Phenome The Youngest Sun Protector SPF 30

13:37 Ania 32 Comments


Jeśli zaglądacie do mnie od dłuższego czasu, to na pewno już wiecie, że od lat borykam się z atopowym zapaleniem skóry. I podczas gdy powszechnie uważa się, że słońce łagodzi objawy tej choroby, u mnie jest wręcz odwrotnie. Promieniowanie słoneczne jest w moim przypadku czynnikiem drażniącym i to właśnie wiosną i latem zawsze mam największe problemy ze skórą, dlatego gdy tylko robi się cieplej staram się dbać o odpowiednią ochroną przeciwsłoneczną. W tym roku zawierzyłam swoją skórę kremowi ochronnemu dla dzieci Phenome The Youngest Sun Protector SPF 30.

32 komentarze:

Drogi czytelniku! Skoro trafiłeś na mojego bloga, będzie mi bardzo miło jeśli zostawisz po sobie ślad w postaci komentarza i podzielisz się swoją opinią :) Jednocześnie informuję, że komentarze obraźliwe, świadczące o nie przeczytaniu artykułu lub służące wyłącznie autoreklamie będą usuwane.

Ulubieńcy miesiąca - Joico, Phenome, Bath and Body Works, John Masters Organics

19:32 Ania 57 Comments


Dzień dobry Kochani :) Maj pomału dobiega końca, a to znak, że czas na comiesięcznie podsumowania i ulubieńców miesiąca. Tym razem w zestawieniu znalazły się same produkty, które nie mają jeszcze swoich recenzji na blogu, więc tym bardziej zachęcam Was do uważnego czytania. W telegraficznym skrócie opowiem Wam, dlaczego je pokochałam i dlaczego warto po nie sięgnąć. Zapraszam :)
ulubieńcy maja

57 komentarze:

Drogi czytelniku! Skoro trafiłeś na mojego bloga, będzie mi bardzo miło jeśli zostawisz po sobie ślad w postaci komentarza i podzielisz się swoją opinią :) Jednocześnie informuję, że komentarze obraźliwe, świadczące o nie przeczytaniu artykułu lub służące wyłącznie autoreklamie będą usuwane.

Yankee Candle Pink Dragon Fruit

19:57 Ania 21 Comments


Witajcie Kochani :) Nie wiem, jak Wy, ale ja już żyję dniem jutrzejszym i ambitnymi, weekendowymi planami. Zanim jednak znów ogarnie nas majówkowe szaleństwo, chciałam zaprosić Was jeszcze na recenzję zapachu Yankee Candle. Świeca Pink Dragon Fruit jest ze mną od niedawna i na pewno pojawi się jeszcze wśród majowych nowości, ale ponieważ jest to zapach miesiąca, który jeszcze przez kilka najbliższych dni objęty jest rabatem, pomyślałam więc, że może komuś z Was taka recenzja się przyda i pomoże podjąć decyzję, czy warto się na ten zapach skusić. Zapraszam :)
yankee candle pink dragon fruit opinie

21 komentarze:

Drogi czytelniku! Skoro trafiłeś na mojego bloga, będzie mi bardzo miło jeśli zostawisz po sobie ślad w postaci komentarza i podzielisz się swoją opinią :) Jednocześnie informuję, że komentarze obraźliwe, świadczące o nie przeczytaniu artykułu lub służące wyłącznie autoreklamie będą usuwane.

