Co blog zmienił w moim życiu? 6 urodziny bloga!

07:00

Co blog zmienił w moim życiu? 6 urodziny bloga!


Kilka dni temu mój blog obchodził 6 urodziny. Dla mnie to szmat czasu i przyznaję, że gdy publikowałam pierwszy wpis, nawet nie myślałam, że będzie to początek wieloletniej przygody. Jak na wyrodną matkę przystało nawet nie wyprawiłam swojemu "dziecku" przyjęcia urodzinowego, ale za to zrobiłam mały rachunek sumienia, co w ogóle dało mi to całe blogowanie.

Co prowadzenie bloga zmieniło w moim życiu?


filiżanka herbaty, białe tulipany, świece i bokeh

Rozwój, zdobywanie nowej wiedzy i umiejętności


Prowadzenie bloga sprzyja zdobywaniu nowej wiedzy i rozwojowi na różnych płaszczyznach. Gdyby nie blog w życiu pewnie nie dowiedziałabym się czym jest SEO, jak napisać wpis pod wyszukiwarkę czy zoptymalizować zdjęcia na stronę, nie mówiąc już o samodzielnym wgrywaniu szablonów i drobnych zmianach w HTML. I choć w żadnej z tych dziedzin nie stałam się specjalistą, a jedynie liznęłam temat, to jednak wiem, że bez bloga nie dowiedziałabym się nawet tyle.

Tematyka bloga i nowa pasja


blog o kosmetykach i świecach zapachowych yankee candle

W trakcie tych sześciu lat tematyka bloga w zasadzie nie uległa żadnej gwałtownej zmianie, ale za to zmieniły się proporcje. Początkowo pisałam przede wszystkim o kosmetykach, a blog miał być rodzajem mojego pielęgnacyjnego pamiętnika, w którym mogłabym zapisywać czy dany produkt się u mnie sprawdził czy też nie, co w nim lubiłam, a co mi przeszkadzało.

Z czasem dzięki blogowaniu odkryłam woski Yankee Candle i tak zaczęła się moja miłość do zapachów. Pierwszy wpis z zapachami pojawił się na blogu już 8 grudnia 2013 r., a więc zaledwie 5 miesięcy od rozpoczęcia mojej blogowej działalności. Z biegiem czasu recenzje wosków zaczęły pojawiać się coraz częściej i wiem, że dla wielu osób mój blog kojarzy się już tylko z zapachami.

W związku z tą zmianą siłą rzeczy zaobserwowałam spadek statystyk i pewną sezonowość wyświetleń. Teraz blog ewidentnie cieszy się większą poczytnością w sezonie jesienno-zimowym, kiedy ludzie więcej czasu spędzają z domu i chętniej sięgają po świece zapachowe.

Zmiana pracy i nowe źródła dochodów


Przez 6 lat prowadzenia bloga nie zostałam gwiazdą internetów, a mój blog nie zrobił zawrotnej kariery, mimo to jednak pośrednio dał mi nową pracę i nowe źródła dochodów. Dzięki niemu od 3 lat pracuję jako copywriter, prowadzę firmowego bloga, wykonuję zdjęcia na Instagram dla różnych marek. I choć czasami padam na twarz ze zmęczenia, to jednak lubię to co robię i na kolejne lata życzyłabym sobie by ten stan trwał jak najdłużej.

Kształtowanie poczucia estetyki


zdjęcia kosmetyków na bloga postępy

Pisanie bloga, robienie zdjęć do wpisów, ale też przeglądanie innych blogów, rozwinęło moje poczucie estetyki i sprawiło, że również na co dzień chcę żyć ładniej. Co prawda zawsze miałam słabość do ładnych przedmiotów, ale ponieważ należałam do osób, które wszystko trzymały na wyjątkową okazję, niestety nie potrafiłam się w pełni nimi cieszyć.

Blogowanie zdecydowanie pomogło mi przełamywać tą psychologiczną barierę i choć skłamałabym gdybym napisała, że całkowicie pozbyłam się tego nawyku, to jednak widzę u siebie znaczącą poprawę. Teraz na co dzień piję kawę w ulubionym kubku, oglądając serial przykrywam się nowym kocem, a nowe ubranie coraz szybciej trafia do użytku, bez przechodzenia długiej kwarantanny.

