Rossmann promocje - czy naprawdę warto z nich skorzystać?

12:32 Ania 93 Comments


Dziś rano rozpoczęło się kolejne wielkie zakupowe szaleństwo w drogeriach Rossmann. Ze wszystkich stron atakują nas na blogach wpisy polecające kosmetyki, które warto podczas tak dużej promocji kupić, a ja trochę tak na przekór chciałabym Was dzisiaj skłonić do reflekcji, czy aby na pewno warto z promocji w Rossmannie skorzstać. Bo choć oczywiście promocja rzędu -49% to naprawdę świetna okazja do zakupów, to jednak jeśli tak się dobrze nad tym zastanowić, możemy na niej zarówno zaoszczędzić, jak i... stracić. Dlatego chciałabym, żebyście zanim pobiegniecie do Rossmanna i staniecie w szranki o niemacany produkt, zadały sobie kilka pytań.

 

Czy kupiłabym dany produkt, gdyby nie promocja?


Na początek zaznaczę, że chodzi mi tutaj o samą cenę i nasze możliwości finansowe, ale o sam fakt pragnienia posiadania danego produktu. Czy chciałaś go mieć już od jakiegoś czasu, ale w cenie regularnej był dla Ciebie zbyt drogi, albo bałaś się, że się nie sprawdzi? Jeśli tak, to w porządku - idź i go kup. W końcu jest okazja. Jeśli jednak normalnie nawet byś na ten produkt nie spojrzała i kompletnie Cię nie interesował (bo rzadko sięgasz po drogeryjne kosmetyki, bo źle się czujesz w tym kolorze, bo nie lubisz maskar z tradycyjną szczoteczką), a teraz pod wpływem tylu rekomendacji i poleceń, panującej w drogerii atmosfery polowania, czy kombinacji niskiej ceny i kolorowego opakowania nagle poczułaś nieodpartą potrzebę wrzucenia go do koszyka... odpuść. Bo dokonując takiego kompulsywnego zakupu, ignorując pod wpływem chwili swoje rzeczywiste potrzeby i preferencje tylko na tym stracisz. Wyjdź z drogerii, weź głęboki oddech, pozwól żeby emocje opadły i przemyśl sprawę na spokojnie. Najprawdopodobniej za kilkadziesiąt minut już nie będziesz pamiętała o tej szmince, a to tylko świadczy o tym, że tak naprawdę wcale jej nie chcesz i nie potrzebujesz. A jeśli nie zapomnisz i dalej będziesz chciała ją mieć - nic straconego. Za jakiś czas promocja się powtórzy, a Ty już wtedy będziesz pewna swojej decyzji.

Czy potrzebuję tego produktu teraz?


Jeśli na poprzednie pytanie odpowiedziałaś twierdząco, pozostaje nam jeszcze jedna kwestia - czy musisz ten produkt mieć już teraz? Jeśli akurat kończy Ci się podkład/puder/tusz do rzęs i chcesz kupić nowy - nie ma sprawy. Albo używasz zawsze tego samego produktu, bo to Twój sprawdzony, ulubiony i chcesz mieć jedno opakowanie na zapas. Albo wiesz, że zbliża się Dzień Matki, urodziny przyjaciółki/imieniny siostry i chcesz im sprawić prezent. Wtedy jak najbardziej nie ma sprawy - idziesz i kupujesz. Ale jeśli w Twojej kosmetyczce leży jeszcze pięć różnych maskar, trzy podkłady i sześć czerwonych szminek, to czy naprawdę potrzebujesz kolejnej? Nie. Pamiętaj, że kosmetyki też mają określoną datę ważności i nie ma co ich gromadzić na zapas. Oczywiście nie chcę tu nikogo nawracać na kosmetyczny minimalizm, bo samej mi pewnie do niego daleko, ale pamiętaj, że jeśli kupisz na promocji coś, czego później  nie zużyjesz to na takim zakupie nic nie zaoszczędzisz, wręcz przeciwnie. Równie dobrze mogłabyś tą kwotę wyjąć z portfela i wrzucić do kosza na śmieci. Zrobiłabyś to? Założę się nie.

