Pixi Glow Tonic - tonik złuszczający z kwasem glikolowym

18:53

Pixi Glow Tonic - tonik złuszczający z kwasem glikolowym


O złuszczającym toniku z kwasem glikolowym Pixi Glow Tonic słyszała chyba każda miłośniczka kosmetyków. Kilka lat temu, kiedy zaczynałam przygodę z blogowaniem, kosmetyk ten wzbudzał prawdziwą furorę na zagranicznych blogach i kanałach YouTube, a ja marzyłam by móc go przetestować. W styczniu tonik w końcu pojawił się w Polsce, a ja dziś zapraszam Was na jego recenzję.

pixi glow tonic recenzja

Pixi Glow Tonic


Pixi Glow Tonic to złuszczający tonik do twarzy, który napina i ujędrnia skórę oraz wyrównuje jej powierzchnię. Produkt pomaga usunąć martwe komórki naskórka, pozostawiając skórę zdrową i gładką. Zmniejsza widoczność porów i przyspiesza odnowę komórkową, rozjaśnia cerę i dodaje jej blasku. Reguluje wydzielanie sebum i przyspiesza gojenie niedoskonałości. 

Tonik nie zawiera alkoholu i nie jest testowany na zwierzętach. Przeznaczony do pielęgnacji wszystkich typów skóry. 
 tonik pixi z kwasem glikolowym

PIXI TONIK ZŁUSZCZAJĄCY Z KWASEM GLIKOLOWYM


Tonik złuszczający Pixi Glow Tonic zawiera 5% kwas glikolowy, który złuszcza martwy naskórek i oczyszcza skórę. Wyciąg z żeń-szenia poprawia krążenie i dodaje skórze blasku, a sok z aloesu nawilża i łagodzi podrażnienia. Produkt zawiera również ekstrakt z oczaru wirginijskiego o silnym działaniu antyoksydacyjnym, przeciwzmarszczkowym i przeciwtrądzikowym.

SKŁAD


INCI: Water/Aqua/Eau, Aloe Barbadensis Leaf Juice, Glycolic Acid, Butylene Glycol, Glycerin, Sodium Hydroxide, Hamamelis Virginiana (Witch Hazel) Leaf Extract, Aesculus Hippocastanum (Horse Chestnut) Seed Extract, Hexylene Glycol, Fructose, Glucose, Sucrose, Urea, Dextrin, Alanine, Glutamic Acid, Aspartic Acid, Hexyl Nicotinate, Panax Ginseng Root Extract, Ethylhexylglycerin, Disodium EDTA, Biotin, Panthenol, PPG-26-Buteth-26, PEG-40 Hydrogenated Castor Oil, Phenoxyethanol, Fragrance (Parfum), Caramel, Red 4 (CI 14700)
 dozownik w toniku pixi glow

OPAKOWANIE I ZAPACH


Tonik Pixi Glow to jeden z tych kosmetyków, które cieszą oko i pięknie prezentują się na łazienkowej półce. Prosta buteleczka z przeźroczystego, pomarańczowego plastiku, w połączeniu z etykietą i zakrętką w kolorze pistacji, tworzy nietuzinkową i miłą dla oka kompozycję. Połyskujące, miedziano-złote napisy na etykiecie dodają całości elegancji i charakteru.

Sam tonik jest bezbarwny i posiada subtelny, kwiatowy zapach.

tonik złuszczający z kwasem pixi glow tonic

JAK STOSOWAĆ?


Pixi tonik z kwasem glikolowym to produkt przeznaczony do codziennej pielęgnacji skóry. Producent zaleca stosować go rano i/lub wieczorem, a także w ciągu dnia w zależności od potrzeb. Ja używałam toniku dwa razy dziennie, stosując go nie tylko na twarz, ale też na plecy, szyję i dekolt.

DZIAŁANIE


Produkt nie podrażnia i nie wysusza skóry, nie powoduje łuszczenia ani zaczerwienienia. Jedynie czasami, kiedy moja skóra była podrażniona, odczuwałam przy aplikacji delikatne mrowienie, które szybko ustępowało. Przy regularnym stosowaniu tonik Pixi Glow delikatnie wygładza skórę i poprawia jej koloryt, rozjaśnia przebarwienia potrądzikowe i przyspiesza gojenie stanów zapalnych. Nie zauważyłam za to by w jakikolwiek sposób regulował wydzielanie sebum czy zmniejszał widoczność porów.


