Nowe zapachy Yankee Candle na wiosnę | Q1 2020 Garden Hideaway

10:25

Nowe zapachy Yankee Candle na wiosnę | Q1 2020 Garden Hideaway

Wszystko wskazuje na to, że zimy w tym roku już nie będzie, z czystym sumieniem możemy więc porzucić marzenia o śniegu i oddać się oczekiwaniu na wiosnę. W związku z tym zapraszam Was dzisiaj na małą prezentację nowych zapachów na wiosnę z kolekcji Yankee Candle Q1 2020 Garden Hideaway. Chodźcie!


Yankee Candle na wiosnę 2020



Garden Hideaway, czyli kryjówka w ogrodzie, to nazwa nowej kolekcji Yankee Candle na wiosnę 2020. Producent opisuje ją następująco: "Odkryj sekretną kryjówkę w ogrodzie z naszą nową kolekcją świec. Spokojne miejsce na odpoczynek w samotności lub z przyjaciółmi, z bujnymi kwietnikami, idealnymi miejscami na piknik i odświeżającymi niespodziankami za każdym rogiem". Brzmi bajecznie, prawda?

W skład kolekcji wchodzi 5 nowych zapachów:
  • Sunny Daydream
  • Afternoon Escape
  • Roseberry Sorbet
  • Homemade Herb Lemonade
  • Camellia Blossom

Poniżej krótkie recenzje każdego z nich!

Yankee Candle Sunny Daydream


yankee candle sunny daydream

Opis producenta

Pożegluj myślą po ukwieconej łące wśród ciepłych, słodkich woni egzotycznych kwiatów ylang ylang, bergamotki i jaśminu.

Nuty zapachowe

  • nuty głowy: bergamotka, kwiaty cytrusów
  • nuty serca: kwiat gardenii, Ylang Ylang, jaśmin
  • nuty bazy: bursztyn, drzewo sandałowe, paczula

Yankee Candle Sunny Daydream - moja opinia


Na początek zapach, który jako jedyny wzięłam od razu w dużej świecy, czyli Yankee Candle Sunny Daydream. Skusił mnie przede wszystkim wygląd (jakże mogłoby być inaczej) i nuty zapachowe, po których obstawiałam, że będzie to absolutny pewniak. Nie do końca jednak tak wyszło. Zapach sam w sobie jest bardzo ładny - dziewczęcy, perfumeryjny, słodko-kwiatowy, ale.. tylko na sucho i topiony pod lampą.

Niestety podczas tradycyjnego palenia wyczuwam w nim jakąś nieprzyjemną nutę, która mi zwyczajnie przeszkadza. Nie chcę Was jednak zniechęcać jeśli nie posiadacie lampy, bo mój mąż ma zupełnie odwrotne odczucia - podoba mu się zapach palony tradycyjnie, a spod lampy już niekoniecznie. Moc dobra w kierunku bardzo dobrej. Zapach jest bez problemu wyczuwalny w całym pokoju i wychodzi daleko na sąsiadujący z nim korytarz.

Yankee Candle Camellia Blossom


yankee candle camellia blossom

Opis producenta

Wygodne i spokojne - twoje ulubione miejsce w ogrodzie, otoczone świetlistym zapachem kamelii.

Nuty zapachowe

  • nuty głowy: sól morska, kwiat jabłoni
  • nuty serca: rumianek, jaśmin, kwiat pomarańczy
  • nuty bazy: paczula, biały cedr, piżmo

Yankee Candle Camellia Blossom - moja opinia


Z tym zapachem miałam nie lada zagwozdkę! Po nutach zapachowych spodziewałam się typowo kwiatowego, roślinnego zapachu, a jak już pewnie doskonale wiecie osobiście za takimi nie przepadam. Jeśli kwiatki, to tylko w perfumeryjnym wydaniu i najlepiej w duecie z owocami. Kiedy powąchałam sampler na sucho, byłam bardzo miło zaskoczona, bo zapach wydał mi się właśnie perfumeryjny i po mojej głowie zaczęły krążyć myśli o świecy.

W paleniu jednak wyszło z niego jeszcze zupełnie coś innego. Jak się bowiem okazało po roztopieniu samplera w kominku, Yankee Candle Camellia Blossom to zapach bardzo świeży, kwiatowy, z wyraźną mydlano-praniową nutą. Myślę, że wielu osobom może się spodobać i doskonale sprawdzi się jako dopełnienie wiosennych porządków by dodatkowo podbić wrażenie czystości. Moc bardzo dobra - co prawda zapach sam w sobie jest lekki, jednak w czasie palenia był wyraźnie wyczuwalny praktycznie w całym mieszkaniu i utrzymywał się w powietrzu jeszcze kilka godzin po zgaszeniu tealighta.

Yankee Candle Roseberry Sorbet


yankee candle roseberry sorbet

Opis producenta

Czyste orzeźwienie w słoneczny dzień: pikantny sorbet z leśnych jagód z zwieńczony posypką z kandyzowanych płatków róż.