Jakie produkty warto więc kupić podczas promocji?

 

- takie, które od dawna bardzo chciałaś wypróbować, ale w regularnej cenie są dla Ciebie zbyt drogie,
- takie, które właśnie Ci się kończą, albo których używasz na bieżąco i wiesz na pewno, że nic się nie zmarnuje.

W pozostałych przypadkach warto zastanowić się, czy lepiej  nie odpuścić, a zaoszczędzone w ten sposób pieniążki odłożyć i za jakiś czas kupić sobie coś, o czym naprawdę marzysz.

Pozdrawiam,
Ania

Zobacz także:

93 komentarze:

  1. Mam podobne zdanie, zwłaszcza, że tak naprawdę większość tych kosmetyków (Bourjois, Revlon, L'Oreal, Rimmel) można kupić w każdej chwili w Internecie, w podobnych cenach, jak te promocyjne :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No dokładnie :) Ja rozumiem jak ktoś korzystając z okazji uzupełnia braki, albo robi zapas ulubieńców, ale jak patrzę czasami jakie siatki dziewczyny stamtąd wynoszą, to aż jestem przerażona.

      Usuń
  2. ja juuuz niesteyy sie oblowilam w rossmanie :) i wyydalam 100 zł :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sporo, a to dopiero początek :) Mam nadzieję w takim razie, że wszystkie kupione produkty z przyjemnością zużyjesz :)

      Usuń
  3. Dlatego wydaję mi się, że przed zakupami warto zajrzeć do kosmetyczki co nam się na prawdę kończy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tak, zwłaszcza jak ktoś ma właśnie bardzo dużo kosmetyków i nie zawsze wszystkie ogarnia :)

      Usuń
  4. Mądry post :) Ja jeśli korzystam to kupuję właśnie to, co w normalnie cenie jest dla mnie za drogie, a chcę wypróbować..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I takie podejście właśnie jest ok :) Wtedy korzystanie z promocji naprawdę ma sens, a Ty rzeczywiście na tym korzystasz :) Super :)

      Usuń
  5. Ja w kategorii twarz nic nie kupię. Nie potrzebuję, mam tego masę. Na oczy się pokuszę o dwie rzeczy. Starałam sie właśnie odpowiedzieć w głowie na pytanie czy gdyby nie promocja to bym to kupiła.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :) No j jak? Bo ja bardzo często łapię się na tym, że jednak nie i aż sama jestem zdumiona dlaczego właściwie to chciałam :D

      Usuń
  6. Ja już skorzystałam w SP bo promo była wcześniej, a jestem w gorącej wodzie kąpana. Niestety mam jednak słabość do Ross. więc niewykluczone, że jeszcze coś dokupię. Jeśli chodzi o oszczędność na tych promocjach to jest trochę złudna bo widząc dużą promocję wiele osób (w tym ja) automatycznie kupuje więcej niż kupiłoby normalnie. W SP kupiłam m.in dwa tusze. Czy ich potrzebowałam na teraz bo mi się kończyły produkty? Nie... ale chciałam spróbować;) Tak na prawdę doskonale wiem, że nie ma co się rzucać bo w listopadzie będzie kolejna promocja i z częścią zakupów można poczekać, ale to jest chyba kwestia charakteru:P Reasumując wiem, że nie ma co szaleć, ale i tak jeszcze się nie zdarzyło żebym nie skorzystała. Takie życie:P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobrze, że przynajmniej masz tego świadomość, to już połowa sukcesu :) Ja akurat na Rossmanna jestem raczej odporna, a sklepów, na których asortyment odporna nie jestem nie ma w moim mieście, więc jestem cwana ;) Obecnie moim największym problemem zakupowym są woski i świeczki, co z resztą widać po ostatnich postach z nowościami. No fioła dostałam na tym punkcie i muszę się mocno pilnować, bo jak widzę jakieś niedostępne u nas normalnie perełki, albo dobrą promocję, to brałabym tonami, a to jeszcze mniej rajonalne zakupy niż kosmetyki :D