MOJA OPINIA


Podsumowując, kultowy Pixi Glow Tonic to przyjemny, delikatny produkt złuszczający, który jednak na mojej tłustej, problematycznej skórze pozostawił po sobie pewien niedosyt. Owszem, widziałam efekty jego stosowania, ale chyba nie na tyle imponujące by kosmetyk skradł moje serce.

Uczciwie przyznam jednak, że nie jestem do końca pewna czy faktycznie jego działanie jest dla mnie za słabe, czy może to ja stosowałam go zbyt krótko by w pełni poznać jego możliwości (opakowanie 250 ml byłoby na pewno bardziej miarodajne). Dlatego myślę, że kiedyś może jeszcze do niego wrócę by ostatecznie się o tym przekonać. 

Inne kosmetyki złuszczające na bazie kwasów, które recenzowałam na blogu:

Jeżeli używaliście toniku Pixi Glow koniecznie dajcie znać, jak sprawdził się u Was. Stosujecie produkty złuszczające w swojej codziennej pielęgnacji? 


Pozdrawiam
Ania




Yankee Candle Snow is Glistening (Winter Wonderland Collection)

08:00

Yankee Candle Snow is Glistening (Winter Wonderland Collection)


Uwielbiam leniwe niedzielne poranki, kiedy nic nie muszę, mogę na spokojnie napić się kawy i od rana palić ulubione świece zapachowe. Dziś chciałabym podzielić się z Wami opinią o zapachu, który idealnie nadaje się na zimowy poranek, i który jest prawdziwą ozdobą mojej świecowej kolekcji. Zapraszam na recenzję świecy Yankee Candle Snow is Glistening z kolekcji Winter Wonderland.

snow is glistening yankee candle stara wersja

YANKEE CANDLE SNOW IS GLISTENING


Yankee Candle Snow is Glistening to prawdziwa perełka w mojej kolekcji. Zapach pochodzi z kolekcji Winter Wonderland inspirowanej piosenką o tym samym tytule. Po raz pierwszy pojawił się w sprzedaży w roku 2014, a producent opisuje go jako

Piękny, pudrowy zapach puszystego, aksamitnego śniegu pokrytego promieniami słońca.

etykieta świecy yankee candle snow is glistening

WYGLĄD I ETYKIETA


Na Snow is Glistening chorowałam odkąd tylko zobaczyłam go po raz pierwszy. Wosk w przepięknym odcieniu jaśniutkiego błękitu, etykieta z błękitnym niebem i ośnieżonymi koronami drzew, a do tego słój pokryty srebrnymi, brokatowymi śnieżynkami - w tej świecy nie sposób się nie zakochać!

brokatowe gwiazdki yankee candle winter wonderland collection

ZAPACH


Zapach świecy jest równie piękny jak jej wygląd. Snow is Glistening Yankee Candle to świeży zapach z gatunku czystościowo-praniowych. Delikatny, niegryzący, z subtelną dawką kremowości, pudrowości i ciepłej, otulającej słodyczy. Gdybym miała porównać go do jakiegoś zapachu ze stałej oferty, wskazałabym na Soft Blanket - co prawda oba te zapachy zdecydowanie różnią się od siebie, ale jednocześnie nie mogę oprzeć się wrażeniu, że należą do jednej rodziny.

MOC


Moc świecy delikatna. Zapach zdecydowanie z gatunku tych subtelnych, tworzących w pomieszczeniu przyjemne tło.

yankee candle snow is glistening winter wonderland collection

Podsumowując, Yankee Candle Snow is Glistening to jeden z najpiękniejszych zimowych zapachów (i nie tylko zimowych!). Zarówno wygląd, jak i zapach świecy mocno chwytają za serce i naprawdę nie sposób mu się oprzeć.

Zapach nie jest dostępny w Polsce w regularnej sprzedaży, ale jeśli będziecie mieli okazję go wypróbować to z całego serca polecam. Co prawda wersja graficzna, którą widzicie na zdjęciach jest obecnie coraz trudniej dostępna, ale świecę z nową wersją etykiety znajdziecie bez większych problemów na popularnych portalach aukcyjnych.