Shiseido Luminizing Satin Face Color PK304 Carnation

19:16 Ania 45 Comments


Witajcie Kochani :) Przed nami wyjątkowo krótki tydzień, a po nim znów długi, majowy weekend. W połączeniu z piękną, słoneczną pogodą perspektywa ta zdecydowanie napawa optymizmem i mam nadzieję, że humory wszystkim dopisują :) Korzystając z tej radosnej aury, przychodzę dziś do Was z długo wyczekiwaną recenzją różu do policzków Shiseido, który trafił do mnie na początku kwietnia w ramach współpracy z perfumerią internetową PERFUMESCO. Jeśli też na nią czekaliście i ciekawi Was, jak ten produkt się u mnie sprawdził, to zapraszam do lektury :)
shiseido pk304 carnation
SHISEIDO LUMINIZING SATIN FACE COLOR to róż do policzków zapewniający efekt promiennej, zdrowo wyglądającej cery.  Jego wyjątkowa konsystencja ma za zadanie pozostawić skórę delikatną i jedwabiście gładką. Pudrowe cząsteczki doskonale się rozprowadzają, wygładzają i wyrównują strukturę skóry, a także pozwalają na swobodne budowanie intensywności koloru. Produkt dostępny jest w sześciu odcieniach, spośród których wybrałam dla siebie wariant PK304 Carnation.
shiseido pk304 carnation
shiseido pk304 carnation
Róż zamknięty jest w eleganckiej czarnej kasetce, która przychodzi do nas opakowana dodatkowo w czerwony kartonik. Wewnątrz kasetki znajduje się duże, poręczne lusterko oraz pędzelek. Sam róż ma niezwykle miękką, jedwabistą konsystencję. Jest drobniutko zmielony i dobrze napigmentowany. Mimo to, raczej trudno zrobić sobie nim krzywdę. Już jedno pociągnięcie pędzlem pozwala uzyskać, delikatny efekt naturalnego rumieńca. Dokładając kolejne warstwy możemy stopniować natężenie koloru, aż do uzyskania pożądanego rezultatu. 
shiseido pk304 carnation
shiseido pk304 carnation
Odcień który wybrałam to piękny, zgaszony róż, który pomimo dodatku brzoskwiniowych tonów, wciąż pozostaje utrzymany w chłodnej kolorystyce. Dzięki temu wydaje mi się bardzo uniwersalny i myślę, że świetnie się sprawdzi zarówno przy ciepłej, jak i chłodnej karnacji. Na buzi wygląda bardzo naturalnie i dziewczęco, jak najprawdziwszy zdrowy rumieniec. Nałożony rano, trzyma się cały dzień, aż do demakijażu w praktycznie nie zmienionej postaci.

Odkąd do mnie trafił jesteśmy praktycznie nierozłączni. Odcień PK304 Carnation okazał się dla mnie idealny na sezon wiosna-lato, pięknie ożywia moje blade lico i dodaje makijażowi świeżości. Wysoka jakość produktu i wygoda stosowania sprawiły, że codziennie rano sięgam po niego z prawdziwą przyjemnością, a eleganckie, minimalistyczne opakowanie cieszy moje oko za każdym razem, gdy otworzę swoją kosmetyczną szufladę.

Podsumowując, róż do policzków Shiseido sprawdza się u mnie znakomicie i zdecydowanie mogę go Wam polecić. Jest to pierwszy produkt tej marki w mojej kosmetyczce, ale z pewnością nie ostatni, bo po tak udanym początku znajomości, zdecydowanie nabrałam ochoty na więcej.

Pozdrawiam,
Ania




45 komentarze:

Drogi czytelniku! Skoro trafiłeś na mojego bloga, będzie mi bardzo miło jeśli zostawisz po sobie ślad w postaci komentarza i podzielisz się swoją opinią :) Jednocześnie informuję, że komentarze obraźliwe, świadczące o nie przeczytaniu artykułu lub służące wyłącznie autoreklamie będą usuwane.

Skarpetki złuszczające Holika Holika

18:04 Ania 31 Comments


Przyznaję się bez bicia, że nie dbam regularnie o swoje stopy. Jest to jedna z tych czynności kosmetycznych, których zwyczajnie nie lubię i o ile w okresie letnim konieczność noszenia odkrytych butów nie jako zmusza mnie do poświęcenia swoim stopom nieco większej uwagi, o tyle w sezonie jesienno-zimowym najczęściej udaję, że nie istnieją i poza codziennym wcieraniem kremu i peelingiem od czasu do czasu, nie robię z nimi nic. Nie ma się więc co dziwić, że takie traktowanie po macoszemu odbija się na ich wyglądzie. Największym moim problemem są brzydkie zrogowacenia na piętach i pod paluchami, z którymi tarka, czy pilnik nie do końca sobie radzą, a które naprawdę potrafią przyprawić o kompleksy. Kiedy więc jakiś czas temu blogosferę opanował szał na skarpetki złuszczające, a dziewczyny pokazywały na blogach swoje pięknie odmienione stopy, postanowiłam spróbować tej metody u siebie. 
skarpetki peelingujące

31 komentarze:

Drogi czytelniku! Skoro trafiłeś na mojego bloga, będzie mi bardzo miło jeśli zostawisz po sobie ślad w postaci komentarza i podzielisz się swoją opinią :) Jednocześnie informuję, że komentarze obraźliwe, świadczące o nie przeczytaniu artykułu lub służące wyłącznie autoreklamie będą usuwane.