Nuty zapachowe

  • nuty głowy: brazylijskie winogrona, skórka z pomarańczy
  • nuty serca: płatki róż, hibiscus
  • nuty bazy: wanilia, morska świeżość

Yankee Candle Roseberry Sorbet - moja opinia


Yankee Candle Roseberry Sorbet to zapach, który przypadnie do gustu miłośnikom owocowych aromatów! Pachnie naprawdę pięknie i bardzo realistycznie, jak najprawdziwszy różano-malinowy sorbet – aż chciałoby się go wsadzić w waflowy rożek i schrupać 😄 Czuć w nim i słodką konfiturę różaną i soczyste owoce, a momentami mam wrażenie, że wyłapuję również świeże płatki kwiatów. Zupełnie jakby ten lodowy sorbet serwowany był w jakiejś eleganckiej cukierni i nonszalancko posypany świeżymi płatkami róż dla dekoracji. Mimo to całość jest według mnie bardziej owocowa niż kwiatowa w odbiorze - słodka, soczysta, lekka i orzeźwiająca. Myślę, że idealnie sprawdzi się w ciepłe dni. Moc dobra w kierunku bardzo dobrej - ¼ samplera wypełniła zapachem cały pokój i sąsiadujący z nim korytarz nawet podczas drugiego palenia tego samego kawałka.

Yankee Candle Homemade Herb Lemonade


yankee candle homemade herb lemonade

Opis producenta

Twoja ulubiona domowa lemoniada przyprawiona nutą imbiru i przyzdobiona ziołami zebranymi w ogrodzie.

Nuty zapachowe

  • nuty głowy: cytryna, imbir, mięta
  • nuty serca: szałwia,tymianek
  • nuty bazy: liść laurowy, trzcina cukrowa, wanilia

Yankee Candle Homemade Herb Lemonade - moja opinia


Yankee Candle Homemade Herb Lemonade to w moim subiektywnym odczuciu najsłabsze ogniwo wiosennej kolekcji. Zapach jest bardzo ostry, cytrusowo-imbirowy, ziół jako takich w nim nie wyczuwam. Wiem, że są sympatycy takich kompozycji, jednak dla mnie testowanie tego zapachu było prawdziwą katorgą. Czułam się jakbym odpaliła sobie w kominku cytrusową kostkę do WC. Coś strasznego. Moc dobra. Wrzuciłam do testowania tylko ⅛ samplera, a i to było dla mnie za dużo.

Yankee Candle Afternoon Escape


yankee candle afternoon escape

Opis producenta

Zaszyj się w zaczarowanym ogrodzie gdzie ciepłe promienie słońca padają na zielony cyprys, a w tle unosi się delikatny zapach jaśminu połączony z nutką cytryny i cedru.

Nuty zapachowe

  • nuty głowy: cytryna, cyprys
  • nuty serca: geranium, jaśmin, lilia
  • nuty bazy: drzewo cedrowe, bursztyn, nuty drzewne

Yankee Candle Afternoon Escape


Yankee Candle Afternoon Escape to zapach, który przypadnie do gustu miłośnikom lekkich, świeżych i... herbacianych zapachów. Dla mnie chyba najlepszy zapach z nowej wiosennej kolekcji i zdecydowanie kandydat do dużego słoja (cały czas nie mogę odżałować, że nie wzięłam dużej świecy od razu!). Jest orzeźwiający, lekko ziołowy, idealny na cieplejsze, czy nawet upalne dni. Na sucho czułam w nim coś męskiego, ale wrażenie to zupełnie znikło w paleniu. Całość ma za to w sobie coś, czym nieco przypomina mi Yankee Candle Early Sunrise. Nie są to identyczne zapachy, ale jestem przekonana, że jeśli lubicie jeden, to z dużym prawdopodobieństwem polubicie i drugi. Moc średnia w kierunku dobrej. Zapach testowałam w pracy i dla mnie nie był jakoś mocno wyczuwalny, ale inni przechodząc korytarzem zaglądali do nas by sprawdzić co tak pięknie pachnie, więc musiał jednak być wyczuwalny lepiej niż mi się zdawało 🙂

Podsumowując, Yankee Candle Q1 2020 Garden Hideaway to w moim odczuciu bardzo udana wiosenna kolekcja. Z pięciu zapachów tylko jeden zupełnie nie przypadł mi do gustu - Homemade Herb Lemonade. Z kolei dwa inne zapachy, Afternoon Escape i Roseberry Sorbet, zdecydowanie muszę dokupić w większym formacie, bo totalnie skradły moje serce. A i Camellia Blossom też kusi!

Jeśli czekacie już z utęsknieniem na wiosnę i macie ochotę poczuć ją w swoim domu, to zdecydowanie warto wypróbować zapachy z nowej kolekcji Yankee Candle na wiosnę 2020. I nie bójcie się, jeśli nie chcecie kupować od razu świecy, że w sklepach są tylko samplery i nie ma wosków! Zerknijcie do wpisu jak palić samplery Yankee Candle i przekonajcie się sami, że warto się z nimi zaprzyjaźnić 😉