Macie w swojej kolekcji świecę zapachową, która jest dla Was prawdziwym skarbem?

Pozdrawiam
Ania

Więcej recenzji świec zapachowych znajdziecie w zakładce Yankee Candle.
Millefiori Via Brera - Earl Grey

08:00

Millefiori Via Brera - Earl Grey


Jutro Walentynki. Zwykle świecące pustkami małomiasteczkowe kino, od kilku dni oblegają tłumy par, które przyszły zobaczyć Nowe oblicze Greya. Pomyślałam sobie więc, że wpiszę się nieco w ten walentynkowy trend i też napiszę dzisiaj o Greyu. Earl Greyu. A konkretnie świecy zapachowej Millefiori Via Brera Earl Grey. To co, herbatki?

millefiori via brera candle

MILLEFIORI VIA BRERA


Millefiori Via Brera to kolekcja inspirowana jedną z najbardziej charakterystycznych ulic Mediolanu. Dzielnica Brera dawniej zaludniona przez artystów i cyganów, dziś pełna jest butików, antykwariatów, galerii oraz sklepików z pamiątkami i antykami. Wyrafinowany, artystyczny i historyczny styl tego miejsca, znalazł odzwierciedlenie w dekoracyjnych detalach produktów z linii Via Brera.

świeca millefiori via brera

Świece zapachowe Millefiori Via Brera zamknięte są w otoczce z grubego, dymionego szkła. Materiałowa etykieta z wyszytą nazwą produktu i przewiązana dookoła kremowa wstążka, nadają całości wytwornego, salonowego charakteru. Świeca przychodzi do nas zapakowana dodatkowo w elegancki kartonik, którego prosta forma i stonowana kolorystyka wywołuje skojarzenia z dworskim stylem retro. Całość jest naprawdę piękna i niezwykle dystyngowana.

millefiori via brera details

MILLEFIORI VIA BRERA EARL GREY


Millefiori Via Brera Earl Grey to jeden z ośmiu zapachów wchodzących w skład kolekcji. Producent opisuje go następująco
Wyrafinowana mieszanka herbaty earl grey z nutą cytrusów. 

NUTY ZAPACHOWE

  • nuty głowy: pieprz, cytryna, grejpfrut, bergamotka
  • nuty serca: herbata earl grey, lawenda, róża
  • nuty bazy: cedr, cashmeran, bursztyn

millefiori via brera earl grey candle

ZAPACH

Uwielbiam zapach herbaty zarówno w świecach, jak i kosmetykach, więc wybór Earl Grey był dla mnie czymś oczywistym. Świeca Millefiori różni się od innych herbacianych zapachów znanych mi do tej pory. Herbata tutaj ma wymiar zdecydowanie perfumeryjny. Zapach jest świeży, z wyraźnie wyczuwalną nutą cytrusów, ale też sporą dawką subtelnej, otulającej słodyczy.

MOC

Moc świecy delikatna w kierunku średniej. W promieniu jakichś 2 m od świecy zapach wyczuwalny bardzo dobrze, dalej tworzy wyczuwalne, ale raczej subtelne tło. Szczególnie polecałabym ją więc osobom o wrażliwym węchu i raczej do niewielkich pomieszczeń.

świeca o zapachu herbaty earl grey

Podsumowując, Millefiori Via Brera Earl Grey to naprawdę piękny zapach, który z pewnością przypadnie do gustu wszystkim miłośnikom herbaty. Ja jestem nim absolutnie oczarowana i sama już nie wiem, czy palić go bez przerwy, czy oszczędzać żeby nigdy się nie skończył... ;)

Lubicie zapach herbaty? Jak podoba Wam się design świec z kolekcji Millefiori Via Brera?