Yankee Candle Strawberry Lemon Ice

21:12 Ania 53 Comments


Ci z Was, którzy obserwują mnie na instagramie wiedzą, że wczoraj miałam długi i stresujący dzień. Dziś wciąż jeszcze czuję się jakby mnie ktoś wyżuł i wypluł, dlatego w ramach odprężenia i relaksu zapraszam Was na pachnący wpis o limitowanym zapachu Yankee Candle Strawberry Lemon Ice.



53 komentarze:

Drogi czytelniku! Skoro trafiłeś na mojego bloga, będzie mi bardzo miło jeśli zostawisz po sobie ślad w postaci komentarza i podzielisz się swoją opinią :) Jednocześnie informuję, że komentarze obraźliwe, świadczące o nie przeczytaniu artykułu lub służące wyłącznie autoreklamie będą usuwane.

10 kosmetyków, do których ciągle wracam

21:37 Ania 77 Comments


Nigdy nie miałam jakiegoś większego fioła na punkcie nowości. Nie podążałam ślepo za nowinkami, nie musiałam mieć każdej nowej kolekcji. Ale jak to kobieta, od czasu do czas coś szczególnie wpadnie mi w oko i czuję, że muszę to mieć. Najlepiej już, natychmiast. Tak jest w każdej dziedzinie życia, również tej kosmetycznej. Generalnie mam grono swoich ulubionych produktów, które dobrze się u mnie sprawdzają, i których raczej staram się trzymać, ale czasem ciekawość i chęć znalezienia czegoś jeszcze lepszego wygrywa. Wtedy nagle okazuje się, że produktu, który bardzo lubię nie miałam już od roku, bo w tym czasie koniecznie musiałam wypróbować jakieś wychwalane powszechnie nowości. Są jednak w mojej kosmetyczce również takie produkty, które są w niej zawsze. Po prostu. Kończy się jedno opakowanie, z automatu idę kupić lub zamawiam następne. I jest to dla mnie tak naturalne, jak codzienny zakup świeżego pieczywa. Te kosmetyki, to tacy cisi bohaterowie - skoro są zawsze, to często się ich już nawet bardzo nie zauważa, nie wspominając już o tym, żeby o nich mówić (bo przecież mowi się o tym, co nowe). Dziś chciałabym to nadrobić i poświęcić im te przysłowiowe 5 minut. Bo przecież to właśnie one najbardziej na to zasługują.

77 komentarze:

Drogi czytelniku! Skoro trafiłeś na mojego bloga, będzie mi bardzo miło jeśli zostawisz po sobie ślad w postaci komentarza i podzielisz się swoją opinią :) Jednocześnie informuję, że komentarze obraźliwe, świadczące o nie przeczytaniu artykułu lub służące wyłącznie autoreklamie będą usuwane.

TAG: Mój zwierzęcy przyjaciel

15:19 Ania 42 Comments


Witajcie Kochani, dziś chciałabym zaprosić Was na tag - wyjątkowy, bo poświęcony mojemu zwierzęcemu przyjacielowi :) Ci z Was, którzy obserwują mnie na instagramie lub facebooku doskonale wiedzą o kim mowa - przed Wami mój przyjaciel pies :)

42 komentarze:

Drogi czytelniku! Skoro trafiłeś na mojego bloga, będzie mi bardzo miło jeśli zostawisz po sobie ślad w postaci komentarza i podzielisz się swoją opinią :) Jednocześnie informuję, że komentarze obraźliwe, świadczące o nie przeczytaniu artykułu lub służące wyłącznie autoreklamie będą usuwane.