Pozdrawiam
Ania

Ulubieńcy stycznia: tonik, serial, świece, dekoracje

20:53

Ulubieńcy stycznia: tonik, serial, świece, dekoracje


Dopiero co szykowaliśmy się do świąt i sylwestra, a dziś już pierwszy miesiąc roku 2020 za nami… Kiedy to zleciało? Może Wy wiecie, bo ja nie mam zielonego pojęcia :D W każdym razie, z tej okazji tradycyjnie już przygotowałam dla Was na małe podsumowanie minionego miesiąca. Będzie trochę o świecach, serialu, książkach w roli dekoracji i pierwszych wiosennych akcentach w moim domu. Zapraszam :)

Zapach roku 2020 i nowe zapachy na wiosnę


świeca zapachowa yankee candle awaken zapach roku 2020

Początek roku przyniósł nam całe mnóstwo pachnących nowości! Sama marka Yankee Candle wypuściła na rynek aż 8 nowych zapachów. O części z nich pisałam Wam już na blogu, więc zostawię Wam dla przypomnienia linki, z kolei recenzje pozostałych pojawią się pewnie wkrótce. Najwięcej emocji wzbudził chyba jednak Zapach Roku 2020, czyli Yankee Candle Awaken, który widzicie na zdjęciu. Zebrał on dość skrajne opinie, jednak dla mnie jest on piękny w swej prostocie! No i nie ukrywam, że ten à la kryształowy słój kupił mnie totalnie 🧡


Zmiana dekoracji i DIY stamped books


projekt diy stamped books dekoracja z książek

W kalendarzu niby zima, ale pogoda za oknem zupełnie na to nie wskazuje. Początkowo miałam w planach pozbyć się tylko typowo świątecznych dekoracji i zostawić jeszcze na luty neutralne zimowe akcenty, ale że przez brak śniegu totalnie nie czuję zimowego klimatu, więc ostatecznie zdecydowałam się pochować wszystko i szukać już nieco bardziej wiosennych akcentów. Z tej okazji zamówiłam sobie stempelki i w ramach projektu DIY wykonałam swoje pierwsze (i na pewno nie ostatnie!) stamped books. Jeśli przegapiliście poświęcony im wpis, to serdecznie Was zachęcam by nadrobić, bo prezentują się naprawdę pięknie!



Kosmetyk miesiąca: tonik The Ordinary


tonik the ordinary z kwasem glikolowym

Tonik z kwasem glikolowym The Ordinary jest ze mną od kilku miesięcy, ale dopiero w styczniu doczekał się na blogu bardziej obszernej recenzji. Jeśli szukacie skutecznego i delikatnego dla skóry kosmetyku z kwasem, to ten produkt zdecydowanie zasługuje na uwagę. Jest niedrogi, bardzo wydajny i przede wszystkim naprawdę robi co ma robić. Po więcej szczegółów odsyłam Was do recenzji, link zostawiam poniżej.



Serial miesiąca: Peaky Blinders


W styczniu dopadł mnie jakiś wirus na tyle uciążliwy, że musiałam wziąć kilka dni zwolnienia. A ponieważ sił starczało mi jedynie na leżenie przed telewizorem, więc musieliśmy znaleźć sobie z mężem nowy serial. Padło na Peaky Blinders. Początkowo nie mogłam się przyzwyczaić do głównego bohatera, który jak dla mnie ma bardzo specyficzną urodę i w sumie do końca żywiłam do niego mieszane odczucia, jednak generalnie sam serial całkiem mi się podobał! Moją uwagę przykuła również ścieżka dźwiękowa, powiedziałabym, że dość ciężka w brzmieniu jak na muzykę w serialu, ale tutaj do przestępczego światka pasowała idealnie. Zresztą ja lubię takie klimaty 🧡 Jakiś czas temu było o tym serialu głośno i pewnie część z Was go zna, jeśli jednak jeszcze go nie oglądaliście, a szukacie czegoś nowego to warto dać mu szansę.

I to już wszystko na dziś. Dajcie znać jak Wam minął styczeń i z jakim nastawieniem zaczynacie nowy miesiąc. Liczycie jeszcze na jakieś przejawy zimy w lutym czy tak jak ja poddaliście się już i czekacie na wiosnę?

Pozdrawiam
Ania
Yankee Candle Awaken | Zapach Roku 2020

22:17

Yankee Candle Awaken | Zapach Roku 2020

zapach roku 2020 yankee candle

Tadam! Dziś na blogu zapach, na który wszyscy czekali od pierwszych zapowiedzi. Wzorem ubiegłego roku, teraz również marka Yankee Candle wypuściła swój Scent of the Year. Zdaniem producenta zapach roku 2020, czyli Yankee Candle Awaken jest jak rzadki diament - ma różne oblicza i jest absolutnie wyjątkowy. A jak jest w rzeczywistości? O tym w dzisiejszej recenzji!

Yankee Candle Awaken – Scent of the Year 2020


yankee candle awaken zapach roku 2020

Opis zapachu według producenta

Zapach Roku 2020 jest inspirowany jasnością i blaskiem nieoszlifowanego diamentu. Awaken jak rzadki diament – ma różne oblicza i jest absolutnie wyjątkowy. Poznaj tą nadzwyczajną kompozycję, stworzoną specjalnie na rok 2020, w której iskrzą się aromaty unikalnych minerałów i miękkich nut drzewnych.

