Yankee Candle Honey Lavender Gelato | Lody miodowo-lawendowe?

07:00

Yankee Candle Honey Lavender Gelato | Lody miodowo-lawendowe?


W kalendarzu oficjalnie mamy już lato, a wszelkie prognozy pogody wskazują na to, że przed nami kolejny tydzień niemal tropikalnych upałów. W związku z tym przygotowałam dla Was coś na ochłodę! Co powiecie na orzeźwiające lody miodowo-lawendowe i to w dodatku takie, które nie mają ani jednej kalorii? Jeśli jesteście na tak, to zapraszam na recenzję świecy Yankee Candle Honey Lavender Gelato!

yankee candle honey lavender gelato recenzja na blogu

Yankee Candle Honey Lavender Gelato


Zapach Yankee Candle Honey Lavender Gelato wraca do nas niczym bumerang. Po raz pierwszy pojawił się w sklepach latem 2017 roku w ramach limitowanej kolekcji Essence of Italia i wówczas dostępny był u nas tylko w dużych słojach. Jakiś rok później do sklepów dotarły również samplery, a w tym roku zapach trafił do sprzedaży po raz kolejny. Tym razem stał się częścią letniej odsłony kolekcji Sunday Brunch i jest dostępny we wszystkich formatach, od dużych świec aż po woski.

duża świeca yankee candle honey lavender gelato z limitowanej kolekcji Essence of Italia 2017

Opis producenta


Orzeźwiająca uczta: wyrazisty smak lawendy zwieńczony zderzeniem chłodnego aromatu jagody i rozgrzewającego miodu.

Nuty zapachowe

  • nuty głowy: jeżyny
  • nuty serca: lawenda
  • nuty bazy: lody waniliowe, miód

świeca yankee candle honey lavender gelato zdjęcie z góry

Jak pachnie Honey Lavender Gelato?


Yankee Candle Honey Lavender Gelato to przepiękny zapach, słodko-świeży i owocowy. Przywodzi na myśl nie tyle lody, co owocowe gumy rozpuszczalne - już od samego wąchania można dostać ślinotoku! Lawendy nie czuję w nim wcale, miodu też nie bardzo, ale są za to dojrzałe jeżyny, słodkie i soczyste. Całość jest kremowo-owocowa, słodka, ale nie przesłodzona. Zapach ma w sobie coś cierpkiego i soczystego, co pobudza ślinianki do pracy i właśnie przywołuje silne skojarzenia z moją ukochaną jeżynową Fruittellą (czy ktoś z Was też nie potrafi się od tych cukierków oderwać?).

Moc zapachu w dużej świecy i w wosku


Moc zapachu w dużej świecy należy niestety do tych raczej delikatnych, które w pomieszczeniu tworzą jedynie subtelne tło. Nieco lepiej wygląda to w przypadku wosku. Zapach topiony w kominku jest nieco mocniejszy od świecy, no i pozwala na pewne regulowanie swojej intensywności przez zwiększenie ilość wosku jaką wrzucimy do kominka.

lody śmietankowe w rożku posypane suszoną lawendą i szpatułka do miodu

Moja opinia o Yankee Candle Honey Lavender Gelato


Honey Lavender Gelato to jeden z moich ulubionych zapachów Yankee Candle i jedna z tych świec, przy których żałuję, że zapach nie jest choć odrobinę mocniejszy bym mogła się nim cieszyć pełną piersią. Chociaż nazwa mogłaby sugerować zapach słodki, ciężki, a może nawet ziołowo-ostry, w rzeczywistości jest zupełnie inaczej.

Yankee Candle Honey Lavedner Gelato to zapach stworzony na lato. Lekki, soczysty, owocowy - idealnie sprawdza się w cieplejsze dni, przynosząc orzeźwienie i momentalnie wprawiając w dobry nastrój. Nie sposób się przy nim nie uśmiechnąć!

Komu zapach przypadnie do gustu? Przede wszystkim miłośnikom owocowych gum rozpuszczalnych oraz takich zapachów jak Moonlit Bloom, Spun Sugar czy Rainbow Sugar z Goose Creek.


duża świeca zapachowa yankee candle honey lavender gelato, filiżanka kawy z mlekiem, lody w rożku, suszona lawenda i stare książki

Zapach Yankee Candle Honey Lavender Gelato jest już dostępny na rynku od jakiegoś czasu i część z Was na pewno zdążyła go już poznać. Jeśli zaliczacie się do tej grupy, koniecznie dajcie znać co o nim sądzicie - jestem szalenie ciekawa Waszego zdania! Z kolei tym z Was, którzy jeszcze nie mieli z nim do czynienia, serdecznie polecam nadrobić zaległości. To bez wątpienia jeden z tych zapachów, które absolutnie warto poznać 👌

