Projekt denko listopad 2015

16:04 Ania 52 Comments


Po gigantycznym denku październikowym, zużycia listopadowe wypadają dość blado. Moja denkowa torebeczka była ledwie do połowy pełna, ale jak to mówią lepiej tyle niż nic, prawda? Zapraszam Was więc na szybciutki przegląd kosmetyków, które udało mi się wykończyć w tym miesiącu.
kosmetyki


Phenome cukrowy krem do rąk z formułą anti-aging (KLIK) - bardzo przyjemny kremik o lekkiej konsystencji, świetnym działaniu i przyjemnym zapachu. Mała, gustowna tubka czyni go idealnym do noszenia w torebce. Z przyjemnością będę wracać.

Woda termalna Uriage - wersja do torebki (50 ml) i odświeżania twarzy w ciągu dnia. W łazience trzymam dużą butlę 300 ml, którą spryskuję glinki i czasem używam po prostu zamiast toniku. Uwielbiam i zawsze muszę mieć pod ręką.

The Body Shop malinowe masło do ciała - jedna z moich ulubionych wersji zapachowych, pachnąca malinową mambą. Szczególnie lubię po nią sięgać w okresie wiosenno-letnim, ale i teraz stosowanie jej to była czysta przyjemność. Nie wiem, które to już opakowanie, ale z pewnością będą kolejne.

Chanel Chance Eau Tendre (KLIK) - długo szukałam swojego zapachu, takiego w którym czułabym się dobrze zawsze i wszędzie, i którym mogłabym pachnieć do końca życia, i w końcu go znalazłam. Świeży, radosny, z nutką słodyczy. Bardzo kobiecy i elegancki. Ja na sobie go praktycznie nie czuję, za to ludzie z mojego otoczenia potrafili go komplementować nawet pod koniec dnia, więc trwałość ma lepszą niż początkowo myślałam. Na ubraniach trzyma się przez kilka dni. Kolejny flakonik w użyciu.

Organique balsam z masłem shea - tłusty, silnie odżywczy i nawilżający. Jak wiecie mam problemy z azs, które szczególnie upodobało sobie moje dłonie. Ostanio były tak suche, że skóra na kostkach zaczęła po prostu pękać do krwi i zwykłe kremy nie dawały sobie z nią rady. Kupiłam więc mały słoiczek balsamu i smarowałam nim dłonie na noc, w ciągu dnia, kiedy byłam w domu i tuż przed wyjściem na zewnątrz. Balsam bardzo szybko zregenerował popękaną skórę, natłuścił ją, odżywił i nawilżył sprawiając, że znów stała się miękka i elastyczna. Dodatkowo rozpieszczał zmysły cudownym zapachem magnolii. Na pewno będę do niego wracać.

Organique Anti-Age regenerujące masło do ciała (KLIK) - bardzo przyjemne masło do ciała, jedno z moich ulubionych w ofercie Organique. Pięknie pachnie słodkimi winogronami, ma fajną piankową konsystencję, szybko się wchłania i na długo nawilża skórę. Myślę, że zagości u mnie jeszcze nie raz.

Pat & Rub różana mgiełka do twarzy i ciała (KLIK) - całkiem fajny produkt, który może być ciekawą alternatywą dla tradycyjnego toniku. Woda różana i glukonolakton nawilżają skórę, łagodzą podrażnienia i zaczerwienienia, przyspieszają regenerację komórek. Miło mi się mgiełki używało, ale powrotu raczej nie planuję.

The Body Shop Smoky Poppy żel pod prysznic - pod względem działania żel był bardzo fajny, jak wszystkie żele tbs zresztą. Dobrze oczyszczał ciało, fajnie się pienił, nie podrażniał i nie wysuszał skóry. Nie do końca przypadł mi do gustu zapach tej serii i głównie z tego powodu nie planuję powrotu.

L'Occitane żel pod prysznic o zapachu werbeny - miniaturka, którą latem można było dostać z magazynem Elle. Fajne opakowanie, przyjemny orzeźwiający zapach, trochę zbyt rzadka konsystencja, a przez to też słaba wydajność. Nie planuję zakupu pełnego opakowania.

Zmywacz do paznokci Inglot - to jeden ze stałych bywalców mojej kosmetyczki, nie rozstaję się z nim już od ładnych kilku lat. Świetnie zmywa, nie wysusza paznokci i skórek, wręcz przeciwnie - pozostawia pielęgnującą tłustą powłoczkę. Wiem, że nie każdemu będzie to odpowiadać, ale ja go bardzo lubię. Kolejna buteleczka w użyciu.

Lily Lolo Translucent Silk puder rozświetlający (KLIK) - bardzo fajny produkt, dawał wykończenie podobne do meteorytków Guerlain, ale bez błyszczących drobinek. Nie wykluczam powrotu.

Korektor Maybelline Affinitone - jeden z fajniejszych drogeryjnych korektorów. Ładnie wyrównuje kolor skóry, jest niezwykle lekki, nie wchodzi w załamania. Na razie jestem na fali zauroczenia Helenką, ale myślę, że może kiedyś jeszcze do niego wrócę.