Nuty zapachowe

  • nuty głowy: świeże i ostre nuty, piwonia, kryształowa frezja
  • nuty serca: olejek eteryczny z szałwii muszkatołowej, orcanox, driftwood
  • nuty bazy: biały bursztyn, paczula, mineralne piżmo

Tłoczony słój Yankee Candle Awaken


To, czym nowy zapach roku przykuł uwagę od pierwszych zapowiedzi to niecodzienny wygląd słoja, który już na pierwszy rzut oka zdecydowanie różni się od tradycyjnych produktów marki. Wszystko za sprawą tłoczonego szkła, pokrytego drobnym kwiatowym wzorem, które przywodzi na myśl kryształy, trzymane w przeszklonych kredensach przez nasze mamy i babcie.

Po zdjęciu wieczka ukazuje nam się kolejna różnica, mianowicie charakterystyczny rant wieńczący brzegi słoika. Niestety sprawia on, że na nowy zapach roku nie założymy nakładki illuma lid. Ponadto Scent of the year nie posiada standardowej etykiety, a jedynie, małą okrągłą naklejkę z nazwą zapachu, która akurat mi osobiście nie przypadła do gustu.

Generalnie jednak słoik jako całość prezentuje się naprawdę pięknie i jeśli lubicie dekoracje w nieco staromodnym, sielskim klimacie, to z pewnością przypadnie Wam do gustu. Ja oczyma wyobraźni już widzę w nim po wypaleniu uroczy wazon na polne kwiaty, szczególnie rumianki 🧡

scent of the year 2020 yankee candle awaken

Jak pachnie Yankee Candle Awaken – zapach roku 2020?


Jeśli chodzi o zapach, to trzeba przyznać, że jest on naprawdę przyjemny. Całość jest lekka, świeża i odrobinę męska w odbiorze, szczególnie na sucho. Kompozycja nie ma wyraźnie mydlanych czy proszkowych nut, jednak ma w sobie coś, co mocno kojarzy się z czystością. Wyraźnie można wyczuć w niej też nuty ozonowe i wodne, które w połączeniu z tą subtelną męskością zapachu, przywodzą na myśl zapach jeszcze wilgotnej skóry mężczyzny, który dopiero co wyszedł spod prysznica.

Moc zapachu delikatna w kierunku średniej. Co prawda świeca jest bez problemu wyczuwalna w pomieszczeniu, jednak sama kompozycja jest na tyle subtelna i delikatna, że tworzy jedynie w pomieszczeniu przyjemne tło.

świeca yankee candle awaken zapach roku 2020

Moja opinia o zapachu roku 2020 - YC Awaken


Niektórzy narzekają, że w zapachu roku 2020 zabrakło im efektu wow i w sumie po części się z nimi zgadzam, bo w ofercie Yankee Candle jest wiele bardziej przykuwających uwagę kompozycji. Z drugiej strony jednak siła Awaken tkwi w jego prostocie i właśnie tej skromnej niepozorności. W moim subiektywnym odczuciu jest to bowiem zapach, który spodoba się większości - może nie porwie, nie zachwyci, nie przyprawi o szybsze bicie serca, ale po prostu zwyczajnie się spodoba.

Z nim jest właśnie trochę tak jak z tymi rumiankami. Może na pierwszy rzut oka nie zachwycają swoją urodą tak jak róża, ale im dłużej im się człowiek przygląda, tym bardziej docenia ich skromne, naturalne i niewymuszone piękno. I tak sobie myślę, że chyba właśnie o taki efekt producentowi chodziło, gdy porównywał Awaken do nieoszlifowanego diamentu. Jego piękno się nie narzuca, trzeba je po prostu dostrzec i odkryć, a wtedy zyska się prawdziwy skarb.
 

Podsumowując, nowy zapach roku Yankee Candle 2020 to ciekawy i nieoczywisty zapach, w którym człowiek zakochuje się stopniowo, odkrywając go i poznając bliżej przy każdym kolejnym paleniu. Całość jest czysta, lekka, świeża - idealna na cieplejsze wiosenne i letnie dni. No i do tego dochodzi przepiękny słoik, który po wypaleniu świecy będziemy mogli wykorzystać na tysiąc sposobów, zyskując oryginalną i efektowną dekorację. Myślę, że warto się skusić.

A Wy, poznaliście już nowy zapach roku Yankee Candle?

Pozdrawiam
Ania 

*Wpis powstał we współpracy z Yankee Candle Polska
DIY: Stamped Books. Tania, prosta i efektowna dekoracja na każdą okazję

20:52

DIY: Stamped Books. Tania, prosta i efektowna dekoracja na każdą okazję

stamped books diy

Uwielbiam dekoracje wnętrz i w wolnych chwilach lubię przeglądać internet w poszukiwaniu nowych inspiracji. Jakieś pół roku temu w oko wpadła mi prosta, a jednocześnie niezwykle urocza i efektowna dekoracja jaką są stamped books. Początkowo myślałam, że to gotowiec i tylko tęsknie do niej wzdychałam, ale kiedy w końcu odkryłam, że stamped books można wykonać samodzielnie, postanowiłam zakasać rękawy i spróbować. Całość okazała się banalnie prosta, więc dziś przychodzę do Was podzielić się efektami. A jeśli też mielibyście ochotę zrobić taką dekorację dla siebie lub kogoś bliskiego, to poniżej znajdziecie instrukcję krok po kroku jak wykonać taki projekt DIY samodzielnie w domu. Zapraszam!

