Dobrana para

13:27 Ania 18 Comments

Dziś krótki post obrazkowy. Chciałabym pokazać Wam mani, który w ciągu ostatnich kilku miesięcy najczęściej gości na moich paznokciach. Jest to połączenie dwóch pokazywanych już kiedyś przeze mnie lakierów: uroczego nudziaka Inglot 874 oraz srebrnego brokatu Golden Rose Jolly Jewels 102.





Naprawdę zakochałam się w tym zestawieniu. Całość wygląda bardzo klasycznie i elegancko, pasuje niemal do wszystkiego i na każdą okazję. Cienka warstwa srebrnego brokatu na serdecznym palcu wprowadza nieco ożywienia i sprawia, że nie jest nudno. Miłośniczki bling-bling na paznokciach mogą pokusić się o dołożenie drugiej warstwy sreberka dla uzyskania mocniejszego efektu:)


Zobacz także:

18 komentarzy:

  1. Piękny duet, sam Inglot ma już w sobie wiele uroku :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla mnie jest to nudziak idealny:) Jestem pewna, że będę stale do niego wracać i tylko marzę o tym by Inglot pomyślał nad szerszymi pędzelkami, bo te obecne są dla mnie zbyt cienkie i jako mało wprawionej osobie, ciężko mi się nimi maluje.

      Usuń
  2. piękne połączenie. Ten Inglot mnie oczarował :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Świetny duet. Nienudny, delikatny, ale charakteru dodaje lakier z GR :)

    OdpowiedzUsuń
  4. cudowne manicure, subtelne i delikatne ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Bardzo dobrana para :) tak delikatnie

    OdpowiedzUsuń
  6. Fajny neutralny kolorek, pasujący do wszystkiego:)

    OdpowiedzUsuń
  7. Piękny odcień Inglota muszę zapamiętać numer :)

    OdpowiedzUsuń
  8. piekny duet! taki subtelny, ale przyciaga wzrok :)
    mam chyba podobnego Inglocika, ale nie pamiętam numeru :)

    OdpowiedzUsuń
  9. bardzo podobają mi się takie połączenia:)

    OdpowiedzUsuń
  10. Świetna notka :)
    Zapraszam do siebie i do obserwacji :)-->http://veneaa.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  11. przepiękny efekt bardzo delikatny i efektowny ;)

    OdpowiedzUsuń
  12. Duet śliczny, idealne mani jak dla mnie :) Samym Inglotem już jestem zachwycona. Coś czuję, że znowu odwiedzę ich stoisko, a nie lubię tam chodzić, gdyż przez moją słabość do ich cieni i lakierów zwykle zostawiam u nich sporo kasy :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiem coś o tym:) Też staram się bywać w okolicach Inglota jak najrzadziej, zwykle tylko wtedy, jak mi się skończą bibułki matujące. A i tak jeszcze nigdy nie wyszłam od nich z samymi bibułkami...

      Usuń
  13. bardzo ładny ten Inglot :)

    OdpowiedzUsuń

Drogi czytelniku! Skoro trafiłeś na mojego bloga, będzie mi bardzo miło jeśli zostawisz po sobie ślad w postaci komentarza i podzielisz się swoją opinią :) Jednocześnie informuję, że komentarze obraźliwe, świadczące o nie przeczytaniu artykułu lub służące wyłącznie autoreklamie będą usuwane.