Stenders - krem do rąk i mleczko do ciała z linii Apple Blossom

20:34 Ania 33 Comments


Kosmetyki marki Stenders co jakiś czas przewijały się na różnych blogach, ale przyznaję, że nie kusiły mnie zbyt mocno. Kiedy jednak nadarzyła się okazja by kupić je stacjonarnie, mając w pamięci same pozytywne recenzje, postanowiłam się skusić. Na sklepowej półce moją uwagę od razu przykuły produkty z nowej linii Apple Blossom i to właśnie o dwóch z nich Wam dzisiaj opowiem :)

33 komentarze:

Drogi czytelniku! Skoro trafiłeś na mojego bloga, będzie mi bardzo miło jeśli zostawisz po sobie ślad w postaci komentarza i podzielisz się swoją opinią :) Jednocześnie informuję, że komentarze obraźliwe, świadczące o nie przeczytaniu artykułu lub służące wyłącznie autoreklamie będą usuwane.

Yankee Candle Congratulations (Vineyard)

09:00 Ania 17 Comments


W kwietniowym denku pokazywałam Wam moją pierwszą wypaloną świecę. Jej zapach towarzyszył mi przez kilka ostatnich tygodni niemal codziennie i dziś, jeszcze na świeżo, chciałabym Wam ją opisać, tym bardziej, że jest to jeden z piękniejszych zapachów Yankee Candle jakie do tej pory paliłam i zdecydowanie warto się z nim zapoznać. Zapraszam :)
yankee candle vineyard

17 komentarze:

Drogi czytelniku! Skoro trafiłeś na mojego bloga, będzie mi bardzo miło jeśli zostawisz po sobie ślad w postaci komentarza i podzielisz się swoją opinią :) Jednocześnie informuję, że komentarze obraźliwe, świadczące o nie przeczytaniu artykułu lub służące wyłącznie autoreklamie będą usuwane.

Nowości cz. II - kosmetyki

17:05 Ania 45 Comments


Dzień dobry Kochani, jak Wam mija taki środowy poniedziałek? Mam nadzieję, że odpoczęliście troszkę w długi weekend, naładowaliście akumulatorki i z nową energią wróciliście do swoich codziennych zajęć :) Ja dzisiaj zgodnie z obietnicą, przychodzę do Was z drugą częścią moich kwietniowych nowości, tym razem tą kosmetyczną. Jeśli jesteście ciekawi jakie nowe produkty pojawiły się w mojej kosmetyczce w ubiegłym miesiącu, to weźcie kubki w dłoń i usiądźcie wygodnie, bo trochę tego będzie. Zapraszam :)

Zaraz na początku kwietnia w ramach akcji Stylowe Zakupy poczyniłam małe zamówienie w sklepie internetowym Phenome. Korzystając z rabatu -30% zamówiłam sobie różaną piankę do mycia twarzy, którą tak niedawno zachwalała Marlena z bloga Black Raspberry. Do pianki dobrałam jeszcze dwa kremiki z serii Baby & Mother - Hypoallergenic kojący krem do pielęgnacji skóry wrażliwej oraz The Youngest krem ochronny dla dzieci SPF 30.

45 komentarze:

Drogi czytelniku! Skoro trafiłeś na mojego bloga, będzie mi bardzo miło jeśli zostawisz po sobie ślad w postaci komentarza i podzielisz się swoją opinią :) Jednocześnie informuję, że komentarze obraźliwe, świadczące o nie przeczytaniu artykułu lub służące wyłącznie autoreklamie będą usuwane.

Nowości cz. I - home decor & home fragrance

09:00 Ania 35 Comments


Witajcie Kochani, jak Wam mija długi majowy weekend? Mam nadzieję, że na samych przyjemnościach i błogim odpoczynku :) Dlatego żeby nie psuć tej sielskiej atmosfery przychodzę dziś do Was z lekkim i jakże przyjemnym wpisem - zakupami miesiąca. Zapraszam :)

W kwietniu zgubę dla mojego portfela w kwestii świec i wosków zgotowała Pachnąca Wanna. Zaraz na początku miesiąca mieli całkiem sporą promocję na produkty marki WoodWick, a że do tej pory nie miałam jeszcze okazji ich testować skusiłam się na średnią świecę z serii Trilogy - Wild Berry Smoothie.

35 komentarze:

Drogi czytelniku! Skoro trafiłeś na mojego bloga, będzie mi bardzo miło jeśli zostawisz po sobie ślad w postaci komentarza i podzielisz się swoją opinią :) Jednocześnie informuję, że komentarze obraźliwe, świadczące o nie przeczytaniu artykułu lub służące wyłącznie autoreklamie będą usuwane.