankee Candle Plumeria namówił mnie Paweł z bloga Na Świeczniku. Trochę już mieliśmy okazję poznać swoje gusta zapachowe, więc jak stwierdził, że zapach mi się spodoba, to nie mogło być inaczej ;) Wcześniej czytałam o Plumerii dużo dobrego, więc oczekiwania były spore, ale nie zawiodłam się. Piękny, kwiatowo-owocowy zapach w perfumeryjno-kosmetycznym wydaniu!

Yankee Candle Alfresco Afternoon


Yankee Candle Alfresco Afternoon

W maju w końcu zdecydowałam się również zamówić nowość Yankee Candle Alfresco Afternoon. Premiera zapachu przeszła w zasadzie bez echa, nie pisało się o nim na blogach, nie pojawiał się na grupie. Garstka osób, które miały okazję wąchać go przedpremierowo na targach Home Decor w Poznaniu, wypowiadała się o nim mało pochlebnie i to chyba wszystkich skutecznie odstraszało. Mnie nie ukrywam również. W końcu jednak blogerskie zapędy i zwykła babska ciekawość wzięły górę i zamówiłam słoik – no, bo jak ja go w końcu nie zrecenzuję to kto? Jak się okazało zapach bardzo miło mnie zaskoczył i stał się moim odkryciem maja. Jeśli jeszcze nie czytaliście jego recenzji, to zachęcam by nadrobić.


Yankee Candle Mountain Lodge


Yankee Candle Mountain Lodge

W minionym miesiącu upolowałam na grupie także świecę Yankee Candle Mountain Lodge. Zapach, o którym krążą legendy i który zwykle znika ze sprzedażowej szybciej niż się pojawia. Teraz, kiedy w końcu go poznałam, w ogóle się już temu nie dziwię. Mountain Lodge to przepiękna, drzewna kompozycja, ciepła i świeża jednocześnie, męska ale nie kolońska. Faktycznie pachnie jak relaks na tarasie domku w górach. Serio, nie wiem jak Yankee to robi, że potrafi zapachem tak oddać miejsca, sytuacje, nastroje.

Chestnut Hill Bloom


Chestnut Hill Bloom

Poza świecami Yanke Candle, w maju do mojej kolekcji dołączył też nowy zapach Chestnut Hill Bloom od Markowe Świece. Jest to jedna z wiosennych nowości w ofercie marki, będąca połączeniem plumerii, jaśminu, róży i bursztynu. Chociaż mój mąż twierdzi, że czuje tam też owocową galaretkę. Całość jest świeża, radosna i bardzo wiosenna. Nieco przypomina mi tą yankową Plumerię, choć jest od niej bardziej kwiatowa i mniej kosmetyczna.


WoodWick White Tea & Jasmine


WoodWick White Tea & Jasmine

Maluszka WoodWick White Tea & Jasmine kupiłam głównie z myślą o zdjęciach, ale myślę, że długo nie wytrzymam i pewnie go spalę, bo pachnie po prostu pięknie! Uwielbiam herbaciane zapachy, a ten zdecydowanie wpisuje się w ścisłą czołówkę moich ulubieńców. Muszę się kiedyś w końcu szarpnąć na większy format, szczególnie, że już od dłuższego czasu chodzi za mną zakup woodwickowej “łódeczki”.


Yankee Candle Illuma Lid


Yankee Candle Illuma Lid

I na koniec jeszcze coś z akcesoriów, bo i tych w maju przybyło mi kilka sztuk. Ponownie za sprawą Pawła, zamówiłam na Allegro piękną, jesienną nakładkę Yankee Candle illuma lid z motywem szyszek i dębowych liści. Illuma jest dość masywna i zabudowana, ma przepiękny kolor i głęboko tłoczoną fakturę. Prezentuje się naprawdę fantastycznie i myślę, że będzie piękną jesienną ozdobą.


Zestawy Yankee Candle klosz i podstawka


Zestaw Yankee Candle klosz i podstawka mozaika

Zestaw Yankee Candle klosz i podstawka czerwony w liście

Zestaw klosz i podstawka na małe świece Yankee Candle

Last but not least, w maju upolowałam w ciucholandzie dwa zestawy Yankee Candle składające się z klosza i podstawki na małe świece. Ten rodzaj akcesoriów to dla mnie zupełna nowość, ale już zdążyłam go trochę potestować i muszę przyznać, że w czasie palenia wygląda to naprawdę pięknie! Teraz muszę tylko zacząć kupować więcej maluszków, żeby mieć co pod tymi kloszami palić ;)

I to już wszystkie świecowe nowości, jakie pojawiły się u mnie w ubiegłym miesiącu. Jestem z Was dumna, jeżeli udało Wam się dobrnąć do samego końca ;) No i koniecznie dajcie znać czy Wy upolowaliście jakieś fajne świece i akcesoria w maju? A może na sezon letni zupełnie odpuszczacie sobie świecowe zakupy?