Pozdrawiam
Ania
Yankee Candle Farmer's Market - nowe zapachy na jesień 2019

07:00

Yankee Candle Farmer's Market - nowe zapachy na jesień 2019

yankee candle farmer's market 2019

W tym roku wyjątkowo wcześnie w sprzedaży pojawiły się nowe zapachy Yankee Candle na jesień 2019. Kolekcja Q3 2019 Farmer's Market trafiła do sklepów już w połowie czerwca, a więc jeszcze przed rozpoczęciem kalendarzowego lata! Nie raz już wspominałam na blogu, że nie jestem zwolenniczką takiego przesuwania sezonów i życia przyszłością, zamiast tym co tu i teraz, ale powiedzmy sobie szczerze - życie życiem a marketing rządzi się swoimi prawami. Zapomnijmy więc na chwilę, że przed nami jeszcze wakacje i całe lato i zobaczmy, co tym razem marka Yankee Candle przygotowała dla nas jesień. 

Yankee Candle Farmer's Market - nowa kolekcja na jesień 2019


nowości yankee candle na jesień 2019

Yankee Candle Farmer's Market to nowa kolekcja inspirowana smakami i kolorami jesieni. Aktualnie w polskich sklepach pojawiły się cztery nowe zapachy:
  • Ciderhouse
  • Dried Lavender & Oak
  • Golden Chestnut
  • Sweet Maple Chai
Są one dostępne w różnych formatach, od dużych świec aż po woski. Wszystko wskazuje jednak na to, że na tym jeszcze nie koniec i kolekcja Farmer's Market będzie liczyła w sumie aż 9 zapachów!

nowości yankee candle na jesień 2019
Źródło: aroma.therapist

Pozostała piątka jest już dostępna w UK, a w jej skład wchodzą:
  • Blackberry Tea
  • Pumpkin Apple Parfait
  • Farmstand Festival
  • Oak & Amber Incense
  • Persimon & Brown Sugar
Niestety te zapachy są już dostępne tylko w dużych słojach i nie wiadomo jeszcze kiedy pojawią się u nas.

Póki co skupmy się więc na czterech podstawowych zapachach, które są już dostępne w polskich sklepach. Poniżej znajdziecie krótkie opisy i nuty zapachowe każdego z nich, a także moje pierwsze wrażenia, jeszcze z wąchania na sucho. Szczegółowe recenzje poszczególnych zapachów będą się pojawiać na bieżąco, pewnie już nieco bliżej jesieni.

Yankee Candle Ciderhouse


yankee candle ciderhouse nowość na jesień 2019 z kolekcji farmer's market blog recenzja

Opis producenta


Najlepszy przysmak w okresie owocowych zbiorów - świeżo wyciśnięte jabłka, szczypta delikatnych przypraw i gotowe! 

Nuty zapachowe:

  • nuty głowy: jabłko Fuji, złocisty miód
  • nuty serca: pałeczka cynamonu, goździk, gałka muszkatołowa
  • nuty bazy: drzewo sandałowe, ziarna tonka, ziarna wanilii

Moja opinia o Ciderhouse Yankee Candle


Nie wyobrażam sobie jesieni bez aromatu jabłek! Czy to w formie świeżych soczystych owoców czy ciepłej szarlotki z cynamonem, uwielbiam jabłkowe świece pod każdą postacią i nigdy nie mam ich dosyć. Yankee Candle Ciderhouse to jabłka w bardzo słodkim wydaniu. Przy pierwszym wąchaniu miałam wrażenie, że czuję tu również wiśnie (zapach w pierwszej chwili bardzo skojarzył mi się z Yankee Candle Black Cherry), jednak jak to często bywa, pierwsze wrażenie okazało się mylne i przy kolejnych wąchaniach już ich nie czułam zupełnie. Ciderhouse to dla mnie zapach smażonych jabłek z dużą ilością słodkiego miodu i odrobiną korzennych przypraw. Takie gotowe nadzienie do szarlotki czy innych jesiennych deserów. Im dłużej go wącham, tym bardziej kojarzy mi się też z kultowym Blissful Autumn. Może to nos płata mi figle, ale mam wrażenie, że mają w sobie tą samą owocową słodycz.

Yankee Candle Dry Lavender & Oak


yankee candle dried lavender and oak nowość na jesień 2019 recenzja blog

Opis producenta


Wiejski targ: aromat powiązanej w pęczki lawendy przenika się z nutami drzewnymi i przyprawami

Nuty zapachowe

  • nuty głowy: biały pieprz, lawenda, bergamotka
  • nuty serca: olejek eteryczny davana, bukiet białych kwiatów, mech
  • nuty bazy: wanilia, paczula, drzewo cedrowe

Moja opinia o Dried Lavender & Oak


Yankee Candle Dried Lavender & Oak to absolutny faworyt tej kolekcji, który ma szansę skraść również serca tych, którzy normalnie nie przepadają za zapachem lawendy. Zapach męski, ale nie koloński. Ciepły, otulający, drzewny z wyraźnie wyczuwalną lawendą i słodką wanilią, a jednocześnie świeży i lekki dzięki nutom bergamotki, pieprzu, cedru i paczuli. Dla mnie Dried Lavender & Oak pachnie jak coś pomiędzy Autumn Night a Lavender Sunset - wyjątkowo piękne i udane połączenie!