Stamped books - co to właściwie jest?


Jeśli lubicie dekoracje wnętrz i śledzicie zagraniczne konta o tej tematyce na Instagramie czy też YouTube, to zapewne doskonale wiecie czym są stamped books. Dla tych jednak, którzy taki kont nie śledzą, śpieszę z wyjaśnieniem. Stamped books to prosta dekoracja, składająca się kilku książek, ułożonych jedna na drugiej, których grzbiety zdobią stemplowane napisy. W polskim tłumaczeniu coś takiego jak "stemplowane książki" praktycznie nie funkcjonuje, a Google po wpisaniu takiego hasła totalnie nie ogarnia o co nam chodzi, dlatego dla ułatwienia trzymajmy się już tej oryginalnej, anglojęzycznej nazwy.

dekoracje diy stamped books

Jak zrobić własne stamped books?


W wersji oryginalnej, jaką możecie znaleźć w filmikach DIY na YouTube, książki przed stemplowaniem obdziera się z okładek. Pozwala to zwykle uzyskać nieco zniszczony, postarzany efekt, szczególnie jeśli książki wykonane są z ciemniejszego, beżowego papieru. W wersji mniej "vintage" książki maluje się białą farbą, by uzyskać gładki, jednolity kolor. Wadą tych rozwiązań jest jednak jakby nie było niszczenie książek. Przy malowaniu dodatkowo pojawia się problem odkształcania papieru pod wpływem farby, który potem nie chce gładko przylegać. Z tego względu sama zdecydowałam się na nieco inne rozwiązanie i po prostu obłożyłam książki białym papierem z IKEA, który został mi jeszcze po pakowaniu prezentów na święta.

Nigdzie nie spotkałam się wcześniej z tą opcją, co nieco mnie dziwi, bo w moim odczuciu ma ona kilka istotnych zalet. Po pierwsze, nie niszczymy książek, a wręcz nawet je chronimy przed zniszczeniem. Po drugie, nie musimy wydawać pieniędzy na tanie książki przeznaczone specjalnie do zrobienia takiej dekoracji. Po trzecie, oszczędzamy miejsce, bo do dekoracji wykorzystujemy książki z własnej biblioteczki, nie musimy nabywać kolejnych przedmiotów. Po czwarte, papierową okładkę możemy łatwo, szybko i tanio wymienić, gdy dany napis nam się znudzi i zapragniemy zrobić nowy.

stemplowane książki prosta i tania dekoracja diy

Czego będziesz potrzebować?


Samodzielne przygotowanie takiej dekoracji jest naprawdę proste i nie wymaga dużych nakładów finansowych. Do wykonania własnych stamped books będziesz potrzebować:
  • 2-3 książek, najlepiej podobnej wielkości i grubości
  • białego papieru (może być też szary lub inny, jeśli akurat taki kolor będzie Ci bardziej pasował!)
  • stempli z literami alfabetu
  • tuszu do stempli
  • sznurka lub wstążki
  • żywych lub sztucznych roślin, gałązek i kwiatków
  • nożyczek
Swoje stemple akrylowe wraz z bloczkiem, który uławia w miarę równe ułożenie napisu oraz czarnym tuszem zakupiłam na Allegro. Za całość zapłaciłam ok. 50 zł.

stemple akrylowe, bloczek, tusz i sznurek konopny

akcesoria niezbędne do wykonania stamped books: stemple, tusz, bloczek

Wykonanie


Wykonanie dekoracji jest banalnie proste. Zaczynamy od obłożenia książek w papier, dokładnie tak jak robiło się to kiedyś z podręcznikami w szkole. Kiedy książki mamy już przygotowane, układamy na bloczku stemple w wybrany napis, odciskamy w poduszeczce z tuszem i przykładamy do grzbietu książki. Gotowe książki z napisami układamy jedna na drugiej i przewiązujemy sznurkiem lub wstążką. Całość możemy dodatkowo ozdobić zielonymi gałązkami, gipsówką i czym tylko dusza zapragnie.

stamped books dekoracja w stylu farmhouse

dekoracja półki w stylu modern farmhouse

Nie wiem jak Wy, ale ja totalnie zakochałam się w tej prostej dekoracji. Na początek wybrałam dla siebie neutralne hasło "simple moments", które pasuje do każdej pory roku i na każdą okazję, ale już mam w głowie plan na kolejne. Dajcie znać co sądzicie o takiej dekoracji i czy stamped books podobają Wam się równie mocno jak mnie! A jeśli Was zainspirowałam i zdecydujecie się przygotować własną wersję, będzie mi bardzo miło, jeśli pochwalicie się efektami np. oznaczając mnie na Instagramie 😉

Pozdrawiam
Ania
Rice Milk & Honey - nowy zapach Yankee Candle na wiosnę 2020

20:37

Rice Milk & Honey - nowy zapach Yankee Candle na wiosnę 2020


Pod koniec ubiegłego tygodnia w sklepach pojawiły się już pierwsze nowe zapachy Yankee Candle na wiosnę 2020. Większość z nich pachnie już bardzo lekko i świeżo, typowo wiosennie przez co nie do końca pasuje mi jeszcze do panującej jakby nie było zimy. Z jednym małym wyjątkiem. Yankee Candle Rice Milk and Honey to wiosenna nowość, która doskonale sprawdza się już teraz w długie styczniowe wieczory.