Pozdrawiam
Ania


Zużycia kosmetyczne maja i 3 duże świece, które poszły z dymem

07:00

Zużycia kosmetyczne maja i 3 duże świece, które poszły z dymem


Majowe zużycia napawają mnie dumą. Bo choć kosmetyków zużyłam mniej więcej tyle co zawsze, to jednak po raz pierwszy od dłuższego czasu udało mi się zdenkować również świece. I to nawet nie jedną, a trzy! Jeśli więc macie ochotę podejrzeć, jakie zapachy tak intensywnie paliłam w maju oraz jakie kosmetyki zdenkowałam, to koniecznie zajrzyjcie do dalszej części wpisu.

Projekt denko - maj 2019


kosmetyki organique i antyperspirant vichy

Organique Goji Berry odmładzający krem do twarzy na dzień


Odmładzający krem do twarzy na dzień Organique Goji Berry nie pachniał przyjemnie, ale trzeba przyznać, że świetnie nawilżał skórę i łagodził wszelkie podrażnienia. Produkt szybko się wchłaniał, nie zostawiał na skórze wyczuwalnej warstwy, nie zapychał, sprawdzał się pod makijaż. Buzia była po nim niesamowicie mięciutka i miła w dotyku. Ze względu na zapach raczej do niego nie wrócę, ale jeśli jesteście odporni na dziwne doznania węchowe, to naprawdę warto wypróbować.

Organique peeling enzymatyczny


Peeling enzymatyczny Organique to ulubieniec i stały bywalec mojej kosmetyczki już od kilku lat! Ładnie wygładza skórę, zwęża pory, reguluje wydzielanie sebum. Regularnie stosowany wyraźnie poprawia stan skóry trądzikowej, przyspiesza gojenie wyprysków i ogranicza powstawanie nowych. Do tego jest mega wydajny! Zużywam opakowanie za opakowaniem i właśnie napoczęłam kolejne.

Vichy antyperspirant 48h


Kultowa zielona kulka Vichy to mój ulubieniec od lat. Odkąd pamiętam zawsze miałam problemy z dość intensywnym poceniem i to jak na razie jedyny produkt, który daje mi poczucie komfortu. Kolejne opakowanie w użyciu.

kosmetyki naturalne yope odżywka orientalny ogród i żel pod prysznic

Yope Róża i kadzidłowiec żel pod prysznic


Żele pod prysznic Yope podbiły moje serce i na stałe zagościły w mojej łazience. Są delikatne dla skóry, nie pienią się, mają przyjemne, subtelne zapachy. Wersja z różą i kadzidłowcem zachwyca różowym opakowaniem i delikatnym, słodkim, różanym zapachem.

Yope Orientalny Ogród odżywka do włosów


Kupiona zupełnie przypadkiem i bez większych oczekiwań, tymczasem oczarowała mnie od pierwszego użycia. Włosy są po niej miękkie, dobrze nawilżone na całej długości i lepiej się układają. Nie puszą się, za to stają się lekkie i odbite u nasady. W przeciwieństwie do cięższych masek, naturalna odżywka Yope Orientalny Ogród nie skraca czasu świeżości włosów. Na pewno zakupię kolejne opakowanie.

L'Oreal Volume Million Lashes Fatale


Jedna z moich ulubionych maskar. L'Oreal Volume Million Lashes Fatale ładnie rozdziela rzęsy, nie zostawia grudek, nie tworzy efektu owadzich nóżek. Tusz trzyma się na miejscu cały dzień aż do demakijażu, nie osypuje się, nie odbija na powiekach, nie tworzy efektu pandy. Obecnie wróciłam do innego ulubieńca również z L'Oreal, tym razem So Couture So Black.

kosmetyki naturalne tonik feel free i balsam do ciała yope

Feel Free tonik odświeżający


Tonik do twarzy Feel Free przyjemnie odświeżał skórę, nie wysuszał jej i po wchłonięciu nie pozostawiał uczucia ściągnięcia. Nie zostawiał też na buzi żadnej wyczuwalnej warstwy, a mimo to miałam wrażenie, że ją delikatnie nawilża i sprawia, że jest miękka i miła w dotyku. Na dodatek fajnie łagodził podrażnienia i wspomagał gojenie stanów zapalnych. Kolejne opakowanie już stoi w łazience.