Yankee Candle Golden Chestnut


yankee candle golden chestnut nowość na jesień 2019 blog recenjza

Opis producenta


Skosztuj ciepłych kasztanów opiekanych w towarzystwie przypraw i ziół, skropionych delikatną cytrusową nutą.

Nuty zapachowe

  • nuty głowy: pałeczka cynamonu, pomarańcza, kardamon
  • nuty serca: pieczone kasztany, jaśmin
  • nuty bazy: bursztynowy cedr, drzewo sandałowe

Moja opinia o Golden Chestnut


Nie przepadam za świecami o zapachu orzechów, więc i z Yankee Candle Golden Chestnut nie wiązałam żadnych większych nadziei. Tymczasem zapach bardzo miło mnie zaskoczył i powiem Wam, że chyba pokuszę się o duży słoik! Wbrew moim obawom zapach wcale nie jest ciężki, wręcz przeciwnie - to kompozycja świeża, przywodząca na myśl czas złotej jesieni. Na pierwszy plan wysuwa się tutaj słodki zapach soczystej pomarańczy, dopiero na drugim planie pojawiają się kasztany i jesienne przyprawy. Gdybym miała ten zapach do czegoś porównać, powiedziałabym, że Golden Chestnut to nieco cięższa, bardziej jesienna wersja ubiegłorocznego Sun-Kissed Thistle. Zdecydowanie ciekawy i wart wypróbowania zapach!

Yankee Candle Sweet Maple Chai


yankee candle sweet maple chai z kolekcji farmer's market nowość na jesień 2019 blog recenzja


Opis producenta


Kubek pełen mleka z przyprawami oraz syropem klonowym - słodka, kremowa perfekcja.

Nuty zapachowe

  • nuty głowy: cynamon, goździk
  • nuty serca: grillowane orzechy pekan, kardamon, mleko
  • nuty bazy: klon, karmelowe cukierki, cukier

Moja opinia Sweet Maple Chai


Kolejny zapach, na który zdecydowałam się jedynie w formie wosku to Yankee Candle Sweet Maple Chai, ale i tu muszę Wam się przyznać, że spotkało mnie miłe zaskoczenie! Gdy zobaczyłam nuty zapachowe (grillowane orzechy, klon, karmel, przyprawy) od razu nabrałam podejrzeń, że będzie to zapach z gatunku tych rosołowych i zalatujących przyprawą Maggie. Tymczasem jak się okazało całość jest tak skomponowana, że naprawdę pachnie jak rozgrzewający słodki napój z mlekiem i dużą ilością korzennych przypraw. Zdecydowanie nie jest to zapach na teraz, ale jesienią, kiedy za oknami zrobi się już chłodniej, będzie idealny! Komu bym ten zapach poleciła? Myślę, że ma duże szanse by spodobać się miłośnikom Cafe Al Fresco!

yankee candle q3 2019 farmer's market nowości na jesień 2019 blog

Yankee Candle Farmer's Market to w moim odczuciu bardzo udana kolekcja! Na sucho wszystkie cztery zapachy przypadły mi do gustu - nawet te dwa, co do których obstawiałam, że będą zupełnie nie w moim typie! Jeśli pozostała piątka pojawi się u nas i będzie równie udana, to coś czuję, że tej jesieni czeka mnie bankructwo 😅

A Wy mieliście okazję wąchać już nowości Yankee Candle na jesień 2019? Jeśli tak, koniecznie dajcie znać co sądzicie o tej kolekcji! Chętnie dowiem się, na który zapach planujecie się skusić albo na co z pozostałych nowości czekacie z niecierpliwością. No i ciekawa jestem też co Wy sądzicie o takim znacznym przesuwaniu sezonów? Jesienne kolekcje i letnie wyprzedaże jeszcze przed rozpoczęciem lata są według Was ok?

Pozdrawiam
Ania
Chestnut Hill Bloom - kwiatowa eksplozja!

09:00

Chestnut Hill Bloom - kwiatowa eksplozja!


Czerwiec doprowadza mnie do szału upałami, ale jednocześnie jest to też sezon na jedne z moich ulubionych kwiatów - jaśmin i piwonie. Parne wieczorne powietrze przesycone ich zapachem ma swój urok nawet dla mnie, totalnej antyfanki lata.

Zawsze żałowałam, że nie można połączyć tego zapachu ciepłych, czerwcowych wieczorów z chłodniejszą temperaturą za oknem, która nie doprowadzałaby mnie do białej gorączki i pozwalała na normalne funkcjonowanie. Cóż. Kilka tygodni temu świeca Chestnut Hill Bloom udowodniła mi, że jednak jest to wykonalne 😉

Chestnut Hill Bloom


chestnut hill bloom recenzja blog

Chestnut Hill Bloom to jeden z nowych zapachów w ofercie marki na sezon wiosna-lato 2019. Wosk w intensywnym kolorze fuksji i etykieta z ogromnym kwiatem nie pozostawiają złudzeń, że mamy do czynienia z prawdziwie radosnym, wiosennym i kwiatowym zapachem.