      Usuń
    2. No tak, każdy ma jakiegoś bzika:D Mnie na szczęście YC w ogóle już nie rusza, w sensie woski bo wszelkie świece bardzo lubię:) Ja mam wrażenie, że ciągle się gdzieś snuję w Ross. Pewnie dlatego, że w Łodzi jest niemal na każdym kroku, a jak się wejdzie to często chociażby głupi żel pod prysznic kupię. Rzecz jasna kręci mnie też S. i D. ale tam już trochę ograniczają finanse więc trzeba się pilnować:)

      Usuń
    3. Oj w S i D to bym poszalała, oby tylko portfel pozwolił ;) Ale też szczęście w nieszczęściu, że żadnej z tych perfumerii w mojej małej mieścinie nie ma :D Nie mniej jednak już wyczekuję grudniowej promocji na MACa w Douglasie ;)

      Usuń
  7. Ja na szczęście nic nie potrzebuję obecnie, a ni na nic nie mam ochoty :). Mój portfel jest bezpieczny.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To zupełnie tak jak ja :) Chociaż z tym bezpieczeństwem portfela to bym w moim przypadku nie przesadzała, bo poza Rossmannem jest jeszcze cała masa innych pokus :)

      Usuń
  8. Ja weszłam dzisiaj i wyszłam z pustymi rękoma :D i jestem z siebie dumna. Nic specjalnie nie potrzebuję ale może się skuszę na jakiś cień i szminkę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szacun :) Ja przezornie nawet tam nie wchodzę, bo boję się, że samo by mi coś do koszyka wpadło ;)

      Usuń
  9. Bardzo dobry post! Kupiłam tylko to, co chciałam i mam zamiar kupić jeszcze tylko tusz do rzęs, który jest dla mnie bardzo sprawdzony i dam sobie spokój. Te promocje to jakieś szaleństwo. Tu, w Warszawie, była kolejka już przed otwarciem... Masakra ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wyobrażam sobie :) Ja mieszkam w małym mieście, a też żeby się dopchać do szafy jakiejkolwiek marki to trzeba mieć twarde łokcie :D No i powiem szczerze, że przeraża mnie jak widzę kobiety wychodzące z drogerii z pełnymi po brzegi siatkami...

      Usuń
  10. Fajny post, słowa rozsądku :) Na mnie rozsądek przyszedł z czasem, na pierwszej takiej promocji na którą w ogóle trafiłam to przesadziłam grubo z zakupami :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Takie rzeczy chyba też przychodzą z wiekiem :) Ja na poprzednich promocjach może nie szalałam, ale kupowałam jakieś tam pojedyncze produkty, a teraz jakoś tak wychodzi, że w ogóle nawet tam nie chodzę :)

      Usuń
  11. Na pierwszej promocji nie była a dziś się wybieram zobaczyć.Wcześniej byłam przed promocją porobiłam sobie zdjęcia tych produktów,które potrzebuję i spisałam sobie ceny.Zobaczymy jak to jest z tymi promocjami.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, no to koniecznie daj znać, bo już słyszałam w internecie głosy, że tuż przed promocją ceny niektórych kosmetyków poszły o kilka złotych w górę. Sama nie jestem na bieżąco, ale zastanawiam się, czy to prawda.

      Usuń
  12. Teraz na blogerze istny szał - nie znajdziesz innego posta jak PROMOCJA W ROSMANIE ! Wow :D

    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No niestety, takie życie blogera - trzeba być na czasie ;)

      Usuń
  13. Mądrze napisane. Warto się zastanowić przed zakupem.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  14. Podchodzę do tego tak samo - nie kupuję już "na ilość" a patrząc na jakość. Kupiłam dzisiaj tylko korektor, który bardzo lubię i mi się skończył i paletę do konturowania, którą pokazałaś na zdjęciach. Zapasów nie robię, bo wiem, że mam potem problem z ich zużyciem.