Yope kwiat lipy balsam do rąk i ciała


Naturalny balsam Yope Kwiat Lipy pachniał słodko, kwiatowo i bardzo naturalnie - jak przesycone zapachem kwitnącej lipy powietrze w ciepły, czerwcowy wieczór. Bardzo fajnie nawilżał, był lekki i szybko się wchłaniał. Zdecydowanie się polubiliśmy.

yankee candle velvet woods duża świeca denko

Yankee Candle Velvet Woods


Maj obfitował w tym roku w chłodne, deszczowe dni, podczas których chętnie sięgałam po otulające zapachy, a jedną ze świec, które zdenkowałam jest Yankee Candle Velvet Woods. Przepiękny, perfumeryjny zapach łączący ciepłe nuty drzewne, słodkie kwiaty i soczyste owoce. Jeśli jeszcze nie mieliście okazji go poznać, to gorąco Was zachęcam by nadrobić! Sama z pewnością skuszę się na nowy słoik 🧡

country candle sunshine & daisies duża świeca denko

Country Candle Sunshine & Daisies


Drugim zapachem, po który chętnie sięgałam w maju była świeca Country Candle Sunshine & Daisies. Zapach niezwykle radosny, bardziej owocowy niż kwiatowy. Czuć w nim głównie tropikalne owoce, takie jak ananas, mango, pomarańcza, brzoskwinia czy marakuja. Bardzo energetyczna kompozycja, idealna na cieplejsze dni. Będzie mi tego zapachu brakowało.

country candle grey duża świeca denko

Country Candle Grey


Trzecia świeca, która w maju sięgnęła dna to Country Candle Grey. Tego zapachu chyba nikomu nie trzeba przedstawiać - Grey to niezaprzeczalnie jeden z najpiękniejszych męskich zapachów na rynku i to chyba nie tylko tym świecowym. Pachnie jak ekskluzywne męskie perfumy z najwyższej półki. Jest ciepły, otulający, wyrafinowany i bardzo uwodzicielski. Uwielbiam i tak sobie myślę, że może jeszcze kiedyś się spotkamy.

I to już wszystkie produkty, które zdenkowałam w minionym miesiącu. A jak tam Wasze majowe zużycia? Jest jakiś produkt, ze zużycia którego jesteście szczególnie dumni?

Pozdrawiam
Ania
Podsumowanie miesiąca i ulubieńcy maja - film, serial, sukienka Marie Zelie

09:00

Podsumowanie miesiąca i ulubieńcy maja - film, serial, sukienka Marie Zelie


Maj już za nami, a ja tradycyjnie przychodzę do Was z małym podsumowaniem i ulubieńcami miesiąca. Będzie o moim pierwszym farbowaniu włosów henną, nowym zapachu Yankee Candle, który w maju skradł moje serce, ale też o ciekawym filmie z historią opartą na faktach i mojej pierwszej sukience Marie Zelie

Pierwsze farbowanie włosów henną Khadi




Po pierwsze, w maju w końcu odważyłam się na pierwsze w życiu farbowanie włosów. Zbierałam się do tego już od dawna, ale wciąż nie mogłam się zebrać, obawiając się, że efekt nie wyjdzie taki jakbym sobie tego życzyła. W końcu jednak życie postawiło mnie pod ścianą – ilość siwych włosów na mojej głowie była już po prostu zatrważająca. Wybór padł na hennę Khadi Orzechowy Brąz. O tym jak przebiegało farbowanie włosów henną oraz jakie efekty dała henna na siwych włosach pisałam Wam już na blogu, więc jeśli jesteście zainteresowani to po więcej szczegółów odsyłam Was do tego wpisu.

Sukienka Marie Zelie




Sukienkę Marie Zelie Melia Dropp kupiłam na wesele siostry ciotecznej Asi. Wiem, że savoir-vivre nie pochwala wkładania czerni na ślub, jednak po blisko dwóch miesiącach bezowocnych poszukiwań po prostu dałam za wygraną. Wszystkie sukienki, które mierzyłam wcześniej, albo źle na mnie leżały, albo ich cena była zupełnie nieadekwatna do jakości. Bo naprawdę, ale ponad 300 zł za cienką, letnią sukienkę z czystego poliestru uważam za mocną przesadę.