Opis producenta


Świeży, zielony, kwiatowy zapach z nutami plumerii, jaśminu i róży, podbity kokosem i bursztynem.

świeca zapachowa chestnut hill bloom

Jak pachnie Chestnut Hill Bloom?


Jak sama nazwa i etykieta wskazuje, Bloom to zapach typowo kwiatowy, dość naturalny, z lekko perfumeryjnym, bursztynowym podbiciem. Wyraźnie czuć w nim jaśmin i plumerię - bo choć uczciwie muszę przyznać, że nie mam pojęcia jak pachnie ta druga, to jednak czuć w Bloom wyraźnie podobieństwo do Plumerii Yankee Candle. Obstawiam więc, że to właśnie jej (plumerii) zasługa.

Całość jest bardzo radosna, wiosenna i przywodzi na myśl intensywny zapach kwitnących kwiatów i krzewów, jaki często unosi się w powietrzu podczas parnych czerwcowych wieczorów. Mimo tej lekko perfumeryjnej, bursztynowej bazy, która nadaje kompozycji ciepła i słodyczy, zapach w ostatecznym rozrachunku nie jest kosmetyczny i myślę, że przypadnie do gustu również miłośnikom bardziej naturalnych, kwiatowych kompozycji.

Moc zapachu w świecy


Moc świecy określiłabym jako dobrą. Zapach jest wyraźnie wyczuwalny w całym pomieszczeniu, nie trzeba się go doszukiwać, a jednocześnie nie narzuca się, nie męczy, nie przytłacza.

duża świeca chestnut hill bloom

O samej marce Chestnut Hill pisałam Wam na blogu już rok temu. Jeśli nie mieliście jeszcze z nią do czynienia, to odsyłam Was do tego wpisu (link poniżej). Znajdziecie w nim przybliżoną historię marki i wszystkie niezbędne informacje o ich produktach.


Z kolei same świece i woski Chestnut Hill znajdziecie m.in. w moim ulubionym sklepie Markowe Świece, gdzie właśnie trwają jeszcze urodzinowe promocje. Warto się rozejrzeć, bo można upolować różne perełki w fajnych cenach 😉

Pozdrawiam
Ania
Majowe zakupy cz. II - kosmetyki

07:00

Majowe zakupy cz. II - kosmetyki


W poprzednim wpisie pokazywałam co nowego pojawiło się w maju w mojej świecowej kolekcji, a dziś przychodzę do Was z szybkim przeglądem nowości kosmetycznych. Tych nie było dużo, ale za to wróciłam do kilku ulubieńców, których dawno już u mnie nie było, tak więc tych z Was, którzy zaglądają tu do mnie od niedawna może coś zainteresuje. Zapraszam 😊

maski na puszenie się włosów

Organique Anti-Age maska do włosów


Jak już wiecie w maju podjęłam się pierwszego farbowania włosów henną. Efekt wyszedł bardzo fajny, ale niestety moje z natury porowate i lubiące puszyć się włosy, zareagowały na zioła dodatkowym zwiększeniem puszenia. W celu ich ujarzmienia sięgnęłam po dwa sprawdzone produkty do pielęgnacji włosów. Jednym z nich jest maska Organique Anti-Age, do której wracam regularnie już od 6 lat.

Insight Anti-Frizz maska do włosów


Drugi sprawdzony produkt, do którego zdecydowałam się wrócić w tym trudnym dla moich włosów okresie jest maska do włosów Insight Anti-Frizz. Używałam jej lata temu i bardzo lubiłam – świetnie potrafi ujarzmić moje włosy i nie zawiera protein w składzie, więc z powodzeniem mogę ją stosować nawet po każdym myciu.

haul kosmetyczny: tonik feel free, tusz l'oreal, bibułki matujące inglot

Feel Free odwieżajacy tonik do twarzy


Skusiłam się również w minionym miesiącu na nowe opakowanie toniku Feel Free. To już moja trzecia buteleczka tego produktu i z pewnością nie ostatnia. Bardzo się polubiliśmy, jestem totalnie zauroczona tą drewnianą zakrętką, a do tego w Hebe często można dorwać go na promocjach tak więc same zalety.

Inglot chusteczki matujące


Wzrost temperatur i wzmożone przetłuszczanie skóry twarzy skłoniło mnie do powrotu do bibułek matujących. Tradycyjnie wybrałam swoje ulubione chusteczki matujące Inglot. Skutecznie zbierają z twarzy sebum nie uszkadzając makijażu i nie są pokryte żadnym pudrem, dzięki czemu nie tworzą na skórze nieestetycznej pudrowej skorupy.