    Dodatkowo ceny w internecie są zbliżone do tych z rossmannowej promocji, więc nie ma co płakać - tam kosmetyki dostępne są cały rok :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I taka postawa mi się podoba :) Ja szczerze mówiąc bardzo nie lubię mieć dużych zapasów kosmetycznych, bo potem często jest tak, że pojawia się na rynku coś nowego, co miałabym ochotę wypróbować, a nie mogę, bo wiem, że produkt z tej kategorii jeszcze czeka na mnie w szufladzie i muszę go najpier zużyć. To mnie frustruje ;)

      Usuń
  15. Miła odmiana od postów polecających co kupić :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Postanowiłam się wybić, a co ;)

      Usuń
  16. Rozsądny post, ja np. wybiorę się tylko na dni promocji produktów do makijażu oczu i zrobię mały zapas tuszów do rzęs (max 2). Może i są rzeczy, które mnie ciekawią i kusi, żeby skorzystać z promocji, ale z drugiej strony wiem, że ich nie potrzebuję i tak naprawdę wcale nie muszę ich mieć a po co kupować coś, z czego potem najprawdopodobniej nie do końca będę zadowolona, bo już mam ulubieńca z tej kategorii.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie :) Ja zwykle też właśnie tusze do rzęs na takich promocjach kupuję, ale aktualnie mam jeszcze jeden w zapasie, więc odpuszczam :)

      Usuń
  17. ja sobie darowałam, mam wszystkiego na co najmniej rok, akurat jak mi się skonzy to będzie nowa promocja:P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewnie :) Rossmann co roku raczy nas taką na wiosnę i na jesieni, a w między czasie jest jeszcze mnóstwo promocji -40% jak nie w Rossmannie, to w Naturze, Hebe albo SuperPharm :)

      Usuń
  18. W końcu post w którym ktoś nie poleca produktów... Ja sama chciałam stworzyć cos takiego jak Ty, ale teraz nie wiem czy jest sens skoro juz napisałaś wszystko :) podpisuje sie pod wszystkim co przeczytałam u Ciebie i dlatego sama w tym roku nie skorzystam. Jest kilka produktów które chciałam przetestować, ale mam zapasy i to daje mi do myślenia ze nie warto kupować kolejnych produktów, gdy jeszcze tyle czeka w kolejce :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczywiście, że jest sens - pisz Kochana! Ja z całą pewnością nie wyczerpałam tematu i Tobie z pewnością uda się poruszyć jakiś aspekt, który ja być może pominęłam :) No i jak ktoś nie trafi na mój post, to może trafi na Twój :)

      Usuń
  19. Podpisuję się pod tym wszystkim czym mogę 😊

    OdpowiedzUsuń
  20. Bardzo dobry temat postu. Ja sama kupiłam tylko te rzeczy, które mi się kończą i które chciałam wypróbować ;) nic ponadto :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Brawo, możesz być z siebie dumna :) O wiele łatwiej jest w ogóle nie pójść, niż pójść i wyjść tylko z tym co się miało na liście :)

      Usuń
  21. Właśnie tak działa (nie)stety marketing. "kupię teraz bo taniej, potem się może przyda" ale najczęściej okazuje się, że produkty się marnują bo nie zdążymy ich zużyć do końca daty ważności ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie tak :) I niestety nie każdy zdaje sobie z tego sprawę, albo zdaje, ale mimo wszystko jest na takie zabiegi podatny. No i moim zdaniem dochodzi tu jeszcze kwestia zbieractwa - niektórzy lubią kolekcjonować kosmetyki i po prostu mieć ich dużo, a już niekoniecznie używać :)

      Usuń
  22. Ja chciałam 3 podkłady z całych tych 3 tur, ale udało mi się dorwać tylko 1 :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Znak od niebios normalnie ;) A na jakie podkłady polowałaś?