Zmianie przez te 6 lat uległy też same zdjęcia. Gdy zaczynałam zdjęcia na bloga robiło się telefonem. Wtedy jeszcze nikt nie bawił się w żadne aranżacje, a na zdjęciu miało być po prostu dobrze widać produkt. Miało to swoją zaletę, bo przygotowanie zdjęć do wpisu trwało dosłownie kilka minut. Z czasem szczytem elegancji i dobrego gustu stały się zdjęcia na białym tle, a potem wraz z rozwojem Instagrama zabrnęliśmy w skomplikowane, układane godzinami flat laye.

Samodyscyplina i poznawanie siebie


planer ogarniam się

Może blogowanie nie jest najcięższą pracą świata, ale nie da się ukryć, że pochłania naprawdę sporo czasu. Tym więcej, im człowiek bardziej się rozwija i im bardziej profesjonalnie chce podchodzić do tematu. Czasem nie jest łatwo pogodzić prowadzenie bloga i kanałów w social media z pracą na etacie i obowiązkami domowymi. To uczy samodyscypliny, lepszej organizacji, ale też wyznaczania priorytetów. I pozwala lepiej poznać samego siebie.

Czy żałuję czegoś z tych 6 lat? Ostatecznie dochodzę do wniosku, że chyba nie. Bo choć dziś wiele rzeczy zrobiłabym inaczej, to jednak cieszę się, że jestem tu gdzie jestem. Szczególnie, że zakładając bloga, zupełnie nie planowałam, że tak to się wszystko potoczy i przetrwa tyle czasu.

No i na koniec chciałabym jeszcze podziękować Wam moi mili! Za to, że jesteście, że do mnie zaglądacie, że czasem nawet chce Wam się zostawić jakiś komentarz. Wiem, że to taki banał, który każdy bloger powtarza przy tego typu okazjach, ale swoją obecnością naprawdę pomagacie tworzyć to moje małe miejsce i motywujecie do działania. Dziękuję!

Buziaki
Ania
Yankee Candle Blackberry Tea - powrót jednego z najbardziej pożądanych zapachów!

09:00

Yankee Candle Blackberry Tea - powrót jednego z najbardziej pożądanych zapachów!


Są takie świece Yankee Candle, które potrafią osiągać naprawdę zawrotne kwoty. Jednym z takich pożądanych i trudno dostępnych zapachów jeszcze do niedawna był Yankee Candle Blackberry Tea, który na polskim rynku osiągał cenę ok. 500-600 zł za duży słoik! Sporo, prawda? Nic więc dziwnego, że kiedy w sieci pojawiła się informacja o wznowieniu zapachu w ramach tegorocznej jesiennej kolekcji Yankee Candle Farmer's Market, wśród świecomaniaków pojawiła się nerwowa atmosfera wyczekiwania. Jak pachnie Blackberry Tea Yankee Candle? O tym w dzisiejszej recenzji, zapraszam!

Yankee Candle Blackberry Tea


yankee candle blackberry tea 2019 recenzja na blogu

Opis producenta


Aromat słodkich, dojrzałych jeżyn połączony z mieszanką egzotycznych herbat i odrobiną kojącej wody różanej. 

Nuty zapachowe

  • nuty głowy: jeżyna, malina
  • nuty serca: zimowy jaśmin, czarna herbata
  • nuty bazy: ciasto waniliowe, woda różana

duża świeca yankee candle blackberry tea na tle ładnego mieszkania

Wygląd i etykieta


Niestety jak możecie zobaczyć na załączonej grafice, zapach wrócił na rynek w zmienionej szacie graficznej. I nie chodzi mi tu o nowy design etykiet, a o zupełnie inne zdjęcie obrazujące zapach. Stara etykieta z pięknymi zdobionymi filiżankami w róże miała swój niepowtarzalny klimat. Na nowej etykiecie mamy natomiast nieciekawe tło i najzwyklejsze szklanki z napojem, który bardziej niż herbatę przypomina owocowy kompot. Niestety zupełnie nie rozumiem czemu tak się stało i przyznaję, że ciężko byłoby mi nazwać tą zmianę korzystną, nawet gdybym bardzo tego chciała... Ot, to trochę tak jakby zamienić nieco starodawną, ale jednak elegancką restaurację na PRL-owski bar mleczny.


porównanie starej i nowej etykiety yankee candle blackberry tea

Na szczęście według opinii osób z ogólnoświatowej grupy miłośników Yankee Candle posiadających starą wersję Blackberry Tea, zapach pozostał bez zmian. A to chyba jednak najważniejsze. Jak więc pachnie ta kultowa i tak pożądana przez wielu świecomaniaków herbatka?