Pomadka Alterra wersja z granatem - ma niemal równie dobry skład jak rumiankowa, jest bardziej miękka i znacznie ładniej pachnie. Latem sprawdzała się bardzo fajnie, teraz już nawilżenie jest dla mnie ciut za słabe, ale ja mam bardzo wymagające usta. Nie mniej jednak będę wracać do tych pomadek, bo od czasu do czasu jak mi się przypomni stosuję je również na brwi i rzęsy (olejek rycynowy w składzie). Aktualnie wróciłam do wersji rumiankowej.

Essie Good To Go (KLIK) - mój absolutny must have. Przyspiesza wysychanie lakieru, podnosi jego trwałość i nadaje piękny połysk. Z pewnością zakupię kolejną buteleczkę.
próbki kosmetyków

Na koniec jeszcze kilka próbek. Jedyna, która zachęciła mnie do zakupu pełneg opakowania jest próbka żelu pod prysznic John Masters Organics o przepięknym zapachu czerwonej pomarańczy i wanilii. Krem bb Skin79 VIP Gold wzbudził we mnie mieszane uczucia, ale dzięki Ewelinie z bloga Black Liner mam pełnowymiarowe opakowanie, więc będę mogła sobie na spokojnie potestować :)

A jak Wam poszły w listopadzie kosmetyczne zużycia?

Pozdrawiam,
Ania


Zobacz także:

52 komentarze:

  1. Eau Tendre tez jest jednym z moich ulubiencow, ale powiem Ci, ze zupelnie nie chce sie trzymac mojej skory, niedobruch ;P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie ja też go na początku podejrzewałam o słabą trwałość. Dopiero potem zdarzyło mi się kilka sytuacji, w których różne osoby w różnych momentach dnia pytały czym tak ładnie pachnę i wtedy doszłam do wniosku, że chyba po prostu tylko ja go na sobie nie czuję :)

      Usuń
  2. Ale dużo denko ;)kilka fajnych produktów mogła bym wypróbować :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Malinowe masełko widziałbym u siebie :)

    OdpowiedzUsuń
  4. spore denko :) gratuluję zużyć :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Uriage! Moja ulubiona woda termalna :) też używasz jej całorocznie? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak :) W lecie kupuję małą buteleczkę i noszę w torebce, a duża butla stoi w łazience przez cały rok :)

      Usuń
  6. Korektor właśnie testuję i jest całkiem fajny.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo go lubię, głównie za to, że jest naprawdę leciutki :)

      Usuń
  7. Puder rozświetlający Lili Lolo mam. Bardzo fajne daje glow.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pamiętam, że na początku jak go użyłam, to nie mogłam przestać się gapić na swoją twarz :D Była obłędnie wygładzona <3

      Usuń
  8. Same świetne kosmetyki :) L'Occitane, Phenome uwielbiam, Organique tak samo no i mgiełkę Pat&Rub różaną :) Balsamów The Body Shop nie znam ale na pewno też bym polubiła :) Chance kiedyś miałam, ale oddałam córce bo to nie był mój zapach, Z Lili Lolo mam tylko dwa cienie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieni LL nie znam. Jak się sprawdzają?

      Usuń
  9. Spore denko ;) Miałam wodę z Uriage i pomadkę z Alterry ale wersję rumiankową. Kupuję ją namiętnie, mam w zapasie 3 sztuki ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też teraz wróciłam do rumiankowej :)

      Usuń
  10. Fajne kosmetyki zużyłaś masełko malina kuszące :)
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  11. U mnie essie good to go okazał się być totalnym bublem ;/

    OdpowiedzUsuń
  12. Mi całkiem nieźle. Na początku było tak sobie, ale teraz jakoś ruszyło się z miejsca:D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha, no czasem tak jest :) Czekam na prezentację wyrzutków w takim razie :D

      Usuń
  13. Piękne denko, Aniu! Sporo tego, jak na jeden miesiąc! Sama niedawno zdenkowałam ten peeling z TBS. Uriage bardzo lubię, a zmywacz Inglot to także mój niezbędnik! :) Smarowidła do ciała Organique idealnie się u mnie sprawdzają :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Zmywacz Inglot muszę w końcu wypróbować.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam, jest naprawdę fajny :)

      Usuń
  15. Malinowe masło TBS musi być genialne ;)

    OdpowiedzUsuń
  16. Z chęcią wypróbuję niektóre produkty np. te malinowe masełko :-)

    OdpowiedzUsuń
  17. Odpowiedzi
    1. Trzymam kciuki żeby się spełniło :*

      Usuń
  18. nigdy nie używałam masełka z TBS, muszę w końcu przetestować :)