Pozdrawiam
Ania

*Wpis powstał we współpracy ze sklepem yankeehome.pl
Living Sea Therapy - naturalne kosmetyki z minerałami morskimi i ekstraktem z wodorostów

09:00

Living Sea Therapy - naturalne kosmetyki z minerałami morskimi i ekstraktem z wodorostów


Jeśli jesteście ze mną już trochę dłużej, to zapewne wiecie, że choruję na atopowe zapalenie skóry. Najbardziej problematycznym miejscem, w którym najczęściej pojawiają się u mnie zmiany chorobowe są moje dłonie, dlatego dużą wagę przywiązuję do wyboru odpowiedniego kremu do rąk. Dzisiaj opowiem Wam o produkcie, który testowałam w ostatnim czasie - naturalnym odżywczym kremie do rąk Living Sea Therapy z minerałami morskimi i ekstraktem z wodorostów.

naturalny krem do rąk

LIVING SEA THERAPY


Living Sea Therapy to brytyjska marka kosmetyków naturalnych, opartych na morskich minerałach, ekstraktach z wodorostów, soli morskiej i 100% naturalnych olejkach roślinnych.

living sea therapy logo

KREM DO RĄK LIVING SEA THERAPY


Krem do rąk Living Sea Therapy to produkt o intensywnym działaniu odżywczym, którego zadaniem jest ukoić nawet najbardziej suche dłonie. Skoncentrowana formuła produktu oparta została na bazie masła shea, naturalnych olejków z rumianku, bergamotki i neroli oraz 60 morskich minerałach i ekstraktach z 3 gatunków ręcznie zbieranych wodorostów.

Krem bogaty jest w wysokie stężenia witamin, minerałów, aminokwasów i przeciwutleniaczy. Regularnie stosowany ma poprawić stan paznokci i skórek, wygładzić skórę i sprawić, że nasze ręce będą odżywione i zregenerowane.

living sea therapy hand cream

SKŁAD

Aqua/Water/Eau, Prunus Amygdalus Dulcis (Sweet Almond) Oil, Caprylic/Capric Triglyceride, Butyrospermum Parkii (Shea) Butter, Glyceryl Stearate, Glycerin (Vegetable), Cetearyl Alcohol, Polyglyceryl-3 Dicitrate/Stearate, Coco Caprylate, Bittern, Laminaria Digitata (Kombu) Extract, Fucus Vesiculosus (Bladderwrack) Extract, Himanthalia Elongata (Sea Spaghetti) Extract, Salicornia Herbacea (Glasswort) Extract, Citrus Aurantium (Neroli) Flower Oil, Tilia Cordata (Linden) Flower Oil, Anthemis Nobilis (Roman Chamomile) Flower Oil, Cananga Odorata (Ylang Ylang) Flower Oil, Cymbopogon Martini (Palmarosa) Leaf Oil, Pelargonium Graveolens (Geranium Bourbon) Flower Oil, Juniperus Virginiana (Cedarwood) Wood Oil, Citrus Aurantium Bergamia (Bergamot) Fruit Oil, Lavandula Angustifolia (Lavender) Flower Oil, Citrus Grandis (Grapefruit) Peel Oil, Aquamarine Powder, Mel/Honey/Miel, Chondrus Crispus (Carrageenan) Extract, Nerol (Natural), Benzyl Alcohol, Dehydroacetic Acid, Citric Acid, Sodium Benzoate, Potassium Sorbate, Xanthan Gum, Sodium Stearoyl Lactylate, Limonene, Linalool, Geraniol, Citral, Citronellol, Benzyl Benzoate, Farnesol, Benzyl Salicylate.

odżywczy krem do rąk z morskimi minerałami

OPAKOWANIE

Krem zamknięty jest w miękkiej plastikowej tubce, która przychodzi do nas zapakowana dodatkowo w kartonik. Szata graficzna opakowania wyraźnie nawiązuje do morza - źródła głównych składników aktywnych.

KONSYSTENCJA

Kosmetyk posiada przyjemną konsystencję średniej gęstości, łatwo się aplikuje i szybko wchłania. Nie zostawia na skórze tłustej warstwy, dzięki czemu niemal od razu po zastosowaniu kremu można wrócić do normalnego funkcjonowania.

tubka kremu do rąk living sea therapy

ZAPACH

Zapach kremu jest dość specyficzny i nie każdemu przypadnie do gustu. Ba, nawet powiedziałabym, że mało komu. Nie mniej jednak, jeśli lubicie kosmetyki naturalne i jesteście przyzwyczajeni do ich nie raz dziwnych zapachów, to myślę, że nie będzie to stanowiło dla Was większego problemu.