świeca yankee candle blackberry tea nowość 2019

Opis zapachu i moja opinia


Blackberry Tea to przepiękny, mocno owocowy zapach, w którym prym wiodą dojrzałe jeżyny i ciemne winogrona. Herbaty osobiście nie czuję w nim wcale, za to w paleniu bardzo wyraźnie wychodzi zapach jagód. Całość jest soczysta, intensywna, słodka i lekko cierpka jednocześnie. Dla mnie Blackberry Tea Yankee Candle pachnie trochę jak połączenie Jelly Bean, Blueberry, Vineyard, Mulberry & Fig Delight. Jeśli więc lubicie te zapachy, to i kultowa herbatka powinna Wam się spodobać.

Moc świecy Blackberry Tea Yankee Candle


Moc świecy oceniam na dobrą w kierunku bardzo dobrej. Już podczas pierwszego palenia świeca wypełniła cały pokój zapachem i to na długo zanim jeszcze zdążyła dojść do ścianek. Co więcej, Blackberry Tea też bardzo dobrze się pali. Basen osiągnęłam w deklarowane przez producenta 3-4 h bez pomocy sweterka czy illumy.


yankee candle blackberry tea edycja limitowana 2019

Podsumowując, Yankee Candle Blackberry Tea to naprawdę piękny zapach, który myślę, że przypadnie do gustu w szczególności miłośnikom owocowych kompozycji. Osobiście szalenie się cieszę, że w końcu mogłam go poznać i teraz jeszcze bardziej marzy mi się, by kiedyś jakimś cudem dołączyć go do swojej kolekcji w starej szacie graficznej.

Dajcie znać czy mieliście okazję już poznać Blackberry Tea Yankee Candle. Przy okazji ciekawa też jestem jakie jest Wasze podejście do kupowania takich droższych/trudno dostępnych świec zapachowych. Bylibyście gotowi wydać te 500-600 zł na wymarzoną świeczkę czy jednak macie swój limit cenowy, którego nie przekroczylibyście nawet dla największego unikata? Piszcie!

Pozdrawiam
Ania
Zużycia kosmetyczne: Organique, The Ordinary, Feel Free, Nacomi, Yope

07:00

Zużycia kosmetyczne: Organique, The Ordinary, Feel Free, Nacomi, Yope


Wiem, że jest piątek i każdy już czeka na upragniony weekend, ale zanim udamy się na zasłużony odpoczynek, zapraszam Was jeszcze na mały projekt denko. W czerwcu zużyłam w sumie 9 produktów. Jeśli jesteście ciekawi, jakie to kosmetyki i jak się u mnie sprawdzały, to serdecznie zapraszam do dalszej części wpisu 😉

Projekt denko - czerwiec 2019



Organique peeling enzymatyczny


Peeling enzymatyczny Organique to ulubieniec i stały bywalec mojej kosmetyczki już od kilku lat! Ładnie wygładza skórę, zwęża pory, reguluje wydzielanie sebum. Regularnie stosowany wyraźnie poprawia stan skóry trądzikowej, przyspiesza gojenie wyprysków i ogranicza powstawanie nowych. Do tego jest mega wydajny! Zużywam opakowanie za opakowaniem i wkrótce za pewne zakupię kolejne. 

The Ordinary Salicylic Acid 2%


Serum The Ordinary z 2% kwasem salicylowym skutecznie odblokowuje pory i redukuje stany zapalne. Przy regularnym stosowaniu wyprysków pojawia się mniej, są mniejsze i szybciej się goją. Struktura skóry zostaje wyrównana i wygładzona, rozszerzone pory stają się mniej widoczne. Cera nabiera zdrowszego i bardziej równomiernego kolorytu. Nowa buteleczka już w użyciu.

The Ordinary Niacinamide 10% + Zinc 1%


Serum The Ordinary Niacinamide 10% + Zinc 1% nawilża skórę bez jej nadmiernego obciążania. Ma lekką konsystencję, szybko się wchłania i dobrze się sprawdza jako baza pod makijaż. Łagodzi podrażnienia i zaczerwienienia, a dzięki zawartości cynku działa antybakteryjnie i wspomaga gojenie stanów zapalnych. Kolejna buteleczka w użyciu.