L'Oreal Volume Million Lashes So Couture Noir tusz do rzęs


W maju skończył mi się również tusz do rzęs i musiałam kupić nowy. Nie zdecydowałam się na żadne eksperymenty i po raz kolejny sięgnęłam po sprawdzonego ulubieńca L’Oreal Volume Million Lashes So Couture Noir. Uwielbiam ten tusz, świetnie sprawdza się na moich długich, ale cienkich rzęsach. Jeśli jakimś cudem jest wśród Was ktoś, kto jeszcze go nie próbował, to serdecznie polecam nadrobić.

kosmetyki yope kwiat lipy żel pod prysznic i balsam do ciała

Yope Kwiat Lipy żel pod prysznic i balsam do ciała


Ostatnimi czasy bardzo polubiłam się z żelami pod prysznic i balsamami do ciała Yope, a w maju wybrałam dla siebie wersję Kwiat Lipy. Oba produkty fajnie się u mnie sprawdzają, mają korzystny stosunek ceny do pojemności i mam je dostępne stacjonarnie, co ostatnio też jest dla mnie ważne. Teraz kiedy kupuję mniej kosmetyków rzadziej robię zakupy przez internet, co by nie wystawiać się na niepotrzebne pokusy 😉

I to już wszystkie nowości kosmetyczne, które pojawiły się w mojej kosmetyczce w maju. A jak tam Wasze zakupy z ubiegłego miesiąca?

Pozdrawiam
Ania
Majowe zakupy cz. I - świece i akcesoria

07:00

Majowe zakupy cz. I - świece i akcesoria

Z małym poślizgiem, ale w końcu udało mi się przygotować dla Was przegląd moich świecowych nowości z ubiegłego miesiąca. Myślałam, że nie było tego dużo, ale jak tak teraz zebrałam wszystko w jednym miejscu, okazało się, że trochę się jednak tego nazbierało, dlatego lepiej weźcie ze sobą może coś do picia. To co, gotowi? Jeśli tak, to zapraszam na majowy, świecowy haul zakupowy ;)

Yankee Candle Cozy Sweater


Yankee Candle Cozy Sweater

Chłodny, deszczowy maj kierował myśli bardziej ku jesieni niż w stronę lata. I tak zaraz na początku miesiąca pojawił się u mnie przepiękny, sweterkowy zapach – Yankee Candle Cozy Sweater. Duży, palony słój upolowałam na grupie świecowej na FB w całkiem korzystnej jak na taki rarytas cenie. Cieszę się bardzo z tego zakupu, bo choć mam już średni słoik z tego zapachu to jednak mocno go oszczędzałam i żal mi było palić. Teraz będę mogła sobie pozwolić na tą przyjemność częściej.

Yankee Candle Plumeria


Yankee Candle Plumeria

Na świecę Yankee Candle Plumeria namówił mnie Paweł z bloga Na Świeczniku. Trochę już mieliśmy okazję poznać swoje gusta zapachowe, więc jak stwierdził, że zapach mi się spodoba, to nie mogło być inaczej ;) Wcześniej czytałam o Plumerii dużo dobrego, więc oczekiwania były spore, ale nie zawiodłam się. Piękny, kwiatowo-owocowy zapach w perfumeryjno-kosmetycznym wydaniu!

Yankee Candle Alfresco Afternoon


Yankee Candle Alfresco Afternoon

W maju w końcu zdecydowałam się również zamówić nowość Yankee Candle Alfresco Afternoon. Premiera zapachu przeszła w zasadzie bez echa, nie pisało się o nim na blogach, nie pojawiał się na grupie. Garstka osób, które miały okazję wąchać go przedpremierowo na targach Home Decor w Poznaniu, wypowiadała się o nim mało pochlebnie i to chyba wszystkich skutecznie odstraszało. Mnie nie ukrywam również. W końcu jednak blogerskie zapędy i zwykła babska ciekawość wzięły górę i zamówiłam słoik – no, bo jak ja go w końcu nie zrecenzuję to kto? Jak się okazało zapach bardzo miło mnie zaskoczył i stał się moim odkryciem maja. Jeśli jeszcze nie czytaliście jego recenzji, to zachęcam by nadrobić.


Yankee Candle Mountain Lodge


Yankee Candle Mountain Lodge

W minionym miesiącu upolowałam na grupie także świecę Yankee Candle Mountain Lodge. Zapach, o którym krążą legendy i który zwykle znika ze sprzedażowej szybciej niż się pojawia. Teraz, kiedy w końcu go poznałam, w ogóle się już temu nie dziwię. Mountain Lodge to przepiękna, drzewna kompozycja, ciepła i świeża jednocześnie, męska ale nie kolońska. Faktycznie pachnie jak relaks na tarasie domku w górach. Serio, nie wiem jak Yankee to robi, że potrafi zapachem tak oddać miejsca, sytuacje, nastroje.