Yankee Candle Rice Milk and Honey


yankee candle rice milk and honey

Yankee Candle Rice Milk & Honey to jeden z dwóch nowych zapachów na wiosnę 2020, które pojawiły się w linii Elevation Collection with Platform Lid. Oto jak producent opisuje ten zapach i jakie znajdziemy w nim nuty zapachowe.

Opis zapachu według producenta

Ciepłe mleko ryżowe delikatnie dosłodzone naturalnym miodem z odrobiną cynamonu i wanilii - rozkoszne w smaku.

Nuty zapachowe

  • nuty głowy: cynamon, ryż, sezam, mleczne latte
  • nuty serca: kwiat wanilii, mleko z miodem
  • nuty bazy: wanilia, laska cynamonu

yankee candle rice milk and honey nowy zapach na wiosnę 2020

Jak pachnie świeca Yankee Candle Rice Milk and Honey?


Jeśli jesteście ciekawi, jak pachnie świeca Yankee Candle Rice Milk and Honey, to już śpieszę z odpowiedzią. Kojarzycie słodki, żółty pudding ryżowy podawany na deser w indyjskiej kuchni? Dla mnie to jest dokładnie ten sam zapach. Moja mama z kolei czuje w nim po prostu gotowany ryż na mleku. Całość jest lekko słodka, typowo jedzeniowa w odbiorze. Wyraźnie czuć w niej charakterystyczne ryżowe nuty, które sprawiają, że zapach staje się dość specyficzny. Obok nich pojawiają się nuty ciepłego mleka z miodem, wanilią i szczyptą cynamonu.

Jeśli chodzi o moc świecy, to oceniłabym ją jako dobrą. Zapach nie jest killerem, ale jest dobrze wyczuwalny podczas palenia.

świeca zapachowa yankee candle rice milk and honey

Yankee Candle Rice Milk and Honey - moja opinia


Zapach Yankee Candle Rice Milk & Honey wzbudził sporą ciekawość i spotkał się z dość entuzjastycznym przyjęciem wśród świecomaniaków. Osobiście również bardzo go polubiłam i palę z przyjemnością - od czasu zrobienia zdjęć do dzisiejszego wpisu sporo świecy już mi ubyło. Mimo to, uważam jednak, że nie jest to zapach dla każdego i na co dzień. W miarę możliwości warto powąchać go przed zakupem lub na początek wybrać mniejszy format świecy. Co więcej, w moim subiektywnym odczuciu zapach zdecydowanie lepiej sprawdzi się teraz w styczniu i lutym, niż kiedy za oknem zrobi się już naprawdę ciepło. Obawiam się, że ta charakterystyczna ryżowo-jedzeniowa nuta przy wyższych temperaturach może okazać się jednak nieco zbyt ciężka i męcząca. Generalnie jednak zapach uważam za naprawdę udany, ciekawy i wart wypróbowania. Koneserzy tzw. "jedzeniówki" z pewnością go docenią!

świeca yankee candle rice milk and honey recenzja na blogu

Rice Milk and Honey to pierwszy, najmniej wiosenny zapach z nowości Yankee Candle, ale o pozostałych również postaram się wkrótce opowiedzieć Wam nieco więcej na blogu. Tymczasem jeśli jesteście ciekawi reszty nowości, to pierwsze wrażenia na ich temat znajdziecie w zapisanych relacjach ma moim profilu na Instagramie. Serdecznie Was tam zapraszam!

Pozdrawiam
Ania
The Ordinary tonik z 7% kwasem glikolowym - na trądzik i przebarwienia

11:09

The Ordinary tonik z 7% kwasem glikolowym - na trądzik i przebarwienia

Jako posiadaczka cery tłustej i trądzikowej, szczególnie mocno doceniam zbawienny wpływ regularnego stosowania kosmetyków z kwasami na stan mojej skóry i chętnie odkrywam w tej kategorii nowe perełki. W listopadzie 2019 do mojej pielęgnacji dołączył tonik peelingujący z 7% kwasem glikolowym The Ordinary i szybko zasłużył sobie na miano ulubieńca. To bez wątpienia jeden z tych kosmetyków, które warto polecać dalej, dlatego dziś przychodzę do Was z jego recenzją. Zapraszam!

The Ordinary tonik z kwasem glikolowym


tonik z kwasem glikolowym the ordinary widok z góry recenzja na blogu

The Ordinary Glycolic Acid 7% Toning Solution - opis produktu

The Ordinary Glycolic Acid 7% Toning Solution to tonik peelingujący z 7% kwasem glikolowym, którego zadaniem jest łagodne złuszczanie naskórka, regulowanie pracy gruczołów łojowych oraz wyrównanie kolorytu skóry. Formuła preparatu zawiera także pochodną pieprzu tasmańskiego, ekstrakt z korzenia żeń-szenia oraz sok z liści aloesu, które mają łagodzić i zmniejszać podrażnienia związane ze stosowaniem kwasu. Współczynnik pH toniku waha się między 3,5-3,7. Kosmetyk nie zawiera alkoholu, silikonów, olejów i jest produktem wegańskim. 