      Usuń
    2. Przygarnęłam L'Oreal True Match. A chciałam jeszcze Bourjois Healthy Mix i Dr. Irena Eris, ale nie było moich odcieni, więc jakoś usilnienie objeździłam pół miasta żeby je znaleźć, ale byłaby to dobra okazja żeby wypróbować coś taniej. Bo np. L'oreala dorwałam po tej promocji nawet taniej niż online :)

      Usuń
  23. Mądrze napisane. Warto się zastanowić przed zakupem.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że się ze mną zgadzasz :)

      Usuń
  24. Kiedyś kupowałam jak szalona, bo nie byłam tak wkręcona w świat kosmetyków i chyba myślałam, że te promocje nie istnieją (choć to było kilka lat temu i mam wrażenie, że wtedy naprawdę było z tym ciężej), a teraz cała masa, jak nie dni lifestyle, to dwa razy w roku rossmann i jeszcze coś. Niestety do dziś te nagromadzone rzeczy u mnie leżą;/ Teraz jak coś kupuję to decyduję się na marki, których normalnie nie kupuję bo są dla mnie zbyt drogie - mówię o Irenie Eris, której dziś kupiłam dwa pudry i potem mam zamiar kupić dwie pomadki, jedną wibo i Lovely (czyli najtańszych marek, do których moje zaufanie jest średnie), wolę już dołożyć i kupić sprawdzony produkt, ale w czasie promocji za przysłowiowy bezcen można spróbować. Uwielbiam tusze L'oreala, podkłady Bourjous, kosemtyki MaxFactor, ale na nie niemal zawsze jest promocja (a czy naprawdę to taka różnica czy to jest 40 czy 50%?) i kupuję teraz już tylko wtedy gdy coś mi się kończy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Do pewnych rzeczy chyba po prostu trzeba dojrzeć. Ja podobnie jak Ty bardzo lubię tusze L'Oreala, ale mam jeszcze dwa w zapasie, więc nie potrzebuję kolejnego, a tak jak piszesz - na te produkty promocje są bardzo często, jak nie tu, to gdzie indziej. Produkty Provoke mnie nieco kuszą i być może na jakiś bym się skusiła, ale w Rossmannach w moim mieście najzwyczajniej w świecie są one niedostępne, więc pokusa sama się zwalcza ;)

      Usuń
  25. Mi skończył się właśnie podkład i krem BB i mam ogromną ochotę na CC z Bell w odcieniu Porcelain - najjaśniejszym (HYPOallergenic), ale nigdzie nie mogę dostać - u nas nie ma szafy Bell, a u moich znajomych jest już wykupiony. Przez stronę także nie da się zamówić :( gdyby ktoś chciał pomóc w zakupie, to będę wdzięczna :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U siebie też chyba szafy Bell nie widziałam :/ Ale jutro będę jeszcze w Rosku, bo potrzebuję plastikowych buteleczek do przelania kosmetyków na wyjazd, to zerknę i dam Ci znać :)

      Usuń
  26. w pełni popieram to co napisałaś :) ja chciałabym kupić jedynie tusz, bo mi się skończył, ale zobaczymy jak mi to wyjdzie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Będę trzymać kciuki, żeby silna wola wygrała i na tuszu się skończyło ;) Ale wiem, że czasem jak już człowiek stanie przed tą szafą, to ciężko jest odejść tylko z tym, po co się przyszło :)

      Usuń
  27. Już Ci mówiłam że ja ani razu nie byłam na tych promocjach żadnych ;) a powoli mam dosć postów 'co kupić?' a póżniej 'co kupiłam?' ech... kiedys jakiś strateg marketingu wypowidał się na ten temat móiąć , ze to tylko pozory - niby jest promocja ale sklep lekko podwyższa cenę innych artykułów więc nie wiem czy to aż taki wielki szał iść na - 49 ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mówię, jeśli ktoś i tak chciał coś kupić i może to teraz zrobić połowę taniej, to jak najbardziej. Ale iść i kupić siatę kosmetyków,tylko dlatego, że są dużo przecenione, no to dla mnie trochę mija się z celem.