Feel Free tonik odświeżający do twarzy


Tonik do twarzy Feel Free przyjemnie odświeżał skórę, nie wysuszał jej i po wchłonięciu nie pozostawiał uczucia ściągnięcia. Nie zostawiał też na buzi żadnej wyczuwalnej warstwy, a mimo to miałam wrażenie, że ją delikatnie nawilża i sprawia, że jest miękka i miła w dotyku. Na dodatek fajnie łagodził podrażnienia i wspomagał gojenie stanów zapalnych. Zużyłam już kilka opakowań i na pewno jeszcze nie raz do niego wrócę.

Feel Free odbudowujący krem do rąk


Odbudowujący krem do rąk Feel Free sprawdzał się u mnie bardzo dobrze i z pewnością jeszcze do niego wrócę. Moje dłonie są mega wymagające, a krem zapewniał im odpowiednią dawkę nawilżenia i zapewniał uczucie komfortu. Do tego ładnie pachniał, dość szybko się wchłaniał i miał bardzo estetyczne, miłe dla oka opakowanie z drewnianą nakrętką.


Yope balsam do rąk i ciała kwiat lipy


Naturalny balsam Yope Kwiat Lipy pachniał słodko, kwiatowo i bardzo naturalnie - jak przesycone zapachem kwitnącej lipy powietrze w ciepły, czerwcowy wieczór. Bardzo fajnie nawilżał, był lekki i szybko się wchłaniał. Zdecydowanie się polubiliśmy.


Nacomi olej ze słodkich migdałów


Ostatnimi czasy moje włosy są w opłakanym stanie, stąd próbuję robić kolejne podejście do olejowania włosów. Poprzednie niestety nie były udane i w sumie teraz też nie robię sobie zbyt wielkich nadziei. Olej ze słodkich migdałów nie służył moim włosom, ale za to dobrze sprawdzał się do nawilżania skóry po kąpieli czy jako dodatek do peelingu kawowego.


Kallos Color maska do włosów farbowanych


Maski Kallos Color używałam głównie do mycia włosów odżywką i w tej roli doskonale się u mnie sprawdzała. Włosy po jej użyciu były dobrze nawilżone, wygładzone i miłe w dotyku, ładnie się układały. Na pewno zakupię kolejne opakowanie.

L'biotica Biovax Latte maska do włosów


L'biotica Biovax Latte to jedna z moich ulubionych masek proteinowych. Po jej użyciu włosy są nawilżone, błyszczące, wygładzone i tak sypkie, że czasem ciężko mi je spiąć czy związać. Uwielbiam ten efekt i regularnie do niej wracam.

I to już wszystkie kosmetyki, jakie zdenkowałam w ubiegłym miesiącu. A jak tam Wasze czerwcowe zużycia? Pochwalcie się w komentarzach!

Pozdrawiam
Ania
Nowości zapachowe - świece, woski i akcesoria

06:30

Nowości zapachowe - świece, woski i akcesoria


Czerwiec był tak upalnym miesiącem, że świec nie paliłam prawie wcale, ale to nie znaczy, że ich nie kupowałam 😅 Co prawda tych zakupów również nie było jakoś specjalnie dużo jak na mnie, ale jednak kilka nowych zapachów wpadło. Poza świecami i woskami z nowej jesiennej kolekcji skusiłam się też na nową illumę, swoje pierwsze kulki zapachowe, a na grupie świeczkowej upolowałam jeden rarytas, który już ma szansę stać się moim hitem na chłodniejsze dni 🧡 Jeśli jesteście ciekawi co to takiego, to zapraszam do dalszej części wpisu!

Yankee Candle Farmer's Market


W tym roku wyjątkowo wcześnie, bo już w czerwcu pojawiła się w sklepach nowa kolekcja na jesień 2019 - Yankee Candle Farmer’s Market. A że ja kocham jesień i jesienne zapachy to nawet mimo tropikalnych upałów nie mogłam przejść obok tych nowości obojętnie i od razu musiałam złożyć zamówienie. Na podstawie opisów i nut zapachowych wytypowałam dwa zapachy, które zamówiłam od razu w dużych słojach - Ciderhouse oraz Dreid Lavender & Oak. Pozostałe dwa zapachy - Golden Chestnut oraz Sweet Maple Chai - wzięłam tylko w woskach, ale już wiem, że co najmniej jeden z nich będę musiała dokupić w większym formacie.

