W czerwcu wykończyłam... - Skin79, Yope, Yankee Candle


Ostatni dzień miesiąca to dobry czas na projekt denko i podsumowanie kosmetycznych zużyć. Nie bójcie się, tym razem będzie wyjątkowo krótko, bo w czerwcu wykończyłam jedynie kilka produktów. Zapraszam :)
projekt denko

Ulubieńcy miesiąca - filtr Bioderma, maska Kallos, perfumy Chanel


Czerwiec pomału dobiega końca, czas więc na kolejną edycję ulubieńców miesiąca. Jeśli jesteście ciekawi, po jakie produkty w czerwcu sięgałam najczęściej i co tym razem chciałam Wam polecić, zapraszam do dalszej części wpisu. Chodźcie :)
ulubieńcy czerwca blog

Yankee Candle Serengeti Sunset, czyli zachód słońca na afrykańskiej sawannie


Lato. Jeszcze nie przyszło na dobre, a już dało mi się we znaki upałami. Wysokie temperatury to zdecydowanie nie jest mój żywioł, a dziś mieliśmy prawdziwe tropiki. Dlatego wieczór spędzam chłodząc się na balkonie i rozkoszując każdym najmniejszym powiewem wiatru, a w tle pali się kominek z idealnym na ten czas zapachem - Serengeti Sunset od Yankee Candle.
woski zapachowe

Tonik z kwasem migdałowym Norel


Jeśli pamiętacie mój ubiegłoroczny wpis o tym, jak pielęgnować cerę trądzikową, to wiecie, jak ważnym elementem pielęgnacji skóry mieszanej, tłustej i problematycznej jest codzienne mikrozłuszczanie przy użyciu produktów kosmetycznych z zawartością kwasów i/lub retinoidów. Powszechnie dostępne na rynku kosmetyki z tymi składnikami, zawierają na tyle niewielkie stężenia tych substancji, że przy zachowaniu odpowiedniej ochrony przeciwsłonecznej bez obaw możemy je stosować przez cały rok. Takie działanie nie tylko złuszcza martwy naskórek, ale też odblokowuje ujścia gruczołów łojowych ograniczając tworzenie się zaskórników i przyczyniając się do likwidacji już istniejących, reguluje wydzielanie sebum oraz rozjaśnia przebarwienia. Z tego powodu w mojej kosmetyczce nigdy nie może zabraknąć kosmetyków z kwasami i dziś chciałabym opowiedzieć Wam o produkcie, który stosuję obecnie - toniku z kwasem migdałowym Norel.
tonik norel

Moja podręczna kosmetyczka, czyli jakie kosmetyki warto mieć zawsze przy sobie


O tym, co kobiety noszą w swoich torebkach krążą w internecie legendy. Jedne nie rozstają się z laptopem, czy ulubioną książką, inne skrywają ponoć zaginioną Atlantydę. Ale jest też coś, bez czego chyba żadna kobieta nie rusza się z domu - podręczna kosmetyczka.

Zawartość takiej podręcznej kosmetyczki może być różna - w zależności od trybu życia i kosmetycznych nawyków, każda z nas co innego uzna za absolutnie niezbędne. Jakiś czas temu swój kosmetyczny niezbednik zaprezentowała nam Justyna, a dziś ja, idąc za jej przykładem, chciałabym podzielić się z Wami swoją listą kosmetyków, które warto mieć zawsze przy sobie. Zapraszam :)

Waniliowa babeczka, wata cukrowa i tort czekoladowy, czyli niedzielny deser od Yankee Candle


Uwielbiam słodycze i choć wiem, że nie powinnam jem je w znacznych ilościach. Rodzice nigdy nam ich jakoś specjalnie nie wydzielali, pojawiały się w domu dość często, również zupełnie bez okazji. Mimo to jednak, słodkości serwowane w niedzielę zawsze miały w sobie coś bardziej wyjątkowego. Bez względu na to czy było to domowe ciasto upieczone przez moją mamę, lepka wata cukrowa jedzona w wesołym miasteczku, czy lody z lokalnej cukierni - jedzone w pełnym rodzinnym gronie smakowały inaczej, lepiej. Bardzo lubię wspominać te wspólne rodzinne chwile i dziś właśnie chciałabym opowiedzieć Wam o trzech słodkich zapachach Yankee Candle, które zawsze przywodzą na myśl niedzielną wizytę w cukierni. Zapraszam :)
vanilla cupcake

Yope figowe mydło w płynie


Dziś będzie o produkcie, którego chyba nikomu nie trzeba szczególnie przedstawiać. Mydła w płynie polskiej marki Yope szturmem podbiły blogosferę, szybko zdobywając uznanie i serca swoich użytkowniczek. Sama również wspominałam Wam już o nim w ulubieńcach marca, a dziś nadszedł czas na pełną recenzję. Zapraszam :)
yope mydło