DZIAŁANIE I MOJA OPINIA

Krem dobrze nawilża i odżywia skórę, radzi sobie nawet z mocno przesuszoną skórą dłoni z AZS. Stosowany regularnie poprawił wygląd skóry, zmniejszył suchość, złagodził świąd i ograniczył łuszczenie.

living sea therapy hand cream review

Podsumowując, odżywczy krem do rąk Living Sea Therapy z minerałami morskimi i ekstraktem z wodorostów to produkt, który warto wypróbować (pod warunkiem, że nie straszne Wam specyficzne zapachy). Ze względu na lekką konsystencję, szybkie wchłanianie i odporną na zniszczenia tubkę, krem doskonale sprawdzi się jako produkt do torebki. Bogaty skład kosmetyku zapewni skórze dłoni odżywienie, nawilżenie i regenerację, a jednocześnie od razu pozwoli wrócić do wykonywanych czynności.

W Polsce kosmetyki Living Sea Therapy znajdziecie w sklepie Markowe Świece.

Pozdrawiam
Ania
5 powodów, dla których kocham zimę

08:00

5 powodów, dla których kocham zimę

Luty to czas, kiedy większość osób czeka już na wiosnę, tymczasem zima jakby dopiero sobie o nas przypomniała. Wiem, że nie wszyscy są z tego powodu szczęśliwi, ale zamiast narzekać na śnieg i mróz, warto odkryć dobre strony zimy i wykorzystać ten czas by jeszcze zdążyć nacieszyć się jej urokami. Dlatego dziś zapraszam Was na 5 powodów, dla których kocham zimę.

srebrny kubek na drewnianej podstawce

Śnieg

Kocham śnieg i za każdym razem, gdy pada cieszę się jak dziecko! Wirujące w powietrzu płatki śniegu mają w sobie coś hipnotyzującego i mogłabym patrzeć na nie godzinami. Mam wrażenie, że czas wtedy staje w miejscu, a wszystko dookoła zamiera, wycisza się i uspokaja. Dodatkowo świat pokryty śniegiem wygląda po prostu pięknie! Dzięki niemu nawet najzwyklejsza okolica zmienia się w magiczną krainę rodem z disneyowskiej bajki. No i umówmy się - człowiek nigdy nie jest za stary na sanki :)

zimowe krajobrazy

Spacery po lesie

No dobra, spacery po lesie o każdej porze roku są przyjemne, ale te zimowe lubię najbardziej. Czyste mroźne powietrze przesycone zapachem sosnowych igieł, śnieg skrzypiący pod stopami, panująca dookoła cisza... To wszystko sprawia, że w lesie po prostu się resetuje. Nie myślę o problemach i obowiązkach, ani o tym, co po powrocie do domu powinnam jeszcze zrobić. Jestem tu i teraz.

Brak komarów, meszek i kleszczy to dodatkowy atut.

kobieta z aparatem robi zdjęcia w lesie zimą
pies z patykiem w pysku

Ciepłe swetry, wełniane skarpety, grube szale i rękawiczki

Ciepłe swetry z grubym splotem, wełniane skarpety, ogromne szale i podszyte miśkiem jednopalczaste rękawiczki - kto z nas nie kocha tych wszystkich ciepłych, puchatych i milutkich w dotyku zimowych atrybutów? Zima to jedyny czas, kiedy możemy się nimi otulać do woli. Nie wiem jak Wy, ale ja uwielbiam to uczucie, kiedy w mroźny zimowy poranek wciągam na stopy przywiezione z Zakopanego grube wełniane skarpety. Albo po powrocie z pracy chowam się w ulubiony moherowy sweter, kupiony jeszcze w czasie studiów. 

yankee candle warm woolen mittens na rękawiczce

Długie, leniwe wieczory

Zimą rytm życia zwalnia, a krótki dzień i długie wieczory pozwalają bezkarnie oddać się błogiemu lenistwu. Lubię w tym czasie zaszyć się z książką na kanapie, albo oglądać seriale i filmy pod kocem. Raz w tygodniu, w sobotę funduję sobie ciepłą, rozgrzewającą kąpiel z dodatkiem pachnącej kuli do kąpieli, a potem resztę wieczoru spędzam w mięciutkim szlafroku. To już mój taki zimowy rytuał. Do tego obowiązkowo coś ciepłego do picia. Nie od dziś wiadomo, że kakao, gorąca czekolada czy herbata z miodem i cytryną najlepiej smakują zimą.