Chestnut Hill Bloom


Chestnut Hill Bloom

Poza świecami Yanke Candle, w maju do mojej kolekcji dołączył też nowy zapach Chestnut Hill Bloom od Markowe Świece. Jest to jedna z wiosennych nowości w ofercie marki, będąca połączeniem plumerii, jaśminu, róży i bursztynu. Chociaż mój mąż twierdzi, że czuje tam też owocową galaretkę. Całość jest świeża, radosna i bardzo wiosenna. Nieco przypomina mi tą yankową Plumerię, choć jest od niej bardziej kwiatowa i mniej kosmetyczna.


WoodWick White Tea & Jasmine


WoodWick White Tea & Jasmine

Maluszka WoodWick White Tea & Jasmine kupiłam głównie z myślą o zdjęciach, ale myślę, że długo nie wytrzymam i pewnie go spalę, bo pachnie po prostu pięknie! Uwielbiam herbaciane zapachy, a ten zdecydowanie wpisuje się w ścisłą czołówkę moich ulubieńców. Muszę się kiedyś w końcu szarpnąć na większy format, szczególnie, że już od dłuższego czasu chodzi za mną zakup woodwickowej “łódeczki”.


Yankee Candle Illuma Lid


Yankee Candle Illuma Lid

I na koniec jeszcze coś z akcesoriów, bo i tych w maju przybyło mi kilka sztuk. Ponownie za sprawą Pawła, zamówiłam na Allegro piękną, jesienną nakładkę Yankee Candle illuma lid z motywem szyszek i dębowych liści. Illuma jest dość masywna i zabudowana, ma przepiękny kolor i głęboko tłoczoną fakturę. Prezentuje się naprawdę fantastycznie i myślę, że będzie piękną jesienną ozdobą.


Zestawy Yankee Candle klosz i podstawka


Zestaw Yankee Candle klosz i podstawka mozaika

Zestaw Yankee Candle klosz i podstawka czerwony w liście

Zestaw klosz i podstawka na małe świece Yankee Candle

Last but not least, w maju upolowałam w ciucholandzie dwa zestawy Yankee Candle składające się z klosza i podstawki na małe świece. Ten rodzaj akcesoriów to dla mnie zupełna nowość, ale już zdążyłam go trochę potestować i muszę przyznać, że w czasie palenia wygląda to naprawdę pięknie! Teraz muszę tylko zacząć kupować więcej maluszków, żeby mieć co pod tymi kloszami palić ;)

I to już wszystkie świecowe nowości, jakie pojawiły się u mnie w ubiegłym miesiącu. Jestem z Was dumna, jeżeli udało Wam się dobrnąć do samego końca ;) No i koniecznie dajcie znać czy Wy upolowaliście jakieś fajne świece i akcesoria w maju? A może na sezon letni zupełnie odpuszczacie sobie świecowe zakupy?

Pozdrawiam
Ania


Zużycia kosmetyczne maja i 3 duże świece, które poszły z dymem

07:00

Zużycia kosmetyczne maja i 3 duże świece, które poszły z dymem


Majowe zużycia napawają mnie dumą. Bo choć kosmetyków zużyłam mniej więcej tyle co zawsze, to jednak po raz pierwszy od dłuższego czasu udało mi się zdenkować również świece. I to nawet nie jedną, a trzy! Jeśli więc macie ochotę podejrzeć, jakie zapachy tak intensywnie paliłam w maju oraz jakie kosmetyki zdenkowałam, to koniecznie zajrzyjcie do dalszej części wpisu.

Projekt denko - maj 2019


kosmetyki organique i antyperspirant vichy

Organique Goji Berry odmładzający krem do twarzy na dzień


Odmładzający krem do twarzy na dzień Organique Goji Berry nie pachniał przyjemnie, ale trzeba przyznać, że świetnie nawilżał skórę i łagodził wszelkie podrażnienia. Produkt szybko się wchłaniał, nie zostawiał na skórze wyczuwalnej warstwy, nie zapychał, sprawdzał się pod makijaż. Buzia była po nim niesamowicie mięciutka i miła w dotyku. Ze względu na zapach raczej do niego nie wrócę, ale jeśli jesteście odporni na dziwne doznania węchowe, to naprawdę warto wypróbować.

Organique peeling enzymatyczny


Peeling enzymatyczny Organique to ulubieniec i stały bywalec mojej kosmetyczki już od kilku lat! Ładnie wygładza skórę, zwęża pory, reguluje wydzielanie sebum. Regularnie stosowany wyraźnie poprawia stan skóry trądzikowej, przyspiesza gojenie wyprysków i ogranicza powstawanie nowych. Do tego jest mega wydajny! Zużywam opakowanie za opakowaniem i właśnie napoczęłam kolejne.