yankee candle dried lavender & oak

yankee candle ciderhouse

woski zapachowe yankee candle i woodwick

Kulki zapachowe Yankee Candle Bahama Breeze


W czerwcu złożyłyśmy też z koleżankami z pracy małe pachnące zamówienie na Allegro. Świeczki bałam się wziąć do paczkomatu w taką pogodę, ale zamówiłam kilka drobiazgów dla bliskich, a sobie wzięłam kulki zapachowe w żelu Yankee Candle Bahama Breeze. Nigdy jeszcze nie miałam tej formy zapachu, więc bardzo jestem ciekaw jak się sprawdzi. Na razie kulki czekają na koniec remontu by stanąć w naszej pięknej, świeżo odnowionej łazience 😄

kulki zapachowe w żelu yankee candle bahama breeze

Yankee Candle Illuma Lid Jarcon Rose Gold


Na grupie świeczkowej udało mi się w czerwcu upolować nakładkę illuma lid Yankee Candle Jarcon Rose Gold. Mam już ten model illumy w innej wersji kolorystycznej i wiem, że świetnie dogrzewa świece. Wersja Rose Gold marzyła mi się już od dawna, ale kiedy kilka lat temu pojawiła się w sklepach rozeszła się jak świeże bułeczki i niestety nie udało mi się na nią wtedy załapać. Teraz w końcu jest moja, tak więc warto było czekać 🧡

yankee candle illuma lid jarcon rose gold

Yankee Candle Brandy Pear Tart


Również na grupie świeczkowej kupiłam w czerwcu zapach, który chodził za mną już od dawna - Yankee Candle Brandy Pear Tart. Kogoś dziwi w ogóle, że to kolejna jesienna pozycja, mimo, że mamy dopiero początek lata? Zapach jest absolutnie cudowny i już mi się włączył celownik by upolować pełny słoik. Mega apetyczne ciasto z gruszkami i szczyptą cynamonu, aż ślinka cieknie!

yankee candle brandy pear tart

I to już wszystkie moje pachnące zakupy z minionego miesiąca. Dajcie znać czy i Wy skusiliście się już na jakiś zapach z nowej jesiennej kolekcji Yankee Candle Farmer's Market. A może przez te upały zupełnie odpuściliście sobie świecowo-woskowe zakupy?

Pozdrawiam
Ania
Nowości w mojej kosmetyczce - NARS, Nature Queen, John Masters Organics i inne

07:00

Nowości w mojej kosmetyczce - NARS, Nature Queen, John Masters Organics i inne


Pisanie postów w tygodniu coś mi ostatnio nie wychodzi 🙈 Raz, że czas ostatnio płynie mi zdecydowanie za szybko i ucieka nie wiadomo kiedy, a dwa, że po 8h pracy przy komputerze często zwyczajnie nie mogę się już zmusić by znowu siąść przed monitorem... Miałam co prawda ambitny plan by przygotowywać wpisy na zapas w weekend, ale z realizacją coś poszło nie tak 😅 Doba jednak jest za krótka. Nawet w weekendy.

Dziś za to korzystając z chwili wolnego czasu przygotowałam dla Was czerwcowy haul zakupowy, a w zasadzie jego pierwszą, kosmetyczną część. Jeśli więc macie ochotę podejrzeć jakie nowe kosmetyki pojawiły się u mnie w ubiegłym miesiącu, to weźcie ze sobą poranną kawę i zapraszam do czytania 😉

Nowości w mojej kosmetyczce - haul zakupowy


kosmetyki naturalne john masters organics

Kosmetyki John Masters Organics


Zaczniemy trochę od końca, bo od zamówienia, które złożyłam pod sam koniec czerwca. Po kilku latach przerwy zdecydowałam się na powrót do starego ulubieńca - serum nawilżającego z zieloną herbatą i różą John Masters Organics. To jeden z moich najlepszych kosmetyków ever i w sumie nie wiem, czemu mieliśmy od siebie tak długą przerwą. Gratis do zamówienia dostałam trzy kosmetyki John Masters Organics do pielęgnacji włosów w wersji podróżnej: szampon do włosów wypadających i osłabionych z miętą i wiązówką błotną, odżywkę do włosów suchych z lawendą i awokado oraz odżywkę do włosów normalnych z olejkami cytrusów i gorzką pomarańczą.


pianka do mycia twarzy i maseczka z glinką mineralną feel free

Kosmetyki Feel Free - maseczka i pianka do mycia twarzy


Moja przygoda z kosmetykami Feel Free trwa w najlepsze już od kilku miesięcy, a ja stopniowo staram się poznawać asortyment marki. W czerwcu po raz drugi już sięgnęłam po piankę do mycia twarzy Feel Free. Z kolei z nowości tym razem zdecydowałam się wypróbować maseczkę z białą glinką, wyciągiem z lukrecji i olejem z orzechów tygrysich - Mineral Clay Beauty Mask.


woda lawendowa make me bio i płyn micelarny queen nature

Woda lawendowa Make Me Bio


Moim nowym tonikiem została w czerwcu woda lawendowa Make Me Bio. Śmierdzi okrutnie, ale za to ma wygodne opakowanie z atomizerem, dzięki czemu z łatwością można jej też używać do "zraszania" glinkowych maseczek czy po prostu odświeżenia w ciągu dnia.

