12:05

The Last Paradise Yankee Candle

Pogoda w tym roku na majówkę nie dopisała, chociaż może to i dobrze? Zawsze to mniej szkoda, że nie można nigdzie wyjechać przez panujące wciąż obostrzenia, kiedy za oknem zimno i pada. Żeby jednak nie było tak całkiem smutno, przychodzę dziś zabrać Was w pachnącą podróż na rajską wyspę z nowym zapachem Yankee Candle The Last Paradise. Zapraszam na pokład! 😉

Yankee Candle The Last Paradise

Opis producenta

Odkryj długo poszukiwany raj z nutami rzadkich, egzotycznych owoców i kwiatów lasu deszczowego

Nuty zapachowe

  • nuty głowy: zielone liście, zielone jabłko, hibiskus
  • nuty serca: kwiat wończy, dzika trawa, orchidea, mimoza, plumeria
  • nuty bazy: liść fiołka, piżmo, mech


Jak pachnie świeca The Last Paradise Yankee Candle?

Wizualnie świeca Yankee Candle The Last Paradise może nie zachwyca tak, jak inne zapachy z wiosennej kolekcji, ale pod względem zapachu zdecydowanie plasuje się w czołówce. Mamy tu niezwykle miłe dla nosa połączenie subtelnego zapachu egzotycznych kwiatów i soczystych, tropikalnych owoców. Całość jest dość słodka i odurzająca, ale mimo to nie dusi i nie przytłacza - wręcz przeciwnie, zapach zachowuje sporą dozę orzeźwienia i lekkości, dzięki czemu powinien sprawdzić się nawet w cieplejsze, letnie dni. Generalnie kompozycja przypomina mi trochę zapach Sun Drenched Apricot Rose z kolekcji Q1 2018 i myślę, że jeśli lubiliście tamten, to The Last Paradise rówież powinien przypaść Wam do gustu.

Jeśli chodzi o moc, to w dużej świecy oceniłabym ją jako średnią w kierunku dobrej. Na moim metrażu (świece palę w pokoju o powierzchni nieco ponad 20m2) zapach jest wyraźnie wyczuwalny, chociaż podczas palenia przy otwartych oknach mógłby być odrobinę mocniejszy.

Podsumowując, świeca Yankee Candle The Last Paradise z kolekcji na wiosnę 2021 o tej samej nazwie, to całkiem przyjemny kwiatowo-owocowy zapach o zadowalającej mocy do palenia w średniej wielkości pomieszczeniach. Nie jest to może nic odkrywczego, co koniecznie trzeba mieć, bo podobne połączenia zapachowe pojawiały się już w ofercie marki w przeszłości, nie mniej jednak zapach jest miły dla nosa i z pewnością z przyjemnością będę po niego sięgać w cieplejsze dni. A Wy, mieliście okazję już go poznać?

 

Pozdrawiam
Ania


*Wpis powstał we współpracy z Yankee Candle Polska


12 komentarzy:

  1. Fajnie mieć taką świecę w domu. Ja musiałabym uważać na koty ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tak, koty są ciekawskie zaraz by wsadziły wąsy w płomień ;)

      Usuń
  2. Nie miałam okazji powąchać tej świecy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak się taka nadarzy to powąchaj koniecznie! Teraz już w końcu pootwierali sklepy to może będzie łatwiej...

      Usuń
  3. Ciekawi mnie ten zapach, wosk ma piękny kolor :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda, kolor jest piękny <3 Yankee w ogóle jest dla mnie mistrzem pod tym kątem <3

      Usuń
  4. Zapachu nie znam, ale opakowanie jest cudne.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak zazwyczaj u Yankee - zwykle świetnie dobierają kolor wosku i etykietę do zapachu świecy <3

      Usuń
  5. Jak tam są nuty zielonych liści i mchu, to muszę ją powąchać!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam :) Ja ich co prawda nie czuję, ale wiadomo - każdy nos jest inny, a sam zapach i tak jest bardzo przyjemny :)

      Usuń

Drogi czytelniku! Skoro trafiłeś na mojego bloga, będzie mi bardzo miło jeśli zostawisz po sobie ślad w postaci komentarza :) Jednocześnie informuję, że komentarze obraźliwe, świadczące o nie przeczytaniu artykułu lub służące wyłącznie autoreklamie będą usuwane.

Copyright © 2017 Po tej stronie lustra