      Usuń
  28. ja kupuję to, co zawsze było dla mnie za drogie oraz kosmetyki których zawsze używam i się szybko kończą ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No i super :) Wtedy naprawdę na takiej promocji korzystasz :)

      Usuń
  29. Obecnie przebywam w De i nie mam możliwości zrobienia zakupów :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szkoda :/ Ale za to masz dostęp do DMu i produktów niedostępnych w PL :)

      Usuń
  30. Właśnie czy nie lepiej sobie odpuścić i odłożyć na coś lepszego 👍🏻

    OdpowiedzUsuń
  31. Widzę że już chyba wszyscy powoli są zmęczeni nieustannymi promocjami, jak nie Rossmann, to SuperPharm, a jak nie SP to Natura. Przyznam, że ja już właściwie nie zwracam na nie uwagi, kupuję tylko to co jest mi potrzebne, zapasów nie robię. Po co, wkrótce znowu promo :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Coś w tym jest :) Ostatnio tych promocji jest naprawdę dużo, jak nie w tej drogerii, to w jakiejś innej. Dlatego właśnie nie rozumiem do końca tego szału :)

      Usuń
  32. Właśnie podeszłam do tej promocji w ten sposób, jak podsumowałaś to na końcu.
    - Kupiłam rzeczy, na które już dawno miałam ochotę, ale szkoda mi było pieniędzy bo np. mam już rozświetlacz, ale chcę sprawdzić czy inny mi spasuje
    - Kupiłam podkład, który kocham i który idzie u mnie jak woda <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No i to się nazywa rozsądne podejście do zakupów :) Sama działam dokładnie w ten sam sposób, choć akurat to już moja druga edycja tej promocji kiedy zupełnie odpuszczam, bo wszystko mam :)

      Usuń
  33. Święta racja, Aniu! Właśnie dlatego nie skorzystałam z oferty - po prostu w tej chwili nie potrzebuję niczego nowego do makijażu ;) A bezsensem jest zakup czegoś tylko dlatego, że cena jest bardzo atrakcyjna... Moje polskie zakupy w Rossmanie ograniczyły się jedynie do zakupu ręczników jednorazowych :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, te ręczniki to muszę w końcu wypróbować, bo dużo osób je zachwala, a ja wciąż używam zwykłych papierowych :)

      Usuń
  34. Właśnie, bardzo dobre podejście. Ale ja akurat jestem bardzo spontaniczna niestety... jeśli chodzi o zakupy, bo w innych sprawach niekoniecznie;)
    W każdym razie kupiłam puder Provoke, bo używam go non stop i jest cudowny, pomadkę też tej marki, bo chciałam ją wypróbować, ale to było planowane, I mniej planowane, ale też chciałam go mieć Brow Artist z Loreala i kredkę do ust Essence, ale ona to już za grosze;) W Sephorze to już nie planowałam, ale kupiłam kredkę MUFE - ma tak obłędny kolor, że zbieram komplementy, i choć trochę kosztuje, to warto było, bo śliczna jest... Właśnie, cała ja.... ciągle mnie coś urzeka;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na jakiś kosmetyk Provoke pewnie i ja bym się skusiła, ale u mnie akurat nie ma produktów tej marki, niestety. Albo stety, zależy jak na to spojrzeć ;) A spontaniczne zakupy i mi się zdarzają, nie mówię, że nie, zwłaszcza jak jestem w Warszawie i wejdę do jakiegoś sklepu, którego u siebie nie mam. Ale co innego kupić jeden produkt, który nas w jakiś sposób urzekł, a co innego wyjść z pełną siatką :)

      Usuń
  35. Ja bardzo chętnie skusiłabym się na jakiś podkład :)

    OdpowiedzUsuń
  36. Ja po ostatniej promocji nie mam już ochoty na przepychanie się przy szafach z kosmetykami.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To jest temat na osobny wpis, ale zachowanie co niektórych w drogerii w czasie promocji przyprawia mnie o zawroty głowy :/ Podobnie jak Ty nie mam ochoty na takie przepychanki :/

      Usuń
  37. ja na tej promocji kupuję tylko to czego na prawdę potrzebuję i to co od dłuższego czasu chciałam kupić jednak nie wiedziałam czy sprawdzi się to u mnie w 100% a nie chciałam ryzykować i płacić za nie tak dużo.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No i super :) Sama też zawsze staram się tak robić :)

      Usuń
  38. Ja wczoraj wydałam ponad 70 złoty w Rossmannie. :) ale tak się złożyło, że kończy mi się podkład i puder, a róż z Bourjois od dawna mi się podobał. :) w następnym tygodniu planuję kupić tylko tusz. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czyli wszystko się przyda :) Róże Bourjois są piękne, sama też miałam jeden :) A jaki odcień wybrałaś?