książka kasi tusk, kawa i świeca zapachowa

Światełka, świece, latarenki

O tym, że uwielbiam wszelkiego rodzaju świece, lampiony, światełka i latarenki na pewno nie muszę Was przekonywać. Korzystam z nich przez okrągły rok, ale nie da się ukryć, że to właśnie zima pozwala cieszyć się nimi w pełni. Świece, latarenki i świeczniki na komodzie, cottonballsy przy łóżku, sznur lampek na parapecie...  Zimą w końcu można poszaleć i nikt nie powie nam, że przesadziliśmy z ilością :)

świeca zapachowa, latarenka ikea i lampki na druciku
 
A co Wam sprawia radość zimą? Koniecznie dajcie znać w komentarzach! Bo na pewno znajdziecie przynajmniej jedną taką rzecz, nawet jeśli na co dzień nie znosicie zimy :)

Pozdrawiam
Ania
Nowe świece zapachowe - Yankee Candle i Millefiori

08:00

Nowe świece zapachowe - Yankee Candle i Millefiori


Już myślałam, że styczeń będzie miesiącem bez świecowych nowości, ale cóż - życie miało dla mnie inny scenariusz ;) W niedzielny poranek zapraszam Was więc na mały przegląd nowych świec zapachowych w mojej kolekcji. Tym razem oprócz moich ulubionych świec Yankee Candle pokażę Wam również zupełnie nowe dla mnie świece zapachowe Millefiori. Także zróbcie sobie śniadanko, kawę/herbatę i zapraszam do lektury :)

Świece zapachowe Millefiori


Na początek paczka ze sklepu yankeehome.pl i moje pierwsze świece zapachowe Millefiori. Do testów wybrałam trzy świece, pochodzące z trzech różnych kolekcji: via brera, zona oraz natural.

Millefiori Via Brera Ear Grey


Pierwsza świeca, którą wybrałam to Millefiori Via Brera Earl Grey. Świeca znajduje się w słoiku z grubego, ciemnego szkła i przychodzi do nas przewiązana uroczą wstążką. Całość zapakowana jest dodatkowo w kartonik. Świeca przepięknie pachnie cytrusową herbatą earl grey w perfumowym wydaniu.

millefiori via brera earl grey świeca zapachowa

Millefiori Zona Keemun


Druga świeca, którą wybrałam to Millefiori Zona Keemun. Świeca zamknięta jest w kwadratowym słoiku z ciężkiego, przeźroczystego szkła z błyszczącą, srebrną przykrywką. Całość przychodzi do nas zapakowana w biały, zafoliowany kartonik. Zapach przypomina eleganckie kobiece perfumy i z pewnością przypadnie do gustu wszystkim miłośnikom D&G L'Imperatrice. Jest naprawdę piękny!

millefiori zona keemun świeca zapachowa

Millefiori Natural Magnolia Blossom & Wood


Trzecia świeca to Millefiori Natural Magnolia Blossom & Wood. Świeca zamknięta jest w okrągłym słoiku z grubego szkła w odcieniu pudrowego różu, a całość przychodzi do nas zapakowana dodatkowo w czarny kartonik. Zapach świecy to delikatna i świeża, kwiatowo-owocowa kompozycja. Na sucho wyraźnie czuć w niej nuty jabłek i bergamotki z subtelnym kwiatowym podbiciem.

millefiori natural magnolia blossom & wood świeca zapachowa

Yankee Candle Tahitian Tiare Flower


Yankee Candle Tahitian Tiare Flower to zapach, obok którego długo przechodziłam obojętnie. Egzemplarz ze zdjęcia trafił do mnie drogą wymianki od Marysi z bloga Scent Lover (zajrzyjcie koniecznie!) i na sucho pachnie naprawdę pięknie! Zapach pochodzi z edycji limitowanej, a producent opisuje go jako hipnotyzujący zapach słodkiej gardenii tahitańskiej.

