Czym pachnie mi zima

11:57 Ania 23 Comments

Wraz z końcem lata i nadejściem coraz chłodniejszych dni, ze wszystkich stron zaczęły mnie bombardować posty o pachnących woskach Yankee Candle, a że jestem podatna na marketing szybko zapragnęłam wypróbować to cudo. O kominku i tartach, które wybrałam pisałam Wam już TUTAJ. Dziś nadszedł czas na małe sprawozdanie z tej pachnącej przygody.


RED APPLE WREATH - to pierwszy zapach, który trafił do kominka i to od razu w całości. Łączy w sobie aromat czerwonych jabłek, orzechów, cynamonu i syropu klonowego, przywodząc na myśl świeżo upieczoną domową szarlotkę. Naprawdę piękny zapach i bardzo intensywny, wyraźnie wyczuwalny w mieszkaniu jeszcze następnego dnia.


CHRISTMAS MEMORIES - to słodki ciasteczkowy zapach świątecznych pierniczków z cynamonem, korzennymi przyprawami i prażonymi orzechami. Idealnie wpisywał się w około świąteczną atmosferę. Bardzo intensywny (pachniał nawet przez folię).


SALTED CARAMEL - to połączenie wanilii i karmelu doprawionego solą morską. Zapach bardzo intensywny i bardzo słodki, dla mnie nieco maślany. Nie mniej jednak wyjątkowo apetyczny, choć ja akurat ubóstwiam karmel, więc mogę być nieobiektywna.


SUGARED APPLE - czyli kolejne jabłuszko, tym razem z cukrem i wanilią. Z dużą ilością cukru. Zapach słodki z lekko przebijającą się jabłkową nutą. Bardzo przyjemny, delikatny, nieduszący.


SNOW IN LOVE - to wg. producenta połączenie aromatu drzew iglastych i paczuli. Najbardziej świeży i pobudzający spośród wybranych przeze mnie zapachów, niestety chyba również najmniej trafiony. Dla mnie pachnie czystością i proszkiem do prania (Vizir?). Niby ładnie, ale nie jest to zapach do aromaterapii. Prędzej sprawdzi się do odświeżenia zapachu w mieszkaniu przed  niespodziewaną wizytą gości.

Muszę przyznać, że palenie wosków stało się moim małym rytuałem umilającym długie zimowe wieczory.
Teraz, gdy zaczęło się robić cieplej, zaczynam czuć potrzebę zaopatrzenia się w kilka nowych, bardziej wiosennych zapachów.
Możecie mi jakieś polecić?


Zobacz także:

23 komentarze:

  1. mam taki sam kominek i lubię woski YC

    OdpowiedzUsuń
  2. ja ostatnio nieco już znudzona aromatami YC wypróbowałam woski sojowe Busy Bee – są jeszcze intensywniejsze od YC, ale wszystkie jedzeniowe aromaty są do siebie podobne. Jeśli lubisz taki słodki, ciasteczkowy zapach, to możesz wybrać którekolwiek ich deserowce i będzie ok :>. Tylko na pewno nie warto wkładać całego do kominka, to Bardzo Intensywne Aromaty

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie słyszałam o tych woskach, ale teraz będę miała je na uwadze:)

      Usuń
  3. Salted Carmel w czasie palenia bardzo mi pasował, tak jak piszesz pachniał maślanie. Niestety po zgaszeniu przemienił się w prawdziwego śmierdziela. Dodatkowo był bardzo trwały i długo męczyłam się z tym smrodkiem ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale śmierdział tak po każdym zgaszeniu? Czy po wypaleniu wszystkich olejków eterycznych? Na szczęście mi się jeszcze taka sytuacja nie przydarzyła, ale trochę mnie zmartwiłaś...

      Usuń
  4. Jak dla mnie Snow in love pachnie zbyt ostro, ale Salted Caramel już bardzo apetycznie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się:) Snow in love wystarczy zapalić dosłownie na chwilę, a i tak mocno go czuć.

      Usuń
  5. ja uwielbiam clean cotton, więc może u mnie Snow in love się sprawdzi :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewnie tak:) Ja za to Clean Cotton będę raczej omijać:)

      Usuń
  6. Nie znam tych wosków, ale ten pierwszy chętnie bym sobie teraz odpaliła. Właśnie niedawno zjadłam ostatni kawałek szarlotki i chciałabym więcej a nie ma, a piec się już dzisiaj nie chce. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szczęściara:) Uwielbiam to ciasto i zawsze jak paliłam Red Apple Wreath dostawałam ślinotoku;P

      Usuń
  7. CHRISTMAS MEMORIES Wg mnie nigdy koło pierniczka nie stało, ja go wręcz nie cierpię ale za to Salted Carmel jest po prostu przepiękny :D

    OdpowiedzUsuń
  8. ja mam wiśnie jakąś tak i jest piękna, również polecam gruszkę- fajne zapaszki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Owocowe lubię najbardziej, więc chętnie wypróbuję oba:)

      Usuń
  9. Niestety się nie wypowiem, bo nie miałam nigdy YC :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Koniecznie musisz się kiedyś skusić:)

      Usuń
  10. Salted Caramel kocham i uwielbiam! jeden z moich ulubionych zapachów od YC :)
    zresztą ja wiele zapachów YC bardzo lubię! :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czyli Ty też taki zapachowy słodziak jesteś:)

      Usuń
  11. Ja to lubię wiele ich zapachów, w zimowe dni paliłam mabdarin&cranberry, lake sunset, jeden z zimowej serii, truskawa super na każdą porę roku, za to mój mąż bardzo lubi lawendę z cytryną - to dobry zapach na wieczór, przed snem :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mandarin&cranberry i truskawkę chętnie wypróbuję:) Lawenda z cytryną też brzmi ciekawie:) Będę je miała na uwadze:)

      Usuń
  12. Ja na przekor pogodzie zaopatrzylam sie w pogrzewacze z Biedronki jablko cynamon:P ale woski musze chyba na jakis owocowy postawic-bedzie i na wiosne i lato;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Owocowe zapachy są dość uniwersalne, więc na pewno warto się skusić:)

      Usuń

Drogi czytelniku! Skoro trafiłeś na mojego bloga, będzie mi bardzo miło jeśli zostawisz po sobie ślad w postaci komentarza i podzielisz się swoją opinią :) Jednocześnie informuję, że komentarze obraźliwe, świadczące o nie przeczytaniu artykułu lub służące wyłącznie autoreklamie będą usuwane.