      Usuń
  39. Racjonalne myślenie zostaje w domu, kiedy idę na zakupy :) Ale wczoraj udało mi się nie kupić nic z tej tylko racji, że jest taniej. Było tyle świetnych podkładów, zachwalanych i rekomendowanych (i nawet jeszcze nie zmacanych), a mnie udało się pamiętać, że oszczędzam na podkład mineralny i nowy pędzel do niego. Myślę, że gdybym pozwoliła sobie podczas tej promocji kupić kilka dodatkowych kosmetyków, bo jest okazja, teraz i w przyszłych etapach, ich łączna cena przekroczyłaby moje planowane zakupy podkładu i pędzla.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Poruszyłaś bardzo ważną kwestię - ja osobiście aż się zrzymam, jak ktoś narzeka, że nie stać go np. na szminkę z MACa, a potem przy okazji tego typu promocji pokazuje całą siatkę zakupów, których wartość znacznie przekracza wartość takiej szminki. Ja podobnie jak Ty wolę unikać pokus, poczekać i kupić sobie choćby jeden produkt, ale za to taki, o którym już od jakiegoś czasu marzyłam.

      Usuń
  40. Czasem udało mi się kupić coś fajnego na promocjach. :-) Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  41. Ja mam na oku parę rzeczy, które od dawna chciałam wypróbować, niestety nie mam na nie pieniędzy :( kupiłam sobie tylko podkład z Rimmela :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To nie jest przyjmne uczucie, kiedy jest jakaś fajna promocja na coś, co bardzo chcielibyśmy mieć, a nasze konto akurat świeci pustkami :/ Ale nie martw się, promocja na pewno jeszcze się powtórzy, może w jakimś dogodniejszym dla Twojego portfela czasie i wtedy kupisz to, na co masz ochotę :)

      Usuń
  42. Ja w sumie nigdy nie skorzystałam z tych promocji :) ale fajnie,że są, jak Ktoś ma swoje ulubione produkty to strzał w dziesiątkę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie :) Grunt to tylko mądrze z nich skorzystać :)

      Usuń
  43. Super wpis Aniu!
    U nas na promocjach nijt nie robi zapasów, tzn nigdy jeszcze nie slyszalam o tym ;D
    moze dlatego, ze u nas w dm jest zawsze tanio i np. ja osobiscie tylko do dm chodze!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :) A DM to tu w PL bardzo Wam zazdrościmy i myślę, że nie jedna z chęcią by oddała w zamian Rossmanna wraz z jego promocjami ;)

      Usuń
  44. No właśnie zgadzam się, ja może w sobotę wpadnę do rossmanna :)

    Pozdrawiam,
    > http://w-pogoni-za-idealem.blogspot.com/ <

    OdpowiedzUsuń
  45. Mądrze napisane! Sama lecę tylko po jedną, jedyną rzecz, którą planowałam kupić od dawna...

    OdpowiedzUsuń
  46. często taniej niż na promocji pewne kosmetyki mogę kupić w drogeriach internetowych, dlatego coraz rzadziej korzystam z promocji Rossmannowskich ;)

    OdpowiedzUsuń
  47. Ja nie szaleję na tego typu akcjach, kupuje tylko dwie maskary, bo wiem, że je zużyję :)

    OdpowiedzUsuń

Drogi czytelniku! Skoro trafiłeś na mojego bloga, będzie mi bardzo miło jeśli zostawisz po sobie ślad w postaci komentarza i podzielisz się swoją opinią :) Jednocześnie informuję, że komentarze obraźliwe, świadczące o nie przeczytaniu artykułu lub służące wyłącznie autoreklamie będą usuwane.