Vichy antyperspirant 48h


Kultowa zielona kulka Vichy to mój ulubieniec od lat. Odkąd pamiętam zawsze miałam problemy z dość intensywnym poceniem i to jak na razie jedyny produkt, który daje mi poczucie komfortu. Kolejne opakowanie w użyciu.

kosmetyki naturalne yope odżywka orientalny ogród i żel pod prysznic

Yope Róża i kadzidłowiec żel pod prysznic


Żele pod prysznic Yope podbiły moje serce i na stałe zagościły w mojej łazience. Są delikatne dla skóry, nie pienią się, mają przyjemne, subtelne zapachy. Wersja z różą i kadzidłowcem zachwyca różowym opakowaniem i delikatnym, słodkim, różanym zapachem.

Yope Orientalny Ogród odżywka do włosów


Kupiona zupełnie przypadkiem i bez większych oczekiwań, tymczasem oczarowała mnie od pierwszego użycia. Włosy są po niej miękkie, dobrze nawilżone na całej długości i lepiej się układają. Nie puszą się, za to stają się lekkie i odbite u nasady. W przeciwieństwie do cięższych masek, naturalna odżywka Yope Orientalny Ogród nie skraca czasu świeżości włosów. Na pewno zakupię kolejne opakowanie.

L'Oreal Volume Million Lashes Fatale


Jedna z moich ulubionych maskar. L'Oreal Volume Million Lashes Fatale ładnie rozdziela rzęsy, nie zostawia grudek, nie tworzy efektu owadzich nóżek. Tusz trzyma się na miejscu cały dzień aż do demakijażu, nie osypuje się, nie odbija na powiekach, nie tworzy efektu pandy. Obecnie wróciłam do innego ulubieńca również z L'Oreal, tym razem So Couture So Black.

kosmetyki naturalne tonik feel free i balsam do ciała yope

Feel Free tonik odświeżający


Tonik do twarzy Feel Free przyjemnie odświeżał skórę, nie wysuszał jej i po wchłonięciu nie pozostawiał uczucia ściągnięcia. Nie zostawiał też na buzi żadnej wyczuwalnej warstwy, a mimo to miałam wrażenie, że ją delikatnie nawilża i sprawia, że jest miękka i miła w dotyku. Na dodatek fajnie łagodził podrażnienia i wspomagał gojenie stanów zapalnych. Kolejne opakowanie już stoi w łazience.

Yope kwiat lipy balsam do rąk i ciała


Naturalny balsam Yope Kwiat Lipy pachniał słodko, kwiatowo i bardzo naturalnie - jak przesycone zapachem kwitnącej lipy powietrze w ciepły, czerwcowy wieczór. Bardzo fajnie nawilżał, był lekki i szybko się wchłaniał. Zdecydowanie się polubiliśmy.

yankee candle velvet woods duża świeca denko

Yankee Candle Velvet Woods


Maj obfitował w tym roku w chłodne, deszczowe dni, podczas których chętnie sięgałam po otulające zapachy, a jedną ze świec, które zdenkowałam jest Yankee Candle Velvet Woods. Przepiękny, perfumeryjny zapach łączący ciepłe nuty drzewne, słodkie kwiaty i soczyste owoce. Jeśli jeszcze nie mieliście okazji go poznać, to gorąco Was zachęcam by nadrobić! Sama z pewnością skuszę się na nowy słoik 🧡

country candle sunshine & daisies duża świeca denko

Country Candle Sunshine & Daisies


Drugim zapachem, po który chętnie sięgałam w maju była świeca Country Candle Sunshine & Daisies. Zapach niezwykle radosny, bardziej owocowy niż kwiatowy. Czuć w nim głównie tropikalne owoce, takie jak ananas, mango, pomarańcza, brzoskwinia czy marakuja. Bardzo energetyczna kompozycja, idealna na cieplejsze dni. Będzie mi tego zapachu brakowało.

country candle grey duża świeca denko

Country Candle Grey


Trzecia świeca, która w maju sięgnęła dna to Country Candle Grey. Tego zapachu chyba nikomu nie trzeba przedstawiać - Grey to niezaprzeczalnie jeden z najpiękniejszych męskich zapachów na rynku i to chyba nie tylko tym świecowym. Pachnie jak ekskluzywne męskie perfumy z najwyższej półki. Jest ciepły, otulający, wyrafinowany i bardzo uwodzicielski. Uwielbiam i tak sobie myślę, że może jeszcze kiedyś się spotkamy.

I to już wszystkie produkty, które zdenkowałam w minionym miesiącu. A jak tam Wasze majowe zużycia? Jest jakiś produkt, ze zużycia którego jesteście szczególnie dumni?

