Shea Body Scrub The Body Shop

19:38 Ania 12 Comments

Dziś chciałabym napisać Wam kilka słów o scrubie do ciała od The Body Shop. Shea Body Scrub wchodził w skład wygranego w konkursie bałwanka, o którym pisałam Wam TUTAJ i szczerze mówiąc, bardzo się cieszę, że było to tylko małe opakowanie, które nie kosztowało mnie ani złotówki...




Przede wszystkim scrub nie wiele robi, jeśli chodzi o zdzieranie martwego naskórka, a więc nie spełnia swojego podstawowego zadania. Jego konsystencja jest za mało zbita, przez co w ogóle nie trzymał się ciała. Większość tego co nabrałam na dłoń po prostu spadała, a to co zostało rozpuszczało się na wilgotnej skórze dosłownie w mgnieniu oka, jeszcze zanim zdążyłam te resztki cokolwiek rozprowadzić na ciele, nie mówiąc już o wykonaniu masażu. Poza tym, produkt jest bardzo, ale to bardzo tłusty. Z jednej strony mogłoby to być zaletą, bo można by już sobie odpuścić nakładanie balsamu, z drugiej zaś - przechowując go trzeba bardzo uważać, bo jeśli niedokładnie zakręcimy wieczko, cały ten olej z niego wycieka brudząc wszystko na około.

To oczywiście tylko moja opinia po zużyciu tych skromnych 50 ml (choć jestem pewna, że pełnowymiarowe opakowanie nic by tutaj nie zmieniło, może tylko na minus, bo dłużej bym się męczyła z ich zużyciem), ale szczerze mówiąc to doświadczenie było na tyle nieprzyjemne, że nie zamierzam poznawać bliżej pozostałych scrubów The Body Shop.

Ps. Nigdzie na opakowaniu nie mogę znaleźć składu, więc zainteresowanych odsyłam do strony producenta (KLIK).


Znacie scruby The Body Shop?
Jakie jest Wasze zdanie na ich temat?


Zobacz także:

12 komentarzy:

  1. miałam masełko miodowe i ok peelingu jeszcze nie miałam okazji używania od nich.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masełka mają świetne, choć wersji miodowej jeszcze nie próbowałam:)

      Usuń
  2. Nie używałam żadnego peelingu z TBS :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Dobrze wiedzieć, że to taka PASKUDA:)

    OdpowiedzUsuń
  4. a to szkoda. nie próbowałam peelingów z body shopu, odkąd mam rękawice kessa to się w peelingi nie bawię :P aczkolwiek kusi mnie zrobienie kawowego :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kawowy jest świetny, skuś się kiedyś:) Kessę oglądałam jakiś czas temu w Organique i skoro polecasz to chyba się skuszę:)

      Usuń
  5. No cóż nawet TBS ma buble do pielęgnacji ciała. Każdej firmie się zdarza ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W końcu nikt nie jest doskonały:)

      Usuń
  6. lubię delikatną warstewkę na skórze po peelingu, ale nadmiernych tłuściochów nie znoszę :/

    OdpowiedzUsuń
  7. Peeling wygląda świetnie, z pewnością jest typowym zdzieraczem - co bardzo lubię w takich produktach. Niestety tak jak poprzedniczka - nie znoszę, kiedy po aplikacji na ciele mam tłustą warstwę :/

    Obserwuję. :)
    W wolnej chwili zapraszam na mojego bloga:
    http://niekoffanaa.blogspot.com
    Oraz na drugiego bloga: http://nkfn.pinger.pl

    OdpowiedzUsuń

Drogi czytelniku! Skoro trafiłeś na mojego bloga, będzie mi bardzo miło jeśli zostawisz po sobie ślad w postaci komentarza i podzielisz się swoją opinią :) Jednocześnie informuję, że komentarze obraźliwe, świadczące o nie przeczytaniu artykułu lub służące wyłącznie autoreklamie będą usuwane.