Płyn micelarny Nature Queen


W minionym miesiącu skusiłam się też na zupełnie nowy dla mnie regenerujący płyn micelarny Nature Queen. Jest to moje pierwsze spotkanie z tą marką, ale skoro już się pojawiła w mojej mieścinie stacjonarnie to pewnie nie ostatnie. Micel ma fajny skład, dobrze zmywa makijaż i ma miłe dla oka opakowanie. Jedyne co mi nieco przeszkadza to to, że się pieni, ale po za tym bardzo sympatyczny produkt. Wart wypróbowania.

kosmetyki the ordinary i korektor nars

Kosmetyki The Ordinary


Moja cera ostatnio lubi płatać mi figle, dlatego w czerwcu ponownie zdecydowałam się sięgnąć po dwa sprawdzone kosmetyki The Ordinary - serum z 2% kwasem salicylowym oraz serum w witaminą B3 10% i cynkiem 1%. Ten duet stosowany razem pomaga mi ogarnąć skórę i doprowadzić ją do ładu, liczę więc, że i tym razem sobie poradzi.


Korektor NARS


Jedynym kosmetykiem kolorowym jaki kupiłam w czerwcu jest korektor NARS Radiant Creamy Concealer w odcieniu Vanilla. Nie wiem ile opakowań już zużyłam, ale odkąd poznałam ten korektor nie używam już nic innego. Dla mnie jest absolutnie bezkonkurencyjny!


żel aloesowy holika holika i szampon aloesowy equilibra

Żel aloesowy Holika Holika


Produkt już niemal kultowy, o którym czytałam już niemal na każdym obserwowanym przeze mnie blogu, a do przetestowania go w końcu na własnej skórze skłoniła mnie rozmowa z koleżanką z pracy. Żel aloesowy Holika Holika kupiłam głównie z myślą o stosowaniu na włosy. Zobaczymy, czy faktycznie jest taki rewelacyjny jak wszyscy mówią.

Szampon aloesowy Equilibra


Kolejny kultowy kosmetyk, który u mnie zawitał po raz pierwszy to polecany od lat przez włosomaniaczki szampon aloesowy Equilibra. Długo nie mogłam się zebrać żeby go przetestować, bo albo idąc na zakupy zapominałam o jego istnieniu albo zwyczajnie akurat go nie było w drogerii. Teraz wpadł mi do koszyka rzutem na taśmę razem ze wspomnianym wyżej żelem aloesowym. Co prawda używam go dopiero od ok. 2 tygodni, ale już czuję, że chyba się polubimy.

masło do ciała i maska algowa organique

Kosmetyki Organique - masło Feel Up i algi


Listę moich kosmetycznych zakupów w czerwcu zamykają dwa kosmetyki Organique: maska algowa z żurawiną oraz nowość w ofercie marki - masło do ciała Feel Up. To ostatnie urzekło mnie mega świeżym zapachem, który przynosił orzeźwienie w czerwcowe upały oraz lekką konsystencją i ekspresowym wchłanianiem.


I to już wszystkie moje zakupy kosmetyczne z ubiegłego miesiąca. Dajcie znać czy coś Was szczególnie zaciekawiło, o czym może chcielibyście w przyszłości poczytać na blogu nieco więcej. No a jeśli używaliście któregoś z tych produktów, koniecznie dajcie znać jak się u Was sprawdzał. Chętnie porównam wrażenia!

Pozdrawiam
Ania
 Podsumowanie i ulubieńcy czerwca: film, serial, kosmetyk na upały i remont łazienki

07:00

Podsumowanie i ulubieńcy czerwca: film, serial, kosmetyk na upały i remont łazienki


Nigdy nie myślałam, że z takim utęsknieniem będę czekać na tradycyjny polski lipcopad – oby mnie nie zawiódł! Czerwiec dosłownie wykończył mnie tymi tropikalnymi upałami, a i ja głupia zamiast nieco odpuścić, to nabrałam na siebie dodatkowych zajęć, z remontem łazienki na czele. Na szczęście przed nami nowy miesiąc i nowe szanse na podejmowanie mądrzejszych decyzji (oby!). Uczcijmy więc koniec czerwca małym podsumowaniem i przeglądem ulubieńców miesiąca.