    OdpowiedzUsuń
  19. spore denko :) zmywacz Inglota tez bardzo lubie, szkoda ze u nas go nie moge stacjonarnie kupic :(
    maselka TBS bardzo lubie, na zime chetnie po nie siegam
    Perfumy Chanela uwielbiam i zawsze je mam, tyle ze uzywam ich wylacznie na wiosne i lato. zima i jesienia siegam po inne :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No bo to taki bardziej świeży, radosny zapach :) Właśnie na wiosnę-lato idealny, choć ja i zimą bardzo dobrze się w nich czuję :)

      Usuń
  20. Muszę obfocić swoje... ;) A Tobie całkiem fajnie poszło i widzę kilka fajnych produktów :))

    OdpowiedzUsuń
  21. Zaciekawiłaś mnie ESSIE. U mnie denko w listopadzie też skromniejsze niż poprzednie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może to i dobrze? Większe denko często oznacza większe zakupy, a w grudniu i tak każdy ma dużo wydatków ;)

      Usuń
  22. Kiedyś próbowałam perfum Chanel i do zeszłego czwartku nie rozumiałam szału, jaki powodują wśród kobiet. W czwartek byłam w kinie i tam poczułam, że kobieta siedząca 4 rzędy przede mną przyniosła ze sobą cudowny zapach, który czułam przez początek filmu. Później skojarzyłam, że to Chanel. Co prawda Mademoiselle, ale były tak piękne, że postanowiłam powrócić do testowania perfum Chanel. One są chyba po prostu dla dojrzalszych kobiet i być może wreszcie do nich dorosłam! :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chanel Mademoiselle wiszą na mojej chciejliście już od dłuższego czasu i nawet miałam je kupić ostatnio, ale ostatecznie jednak wybrałam Eau Tendre, chyba lepiej do mnie pasują :) Z tą dojrzałością to może i coś jest, ja np. dalej nie rozumiem fenomenu słynnych No 5, które dla mnie zwyczajnie śmierdzą ;)

      Usuń
  23. oj kosmetyki nie na moją kieszeń :/

    OdpowiedzUsuń
  24. Same wspaniałości! Aż szkoda by mi było używać hihi :D

    OdpowiedzUsuń
  25. Jakoś mi z tą maliną nigdy nie było po drodze, nie wiem właściwie dlaczego, bo uwielbiam malinowe kosmetyki :). czas nadrobić! Makowa linia to moim zdaniem zapachowy niewypał – nie śmierdzi, ale jak się wchodzi do TBS i wącha te ich wszystkie piękności, naprawdę ciężko wybrać akurat serię makową :).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie :) Zapach nie jest brzydki, raczej taki neuralny i nijaki, jak zwykłe drogeryjne mydło w kostce :)

      Usuń
  26. Dużo ciekawych kosmetyków :) Malinowa masło miałam, też bardzo lubię, to jedne z niewielu maseł TBS, które za szybko mi się nie nudzą i nie zaczynają męczyć. Z serii Smoky Poppy mam peeling, zakupiony na jakiejś promocji, ale jeszcze czeka na swoją kolej. A tak w ogóle, to trzeba będzie zajrzeć do TBS, bo chyba zaczyna się sezon promocji....chociaż w styczniu chyba będą jeszcze lepsze ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tak :) Ja właśnie liczę na to, że na poświątecznych wyprzedażach uda mi się zrobić jakieś zapasy :)

      Usuń
  27. ja co prawda miałam truskawkowe masełko z the Bodyshop ale też pachniało cudownie , malinowe mi sie marzy

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Truskawkę też bardzo lubię :) Żel pod prysznic o tym zapachu jest jednym z moich ulubionych :)

      Usuń
  28. Przyjemne denko :) Już u paru osób czytałam, że ta makowa seria TBS miała zapach który niekoniecznie przypadał do gustu, ale mimo wszystko chętnie bym to sprawdziła na własnym nosie, rzadko mam doczynienia z kosmetykami o zapachu maku :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla mnie one nie pachną makiem tylko takim zwykłym mydłem w kostce, typu Luksja :) Zapach nie jest nieprzyjemny, ale właśnie taki mydlany, więc nie ma się czym zachwycać ;)

      Usuń
  29. Kilkoma produktami mnie zaciekawiłaś :) Na pewno powącham coś z serii malinowej w TBS :)

    OdpowiedzUsuń
  30. Denko ogromne :) U mnie zużycia w listopadzie mizerne, ale w grudniu powinno się tego co nieco uzbierać :) Z Twoich produktów znam wodę z Uriage (lubię:), masełko z TBS malinowe (uwielbiam:) i żel pod prysznic z Loccitane (genialny zapach:). Co do perfum to u mnie przez długi czas królowała Chanel chance eau fraiche, ale ostatnio mam ochotę na coś mocniejszego i bardziej kwiatowego, więc może skuszę się na eau tendre :)

    OdpowiedzUsuń

Drogi czytelniku! Skoro trafiłeś na mojego bloga, będzie mi bardzo miło jeśli zostawisz po sobie ślad w postaci komentarza i podzielisz się swoją opinią :) Jednocześnie informuję, że komentarze obraźliwe, świadczące o nie przeczytaniu artykułu lub służące wyłącznie autoreklamie będą usuwane.