Sukienka Melia od Marie Zelie ujęła mnie swoim fasonem - kobiecym, klasycznym, nieco zachowawczym. Dokładnie takim jak lubię! Z dostępnych akurat w moim rozmiarze kolorów najbardziej wpadła mi w oko właśnie Melia Dropp - czarna w białe groszki, bo najzwyczajniej w świecie wiem, że taki wzór z powodzeniem jeszcze wykorzystam i to na pewno nie raz.

Jeśli chodzi o samą sukienkę to jest przepięknie wykonana, z dbałością o najmniejsze szczegóły. Materiał jest milutki i pięknie się układa, a fason idealnie pasuje do mojej sylwetki z drobną górą (biust, ramiona, talia) i szerokimi biodrami. Wierzcie mi, że w sieciówkach bardzo ciężko mi dobrać sukienkę, która będąc dobra od pasa w dół nie będzie zbyt obszerna w biuście i ramionach. Melia leży jakby była na mnie szyta! To pierwsza taka droższa sukienka w mojej szafie, ale już wiem, że z pewnością nie ostatnia. Powiem Wam szczerze, że po prostu się w niej zakochałam i z pewnością skuszę się jeszcze kiedyś na ten sam model tylko w innym kolorze.


Odkrycie miesiąca - Yankee Candle Alfresco Afternoon



Odkryciem miesiąca zdecydowanie jest dla mnie nowy zapach Yankee Candle Alfresco Afternoon. Długo nie mogłam zdecydować się na jego zakup ze względu na mało zachęcające nuty zapachowe i negatywne opinie osób, które miały okazję wąchać go jeszcze zanim pojawił się w sprzedaży. W końcu jednak zebrałam się na odwagę i nie żałuję, bo dla mnie ten zapach jest po prostu piękny! Jeśli szukacie czegoś, co umili Wam letnie dni i przeniesie myślami do beztroskiego podwieczorku na świeżym powietrzu w czasie wakacji na wsi, to serdecznie polecam go Wam wypróbować.


Serial miesiąca: Lucyfer sezon 4




Na początku maja pojawił się nowy, 4 sezon Lucyfera. Oboje z mężem bardzo lubimy ten serial, więc od razu zabraliśmy się za oglądanie i muszę przyznać, że o ile trzeci sezon nas nieco rozczarował (szczególnie końcówka), o tyle sezon czwarty był po prostu sztos! Dosłownie nie mogliśmy się oderwać od ekranu i pochłonęliśmy wszystkie 10 odcinków w jeden weekend.

Film miesiąca: The Highwaymen



Z ciekawych filmów obejrzeliśmy w maju The Highwaymen z Kevinem Costnerem, Woodym Harrelsonem i Kathy Bates w rolach głównych. Film opowiada opartą na faktach historię legendarnych detektywów, którzy dopadli Bonnie i Clyde’a - parę amerykańskich przestępców z lat 30. XX wieku i jednych z najbardziej popularnych gangsterów w historii. Mimo, że film trwa ponad 2 godziny, akcja toczy się dość powoli, a zakończenie tej historii jest wszystkim dobrze znane, to i tak ogląda się bardzo ciekawie. No i nie ukrywam, że Klopsik totalnie skradł moje serce 💓

Tak w skrócie wyglądał mój maj, a jak Wam minął ten miesiąc?

Pozdrawiam
Ania

Dwa kosmetyki do pielęgnacji cery trądzikowej, dzięki którym utrzymasz trądzik w ryzach

19:30

Dwa kosmetyki do pielęgnacji cery trądzikowej, dzięki którym utrzymasz trądzik w ryzach

kosmetyki the ordinary do pielęgnacji cery trądzikowej

Każdy kto zmaga się z jakimś problemem skórnym wie, jak ciężko czasem jest znaleźć skuteczne kosmetyki do pielęgnacji. Moją zmorą jest trądzik, z którym w różnej formie i z różnym stopniem nasilenia borykam się w zasadzie od czasów nastoletnich. Przez te wszystkie lata przeszłam różne leczenia i przetestowałam wiele różnych kosmetyków do pielęgnacji cery trądzikowej, wszystko z lepszym lub gorszym skutkiem. Jakiś czas temu odkryłam jednak w końcu duet, który skutecznie pomaga mi utrzymać trądzik w ryzach.