Tonik peelingujący The Ordinary - efekty i działanie

  • reguluje pracę gruczołów łojowych
  • oczyszcza zaczopowane ujścia gruczołów łojowych
  • wyrównuje koloryt skóry
  • złuszcza zrogowaciałą warstwę naskórka
  • przyspiesza regenerację komórek
  • wygładza skórę
  • przy regularnym stosowaniu wpływa korzystnie na strukturę skóry
  
Producent zaleca stosowanie kosmetyku w pielęgnacji skóry tłustej, mieszanej i dojrzałej, skóry z przebarwieniami, zanieczyszczonej z widocznymi zaskórnikami, szarej i pozbawionej blasku, a także skóry pogrubionej w wyniku wieloletniej ekspozycji na promieniowanie UV.

Tonik z kwasem glikolowym The Ordinary - skład INCI

Aqua (Water), Glycolic Acid, Rosa damascena flower water, Centaurea cyanus flower water, Aloe Barbadensis Leaf Water, Propanediol, Glycerin, Triethanolamine, Aminomethyl Propanol, Panax Ginseng Root Extract, Tasmannia Lanceolata Fruit/Leaf Extract, Aspartic Acid, Alanine, Glycine, Serine, Valine, Isoleucine, Proline, Threonine, Histidine, Phenylalanine, Glutamic Acid, Arginine, PCA, Sodium PCA, Sodium Lactate, Fructose, Glucose, Sucrose, Urea, Hexyl Nicotinate, Dextrin, Citric Acid, Polysorbate 20, Gellan Gum, Trisodium Ethylenediamine Disuccinate, Sodium Chloride, Hexylene Glycol, Potassium Sorbate, Sodium Benzoate, 1,2-Hexanediol, Caprylyl Glycol

the ordinary tonik peelingujący z 7% kwasem glikolowym

Jak stosować tonik peelingujący z 7% kwasem glikolowym The Ordinary?


Jak wszystkie kosmetyki z kwasami, również i tonik The Ordinary wymaga zachowania szczególnej ostrożności podczas stosowania. Jak stosować tonik The Ordinary z kwasem glikolowym? Producent zaleca, aby używać toniku tylko jeden raz dziennie, nie częściej, najlepiej wieczorem. Preparat nanosimy wacikiem na oczyszczoną i osuszoną skórę twarzy, szyi, dekoltu czy pleców, jeśli mamy taką potrzebę. Podczas aplikacji omijamy okolice oczu, ust i skrzydełek nosa oraz błony śluzowe. Toniku nie spłukujemy. Odczekujemy chwilę aż się wchłonie i nakładamy serum lub krem.

Producent nie zaleca stosowania kosmetyku przy skórze naczyniowej, wrażliwej, alergicznej, ale to uważam kwestia indywidualna, bo moja skóra jest wrażliwa i alergiczna, a toniku z powodzeniem używam i nic złego się nie dzieje. Oczywiście pamiętamy, że kwas glikolowy zwiększa wrażliwość skóry na słońce, dlatego podczas stosowania toniku warto pamiętać o ochronie przeciwsłonecznej i możliwie ograniczyć ekspozycję na słońce. 

the ordinary glycolic acid 7% toning solution tonik z kwasem glikolowym

The Ordinary tonik z kwasem glikolowym - moja opinia


Kosmetyki The Ordinary słyną z tego, że ich działanie w pełni pokrywa się z obietnicami producenta i w przypadku Glycolic Acid 7% Toning Solution również nie jest inaczej! Pierwsze efekty zauważyłam już po 2 tygodniach stosowania toniku. Produkt złagodził stany zapalne, przyspieszył gojenie ropnych zmian trądzikowych i ograniczył powstawanie nowych. Struktura skóry stała się bardziej równa, a przebarwienia pozapalne mniej widoczne. Oczywiście cudów nie ma i przed okresem czy przy spadku odporności wciąż pojawiają się nowe wypryski, ale tonik The Ordinary pozwala sobie sprawnie z nimi poradzić nawet bez stosowania żadnych dodatkowych preparatów antytrądzikowych. Ogromną poprawę widzę też w kondycji skóry na plecach. Tu wciąż jeszcze widoczne są stare blizny i przebarwienia, ale stają się coraz jaśniejsze, a nowe zmiany nie pojawiają się niemal wcale.

Co ważne, podczas stosowania toniku nie zauważyłam żadnych negatywnych skutków ubocznych, jakie często towarzyszą stosowaniu preparatów z kwasami. The Ordinary tonik z kwasem glikolowym nie podrażnia i nie wysusza mojej skóry, przez te dwa miesiące nie pojawiły się żadne zaczerwienienia ani widoczne łuszczenie. Tonik z 7% kwasem glikolowym The Ordinary kosztuje ok. 38 zł za 240 ml i jest bardzo wydajny. Po przeszło dwóch miesiącach stosowania raz dziennie na twarz i plecy wciąż pozostało mi jeszcze ok. 1/2 opakowania. Jedyne do czego ewentualnie mogłabym się przyczepić to kwestia regulacji pracy gruczołów łojowych, bo tu nie zauważyłam żadnej poprawy. Mimo to jednak i tak uważam, że kosmetyk jest świetny i jeśli borykacie się z trądzikiem czy przebarwieniami, to zdecydowanie warto go wypróbować!