Serial miesiąca: Outlander


Na początek filmy i seriale, bo tych w minionym miesiącu obejrzeliśmy sporo – nie wiem jak Wy, ale ja w te upały miałam siłę tylko leżeć przed telewizorem. W sumie w czerwcu obejrzeliśmy z mężem aż trzy seriale: trzeci sezon Designated Survivor (bardzo fajny), drugi sezon Dark (bardzo słaby) oraz Outlandera. I dziś chciałabym się skupić na tym ostatnim, bo o nim jeszcze tu na blogu Wam nie wspominałam.

Pierwszy sezon to była dla mnie istna masakra - tylu i tak dosłownych scen łóżkowych dawno już nie widziałam. Momentami robiło się aż niezręcznie i niesmacznie, ale sama historia wciągnęła nas na tyle, że postanowiliśmy dać mu jeszcze szansę. I w sumie dobrze się stało, bo im dalej tym już było nieco grzeczniej i spokojniej. Generalnie serial nie jest najwyższych lotów, osobiście porównałabym go do typowego romansidła dla pełnoetatowych pań domu. Nie mniej jednak bądźmy szczere, która z nas nie lubi od czasu do czasu wciągnąć takiej romantycznej historii, odkrywającej najbardziej prymitywne kobiece pragnienia? 😉

Film miesiąca: Chyba na pewno Ty


Jeśli chodzi o filmy, to z obejrzanych w czerwcu pozycji mogę polecić Wam lekką i zabawną komedię Chyba na pewno Ty. Film opowiada historię pary przyjaciół, którzy spotykają się po latach i oczywiście zakochują się w sobie. Fabuła bardzo prosta, bez zaskakujących zwrotów i przewidywalna, ale mimo to film fajnie się ogląda i w ogóle się nie nudzi. Idealna pozycja na niezobowiązujący wieczór we dwoje czy luźne spotkanie z przyjaciółką.

Kolekcja Yankee Candle Farmer's Market



Świec w czerwcu paliłam bardzo mało. Kocham je, ale 36 stopniowe upały nawet mnie pokonały. Nie mogę jednak nie wspomnieć o mającej w tym miesiącu miejsce premierze nowej kolekcji Yankee Candle na jesień 2019. Wszystkie zapachy zapowiadają się naprawdę fajnie i już nie mogę doczekać się chłodniejszych dni by w końcu móc je na spokojnie wytestować w paleniu.


Kosmetyk miesiąca: Organique Feel Up masło do ciała



Na miano kosmetyku miesiąca zdecydowanie zasłużyło ujędrniająco- energetyzujące masło do ciała Organique Feel Up. Produkt nie tylko fajnie nawilża skórę, ale też ma lekką konsystencję, szybko się wchłania, nie pozostawiając na skórze tłustej warstwy i, co najważniejsze, ma bardzo świeży, orzeźwiający zapach, który naprawdę przynosi ulgę w upały.

Remont łazienki i malowanie płytek



Mój spadek aktywności na wszystkich kanałach wynikał również z przedsięwzięcia jakim był zaplanowany na czerwiec remont łazienki. Miało być szybko, sprawnie i niskim kosztem, a wyszło jak zawsze… Po dwóch tygodniach walki wciąż jeszcze nie wszystko jest skończone, ale pomału zaczynamy wychodzić na prostą. Remont robiliśmy z wykorzystaniem farb do malowania płytek ceramicznych i tak sobie pomyślałam, że zrobię o tym osobny wpis jak już wszystko będzie gotowe. Dajcie tylko znać czy w ogóle bylibyście zainteresowani taką tematyką.

Tak w skrócie wyglądał mój czerwiec. Napiszcie co fajnego działo się w zeszłym miesiącu u Was i jak go będziecie wspominać. Cieszycie się, że już się skończył czy wręcz przeciwnie?

Pozdrawiam
Ania
Maseczki na trądzik, które warto zawsze mieć pod ręką

22:58

Maseczki na trądzik, które warto zawsze mieć pod ręką


Maseczki do twarzy to jeden z niewielu kosmetyków pielęgnacyjnych, które posiadam w ilości więcej niż jednej sztuki. Raz, że zwyczajnie lubię mieć w tej kwestii wybór, a dwa, że i moja skóra trądzikowa ma różne potrzeby, które potrafią czasem zmieniać się dosłownie z dnia na dzień w zależności od różnych czynników.