The Ordinary Salicylic Acid 2%


the ordinary serum z 2% kwasem salicylowym

O serum The Ordinary z 2% kwasem salicylowym pisałam Wam na blogu już rok temu i jak widzicie nadal go używam, bo naprawdę fantastycznie się u mnie sprawdza. Moja bardzo tłusta trądzikowa skóra dobrze reaguje na kosmetyki z kwasem salicylowym i regularne, codzienne mikrozłuszczanie.

Produkt skutecznie odblokowuje pory i redukuje stany zapalne. Wyprysków pojawia się dużo mniej, są znacznie mniejsze i dużo szybciej się goją. Struktura skóry zostaje wyrównana i wygładzona, rozszerzone pory stają się mniej widoczne. Cera nabiera zdrowszego i bardziej równomiernego kolorytu.

Serum z kwasem salicylowym The Ordinary stosuję codziennie wieczorem, po zmyciu makijażu i oczyszczeniu cery. Zwykle na serum nie nakładam już żadnych dodatkowych kosmetyków pielęgnacyjnych.


The Ordinary Niacinamide 10% + Zinc 1%


the ordinary serum z witaminą B3 i cynkiem blog

Drugi produkt to serum The Ordinary z witaminą B3 i cynkiem, które z kolei stosuję rano pod makijaż. Ten produkt odkryłam dzięki Kai z grupy świeczkowej i cieszę się, że mnie na niego namówiła :)

Serum The Ordinary Niacinamide 10% + Zinc 1% świetnie nawilża skórę bez jej nadmiernego obciążania. Ma lekką konsystencję, szybko się wchłania i dobrze się sprawdza jako baza pod makijaż. Łagodzi podrażnienia i zaczerwienienia, a dzięki zawartości cynku działa antybakteryjnie i wspomaga gojenie stanów zapalnych. Witamina B3 rozjaśnia cerę, pomaga zmniejszyć przebarwienia pozapalne, a także reguluje wydzielanie sebum.

Produkt ten świetnie wspomaga i uzupełnia działanie serum z kwasem salicylowym, a przy tym niweluje ewentualne negatywne skutki stosowania kwasów, takie jak zaczerwienienie, podrażnienie czy nadmierna suchość skóry. Serum The Ordinary w witaminą B3 i cynkiem wykazuje również działanie antyoksydacyjne.

Skład INCI: Aqua (Water), Niacinamide, Pentylene Glycol, Zinc PCA, Tamarindus Indica Seed Gum, Xanthan Gum, Isoceteth-20, Ethoxydiglycol, Phenoxyethanol, Chlorphenesin

kosmetyki do pielęgnacji cery trądzikowej po 30.

Kosmetyki The Ordinary 2% Salicylic Acid oraz Niacinamide 10% + Zinc 1% w duecie zapewniają kompleksową pielęgnację cery trądzikowej i sprawiają, że już po kilku tygodniach stosowania skóra wygląda zdecydowanie lepiej. Oba produkty nie zawierają alkoholu, olejów, silikonów, są wegańskie i nie testowane na zwierzętach. Każdy z nich kosztuje mniej niż 30 zł i starcza na ok. 3 miesiące codziennego stosowania, tak więc kuracja nimi nie rujnuje budżetu.

Podsumowując, u mnie ten duet sprawdza się fenomenalnie i jeśli podobnie jak ja zmagacie się z trądzikiem, to naprawdę warto wypróbować. Obecnie po 3 miesięcznej kuracji stan mojej cery poprawił się na tyle, że ostatnio zdarzyło mi się nawet wyjść rano z psem bez makijażu (a jak na mnie to mega osiągnięcie!). Oczywiście wciąż nie jest idealnie, zostało mi na buzi jeszcze sporo przebarwień pozapalnych, jednak liczę na to, że kolejne tygodnie z duetem The Ordinary i z nimi pozwolą mi się w zadowalającym stopniu uporać.

Pozdrawiam
Ania
Yankee Candle Alresco Afternoon - popołudnie na wsi

21:06

Yankee Candle Alresco Afternoon - popołudnie na wsi


Plotki głoszą, że wkrótce w sklepach pojawią się kolejne nowości, dlatego dziś zgodnie z obietnicą śpieszę do Was z recenzją jednego z ostatnich nowych zapachów - Yankee Candle Alfresco Afternoon.