Pozdrawiam
Ania
WoodWick White Honey | Jak pachnie biały miód?

07:00

WoodWick White Honey | Jak pachnie biały miód?

woodwick white honey świeca zapachowa z drewnianym knotem

Świece zapachowe WoodWick albo się kocha albo nienawidzi, a to wszystko za sprawą drewnianego knota, który wydaje charakterystyczny dźwięk podczas palenia. Ja zdecydowanie zaliczam się do tej pierwszej grupy i dziś przychodzę do Was z recenzją zapachu WoodWick White Honey, który miałam przyjemność ostatnio testować!

WoodWick White Honey


świeca woodwick white honey w kształcie elipsy, łezki

Z zapachami WoodWick nie jestem tak na bieżąco jak z zapachami Yankee Candle, nie mniej jednak w miarę możliwości staram się śledzić wychodzące nowości. Kilka miesięcy temu pisałam Wam na blogu o woskach z jesiennej kolekcji, w której totalnie zauroczył mnie zapach WoodWick Rosewood. Dziś z kolei przyszedł czas na recenzję jednego z nowych zimowych zapachów w ofercie marki - WoodWick White Honey.

woodwick white honey nowość na zimę 2019

Opis producenta

Słodki kandyzowany kwiat pomarańczy z kaskadową orchideą waniliową i pieczonym toffee.

Nuty zapachowe

  • nuty głowy: bergamotka, pistacja, kandyzowane owoce, kwiat pomarańczy
  • nuty serca: ziarna kawy, wanilia, kakao
  • nuty bazy: miód, palony karmel, drzewo sandałowe

świeca woodwick w kształcie elipsy

Jak pachnie WoodWick White Honey? Moja opinia


Zapach White Honey WoodWick wybierałam do testów zupełnie w ciemno, kierując się jedynie opisem producenta i nutami zapachowymi. I choć po tylu latach palenia świec i wosków mniej więcej znam już swoje preferencje zapachowe, to jednak wiele kompozycji wciąż potrafi mnie zaskoczyć. Świece WoodWick mają to do siebie, że ich kompozycje są bardzo złożone i przez to czasem trudniej jest przewidzieć efekt końcowy, jednak White Honey pachnie dokładnie tak, jak sobie wyobrażałam!

Zapach jest naprawdę piękny, wielowymiarowy i ciężki do jednoznacznego określenia. Można powiedzieć o nim, że jest to zapach słodki, bo wyraźnie czuć w nim wanilię, miód i drzewo sandałowe. Można powiedzieć, że jest świeży, za sprawą owocowych nut bergamotki, owoców i kwiatu pomarańczy. I równie dobrze można określić go jako zapach palony czy dymny, przez wybijające się z kompozycji nuty palonego karmelu i palonych ziaren kawy. Całość tworzy naprawdę niesamowite połączenie, które wręcz uzależnia i wciąga. Dosłownie ciężko przestać go wąchać. Jest jak zagadka dla nosa, którą człowiek usilnie stara się rozwikłać.

woodwick white honey blog

Świece WoodWick w kształcie elipsy


Oprócz malutkich świeczek WoodWick petite i trzech rozmiarów klasycznych wysokich słoi, świece WoodWick występują również w słojach w kształcie elipsy. Wykonany z grubego szkła słój o eliptycznym kształcie, drewniane wieczko pełniące również funkcję podstawki i długi drewniany knot, sprawiają, że świece w tej wersji prezentują się naprawdę imponująco! Przyznaję, że chęć ich wypróbowania chodziła za mną już od dawna. Byłam ciekawa czy taki długi knot wydaje jeszcze więcej dźwięków podczas palenia niż w klasycznej świecy WoodWick, i czy przy tak dużej (w porównaniu z innymi świecami) powierzchni parowania, zapach jest dużo bardziej intensywny. Względy estetyczne oczywiście też nie były bez znaczenia, bo świece WoodWick po prostu zachwycają prostotą i elegancją.

Wrażenia z użytkowania tej formy świec wypadły jak najbardziej na plus. Świeca pięknie się pali i nie ma problemu z samodzielnym dopaleniem do ścianek, zapach jest bardzo dobrze wyczuwalny, a drewniany knot przyjemnie pyrka i strzela niczym drzewo w kominku. WoodWick White Honey to moja pierwsza świeca w kształcie elipsy, ale mam nadzieję, że nie ostatnia. Jestem nią absolutnie oczarowana, zarówno formą, jak i samym zapachem. W moim odczuciu White Honey to idealna kompozycja na ten dziwny czas panujący obecnie, kiedy zimy wciąż nie ma, a do wiosny jeszcze daleko. Naprawdę warto go wypróbować 👌🧡

Pozdrawiam
Ania

*Wpis powstał we współpracy z WoodWick Polska
Copyright © 2017 Po tej stronie lustra