Niezależnie jednak od tego jakie konkretne maseczki goszczą akurat w mojej kosmetyczce, zwykle można podzielić je trzy podstawowe grupy, które w moim odczuciu stanowią bazę pielęgnacji cery trądzikowej. Jakie maseczki na trądzik warto w takim razie zawsze mieć zawsze pod ręką by móc szybko reagować na różne potrzeby skóry problematycznej?

Maseczki na trądzik, które warto mieć pod ręką


maseczki na trądzik blog

Maseczki złuszczające z kwasami


Nie jest żadną tajemnicą, że w pielęgnacji cery trądzikowej bardzo dobrze sprawdzają się kosmetyki z kwasami. Złuszczają martwy naskórek, odblokowują pory, wygładzają strukturę skóry i poprawiają jej koloryt, a także zmniejszają widoczność przebarwień. W moim przypadku codzienne mikrozłuszczanie skóry delikatnymi kosmetykami z kwasami daje bardzo dobre rezultaty, ale nie każdy chce lub może stosować kwasy na co dzień, szczególnie latem.

W takiej sytuacji warto mieć pod ręką maseczkę z kwasami, po którą będziemy mogli sięgnąć w każdej chwili gdy zajdzie taka potrzeba, a której nawet jednorazowe użycie da o wiele lepsze i bardziej widoczne rezultaty niż jednorazowe użycie serum czy toniku z kwasem.

Produkty, które polecam:


naturalna maseczka na trądzik z kwasem glikolowym

Maseczki oczyszczające z glinką


Drugim rodzajem maseczki na trądzik, którą zawsze warto mieć w kosmetyczce są maseczki oczyszczające na bazie glinek. W zależności od preferencji mogą to być czyste glinki do samodzielnego mieszania (np. z ulubionym olejkiem i hydrolatem) lub gotowe maseczki na bazie glinek dostępne w ofercie chyba większości firm kosmetycznych.

Glinki dogłębnie oczyszczają skórę wiążąc znajdujące się na jej powierzchni zanieczyszczenia, bakterie, toksyny i sebum, a także dostarczają skórze cennych minerałów. Na rynku dostępne są różne rodzaje glinek, z których najpopularniejsze są glinka biała, glinka zielona, glinka ghassoul oraz glinka czerwona.

Wybór konkretnego rodzaju glinki jest sprawą indywidualną. Warto przetestować kilka i sprawdzić, co najlepiej sprawdza się na naszej skórze. Niektóre sklepy, jak np. Organique sprzedają glinki na wagę, co pozwala niewielkim kosztem nabyć małe porcje do testów zanim zdecydujemy się na zakup pełnego opakowania. Jeśli o mnie chodzi, to moim osobistym faworytem jest glinka biała, czyli kaolin.

Produkty, które polecam:


maska na trądzik z białą glinką kaolinową

Maseczki algowe


Posiadając cerę trądzikową warto mieć pod ręką również kosmetyki, które pomogą łagodzić bolesne stany zapalne i nawilżać skórę przesuszoną stosowaniem kwasów czy preparatów antytrądzikowych. W tej roli doskonale sprawdzą się maski algowe.

Algi zawierają wiele cennych dla skóry substancji w łatwo przyswajalnej formie, dzięki czemu dostarczają skórze aminokwasów, lipidów, witamin (głównie z grupy B - B1, B2, B5, B6, B12) oraz mikroelementów, takich jak brom, cynk, jod, wapń, żelazo, miedź, magnez i mangan.

O tym jak stosować algi i dlaczego warto to robić pisałam już kiedyś na blogu, więc jeśli jesteście bliżej zainteresowani tym tematem to odsyłam Was do tamtego wpisu. Pamiętajcie też, że maska algowa działa na skórę jak opatrunek okluzyjny, dlatego dla wzmocnienia efektów warto zastosować pod nią ulubione serum nawilżające lub odżywczą ampułkę.

Produkty, które polecam:


maseczka na trądzik algowa

maseczki na trądzik dla cery problematycznej

Tak prezentuje się mój bazowy zestaw maseczek na trądzik, ale ciekawa jestem jak to wygląda u Was! Dajcie znać jaki macie rodzaj cery, jakie maseczki najlepiej się u Was sprawdzają i ile maseczek macie zwykle otwartych jednocześnie?

Pozdrawiam
Ania
Copyright © 2017 Po tej stronie lustra