W polskich sklepach pojawił się on na początku maja i mimo, że dostępny jest we wszystkich możliwych formatach od świec aż po woski, to jakoś niewiele się o nim mówi w sieci. A szkoda, bo jest naprawdę piękny!

Yankee Candle Alfresco Afternoon


yankee candle alfresco aftrenoon blog recenzja

Opis producenta


Przepis na udane letnie popołudnie - piknik w cieniu, w otoczeniu dzikich kwiatów i pąków jałowca, z odrobiną unoszącego się w powietrzu aromatu nektarynki.

Nuty zapachowe

  • nuty głowy: akordy świeżego powietrza, eukaliptus
  • nuty serca: aromatyczny jałowiec, kwiat nektarynki
  • nuty bazy: igły drzew iglastych, nuty drzewne

yankee candle alfresco aftrenoon nowość 2019

Wygląd i etykieta


Wizualnie świeca prezentuje się naprawdę pięknie, a jej design doskonale wpisuje się w wiosenno-letni klimat. Zielony odcień wosku przywodzi na myśl świeżą trawę, a owoce mandarynki oraz szklanki soku z lodem i miętą na etykiecie, wywołują skojarzenie z piknikiem lub podwieczorkiem na świeżym powietrzu. Całość jest sielska, beztroska i optymistyczna.

duża świeca yankee candle alfresco aftrenoon

Jak pachnie Yankee Candle Alfresco Afternoon?


Nuty zapachowe i pierwsze opinie osób, które wąchały świecę przedpremierowo na targach Home Decor w Poznaniu, skutecznie odstraszały mnie od tego zapachu. I, sądząc po niewielu wzmiankach o nim w sieci, nie tylko mnie. W końcu jednak zebrałam się na odwagę i muszę Wam powiedzieć, że dla mnie Alfresco Afternoon pachnie po prostu pięknie!

Nie wiem w ogóle skąd wzięła się opinia, że Alfresco Afternoon to połączenie iglaków i cytrusów. Może to przez te mandarynki na etykiecie? Ja cytrusów nie czuję w nim wcale. Na sucho faktycznie mocno czuć iglaki, co może wywoływać nieco toaletowe skojarzenie, ale w paleniu zapach rozwija się i zmienia, a iglaki schodzą na dalszy plan. Pierwsze miejsce zajmuje wówczas słodki zapach rozgrzanej słońcem nektarynki, podbity świeżym powietrzem z nutką eukaliptusa. Całość kompozycji staje się w paleniu wyraźnie owocowa, słodko-orzeźwiajaca, lekka i naprawdę niezwykle przyjemna!

Moc zapachu w dużej świecy


Moc w świecy dobra. Zapach jest wyraźnie wyczuwalny w pomieszczeniu przez cały czas trwania palenia. Nie męczy, nie przytłacza, nie trzeba się go doszukiwać.

opinia o świecy yankee candle alfresco aftrenoon

Moja opinia o Alfresco Afternoon Yankee Candle


Yankee Candle Alfresco Afternoon totalnie mnie zauroczył! Zupełnie nie zgadzam się z opiniami, że jest to zapach na zimę, absolutnie nie!

Dla mnie Alfresco Afternoon pachnie ciepłym, leniwym popołudniem na wsi i podwieczorkiem jedzonym na kocu w cieniu drzewa. Czuć w nim rozgrzany słońcem sad, słodkie, soczyste owoce nektarynki, które wabią swoim zapachem okoliczne pszczoły, zieleń traw, polne kwiaty i chłodniejsze, wilgotne powietrze niosące subtelną woń igliwia od strony lasu...

Zapach idealny na piknik, prawdziwy majstersztyk!


duża świeca yankee candle alfresco aftrenoon nowość wiosna 2019

To co mnie w nim najbardziej ujęło to również to, że jest po prostu inny, jedyny w swoim rodzaju. Nie przypomina mi zupełnie nic, co znałabym już wcześniej, a to się ostatnimi czasy coraz rzadziej zdarza. Tym bardziej więc, jeśli jeszcze nie próbowaliście Alfresco Afternoon Yankee Candle, to serdecznie Was zachęcam byście dali mu szansę. A nuż, widelec skradnie i Wasze serce?

Pozdrawiam
Ania
Copyright © 2017 Po tej stronie lustra