Pozdrawiam
Ania
Podsumowanie miesiąca i ulubieńcy maja - film, serial, sukienka Marie Zelie

09:00

Podsumowanie miesiąca i ulubieńcy maja - film, serial, sukienka Marie Zelie


Maj już za nami, a ja tradycyjnie przychodzę do Was z małym podsumowaniem i ulubieńcami miesiąca. Będzie o moim pierwszym farbowaniu włosów henną, nowym zapachu Yankee Candle, który w maju skradł moje serce, ale też o ciekawym filmie z historią opartą na faktach i mojej pierwszej sukience Marie Zelie

Pierwsze farbowanie włosów henną Khadi




Po pierwsze, w maju w końcu odważyłam się na pierwsze w życiu farbowanie włosów. Zbierałam się do tego już od dawna, ale wciąż nie mogłam się zebrać, obawiając się, że efekt nie wyjdzie taki jakbym sobie tego życzyła. W końcu jednak życie postawiło mnie pod ścianą – ilość siwych włosów na mojej głowie była już po prostu zatrważająca. Wybór padł na hennę Khadi Orzechowy Brąz. O tym jak przebiegało farbowanie włosów henną oraz jakie efekty dała henna na siwych włosach pisałam Wam już na blogu, więc jeśli jesteście zainteresowani to po więcej szczegółów odsyłam Was do tego wpisu.

Sukienka Marie Zelie




Sukienkę Marie Zelie Melia Dropp kupiłam na wesele siostry ciotecznej Asi. Wiem, że savoir-vivre nie pochwala wkładania czerni na ślub, jednak po blisko dwóch miesiącach bezowocnych poszukiwań po prostu dałam za wygraną. Wszystkie sukienki, które mierzyłam wcześniej, albo źle na mnie leżały, albo ich cena była zupełnie nieadekwatna do jakości. Bo naprawdę, ale ponad 300 zł za cienką, letnią sukienkę z czystego poliestru uważam za mocną przesadę.

Sukienka Melia od Marie Zelie ujęła mnie swoim fasonem - kobiecym, klasycznym, nieco zachowawczym. Dokładnie takim jak lubię! Z dostępnych akurat w moim rozmiarze kolorów najbardziej wpadła mi w oko właśnie Melia Dropp - czarna w białe groszki, bo najzwyczajniej w świecie wiem, że taki wzór z powodzeniem jeszcze wykorzystam i to na pewno nie raz.

Jeśli chodzi o samą sukienkę to jest przepięknie wykonana, z dbałością o najmniejsze szczegóły. Materiał jest milutki i pięknie się układa, a fason idealnie pasuje do mojej sylwetki z drobną górą (biust, ramiona, talia) i szerokimi biodrami. Wierzcie mi, że w sieciówkach bardzo ciężko mi dobrać sukienkę, która będąc dobra od pasa w dół nie będzie zbyt obszerna w biuście i ramionach. Melia leży jakby była na mnie szyta! To pierwsza taka droższa sukienka w mojej szafie, ale już wiem, że z pewnością nie ostatnia. Powiem Wam szczerze, że po prostu się w niej zakochałam i z pewnością skuszę się jeszcze kiedyś na ten sam model tylko w innym kolorze.


Odkrycie miesiąca - Yankee Candle Alfresco Afternoon



Odkryciem miesiąca zdecydowanie jest dla mnie nowy zapach Yankee Candle Alfresco Afternoon. Długo nie mogłam zdecydować się na jego zakup ze względu na mało zachęcające nuty zapachowe i negatywne opinie osób, które miały okazję wąchać go jeszcze zanim pojawił się w sprzedaży. W końcu jednak zebrałam się na odwagę i nie żałuję, bo dla mnie ten zapach jest po prostu piękny! Jeśli szukacie czegoś, co umili Wam letnie dni i przeniesie myślami do beztroskiego podwieczorku na świeżym powietrzu w czasie wakacji na wsi, to serdecznie polecam go Wam wypróbować.


Serial miesiąca: Lucyfer sezon 4




Na początku maja pojawił się nowy, 4 sezon Lucyfera. Oboje z mężem bardzo lubimy ten serial, więc od razu zabraliśmy się za oglądanie i muszę przyznać, że o ile trzeci sezon nas nieco rozczarował (szczególnie końcówka), o tyle sezon czwarty był po prostu sztos! Dosłownie nie mogliśmy się oderwać od ekranu i pochłonęliśmy wszystkie 10 odcinków w jeden weekend.

Film miesiąca: The Highwaymen



Z ciekawych filmów obejrzeliśmy w maju The Highwaymen z Kevinem Costnerem, Woodym Harrelsonem i Kathy Bates w rolach głównych. Film opowiada opartą na faktach historię legendarnych detektywów, którzy dopadli Bonnie i Clyde’a - parę amerykańskich przestępców z lat 30. XX wieku i jednych z najbardziej popularnych gangsterów w historii. Mimo, że film trwa ponad 2 godziny, akcja toczy się dość powoli, a zakończenie tej historii jest wszystkim dobrze znane, to i tak ogląda się bardzo ciekawie. No i nie ukrywam, że Klopsik totalnie skradł moje serce 💓

Tak w skrócie wyglądał mój maj, a jak Wam minął ten miesiąc?

Pozdrawiam
Ania

Copyright © 2017 Po tej stronie lustra