Spotkanie z legendą

14:23 Ania 20 Comments

Właśnie zdenkowałam swoje pierwsze w życiu masło marki The Body Shop i od razu spieszę donieść Wam o swoich wrażeniach po spotkaniu z legendą tego formatu.

THE BODY SHOP
Brazil Nut Body Butter




Opis producenta:
Głęboko nawilżające masło do ciała do skóry suchej wygładza skórę pozostawiając ją gładką i elastyczną. Zawiera olejek z orzechów brazylijskich o właściwościach nawilżających i zmiękczających oraz masło shea i masło kakaowe.

Skład:
 Zdjęcie można powiększyć klikając na nie.

Cena:
ok. 69 zł/ 200 ml

Moja opinia:
Masło zamknięte jest w opakowaniu w formie szerokiego plastikowego słoiczka. Kolor opakowania i naklejka na wieczku nawiązują do wybranego wariantu zapachowego. Całość jest dość prosta i oszczędna w formie.

Konsystencja produktu przypomina prawdziwe masło: jest gęsta, miękka, lekko tłusta. Łatwo rozprowadza się na skórze i szybko wchłania. Zapach wersji z orzechem brazylijskim jest dość nietypowy, charakterystyczny, nie każdemu może przypaść do gustu. Ja, oprócz orzechowej nuty, wyczuwam w nim słodycz krówek (cukierków, nie łaciatych Muciek), kwasek jogurtu czy też gorzkiego kakao, oraz goryczkę świeżo palonej kawy. Jest jednak mniej intensywny niż to sobie wyobrażałam, czytając opinie o masłach TBS. Na skórze utrzymuje się jeszcze jakiś czas po aplikacji, ale wyczuwalny jest tylko z bardzo, bardzo bliska.


Wydajność produktu oceniłabym jako średnią. Opakowanie o pojemności 200 ml wystarczyło mi na nieco ponad 2 tygodnie codziennego stosowania, a smarowałam się masełkiem niemal od stóp do głów. W moim przypadku taka wydajność mieści się w normie.

Jeśli chodzi o działanie, to jest ono naprawdę bardzo dobre, czego z resztą mogłyście się domyślić z samego faktu, że dokupiłam do testowania kolejne dwa warianty zapachowe (KLIK). Po użyciu tego masełka skóra jest bardzo dobrze nawilżona, mięciutka i milusia w dotyku. Efekt ten utrzymuje się kilkanaście godzin. Jeśli posmarujemy się po porannym prysznicu, do wieczora możemy spokojnie zapomnieć o suchej, nieprzyjemnie ściągniętej skórze.

Muszę przyznać, że trochę obawiałam się spotkania z masłami The Body Shop, bo zwykle wobec tak osławionych produktów ma się znacznie wyższe oczekiwania niż normalnie. Jak się jednak okazało, moje obawy były zupełnie bezpodstawne, a ja ani trochę się nie zawiodłam na tym legendarnym już produkcie. Jeśli tylko natrafię na promocję, chętnie będę do tego masełka wracać. W cenie regularnej raczej się nie skuszę, bo jednak 70 zł za 200 ml to uważam sporo, tym bardziej, że równie dobrze działa masło z Organic Therapy (KLIK), gdzie za 40 zł otrzymujemy aż 500 ml produktu.

Na koniec mały bonus:

Wczoraj będąc z mężem w galerii handlowej zaciągnęłam go do mojego ulubionego sklepu z artykułami dekoracyjnymi do domu i tam wreszcie znaleźliśmy odpowiedni zegar ścienny. Jak tylko wróciliśmy do domu od razu luby wywiercił dziurę na kołek i oto jest:


Prawda, że uroczy?


Zobacz także:

20 komentarzy:

  1. Masła z TBS uwielbiam i aktualnie używam waniliowego ze świątecznej kolekcji. Jak będziesz miała chwilę to wybierz się do sklepu i go powąchaj, moim zadaniem jest to najładniejsza kompozycja zapachowa :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wąchałam całą linię świąteczną, bo mam na nią kupon zniżkowy i chciałam go wykorzystać, ale chyba byłam już zbyt zmęczona po całym dniu, bo wszystkie pachniały mi jakoś tak dziwnie:/ A po wanilii właśnie, wiele sobie obiecywałam. Muszę się wybrać jeszcze raz z rana, na spokojnie:)

      Usuń
  2. szkoda, że taki drogi. A zegar po prostu przecudny! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki:) A na masełka trzeba polować na promocji:)

      Usuń
  3. Ja jestem ogromną fanką maseł do ciała TBS :) Miałam już sporo wersji, ale tej akurat nie. A zegar przepiękny! :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Jestem ciekawa tego masełka, w szczególności zapachu :) A zegar bardzo ładny!
    Zapraszam do siebie i wspólnej obserwacji :)

    OdpowiedzUsuń
  5. muszę wreszcie rozdziewiczyć moje pierwsze i póki co jedyne masło TBS i wreszcie zobaczyć o co z nimi kaman :)
    piękny zegar!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że będziesz równie zadowolona:)

      Usuń
  6. zegar iście uroczy :) próbowałam kiedyś masła z body shopu o zapachu truskawki. pachniało napawdę smakowicie i nawilżało wspaniale.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wersja truskawkowa właśnie poszła w ruch:)

      Usuń
  7. zegar śliczny :)

    nominuję Cię do Liebster Blog Award. Więcej informacji u mnie. Zapraszam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki:) Już brałam udział w tej zabawie kilka miesięcy temu:)

      Usuń
  8. Działanie bardzo kuszące, ale cena zdecydowanie wysoka, zwłaszcza za 200 ml.
    Zegar bardzo ładny :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cena regularna nie zachęca do zakupu:( Ale na promocji warto się skusić:)

      Usuń
  9. Nie mam dostępu stacjonarnego do Body Shopu :< Chociaż ceny niekoniecznie mnie przekonują :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja niestety też nie:( Mam nadzieję, że firma wreszcie otworzy ten obiecywany sklep internetowy...

      Usuń
  10. zegar cudny :) pasowałby do mojego pokoju! ja się w końcu muszę skusić na jakieś masło z The Body Shop

    OdpowiedzUsuń

Drogi czytelniku! Skoro trafiłeś na mojego bloga, będzie mi bardzo miło jeśli zostawisz po sobie ślad w postaci komentarza i podzielisz się swoją opinią :) Jednocześnie informuję, że komentarze obraźliwe, świadczące o nie przeczytaniu artykułu lub służące wyłącznie autoreklamie będą usuwane.