yankee candle tahitian tiare flower świeca zapachowa

Yankee Candle Sparkling Flame


Yankee Candle Sparkling Flame to spontaniczny zakup, który chodził za mną już od jakiegoś czasu. Świeca pochodzi z limitowanej edycji świątecznej 2017. Producent opisuje jej zapach jako mroźną, świąteczną noc rozgrzaną aromatycznym drewnem z kominka i intrygującym aromatem kadzidła.

yankee candle sparkling flame świeca zapachowa

I to już wszystkie świece zapachowe, które dołączyły w ostatnim czasie do mojej kolekcji. Nie ukrywam, że bardzo jestem ciekawa świec zapachowych Millefiori, bo to dla mnie totalna nowość. Wizualnie wyglądają naprawdę pięknie, zapachy na sucho zachwycają (szczególnie Keemun i Earl Grey), więc tym bardziej nie mogę się doczekać pierwszego palenia. 

Dajcie znać, który zapach chcielibyście poznać jako pierwszy. A może Wy znacie już świece zapachowe Millefiori?

Pozdrawiam
Ania


Podsumowanie stycznia - serial, książka, kosmetyki, zapachy

18:42

Podsumowanie stycznia - serial, książka, kosmetyki, zapachy


Styczeń już za nami, ale muszę Wam się przyznać, że o ile zwykle czas leci mi niesamowicie szybko, tak pierwszy miesiąc nowego roku strasznie mi się dłużył. Dzisiejszy wpis będzie czymś w rodzaju podsumowania i ulubieńców miesiąca w jednym. Opowiem Wam o serialu, który oglądałam w czasie wolnym, inspirującej książce, kosmetyku, który od dawna chciałam wypróbować i ulubionych zapachach. Zróbcie sobie ciepłą herbatkę i zapraszam :)

SERIAL NARCOS


plakat z serialu narcos na ekranie asus zenbook flip

W styczniu w końcu obejrzeliśmy z mężem Narcos - serial, w którym trup ściele się gęsto, a główną rolę odgrywają pieniądze, seks i narkotyki. Serialowa historia Pablo Escobara, przeplatana archiwalnymi nagraniami, wciągnęła nas bez reszty i dosłownie pochłanialiśmy odcinek za odcinkiem. Jeśli jeszcze nie widzieliście, to obejrzyjcie koniecznie. Albo chociaż przesłuchajcie ścieżkę dźwiękową.

KSIĄŻKA MAKE PHOTOGRAPHY EASIER


książka make photography easier i lustrzanka canon eos 40D

Zaraz na początku miesiąca zdecydowałam się sięgnąć po książkę Kasi Tusk Make Photography Easier. Mimo wielu negatywnych opinii, jakie o niej czytałam, mi książka bardzo przypadła do gustu - uważam, że nie tylko zawiera praktyczne porady jak zrobić ładne zdjęcia, ale też jest niezwykle inspirująca.  Jeśli cierpicie na brak weny i potrzebujecie motywacyjnego kopa, to myślę, że naprawdę warto po nią sięgnąć.

KOSMETYKI PIXI W POLSCE


tonik złuszczający pixi glow tonic

Jakoś w połowie miesiąca w polskiej sieci perfumerii Sephora pojawiły się kosmetyki Pixi, a wśród nich kultowy tonik złuszczający z 5% kwasem glikolowym Pixi Glow Tonic. Na początku swojej przygody z blogowaniem długo marzyłam by go wypróbować, więc to dla mnie zdecydowanie największe kosmetyczne wydarzenie stycznia. Testy toniku zaczęłam kilka dni temu, za jakiś czas dam Wam znać jak się sprawdza.

WIOSENNA KOLEKCJA YANKEE CANDLE


świece z wiosennej kolekcji yankee candle enjoy the simple things

Jeśli chodzi o zapachy, to styczeń zdecydowanie należał do wiosennej kolekcji Yankee Candle Enjoy The Simple Things. Wszystkie cztery zapachy wchodzące w skład kolekcji są naprawdę piękne, ale tak naprawdę to A Calm & Quiet Place i Sun-Drenched Apricot Rose ostatecznie skradły moje serce. Jeżeli jakimś cudem jeszcze ich nie poznaliście, to gorąco Was zachęcam by to nadrobić.

A jak Wam minął pierwszy miesiąc nowego roku?

Pozdrawiam
Ania
Copyright © 2017 Po tej stronie lustra